Elegancki Spacerowicz

Pouczenie o tym, jak poruszać się w gąstwie miasta, w którym i pasy na jezdniach, i tory
tramwajowe, i światła, kierunki gąsienic pieszych na chodnikach, autorstwa niezrównanej Wandy Chotomskiej i Wacława Bisko, autora m.in. „Kursu języka polskiego dla początkujących” – jest równocześnie eleganckie jak i przekomiczne.

Pies z ulicy Bałamutów 00

Pisane rytmicznym ośmiozgłoskowcem przedstawia oryginalnego przechodnia, mianowicie jamnika. Wydana po raz pierwszy w 1975 książka, stylowo zilustrowana przez znakomitego grafika, mistrza polskiej szkoły plakatu, Jerzego Flisaka, jako całość wywołuje skojarzenia z szykowną i nieco absurdalną twórczością Kabaretu Starszych Panów, Ludwika Jerzego Kerna, z lengrenowskim Profesorem Filutkiem, czy wreszcie historyczną postać należącego do Jerzego Waldorffa jamnika Puzona. Jest to prawdziwy koktajl dla dzieci i dorosłych, estetyczny rarytas – dlatego też w 2014 r. Wydawnictwo Muza opublikowało reprint „Psa z ulicy Bałamutów”.

Pies z ulicy Bałamutów 01.jpg

Bohater co rusz wpada w kłopoty – „zamiast chodzić po ulicy, on po jezdni szedł piechotą”, „Pies na chodnik wskoczył godnie/z miną wielce obrażoną. Przewracają się przechodnie./ Któż to chodzi lewą stroną?”.

Jamnika, elegancko ustrojonego w buty, co po chwilę gnębi uprzejmy, choć stanowczy policjant: „Piesku! – krzyknął pan policjant. – Nie myśl tylko o obiedzie!/Zanim zrobisz krok na jezdnię, popatrz, czy nią coś nie jedzie!”. Po drodze buntują się przechodnie, kierowcy i motorniczy. Sam piesek nie jest zbyt zadowolony, ale dzięki jego przygodom czytelnik dostaje wyraźne wskazówki jak bezpiecznie i kulturalnie poruszać się w ruchu ulicznym.

Pies z ulicy Bałamutów 02

Przy okazji uhonorowania autorki m.in. „Tadka niejadka” i „Przygód jeża spod miasta Zgierza” znany twórca literatury dziecięcej powiedział: „Szwedzi mają Astrid Lindgren, Finowie Tove Jansson, a Polacy – Wandę Chotomską. Naprawdę nie wyszliśmy na tym źle!”

Maria

„Pies z ulicy Bałamutów „, Wanda Chotomska, Wacław Bisko
Ilustracje: Jerzy Flisak
Wydawnictwo Muza (wznowienie)

Projekt „Kejtry ze Starego Miasta” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania, realizowany jest dzięki wsparciu Rady Osiedla Stare Miasto – dziękujemy!!!

Źródła ilustracji: zasoby własne oraz ze strony wydawcy.

Elegancki Spacerowicz

O kamieniu, który zmienił zdanie, czyli tu es Petra

Bardzo wciągająca, angażująca intelekt i wrażliwość rzecz, wydana przez nadzwyczajną Wytwórnię. Sprawia mi też satysfakcję świadomość, że okładka książki na całym świecie wygląda tak samo. Posłuchajcie.

Petra00.jpg

Bohaterce, która w pierwszej części opowieści jest – jak na okładce – górą, prastarą, imponującą skałą, pod którą rosną gigantyczne paprocie i przechadzają się dinozaury, jest bardzo dobrze samej ze sobą. „Nic mnie nie ruszy” – konstatuje z lekkim uśmiechem. „Ani Wiatr. Ani czas.” Co więcej – jest zadowolona, że nigdzie nie chodzi, bo to wszyscy do niej przychodzą, a zwłaszcza ludzie (wśród nich być może, jak w starym porzekadle, Mahomet). Wśród rycerzy w zbrojach czuje się jak królowa gór.

Petra01

I w tej chwili tekst znika, wraz z bohaterką czujemy się zaskoczeni przelatującą nad jej „głową” gałęzią. Po raz pierwszy skała zmienia swoją minę. W kolejnej odsłonie odkrywa się cała przemiana – na ilustracji pojawia się gigantyczny psi, z przeproszeniem, łeb.

Wśród kapitalnych obrazów Marianny Coppo widzimy właściciela psa (jak to się mówi, pana) z wystającą z kieszeni procą. „O, kamień?” ni to się dziwi, ni cieszy gdy pies przynosi mu swoje osłupiałe znalezisko.

Tego epitetu Petra nie może znieść – woli być już „niezwykłym jajkiem, pełnym niespodzianek”. Niespodzianką ma być jego lokator – ziejący ogniem smok, wyfraczony pingwin, w każdym razie, skała jest pewna – ktoś wyjątkowy.

Iluzje szybko jednak rozwiewa powracający do gniazda ptak, który ponownie nazywa niewzruszoną, do tej pory, skałę, kamieniem. Znudzona tym bohaterka zostaje wyrzucona do płytkiej wody, w której, w 1/4 zanurzona, z zadowoleniem stwierdza „A mówią, że jajko nie może być wyspą”, cóż, nie słyszałam tego wyrażenia, ale być może jest używane w Rzymie, z którego Autorka pochodzi.

Petra02

Wyobraźnia Petry zaczyna podsuwać nowe obrazy – rajskiej, słonecznej i spokojnej wyspy. Obok niej, a w zasadzie pod nią, przepływa żaglówka, z czubka wyrasta egzotyczne drzewo, w które stuka czerwony ptak. Jednak perspektywa jest podwójna – bo obok, z toni, wystaje butelka, proporcjami równa żaglówce.

Nowy czar wkrótce pryska – po skałę tkwiącą znów w wielkiej kałuży (czyli, jak pamiętamy, kamień) wyciąga się dłoń, której właściciel krzyczy „Jaki fajny kamyk!”. No, nie wzbudza to w Petrze radości. Ląduje w kieszeni, potem trafia do dziecięcego pokoju, w ręce uśmiechniętej dziewczynki.

Zdaje się, że po wielu przejściach bohaterka odzyskuje szczęście i spokój. Z pomocą kilku kresek dziecko zamienia ją w słonia. Czy to koniec przemian? „Jakieś pomysły? Żadnych?” – „Będzie się działo. Kamień z serca”.

Petra” to doceniany w świecie debiut autorki i ilustratorki tekstu. „Gdy nie śpię lub nie jem bruschetty, zazwyczaj rysuję”. Mam wielką nadzieję i chęć poznać więcej jej bogatych w znaczenia, uniwersalnych (choćby biblijna aluzja przepowiadających przeznaczenie Piotra słów Chrystusa – „Ty jesteś skałą”) oraz fascynująco namalowanych temperą, akwarelą książek. Tym razem zapraszamy na warsztaty do łazarskiego „Kręgu”. Będzie się działo.

Maria

Petra, Marianna Coppo
Tłum. Gabriela Rogowska
Wydawnictwo Wytwórnia 2019

Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania.

O kamieniu, który zmienił zdanie, czyli tu es Petra