Zimowo DomBajkowo – cz. 1

Na najbliższą niedzielę w Poznaniu zapowiadają śnieg. Cóż, połowa listopada to naj-
wyższy czas, by symbolicznie zakończyć jesień – podobnie jak bywało dawniej, wszak
na wsiach czas pracy na polu, orania, siania kończył się dokładnie wraz z celebracją Świętego Marcina. Czas rodzinny przenosił się wtedy do wnętrza chaty, gdzie wspólnie darto pierze, śpiewano, opowiadano bajeczne historie…

Nic nie jest bardziej przyjemne niż czytanie zimą zimowych książek, zwłaszcza, jeśli za oknem brakuje białego puchu, a my mamy nań wielką ochotę. Oto rozpoczynamy zatem cykl artykułów zachęcających Was do sięgania po zimowe książki, których – na szczęście! – jest wiele, a wybór nie aż tak łatwy. Zgodnie z DomBajkową zasadą wybrałyśmy te tytu-
ły, które uważamy za szczególnie cenne, zarówno w treści, jak i obrazie.

20181110_194641_LLS.jpg

Lauren Child
Charlie i Lola. Najbardziej na całym świecie lubię śnieg
Wyd. Media Rodzina

Zimowa odsłona przygód poczciwego Charliego i jego zabawnej młodszej siostry Loli. Charlie jest świętej cierpliwości bratem, który wyjaśnia dziewczynce świat i jego oby-
czaje, ponieważ Lola rozumie go na swój naiwnie-racjonalny sposób, do którego
to paradoksalnego rozumowania uprawnione są młodsze dzieci.

Mała nie może spać, i ciągle wstaje do okna, by sprawdzić czy śnieg już pada. „Wszystko jest całkiem zupełnie białe!” krzyczy rano i wygania całą rodzinę na spacer. Proste i bez-
pretensjonalnie pokazane sceny są bliskie dzieciom i nostalgicznym rodzicom, którzy nie stracili zachwytu nad urokami zimowej bieli (dorośli nigdy nie pojawiają się w opo-
wiadaniach).

Kolejnego dnia śnieżny czar pryska – i wtedy zrozpaczonej Loli brat wyjaśnia, dlaczego nie codziennie może padać śnieg, tak samo jak nie codziennie można mieć urodziny. Można się domyślić, że dla dziewczynki nie jest to mocna argumentacja, Charlie zabiera ją więc w podróż w wyobraźni do Arktyki. Tam jednak nie można np. założyć letniej sukienki… Starszy brat pociesza siostrzyczkę, że odrobinę zimy schował w zamrażarce. Lola jednak, bogatsza w nowe przemyślenia woli popatrzeć jak bałwanek „fajnie się topi”.

Oryginalnie, ekspresyjnie zilustrowana kolażem historia, również dla rozczarowanych efektem cieplarnianym.

20181111_110156_LLS.jpg

Eva Susso, Benjamin Chaud
Yeti
Wyd. Zakamarki

Dla odmiany – historia zupełnie nieprawdopodobna. Uno i Mati, braciszkowie znani również z książki tego samego szwedzko-francuskiego gwiazdorskiego tandemu „Duch
z butelki” wyruszają z domu, z którego wyprawia ich tata, na snowboardową prze-
jażdżkę. Po regeneracyjnej przerwie na konsumpcję mandarynek orientują się, że nie wiedzą jak wrócić, ale wśród przykrytych puchowymi czapami drzew i sypiącego z nieba śniegu, spotykają kogoś, kto ma grube futro i wielkie stopy. Autorzy dobrze kreślą relację między braćmi, młodszy reprezentuje nasze lęki, w starszym bierze górę umiłowanie przygód.

Yeti nie mówi, nie wiadomo, czy jest przyjazny, wszakże ilustracje i charakterystyczny
dla Susso, nieskomplikowany język, szybko kolorują zimowy krajobraz ciepłymi barwami. Obce i niezrozumiałe staje się nieszkodliwe, a wręcz przyjazne – choć nadal do końca nierozpoznane. Niepokój za niepokojem odchodzą, pozostaje jednak wrażenie bajkowej tajemnicy, która, jak się okaże, otacza również ojca chłopców.

Smakowita lektura z przesłaniem, że w najciemniejszą noc zimową w obcym można znaleźć przyjaciela.

20181111_105611_lls1.jpg

Katarzyna Minasowicz
Zima, której nie było
Wyd. Wilga

I kolejna pozycja o europejskiej nostalgii za zimami sprzed lat, czyli krzepiąco podana proza życia polskiej rodziny. Przed tradycyjną porą mrozów Mała przysłuchuje się wy-
rzekaniom dorosłych, które tonem przypominają sławetne „the winter is coming” i jak
w soczewce skupiające złe światła wszystkich kolektywnych lęków, strapień i umęczeń. Nawet mama ma kwaśną minę (wizualizując prawdopodobnie wciąganie gryzących rajstop na kończyny córki), optymistyczny i rozsądny tato rozmarza się na myśl o wie-
czornym paleniu w kominku, niestety szybko uprzytamnia sobie również obowiązki odśnieżania… Dla brata – ponury przymus pogodzenia się z końcem gry w piłkę, jedzenia lodów, jeżdżenia na deskorolce. Słowem, wydaje się, że dojrzałość nie lubi zimy.

Ze strychu naraz przychodzi pewien prozaiczny szczegół, który jednak sprawia, że Mała
z niecierpliwością zaczyna wyglądać mrozów i białego puchu – mianowicie czerwone śniegowce.

W owym sezonie zdarzył się niestety tylko jeden zimowy dzień – i to za sprawą taty.

Znów zaczęło się robić coraz cieplej i cieplej. Śniegowce straciły na atrakcyjności
na rzecz wrotek. Co stało się zaś później? Coś bardzo radosnego i dziwnego, zwłaszcza
z dorosłymi. Ale Małą już, jeżeli chodzi o ich świat, niewiele zdziwi…

Realistyczna, choć bez żadnych rozwlekłości, nieszablonowo zilustrowana stoicka przypowieść o kaprysach zimy i ludzi.

20181111_105535_lls.jpg

Muminek i pierwszy śnieg
Na podstawie opowiadań Tove Jansson
Wyd. Egmont

Zimowa opowieść o czekaniu, nie – nie na plażę i słońce, a na powrót Przyjaciela. Włó-
czykij, przyjaciel Muminka, ma w zwyczaju opuszczać Dolinę, gdy zbliżają się pierwsze śniegi. Mimo, iż muminki z kolei całe zimy przesypują, mały Muminek zaczyna bardzo tęsknić za Włóczykijem, gdy tylko ten znika za horyzontem.

Bohater serii pięknie wydanych książeczek Egmontu, z szacunkiem zarysowujących różne przygody mieszkańców Doliny Muminków, chce mi się czasem powiedzieć, jest poważnym i wrażliwym małym chłopcem, który, mając wokół siebie dość oryginalną rodzinę, z których Tatuś i Mamusia są jednak najważniejsi (i najbardziej kochający),
nie wstydzi się przyznawać do rożnych uczuć.

Włóczykij odszedł –wyszeptał. –Powiedział, że spadnie śnieg, i śnieg spadł. Nie chcę śniegu,
jeśli śnieg oznacza, że nie będzie Włóczykija.
 

Tęsknota jest uczuciem niełatwym nie tylko dla dzieci, i dobrze, że Tove Jansson zawarła w swym opowiadaniu wskazówkę, jak sobie z nią radzić. To Włóczykij daje do zrozumie-
nia Muminkowi, że będzie za nim tęsknił – zostawia mu liścik z prośbą, by ten nie pusz-
czał łódek sam, aby poczekał.

Gdy mieszkańcy Doliny Muminków spotykają się pod niebem by lepić śnieżki, pić gorącą czekoladę i  życzyć sobie nawzajem miłego zimowego snu, Muminek czuje już lekkość
na sercu i może cieszyć się w pełni tym, co ma. Na tęsknotę znajdują się sposoby,
a nawet najbardziej mroźną zimę można ocieplić.

20181111_105825_lls.jpg

Görel Kristina Näslund, Kristina Digman
O zimie
Wyd. Zakamarki

Poznańskie wydawnictwo Zakamarki od lat wiedzie prym w zimowych publikacjach, zatem niech nie zdziwi fakt, że ich propozycje będą się pojawiały w naszych tekstach
po wielokroć. „O zimie” to niewielkich rozmiarów książeczka, zarówno literacko, jak
i formatowo, za to zawiera w sobie wszelkie przyjemności, które tak kochamy o tej porze roku. Dwoje dziecięcych bohaterów przeprowadza czytelników przez zimę – począwszy od pierwszego śniegu, który zasypał świat na biało, kończąc na coraz mocniejszym wiosennym słońcu i radosnym zrzucaniu czapek. Nie brakuje tu wierszyków, a nawet rymowanek, które śmiało można z dziećmi śpiewać. „O zimie” nie jest książką z fabułą,
to raczej luźna impresja, o ptakach odlatujących do cieplejszych krajów i tych, które zostają i potrzebują naszych ziaren. O pękających cieniutkich warstewkach lodu na kałużach. O skrzypiącym śniegu. O ciemnych nocach i śnieżycach, które warto spędzić
w ciepłym domu. I w końcu o śniegowych lampionach i myszkach śpiących w szała-
sikach. Ot, niezwykle miły literacki spacer przez kilka mroźnych tygodni.

20181111_101130_lls.jpg

Jerzy Ficowski, Mieczysław Piotrowski
Śnieżne rymy białej zimy
Wyd. Warstwy

Wrocławskie Warstwy w ramach jednego ze swoich priorytetów wydawniczych wzna-
wiają cudeńka z lat 60. i 70. XX wieku. „Śnieżne rymy białej zimy” to prawdziwa perełka, fantastyczne, niedługie i wesołe wiersze Jerzego Ficowskiego opowiadają o zabawie, katarach, ptakach, kaloryferach… Jest i nawet cosik o karpiu w wannie i termometrze rtęciowym, czego zdaje się nie doświadczają już dzisiejsze dzieci. Za to my, ich rodzice, pamiętamy te obrazy aż za dobrze, zatem wspólne czytanie może obudzić wiele wspomnień i rodzinnych opowieści.

Rym i rytm ficowskich wierszy doskonale nadaje się do lektury na głos, poleciłabym
je z czystym sercem nawet tym, którzy obawiają się poezji dla dzieci. W tych krótkich formach zawierają się bowiem całe fabuły – o bałwanie chuliganie, o malowanych szronowych kwiatach, o szadzi. Niezwykłe pastelowe akwarele Mieczysława Piotrow-
skiego fenomenalnie dopełniają ten zimowy, znany nam z dzieciństwa świat.
Są i tro-
chę retro, ale zdecydowanie nie archaiczne, swoją świeżością bezpardonowo wkomponowują się w obecny bardzo atrakcyjny i różnorodny świat ilustracji dla dzieci.

Esteci docenią także samą edycję książki – nie jest to li i jedynie wznowienie, to wydaw-
niczy majstersztyk. Oryginał wzbogacono o nowe liternictwo, zrobiono to jednak
z niezwykłym wyczuciem i smakiem.

20181111_105037_lls.jpg

Tadeusz Kubiak, Przemysław Liput
Idzie zima
Wyd. Zysk i S-ka

Poezji zimowej czar można odnaleźć także w wierszach Tadeusza Kubiaka, który zabaw-
nymi wersami opisuje wszelkie zimowe przyjemności. Jest w tym tomiku lekkość i urok starych peerelowskich pocztówek, które pół wieku temu w wielotysięcznych nakładach niosły ze sobą szereg dobrych życzeń na Święta i Nowy Rok. Zwierzęta szykują zapasy na mroźne miesiące, radosne dzieci z szybkością błyskawicy gonią się na sankach i nartach, lepią bałwany i wpatrują się w piruety tancerki na lodowisku. Tradycyjne ozdoby choinkowe prowadzą zabawne dialogi zawieszone na pachnącym świerku.

Przemysław Liput z dużą zręcznością maluje ten świat, świadomie nawiązując do retro stylistyki, bawiąc się konwencją zawieszoną pomiędzy żartem i sentymentem, znako-
micie oddając atmosferę każdego wiersza.

20181111_101008_lls.jpg

Rotraut Susanne Berner
Zima na ulicy Czereśniowej
Wyd. Dwie Siostry

W naszym zimowym zestawieniu nie mogło zabraknąć ulicy Czereśniowej – cieszącej
się ogromną popularnością serii książek obrazkowych ukazujących po kolei cztery pory roku oraz noc rozgrywającej się w tej samej scenerii jednej okolicy w niewielkim mias-
teczku. Na początku poznajemy bohaterów, których perypetie możemy śledzić kartka
po kartce aż do finału opowieści. Wielorodzinny dom narysowany  w przekroju kusi,
by przyjrzeć się szczegółom niewielkich pokoików, wyposażeniu łazienek, mebelkom, kwiatom, żyrandolom… Ktoś wiesza pościel na balkonie, by nabrała zimowej świeżości mroźnego powietrza, ktoś ozdobił salon gałązkami świerku, choinki czekają na moment uroczystego dekorowania. Rotraut Susanne Berner rysuje ten świat skrupulatnie, według niezwykle przemyślanego scenariusza – ktoś gubi portfel i klucze, ktoś inny pomaga mu je odnaleźć, papuga, która ucieka z klatki daje się w końcu złapać, a autobus dowozi przyjaciół na spotkanie w kawiarni nad zamarzniętym stawem. Śnieg pojawia
się po cichutku, stopniowo otulając grudniowe ciche przygotowania do Świąt, delikatnie rozświetlając ryneczek wypełniony zapachem jarmarcznego grzanego wina.

Historie same przychodzą do głowy, zdecydowanie tej książce nie brakuje słów,
a wspólne czytanio-oglądanie przynieść może dużo radości. Małym i Dużym!

Zatem – miłej zimowej lektury!

Maria i Basia

 

Reklamy
Zimowo DomBajkowo – cz. 1

ANZU ARURU APSU Benjamin Chaud o Uno i Matim

W mej zajętej problemami pierwszego świata głowie tkwi obawa, że ludzkość dzisiejsza nie poradziłaby sobie bez francuskiego autora, Benjamina Chaud’a. To właśnie jedną
z jego książek (wręczyła mi ją z tajemniczą miną znajoma, mówiąc „Nie bardzo wiem,
o co chodzi, moje dzieci po prostu przepadają za jego książkami, zresztą, sama zoba-
czysz”) udało mi się wreszcie zainteresować mojego pierwszego syna, wcześniej bowiem wszelkie podsuwane pod nos lektury lekce sobie ważył. Była to, rzecz jasna, część trylogii o Babo, Lalo, Bincie i Aiszy; przyznam się zresztą, że sama jeszcze nie rozgryzłam do końca ich fenomenu. Słyszałam jednak, że chwyta wszędzie.

 

Uzależniona już od tych trzech książek, a może raczej od widoku zafascynowanych tymi prostymi historiami dzieci, jak to się mówi, sięgnęłam po kolejne wydawnictwa z naz-
wiskiem Chaud’a na okładce. „Yeti”, „Duch z butelki”, „Misiowa piosenka”, seria o słoniu Pomelo, „Żegnaj, skarpetko!”. Francuski bajkopisarz i ilustrator stworzył już ponad
60 książek, i, jestem tego dziwnie pewna, większość wzbudziłaby w moich synkach niekłamane zainteresowanie. Sami zresztą sprawdźcie wpisując w wyszukiwarkę internetową „Benjamin Chaud”.

 

Zarówno trylogię o Babo i jego rodzinie, „Ducha z butelki”, i wiele innych bestsellerów, Chaud stworzył w duecie ze szwedzka autorką, Evą Susso. Oboje autorzy przyznają,
że (stańcie się na chwilę dziećmi i szybko uwierzcie) piszą o swoim własnym życiu
i o ludziach, których spotkali. Historia z Humbabą, duchem z butelki, zaczyna się
w sposób, który najbardziej lubię: od zwykłego pokoju dziecinnego, z którego zwyczajni bohaterowie wychodzą w bajkowy świat. Tak jak w „Pięcioro dzieci i coś” i pozostałych częściach trylogii Edith Nesbit, serii o Narni C.S.Lewisa, w opowiadaniach o podo-
piecznych Mary Poppins Pameli Travers czy wreszcie kapitalnej „Wielkiej, większej
i największej” Jerzego Broszkiewicza. Uno i Mati, dwaj mocno nieletni bracia, robią bałagan koło swoich piętrowych łóżek wysypując na podłogę „cuda”, które nabyli
na pchlim targu; stąd też tajemnicza butelka. Stara legenda o dżinnie i lampie ożywa, jest, jak się należy, fantazyjna, a równocześnie wspaniale bezpretensjonalna, i, jak zwykle u Chaud’a, bardzo apetyczna. Przetrzymywany 4 tysiące lat w szklanym naczyniu Humbaba martwi się o miejsce, którego był strażnikiem; stąd też, po pierwszym życzeniu, które spełnia (nie jest to ani zdrowe ani altruistyczne), ma okazję pokazać
je chłopcom.

 

Co tam znajdują, proponuję przeczytać i obejrzeć w domu – albo przyjść na DomBaj-
kowe spotkanie w ramach kolejnego projektu w nowym miejscu – siedzibie Fundacji Smarkateria, na Jeżycach, przy ul. Mickiewicza 27/8, w sobotę 9. września,
o 11.00.

I, jak mawia Humbaba – ANZU ARURU APSU!

Maria

„Duch z butelki”
Autorzy: Eva susso, Benjamin Chaud
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2015

Spotkanie odbywa się w ramach cyklu „Zakamarki Smarkaterii”, więcej szczegółów tutaj.

Zapraszamy do lektury pozostałych tekstów o tym autorze tutaj oraz tutaj.

 

Zdjęcia zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy oraz praguedesignschool.com oraz http://openbookfestival.co.za.

 

ANZU ARURU APSU Benjamin Chaud o Uno i Matim

Co robią dorośli, gdy podróżują? Co znaczy podróż dla małego człowieka?

 

Czytamy i oglądamy „Prawdziwą bajkę” Mikołaja Łozińskiego i Marty Ignerskiej oraz „Pomelo podróżuje” Ramony Bădescu i Benjamina Chaud’a.

Obie książki – wydane z pietyzmem charakterystycznym dla komiksowego Wydawnictwa Kultura Gniewu (seria „Krótkie Gatki”) i znanych z publikacji szwedzkiej i francuskiej literatury dla dzieci Zakamarków – traktują o oglądaniu świata w trakcie przebywania drogi. Oswajają i opisują co kto może podczas owych „zmian miejsc w czasie” przeżyć, zobaczyć i kogo spotkać. Że nie zawsze są to rzeczy zapowiadające się na przyjemne,
z natury „podróży” – nieznane i nieoczywiste. Wszak na tym polegają awantury awan-
turników żyjących w sposób awanturniczy – czy warto spróbować poszukać przygody, wyjść za furtkę, wsiąść do samochodu, czy też ruszyć z krzesła na podbój mieszkania.

Wygląda trochę tak, jakby Mikołaj Łoziński, uznany autor książek dla dorosłych i fotograf (laureat Paszportu Polityki, Nagrody Kościelskich, nominowany do Nike) napisał swoją opowieść na ilustracjach Marty Ignerskiej, nagradzanej za niemal wszystkie ilustrowane przez siebie książki (w tym prestiżową Bologna Ragazzi Award za „Wszystko gra”). Czyta-
my album z grafiką abstrakcyjną kojarzącą się z Malewiczem, konstruktywizmem i sup-
rematyzmem, ale bez obaw – dzieci są specjalistami w odkrywaniu sensu znaków – czym jest czarny kwadracik przy wielkim żółtym kole albo przy ogromnym niebieskim prostokącie, i cienka czarna linia ciągnąca się w poprzek dwóch wielkich stron.

Historia opowiedziana jest trochę w znanej dorosłym konwencji kina drogi, poklatkowo, a trochę jak w komiksie. W znany schemat samochodowej włóczęgi pary młodych ludzi po południu Europy wkracza trzeci pasażer, który nie zamienia wyprawy w thriller, a jest raczej nikłym i bezgłośnym gościem z którym będzie się bohaterom bardzo trudno rozstać. To wszystko mogłoby się zdarzyć naprawdę, bo wiele razy bliscy jesteśmy wiel-
kich wewnętrznych zmian, trzeba tylko czasem nieco zaryzykować i odrobinę wytrzesz-
czyć oko.

„Prawdziwą bajkę” z oksymoronem w tytule (prawdziwa bajka? zmyślona prawda?) naz-
wano „najbardziej artystycznie wyrafinowaną książką pośród oferty polskiego rynku”
(dr Małgorzata Cackowska, 2013r.)

Pomelo z kolei, niewielki, i na swój sposób piękny słoń znany z filozoficznego podejścia do rzeczy i pojęć, czując „wielkie PSSSSSS w brzuchu” wyrusza w zniewalające go Nie-
znane. Rysunki Benjamina Chaud’a naprawdę kochają wszystkie dzieci, a i rodzice na-
rzekać nie mogą, nigdy bowiem dość Binty, Lalo, Babo, Skarpetki i innych bohaterów znanego francuskiego rysownika. Autorka, Romana Bădescu, również Francuzka, lecz pochodzenia rumuńskiego, stworzyła postać nieco oświeceniową – małomów-
ną i poczciwą, obserwatora nieustannie dziwiącego się poznawanemu światu.

Chaud 09

Dzięki Pomelo możemy rzeczywiście, że posłużę się trudnym zwrotem „spojrzeć na świat oczami dziecka”; zwrot o tyle zdaje mi się mieć tu sens, że Autorce krótkimi zdaniami udaje się zaskoczyć nawet dorosłego – czy kąpiel w dzbanku z rozpuszczająca się herbatą jest przyjemna, i co oznacza, że pływają tam stare sny? Wędrując po domu różowy słoń o wielkich okrągłych oczach nurkuje, szusuje, ślizga się, lata, odróżnia naturę żywą i prawdziwą od martwej i sztucznej. Za sprawą aury unoszącej się pasiastej skarpecie przenosi się do lasu, na mchy. „Ale co to za tunel, który prowadzi donikąd…?!” Nasze mieszkania w istocie pełne są ciekawych kształtów i kolorów, skrytek, istnienia których dowodzą przecież wciąż gubiące się przedmioty.

Gdy Pomelo opuszcza dom, podróż zmienia go na tyle, że nie wie już „GDZIE”, ani „KIM” jest, co więcej, zastanawia się nad upływającym czasem. W ostatniej części epopei Pomelo trafia do „obcych”, których języka ani obyczajów nie rozumie. Czuje się niepew-
nie, nie wie, czy chcą o niego zadbać, czy umyć przed spożyciem.

Jak widzicie, da się pokazać i opowiedzieć Dzieciom sens podróży. My, na podwórku naszej Biblioteki Domu Bajek, składamy ją tylko z kilku opowieści, ale jest ich o wiele, wiele więcej. Na następnym spotkaniu, 29-ego lipca, w sobotę o 12-ej, zajmiemy
się POJAZDAMI. Czym chcielibyście wybrać się na wakacje, i dokąd, może na księżyc?

Maria

Święty M

Spotkanie odbywa się w ramach cyklu „święty Marcin czyta Dzieciom”. Projekt dofinansowano w ramach Konkursu Mikrodotacji Centrum Inicjatyw Lokalnych Poznań 2017

Książki:
„Prawdziwa bajka”, Mikołaj Łoziński, Marta Ignerska, Kultura Gniewu
„Pomelo podróżuje”, Ramona Bădescu, Benjamin Chaud, Wydawnictwo Zakamarki

Fotorelacja z pierwszego spotkania tutaj.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron wydawców, http://www.culture.pl oraz zasobów własnych.

 

Co robią dorośli, gdy podróżują? Co znaczy podróż dla małego człowieka?

Poznań spotyka twórców Pomelo

Jesień to dobry czas na refleksję. I na szukanie nowych pomysłów do twórczej pracy. Wieczory coraz dłuższe – warto je wypełnić czymś wartościowym.

Z pomocą przychodzi niezawodne wydawnictwo Zakamarki. Od lat zapraszają do Polski twórców wydawanych przez siebie książek. Tej jesieni mieliśmy niewątpliwą przyjemność poznać autorów cudownie absurdalnej w treści i, śmiem twierdzić, surrealistycznie-frywolnej w obrazie serii opowieści o słoniu-nie słoniu Pomelo.

Chaud 03

Chaud 01

Pomelo to postać nietuzinkowa – różowy słonik o wielkich oczach i niemożliwie długiej trąbie wyrysowany wesołą kreską francuskiego ilustratora Benjamina Chauda (autora innych zakamarkowych pozycji, między innymi cieszącej się dużą popularnością wśród Małych Moli serii książek o Lalo, Bincie i Babo). To bohater – filozof, bohater – marzyciel, bohater – dowcipniś, bohater zakochany… bo Pomelo ma wiele twarzy i każda jego odsłona jest nieoczywista. Za treść książki odpowiada Ramona Bădescu, która
tę niezwykłą postać wyśniła. I rzeczywiście opowieści o Pomelo są nieco nierzeczywiste,
jak ze snu – to właśnie w nich lubię najbardziej i jestem pewna, że tym Pomelo uwodzi Dzieci na całym świecie.

Chaud 08

Muszę przyznać, że na spotkanie szłam bardzo zaciekawiona i się nie zawiodłam. Niezwykle miło było obserwować duet, jaki tworzą Ramona i Benjamin, przyjaciele
i artyści, roześmiani i jednocześnie bardzo serio traktujący swoją pracę. Chaud lekko
i z humorem opowiadał o swoich „metodach” na warsztaty z dziećmi – o szkicowaniu, myśleniu nad postacią, celowym upraszczaniu lub deformacji rzeczywistego punktu wyjścia. O emocjach, które zawierają się w rysunku oczu, o wielu odsłonach tego samego tematu (jak np. „Pomelo boi się wilka” – na 4 różne sposoby), o tym, z czym musi się zmierzyć każdy ilustrator stojąc przed białą czystą kartką. Z kolei Bădescu dopowiedziała historię powstania fabuły, która nadal ma swoją kontynuację oraz o ich współpracy. Mówiła też wiele o pracy z Dziećmi, o tym, jak ważne jest, by dać im twórczy impuls nie zamykając w sztywnych ramach.

Chaud 04

Chaud 05

Chaud 06

Nie obyło się bez dedykacji – mam i ja 🙂 🙂 🙂

Basia

Chaud 09

Ps. Jako muzealniczka przyznam się jeszcze do czegoś – z nabożnością dotykałam szkiców Benjamina Chauda… W dobie tak mocno powszechnej pracy na komputerze
te zwykłe kartki pokryte rysunkami ołówkiem są niemal świętością.

Chaud 07

Chaud 02

Organizatorzy: Wydawnictwo Zakamarki wraz z poznańskim Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli
27 października 2015, Centrum Kultury ZAMEK

Poznań spotyka twórców Pomelo