Dobry jest zły. Zachary pokaże, jak dobrze się złościć

W języku polskim mamy problem z opisywaniem negatywnych emocji „Co się dzieje?” „Nic. Jestem zły.” No i masz ci los, mimo, że mowa o stanie uczuć, gotowiśmy wdruko-
wać sobie przekonanie, że mamy podły charakter i nie plamimy się dobrymi uczynkami. Ale powiedzieć o sobie podczas ataku złości – jestem zdenerwowany? Rozzłoszczony? Wzburzony? Gniewny? Trudno wyartykułować.

Złość01.jpg

No cóż, podczas kolejnego jubla na podwórku Biblioteki Domu Bajek, będziemy czytać powiastkę o dość trudnym (to eufemizm) zajączku. Mały ten malkontent bardzo łatwo się denerwował, z przyczyn, które być może uznawał za w pełni obiektywne: a to, że woda była za ciepła, albo za zimna, że świeciło słońce, albo było pochmurno, kojarzycie? Zostaliście kiedyś ogłuszeni zawodzeniem, że pokroiliście kanapkę na cztery, a nie trzy kawałki? Albo, że ryż leży obok surówki? Że to wy otworzyliście drzwi? Ekhm, hmm.

Nie lubimy. Ja nie w każdym razie nie przepadam, bo co czuję? Czuję bezradność.
Co czuje obrażony na kolor majtów dzieciak? Nie mam pojęcia, bo skąd.

Przyjaciele Zajączka o solidnej fizjognomii i malutkim naburmuszonym pyszczku też nie wiedzą, co się dzieje z ich towarzyszem. Ale ponieważ przeczuwają, że jest nie bardzo szczęśliwy, próbują mu, każdy na swój sposób, pomóc. Hipnozą, medytacją, kwiatami, rozmową, medytacją. Co przynosiło efekty przeciwne, patrząc z boku, nawet komiczne. Przyjaciele wszakże, ponieważ dobrze im się obmyślało razem różne rzeczy, nie mieli ochoty się poddać. Skonstruowali coś kapitalnego, i zostawili przed drzwiami Zacharego.

To coś rozjuszyło naszego bohatera tak bardzo, iż tylko przez pewien przypadek (odległość), trująca para wreszcie go opuściła, i historia znalazła krzepiący finał.
Ciekawe, dlaczego Zajączkowi było tak źle, czego naprawdę chciał?
Ciekawe, skąd wiadomo, że Wy się złościcie.

Złość to bardzo ciekawa rzecz; czego w niej nie widać, i czym się objawia. Będzie
się działo, że tak powiem. I jeszcze: zajrzyjcie na stronę Autorki, córki dwojga
mistrzów karate, artystki o nadzwyczajnej historii i takimż talencie. Poszukajcie
też innych jej, pięknie wydanych w Polsce książek.

Maria

Wielka złość małego zajączka/The Big Anger of a Little Hare
Monika Filipina
Agencja Wydawnicza Ezop, 2017

Projekt „Święty Marcin Czyta Dzieciom: Lato w mieście” dofinansowano w ramach Centrum Regrantingowego Inicjatyw Lokalnych Poznań 2018 ze środków budże-
towych Miasta Poznania. Operatorem Centrum Inicjatyw Lokalnych Regrantingowe
jest Wielkopolska Sieć Organizacji Pozarządowych „Działamy Razem” i Stowarzy-
szenie Instytut Zachodni.

Fotorelacja z drugiego spotkania tutaj.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron wydawców, zasobów własnych oraz ze strony http://www.monikafilipina.com.

Reklamy
Dobry jest zły. Zachary pokaże, jak dobrze się złościć

Małpiszon na skalę swoich czasów, czyli „Dzielna małpka” Marty Altés na drugim letnim spotkaniu z cyklu „Święty Marcin Czyta Dzieciom”

O, jakże mój znajomy trzylatek chciałby pozostać „Babo” (tak od niemowlęctwa jest zwany przez wzgląd na swoje podobieństwa do bohatera literackiego trylogii Evy Susso
i Benjamina Chaude’a; Babo tam zwykle płacze, paćka i puszcza bąki). Jedną z rozlicz-nych zalet swojego wieku i rozmiaru jest to, że nie może daleko chodzić. Bo ma małe nóżki. I, doprawdy, trudno mu wyjaśnić, że dorastanie ma też pewne plusy.

Altes01

Zawiłe to tłumaczenie w naprawdę pomysłowy i ujmujący sposób rozjaśnia uznana hiszpańska pisarka i ilustratorka, Maria Altés. W Polsce możemy raczyć się jeszcze jednym, równie przewrotnym, mądrym i zabawnym opowiadaniem „Nie!” (Wyd. Adamada, tlum. Jacek Dehnel).

Wychodząc od uniwersalnego problemu „za” – za młody, za stary, za gruby, za chudy,
za kolorowy, za szary, dochodzimy do dziecięcego kłopotu z niedopasowaniem do skali opiekunów i starszych kolegów. Wiadomo, że młodsze rodzeństwo rzadko kiedy jest
na równi atrakcyjne towarzysko co rówieśnicy – często, odsunięte, zostaje na lodzie,
bo starsi nie chcą się z nim bawić. W przebarwnie, ale czytelnie zilustrowanym opo-wiadaniu o dzielnej małpce, mała bohaterka zaczyna czuć się „za”. Nie może czegoś dosięgnąć, dojrzeć, przejść przez głębszą wodę, wleźć wysoko na palmę żeby dostać najlepsze banany – słowem, wciąż coś ją omija. Aż wreszcie.

Aż wreszcie, jakkolwiek podejrzanie to nie brzmi, bierze się na odwagę, i wyrusza
po wielką przygodę. I, rzecz jasna, zgodnie z zasadami logiki – jest ona naprawdę nadzwyczajna na miarę kogoś małego, co więcej – wyjątkowa i niedostępna innym,
czyli większym. Kogo bowiem uniesie cienka gałąź prowadząca do słodkich owoców? Kogo zachwycą imponujące wzory motylich skrzydeł, misterna architektura pajęczych sieci?

Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma? Kiedyś znajdę szczęście? A może trzeba przestać
się porównywać i przyjrzeć się światu we własnej skali, bo może właśnie tu i teraz jest całkiem nieźle?

Małpa w kąpieli,
Fredrę podejmuje Bogucka

W kieszonkowej (choć w twardych oprawach, niczym wykwintne czekolady) serii Dwóch Sióstr 10 lat temu ukazał się klasyczny bajkowy poemacik Aleksandra Hrabiego Fredry. Spotkanie figlarza dramatopisarza i współczesnej mistrzyni ilustracji dla dzieci dało nadzwyczajny efekt, który Dom Bajek również postara się dla Was przywołać w najbliższą niedzielę.

No i tu ta „małpa”, a przynajmniej tak mi się w mej wrednej naturze zawsze wydawało, nabiera konotacji nieco grubego epitetu wymierzanego w próżną damę (dlatego tak się przywiązałam do rzeczownika uniwersalnego rodzaju „małpiszon”). No bo dlaczego jak małpa – to musi być głupia, śmieszna, żenująca?

Jako śmieszek Fredro broni się doskonale, Katarzyna Bogucka ustawia go na miejscu
i dzisiaj. Będzie teatralnie, śmiesznie i znowu z przesłaniem. Jak to w obejściu Domu Bajek bywa. Zapraszamy w niedzielę 15 lipca o godz. 11.30 na drugie letnie spotkanie.

Maria

Dzielna Małpka, Marta Altés, tłumaczenie: Marta Bręgiel-Pant
Wyd. Tako, 2018

Małpa w kąpieli, Aleksander Fredro, ilustracje: Marta Bogucka
Wyd. Dwie Siostry, 2008

Projekt „Święty Marcin Czyta Dzieciom: Lato w mieście” dofinansowano w ramach Centrum Regrantingowego Inicjatyw Lokalnych Poznań 2018 ze środków budżetowych Miasta Poznania. Operatorem Centrum Inicjatyw Lokalnych Regrantingowe jest Wielkopolska Sieć Organizacji Pozarządowych „Działamy Razem” i Stowarzyszenie Instytut Zachodni.

Fotorelacja z pierwszego spotkania tutaj.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron wydawców, zasobów własnych oraz ze stron: http://www.myredpalette.com, http://www.culture.pl oraz http://surochow.vizz.pl.

 

Małpiszon na skalę swoich czasów, czyli „Dzielna małpka” Marty Altés na drugim letnim spotkaniu z cyklu „Święty Marcin Czyta Dzieciom”

Ale tylko dzień! Kawał dobrego wiersza z dziedziny ontologii

Naprawdę wiersz amerykańskiej autorki Laury Leuck „Na jeden dzień” przełożony jest
na język polski fantastycznie, a dokonała tego dzieła Anna Ferenstein- Młokosiewicz,
i jeśli piszę, że jest to „kawał dobrego wiersza”, to mam na myśli, że jak najbardziej prowadzi nas w świetne rejony, gdy czytamy go na głos. Rymy nie żenują, rytm żartuje na temat znaczeń, skłania ku próbom dokończenia wersów (a nie są to banalne zgadywanki, tym bardziej, że odpowiedź znajduje się dopiero na następnej stronie). Moim zdaniem o tzw. dobrą współczesną poezję wcale nie jest łatwo, zarówno pod względem formy, jak i treści, czasem kulejące strofy ratują ilustracje, ale często słowa trzeba po prostu zmilczeć lub przełożyć na prozę.

00Na jeden dzień.jpg

O książce, z dowcipnymi, narracyjnymi obrazkami (choć chyba w blogu poświęconym literaturze dla dzieci powinno się uważać z użyciem tego zdrobnienia) na swojej stronie Wytwórnia (wydawca) pisze:

Kto nie udawał kiedyś, że jest niedźwiedziem, krokodylem albo króliczkiem?
Kto nie 
marzył, by na jeden dzień zmienić się w kogoś innego? (…)
Dziecięca zabawa w 
poszukiwanie alter ego daje dużo uciechy – nie tylko najmłodszym.
W efekcie można zaś odnaleźć to, co najciekawsze w nas samych.

Bohaterem wiersza Laury Leuck jest chłopiec zastanawiający się, w jakie zwierzę chciałby wcielić się na jedną z niedziel i co mógłby wtedy robić zajmującego. Jako trzmiel miano-
wicie mógłby spijać nektar z kwiatów i sobie brzęczeć, jako krokodyl robić wrażenie olśniewającym uśmiechem, zjeść całą aż kiść bananów będąc szympansem, postawić irokeza w skórze jeżozwierza (wyczuwacie ten rym).

Chłopiec w swoich rozmyślaniach prezentuje dość dojrzałą postawę. Jest bowiem pewien, że jego życie jest najlepszym wyborem; przy czym dziecięcy punkt widzenia
nie stawia egzystencji zwierząt niżej od ludzkiej, zwyczajnie trzeba rozwijać się w oparciu o to, co się zna najlepiej. Z drugiej strony zaś wiersz podsuwa myśl, że warto obser-
wować z uwagą innych, by móc szukać i znaleźć coś, co wykracza poza nas samych,
a co być może warto sobie przyswoić. Czyli – by rozwijać w sobie swojego rodzaju uwalniającą pokorę, o której rzadko wspomina się w kontekście dzieci ze względu na obawę, że jest ona zbyt blisko zgody na doświadczenie krzywdy; jest ona jednak ważna dla rozwoju na późniejszych etapach życia.

Naprawdę te wszystkie rzeczy przyszły mi do głowy w trakcie czytania „Na jeden dzień”. Ilustracje nie szkodzą, a są bardzo dobre, dopowiadają swoje z równa błyskotliwością. Co ciekawego mają ludzie, których znasz, czy podoba Ci się coś, co umie robić babcia? Czy Twoja koleżanka z grupy, poza tym, że czasem zabiera Ci zabawki, ma w sobie coś fajnego?

A co Ty lubisz w sobie?
Nie wiesz? To ja Ci powiem, co w Tobie lubię.

Z książką spotkamy się podczas poznańskich Targów Książki „Pegazik”, w sobotę
24 marca o 14.30. Zapraszamy!

Maria

„Na jeden dzień” Laura Leuck, ilustracje: Marc Boutavant
Wydawnictwo Wytwórnia 2017

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy.

Ale tylko dzień! Kawał dobrego wiersza z dziedziny ontologii

Gdy deszcz szuka Cię. Czechów spojrzenie na potrzebę przyjaźni z Odmiennym

Nareszcie Czesi! Ile nie wiemy o literaturze dla dzieci powstałej i powstającej teraz
u naszych najbliższych sąsiadów? Dużo nie wiemy. Ale w Domu Bajek nie chcemy
(na razie) przedstawiać Wam programu wycelowanego akurat w ten literacki okręg;
po prostu ta, jedna z bardzo wielu, książka wielokrotnie nagradzanej Mileny Lukešovej, zilustrowana kapitalnie przez Jana Kudláčka, w pełni zasługuje na to, byście ją poznali.

Dziewczynka i deszcz01

Wydana w Polsce w 1974 r. (niestety nie wznowiona), jest ponadczasową metafo-
ryczną opowieścią o tym, że nie warto bać się zaprzyjaźnić z kimś o naturze odmiennej
od naszej, kimś, kto na pierwszy rzut oka zdaje się być tylko kłopotem, z kim nie jest korzystnie pojawiać się w towarzystwie, ponieważ są tacy, którzy go unikają.

Zaczyna się od tego, że dziewczynka wychodzi z domu na zupełnie pustą ulicę, nie oswaja jej nawet słońce, idzie sama (pamiętajmy, 1974 r.) i myśli, że chciałaby kogoś spotkać. Z czasem samotność sprawia, że to pragnienie robi się coraz większe, i w tym momencie na ręce dziewczynki spadają pierwsze krople deszczu.

„Chodź ze mną –‘’
powiedziała dziewczynka.
„Chodź ze mną aż do domu!”

Dziewczynka i deszcz02

Autorka używa słów, którymi swoje potrzeby komunikują dzieci. Jej poetycka fraza oddaje specyficzne znaczenie, które zabawom i wypowiedziom nadają najmłodsi;
nie od rzeczy tu wspomnieć o tym, że Milena Lukésova studiowała germanistykę, filologię francuską i angielską, tłumaczyła, a doktorat napisała z filozofii. W interesującej nas książce porusza dziecięcą wrażliwość, współczucie i wyobrażenie jak to jest, gdy ktoś, kto nie jest powszechnie lubiany – przez wzgląd na swoją naturę (podobnie jak pająk
czy żebrak) – szuka przyjaźni. Może dobrym pomysłem jest niepostrzeganie innych wyłącznie przez niewygodne dla nas przejawy ich właściwości.

Deszczowi jest smutno, bo nikt nie chce go znać – uciekają przed nim zasłonięci para-solami ludzie, chowają się motyle, pszczoły, kury, szczekają psy. Zrozpaczony zniknię-ciem dziewczynki za wrotami domu szuka jej wśród przechodniów.

„Gdzie jesteś dziewczynko?
Gdzie jesteś?”

Osamotniony, pozostawiony bez żadnego słowa wyjaśnienia, deszcz musi czuć się odrzucony, ale po nieznośnie długiej chwili okazuje się, że dziewczynka wraca – ubrana
w kurtkę z kapturkiem i kalosze.

„Pobiegajmy, chcesz deszczu?
Ty biegnij za mną
a ja za tobą”.

Towarzystwem deszczu nie gardzą również gęsi, które nadstawiają dzioby, dżdżownica ma szansę spotkać się ze ślimakiem, widać w błocku ślady kaczek, w kałużach kąpią się wróble, pięknie uśmiecha się żaba. Strach ma wielkie oczy, lecz czas na zaprzyjaźnienie się nie jest wieczny.

Na sam koniec zaś objawia się niewidzialna dotąd unikalna zdolność deszczu do obdarzania świata (wespół ze słońcem) nadzwyczajnym, kochanym przez wszystkich zjawiskiem – różnobarwną, podziwianą od zawsze w różnych kulturach tęczą (w mito-
logii skandynawskiej np. tęcza była mostem łączącym świat bogów i ludzi). Tęczę, deszcz, charakter opowiadania współtworzą nadzwyczajne ilustracje Jana Kudláčka, nie są one dowcipne, a poetyckie, w fascynującym stylu.

18-ego marca w Inkubatorze Kultury Pireus możecie z nami przeczytać i zobaczyć „Dziewczynkę i deszcz”, do zobaczenia o 11.00!

Maria

Cykl trzech spotkań „Dom Bajek w Pireusie” dofinansowano ze środków Miasta Poznania w ramach projektu Pireus – Inkubacja i Aktywizacja realizowanego przez Fundację Otwarta Strefa Kultury.

„Dziewczynka i deszcz” Milena Lukešová, ilustracje: Jan Kudláček
Wydawnictwo Albatros, Praga

Ilustracje ze zbiorów własnych oraz ze stron: www.cbdb.cz.

 

Gdy deszcz szuka Cię. Czechów spojrzenie na potrzebę przyjaźni z Odmiennym

I cóż, że róż czyli nos zadarty nad opary filisterstwa i walizka dla Honoraty

I otóż przedstawiamy Wam znów świetną książkę, również dla dorosłych zupełnie
bez dzieci. Chuda, ze znakomicie skomponowaną okładką przez coraz bardziej zna-
nego w Polsce Francuza, Serge’a Blocha, książka, jak wiele innych, za które bierze
się ów artysta, dotyczy tego, czego nie można kupić – zagadnień ludzkich postaw, uczuć, relacji z innymi.[1]


O pogardzanej dziś, ale raczej tylko w teorii, magii kolorów mających identyfikować preferencje seksualne noworodków aż do czasu uwidocznienia się pierwszorzędnych cech płciowych, wspominałam już nieco przy okazji wziętej przez nas na warsztat kapitalnej książki Flora e il fenicottero, w Polsce jeszcze jakoś nie wydanej („O przyjaźni. Okres różowy/błękitny”). Owszem, błękit był niegdyś kojarzony z dziewczynkami,
bo różowy był pochodną krwistego, no przecież oczywiste, a obecny wyraźny podział
jest wynikiem zastosowania ultrasonografu w badaniach prenatalnych, stąd już przed narodzeniem dziecka spokojnie możemy inwestować w kolory z danego działu. Ale nie
o tym, nie o tym, nie o tym, tu nie dział publicystyczny, mam przecież pretensje do pisania o literaturze.

Historia dzidziusia Beniamina kończy się sceną wyruszenia młodej pary w podróż poślubną; w ogóle cała książka w swym tonie przypomina nieco opowiadania o Mi-
kołajku czy kernowskim Piniu lub Pawle z Wojny Domowej, co strona to dobrotliwie satyryczny obrazek z życia porządnej mieszczańskiej rodziny.

Tytułowa różowa walizka – wspaniale wydobyta tym niesamowitym odcieniem fluo-
rescencyjnego podkreślacza – jest niespodziewanym i powszechnie potępianym prezentem z okazji narodzin synka od kogoś, kto w całej książce nie daje się zacytować, swojego rodzaju pojawiającej się od czasu do czasu wróżki, która dodaje swojemu wnuczkowi odwagi w trzymaniu się swego. Ale bez doktrynerstwa – teściowa wie,
że czasem trzeba iść też na mądry kompromis, jak to bywa między żonami a mężami.

01Różowa.png

A w warstwie pragmatycznej – różowa walizka jest po prostu niebywale praktyczna,
jako usypiacz, pchacz, instrument, skrzynia na skarby, tornister. I cóż, że róż?

Książka Susie Morgenstern jest naprawdę pięknie zilustrowana, i to nie samą charak-
terystyczną dla Blocha kreską, ale również plamą, kolażem i kolorem, nie tylko tym
na „r”. Czyta się ją z prawdziwą przyjemnością, bo mimo luksusowego ekstrawagan-
ckiego motywu przewodniego, nie traktuje o „problemach pierwszego świata”, a po prostu o odwadze mierzenia się z coraz bardziej stereotypizującymi się czasami. Trzeba mieć wyobraźnię i męstwo, by móc myśleć.

Przyjdźcie więc do nas i razem wrzućmy coś do różowej walizki Honoraty, świetnej dziewczyny, która jak tylko może, zabiera swoje dzieciaki i razem oglądamy i robimy bajki. Teraz możemy jej pomóc, by mogła zebrać odpowiednią ilość środków na terapię, która może uratować jej życie. Myślcie o różu.

Maria

„Różowa walizka”, Susie Morgenstern, Serge Bloch
wyd. Adamada

Ilustracje zaczerpnęłyśmy m.in. ze strony wydawcy.

[1] Np. monumentalna, nieco oświeceniowa, obrazkowo-anegdotyczna wersja Starego Testamentu (Biblia, Wielkie Opowieści Starego Testamentu, wyd. Dwie Siostry 2017; z serii Zakamarków  Co to takiego? (Uczucia); Muchomora: Poniżanie Nie!; Przemoc Nie!; ksią-
żeczka Hokus-Pokus w formie listu o przemijaniu, radości i cierpieniu A ja czekam…; Wróg, o tym jak ludzie stają przeciwko sobie, czyli o wojnie bez zasłużonych bohaterów.

I cóż, że róż czyli nos zadarty nad opary filisterstwa i walizka dla Honoraty

KONKURS PLASTYCZNY Z OKAZJI MIĘDZYNARODOWEGO ŚWIĘTA KSIĄŻKI DLA DZIECI, EDYCJA 2018

Uwaga, uwaga!

Zbliża się dzień zupełnie wyjątkowy – Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci 
na całym świecie celebrowany 2 kwietnia, w rocznicę urodzin jednego z największych baśniopisarzy – Hansa Christiana Andersena.

Z tej okazji zapraszamy – już po raz trzeci! – Małych i Większych Miłośników Książki do udziału w konkursie plastycznym. W tym roku znów proponujemy 3 kategorie konkursowe.

Zadaniem jest odpowiedź na hasło:

KSIĄŻKA JAK Z BAJKI (dla Artystów w wieku 2-5 lat)
„OTWIERAM KSIĄŻKĘ I…” (dla Artystów w wieku 6-10 lat) – uwaga w tytule pracy prosimy o rozwinięcie zdania-hasła konkursowego!!!
WITAJCIE W NASZEJ BAJCE (dla Grup Przedszkolnych)

Technika dowolna, prace w formie fotografii cyfrowej prosimy wysyłać na adres:
dom.bajek.poznan@gmail.com

do 20.00 dnia 27.03.2018.

Wyniki konkursu opublikujemy 3 kwietnia na naszym profilu na Facebooku.

Nagrody :

– zaproszenie na DomBajkowe warsztaty
– książki – niespodzianki
– szydełkowe zabawki od Bubowe
– i inne cuda okołoksiążkowe
– nagroda niespodzianka dla zwycięskiej Grupy Przedszkolnej.

Konkurs jest częścią wydarzenia o nazwie „DomBajkowe Święto Książki dla Dzieci”,
po więcej szczegółów zapraszamy tutaj.
Będzie nam miło, jeśli zaprosicie Znajomych do naszej inicjatywy.

10647849_255779601420838_1505432356_n

Udział w konkursie wiąże się z akceptacją poniższego regulaminu:

Regulamin konkursu plastycznego dla dzieci organizowanego  okazji Międzynarodowego Dnia Książki Dziecięcej przez Dom Bajek

  1. Organizatorem konkursu jest Dom Bajek w Poznaniu (Fundacja Jak Malowana)
  2. Konkurs rozpoczyna się 19.02.2018 r. i trwać będzie do 27.03.2018 r.
  3. Temat prac konkursowych brzmi:
KSIĄŻKA JAK Z BAJKI (dla Artystów w wieku 2-5 lat)
„OTWIERAM KSIĄŻKĘ I…”
(dla Artystów w wieku 6-10 lat) – uwaga w tytule pracy prosimy o rozwinięcie zdania-hasła konkursowego!!!

WITAJCIE W NASZEJ BAJCE (dla Grup Przedszkolnych)

  1. W konkursie mogą brać udział dzieci od 2 do 10 lat. W kategorii Grup Przedszkolnych mogą brać udział dzieci z placówek z terenu całego kraju.

Warunki uczestnictwa w konkursie:

  1. Praca konkursowa ma być pracą plastyczną wykonaną techniką dowolną.
  2. Prace przekazane na konkurs muszą być pracami wykonanymi samodzielnie przez dziecko pod kierunkiem nauczyciela lub rodzica.
  3. Każdy uczestnik może wykonać jedną pracę konkursową.
  4. Grupa przedszkolna wykonuje jedną pracę zbiorową. Placówka może zgłosić do konkursu do trzech prac.
  5. Oceny prac dokona specjalne Jury powołane przez Organizatora Konkursu.
  6. Każda praca powinna być opatrzona danymi: imię i nazwisko, wiek autora pracy, miasto, w kategorii Grup Przedszkolnych: nazwa i dokładny adres placówki, telefon kontaktowy.
  7. Prace należy sfotografować i nadesłać do 27.03.2018 na adres: dom.bajek.poznan@gmail.com z dopiskiem „konkurs plastyczny” w temacie.
  8. Koordynatorzy konkursu: Anna Maria Brandys, Barbara Górecka, Maria Kiedrowska, Angelika Choczaj.

Wyniki konkursu i nagrody:

  1. Komisja powołana przez Organizatora Konkursu wyłoni spośród przekazanych prac laureatów konkursu.
  2. Kryteria oceny prac: samodzielność wykonania pracy, pomysłowość, walory artystyczne, materiał użyty do wykonania pracy.
  3. Ogłoszenie wyników nastąpi na profilu facebookowym organizatora,
    a do wszystkich uczestników wysłane zostaną powiadomienia mailowe.
  4. Autorzy nagrodzonych prac otrzymają nagrody.
  5. Wszyscy uczestnicy Konkursu otrzymają dyplomy w formie elektronicznej
    z podziękowaniem za wzięcie udziału w Konkursie. Autorzy nagrodzonych
    i wyróżnionych prac otrzymają dyplomy drukowane.
  6. Prace nie spełniające wymogów regulaminowych nie będę brały udziału
    w konkursie.
  7. Dane osobowe uczestników pozyskane są wyłącznie do celów konkursu
    i nie będą udostępnione podmiotom trzecim.

Uwagi:

  1. Przekazując prace na konkurs, uczestnik zgadza się na umieszczenie pracy
    na stronie www, blogu oraz profilu facebookowym Organizatora.
  2. Biorąc udział w konkursie, uczestnik akceptuje jego regulamin.
  3. Dyplomy i nagrody zostaną przesłane pocztą lub przekazane osobiście.

 

ZAPRASZAMY!!!

KONKURS PLASTYCZNY Z OKAZJI MIĘDZYNARODOWEGO ŚWIĘTA KSIĄŻKI DLA DZIECI, EDYCJA 2018

Czy bawiłbyś się ze mną, gdybym został sobą? Jak zdobyć przyjaciela w bardzo młodym wieku

Niby z małymi dziećmi jest tak: przyjaźnią się z tymi ludźmi w swoim wieku, którzy lubią to samo, mają to samo, często się widzą, wyrastają w podobnym środowisku. Ten sam błysk w oku na widok cekinów czy resoraków, porównywanie kolorów kapci, codzienne wyścigi do drzwi w przedszkolu, widok śmiejących się razem matek. Wtedy, ewentualnie, na chwile, można się czymś podzielić. Poczekać żeby równo zbiegnąć z górki. Ale czy na pewno na pewno? Wśród znajomych obserwuję, jak tęsknią za sobą dzieciaki o zupełnie różnych zamiłowaniach, co widują się nieregularnie, jedno sangwinik, drugie flegmatyk, a ich rodziny w życiu by się nie spotykały, gdyby nie dzieci.

00Gdybym.jpg

Książka dwóch Hiszpanek: Palomy Sánchez Ibarzábal i Anny Llenas zaczyna się słowa-
mi do nieznanego bohatera: „A co by było, gdybyś był kotem?”, na które to pytanie następuje seria odpowiedzi zaczynających się od „nie”. Kot nie mógłby dzielić tych samych, co mała przedstawiona w serii kolaży dziewczynka, ponieważ kot nie jest dzieckiem, nie jest nawet człowiekiem.

02Gdybym.jpg

Jakkolwiek przemiłe to stworzenie, dla niektórych, jak się zdaje alter ego obrazujące
na zdjęciach ludzkie stany emocjonalne, nie będzie jednak brodzić z właścicielem
po kałużach, nie będzie z nim jeździć na łyżwy, budować na plaży zamki z piasku… Jest
to więc opowiadanie o kocich zwyczajach rekreacyjnych, towarzyskich, żywieniowych
i innych, ale, rzecz jasna, nie tylko – przecież inne dziewczynki, czy to sąsiadki naszej bohaterki, kuzynki czy koleżanki z baletu lubią czasami zupełnie inne rzeczy, albo
i te same może, lecz w innym czasie.

Gdybym jednak był kotem, jedno by się nie zmieniło:
zawsze byłbym twoim przyjacielem!

Historyjka odkrywa, jak w wielu sprawach ktoś kogo lubimy, kochamy, różni się od nas. Wiadomo, że przyjaźń zauważa się dzięki rzeczom wspólnym, ale czyż nie jest ciekawe dowiedzieć się, czym jeszcze można się pasjonować? Czy nasz przyjaciel byłby w stanie zjeść ulubione przez nas kiszone ogórki albo chałwę? Czy to jest ważne, że nie lubi tańczyć? Że nie ma rodzeństwa, albo wprost przeciwnie, dzieli rodziców z bratem bliźniakiem?

Nie mówiąc już o różnicach między upodobaniami dzieci i dorosłych.

01Gdybym.jpg

Książka jest w sposób szczególny zilustrowana: poszczególne obrazy przypominają teatralne dekoracje, mają swoją fakturę i perspektywę, chociaż powstały jedynie przy użyciu kartonu, farby, kleju i kredki. Wycięte kształty są nieco toporne, a jednak tworzą harmonijny, zrozumiały, oswojony świat.

„Gdybym był kotem” to ciepła, mocna książka, której część będziecie mogli w najbliższą niedzielę zabrać ze sobą do domu. Zapraszamy do zabawy w niedzielę na piętro przy Wspólnej 40.

Maria

Gdybym był kotem, Paloma Sánchez Ibarzábal, Anna Llenas
Wydawnictwo TAKO 2017

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy.

Czy bawiłbyś się ze mną, gdybym został sobą? Jak zdobyć przyjaciela w bardzo młodym wieku