Ty Czarownico! Kochana

Zacznijmy od obrazu – niezwykła planeta przestrzeni polskiej ilustracji, Paweł Pawlak,
w 2002 r. tchnął swym talentem w bajkę australijskiej autorki Emily Horn.

Paweł Pawlak we współpracy z zagranicznymi i polskimi twórcami opracował graficznie
i wymyślił ponad 70 książek, u nas znamy go np. jako projektanta świata Czupieńków, postaci Ignatka, Krasnali w Wielkich Kapeluszach czy Nocnego Maćka.

01Przepraszam.jpg

Historia bardzo czarnego kocura Herberta chwyta za serce, nie ma on bowiem ani domu ani przyjaciół; przed chłodem ulicy się w bibliotece publicznej, w której – jak
to często bywa – jest przytulnie i ciepło. Za oknem wichry i deszcze, a on na stercie książek siada sobie pod kaloryferem i szuka pociechy w lekturze. O, jakże przyjemnie nieco zakrzywione i toporne, a równocześnie nasycone kolorem i światłocieniem
obrazy pokazują rzeczywistość Herberta!

03Przepraszam.jpg

Pewnego dnia znajduje książkę o, można by rzec, ryzykownym tytule i treści: „Ency-klopedię czarownic”. W niej zaś natrafia na definicję (cząstkową) postaci Czarownicy,
a mianowicie na wyliczenie jej cech, takich jak przywdziewanie ciepłych pasiastych skarpet, spiczastych kapeluszy, zamiłowanie do zwierząt, w tym najbardziej czarnych kotów, poruszanie się na miotle…

Herbert nieśmiało zaczepia przechodniów wyposażonych w poszczególne atrybuty czarownicy, ale dziewczynka w skarpetach ucieka przed nim jako zwiastunem pecha, gospodyni mieszająca w kotle srodze się obraża, zamiatacz ulic wyśmiewa.

02Przepraszam.jpg

Rzeczywistość, nawet bajkowa, okazuje się bardziej złożona i pozory potrafią zwieść najbardziej niewinne stworzenia. Finał tego niewesołego ciągu wypadków rozegra
się w bibliotece. Bo biblioteki są naprawdę zdumiewającymi miejscami.

To już ostatnie spotkanie w naszym cyklu „Kociambry ze Starego Miasta”. Chodźcie
do Cmoka!

Maria

Przepraszam, czy jesteś czarownicą?, Emily Horn, Paweł Pawlak
Wydawnictwo Muchomor

Projekt „Kociambry ze Starego Miasta” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania, realizowany jest dzięki wsparciu Rady Osiedla Stare Miasto.

Autorką identyfikacji wizualnej do projektu jest artystka Katarzyna Olbrycht.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy oraz zasobów własnych.

Reklamy
Ty Czarownico! Kochana

O alegorycznych urokach Milusi i Myszy

Tym razem wyciągamy nasze długie łapy po kolejną, nawiązującą do klasyka gatunku Jana de La Fointaine’a, bajkę zwierzęcą. Pamiętacie nauki logiki i moralności płynące
z „Konika polnego i mrówki”? A „Kruka i lisa”, bajkę z Ezopa, a spolszczoną przez Igna-
cego Krasickiego? „Lisa i kozła” Adama Mickiewicza?

Nie przytoczę tu żadnych miód-malina cytatów, bo nie klasyków będziemy czytać,
ale przyjemność paralelna, ponieważ jakże pouczający i zabawny tekst jest w przypad-
ku „Kotki Milusi” zilustrowany nadzwyczajnymi obrazami. Z cudownej teatralnej skrzynki
(o samym fenomenie Kamishibai tutaj) będziemy wyciągać sceny z historii spisanej wierszem i malarsko zilustrowanej przez włoski duet Eleny Molisani i Alessandro Sanny.

00Milusia

„Kotka Milusia”, rzecz jasna, reprezentuje również pewien charakter ludzki, mianowicie pławiącą się w zbytkach damę (leżanka-szezlong, jako typowy mebel kojarzący się za-
równo ze stylizowaną damą jak i mniej lub bardziej dystyngowanym kotem). Początek bajki może się kojarzyć z mickiewiczowskim opisem osobowości i dóbr Telimeny;
nie mogę się powstrzymać przed jego zacytowaniem:

Jako kotka domowa miała swoja panią,
oraz własną leżankę, bynajmniej nie tanią,
miała miękkie podusie i pieszczot tysiące,
a do jedzenia smakołyki zapachem kuszące.
Drzemała sobie Milusia, nie spraszała gości,
Zadowolona z własnej nieskazitelności.

Potem jest już tylko lepiej dla bohaterki, a gorzej dla naszego pierwotnego poczucia egalitaryzmu; wszak – czy samych posiadaczy kotów nie cieszą ich szlacheckie rysy?
Czyż nie, jak stwierdza Milusia, dla

wrodzonej elegancji w skoku
wszyscy nas traktują jak arystokrację!

01Milusia

Po dalszych duserach prezentacji zaczyna się rozgrywać akcja – kotka spotyka myszkę, którą straszy i drażni, tłumacząc, że to rozrywka przynależna kotom. Strwożona myszka próbuje odwołać się do szlachetnych instynktów damy, jakże przeciwnych katowskim,
ta jednak głucha na błagania myszki o darowanie życia zwraca jedynie uwagę, że tak niskiego pochodzenia potraw nie jada, ponieważ stanowiłyby hańbę dla jej podniebie-
nia.

Odzyskawszy rezon niedoszła ofiara przechodzi do dworskiego dyskursu, odmalowując przed kotką uroki prostego życia związanego z naturą, z wolnością, dzięki której dzikie koty pod rozgwieżdżonym niebem

(…) od kłopotów nie stroniąc,
(…) nigdy się nie rozstają, wspólnie szczęścia bronią.

02Milusia

Morał zawarty w ostatniej wypowiedzi dialogu wybrzmiewa równie roztropnie, co dow-
cipnie i bezwzględnie; jeśli chcecie być o niego bogatsi, przyjdźcie na przedostatnie już spotkanie z cyklu „Kociambry ze starego Miasta” w Cmoku, 27.10 o 10.30.

Kto nie zna jeszcze czaru teatru kamishibai i, prócz pięknego tekstu ma ochotę zobaczyć wyjątkowe obrazy – zapraszamy tym bardziej.

Maria
Kotka Milusia, Elena Molisani, Alessandro Sanna
Wydawnictwo Tibum 2012

Projekt „Kociambry ze Starego Miasta” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania, realizowany jest dzięki wsparciu Rady Osiedla Stare Miasto.

Autorką identyfikacji wizualnej do projektu jest artystka Katarzyna Olbrycht.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy oraz zasobów własnych.

 

O alegorycznych urokach Milusi i Myszy

O myszy, co uczyć się chciała od najlepszych

Historyjkę „Mysz, która chciała być lwem”, co przystoi porządnej literaturze, można interpretować na kilka sposobów: mnie znów odpowiada najbardziej jako wykład
o sile stereotypów (co częste w przypadku współczesnej literatury dla dzieci), lecz przede wszystkim jako opowieść o nieustraszonym dążeniu do zmiany w sytuacji,
jak by się zdawało, beznadziejnej.

00Mysz

Mamy zatem bohatera, którego nikt nie zauważa, a towarzystwo jest bardzo atrakcyjne
i różnorodne – bo to i okapi, i żyrafy, słonie, zebry, lemury, guźdzce… Być może i Wam zdarzyło się być w takiej sytuacji w szkole, w klubie, na studiach czy w czytelni – gdy ukryci w tłumie czuliście ten zew, myśląc co tu zrobić, by się stać jak lew… (kiepska parafraza ustępu ze strony z tańczącym lwem). Pomijana, przydeptywana, przyciśnięta, leżąc w swym łóżku, w domku u stóp ogromnej usianej szkieletami lwich posiłków skały, mysz wpada na pomysł, jak „ma stać się WAŻNA, będąc taka MAŁA?”

02Mysz

Tu warto podkreślić, jak kapitalny jest przekład wiersza Rachel Bright dokonany przez autorkę wielu książeczek dla dzieci – Barbarę Supeł, oraz ilustracje w stylu najlepszej autorskiej ekspresyjnej animacji Jima Fielda. Wiersz swym rytmem i rymem to parzys-
tym, to przeplatanym przypomina klasyczne trzynastozgłoskowe bajki zwierzęce. Rachel Bright to coraz bardziej znana, tłumaczona na kilkanaście języków brytyjska autorka
i jednocześnie artystka o niepowtarzalnym rysunku i typografii (Wydawnictwo Zielona Sowa zresztą wydało także trzy inne dowcipne opowieści tego niezłego duetu).

I tu, w momencie, gdy mysz czuje, że nie ma już nic do stracenia, postanawia urze-czywistnić swą śmiałą myśl, i wleźć na sam szczyt na lwie stanowisko. Do czego tam doszło, sprawdźcie sami, najlepiej przychodząc na trzecie spotkanie Kociambrów
ze Starego Miasta do Cmoka w sobotę 13 października na 10.30.

01Mysz

Ale pamiętajcie już teraz, że strach miewa wielkie oczy, i każdy potrzebuje przyjaźni. Bliski kontakt zaś można nawiązać dzięki najbardziej odważnym i karkołomnym sposobom, i nie trzeba się w ogóle nigdzie logować.

Maria

Mysz, która chciała być lwem, Rachel Bright Jim Field
Tłum. Barbara Supeł
Wydawnictwo Zielona Sowa 2015

Projekt „Kociambry ze Starego Miasta” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania, realizowany jest dzięki wsparciu Rady Osiedla Stare Miasto.

Autorką identyfikacji wizualnej do projektu jest artystka Katarzyna Olbrycht.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy, zasobów własnych oraz ze strony jeugdliteratuur.org.

O myszy, co uczyć się chciała od najlepszych

Poddani Jego Wysokości Bobika

A Wy? Komu lub czemu podporządkowujecie się w domu? Ja jestem lokajem niewielkich synów własnych, przyznaję nim któryś wrzaśnie czwarty raz. Ale są też inni kamerdy-
nerzy, służący – przypomnijcie sobie rozliczne fotoreportaże w sieci – kotom, rzadziej psom, papugom, porcelanowym Napoleonom czy jaśkom ze złotymi myślami.

Książka-wyszywanka „Ja, Bobik” już swym tytułem nawiązuje do cudzych wysokich mniemań na własny temat. Główny bohater, kot, „My, Król” w opowieści Ewy-Kociary Pawlak (popatrzcie na kapitalne zdjęcie autorki wraz z rzeczonym Bobikiem) żyje, i ma się dobrze; małżeństwo artystów – Ewy i Pawła Pawlaków (ten ostatni to przecież znany ilustrator i autor dziesiątek pięknych książek) postanowiło w urzekający
sposób przyznać się, że jako Eja i Ajeł stanowią wierny dwór Bobika.

00Ja Bobik.jpg
Wiadomo, że gdy sami nazywaliśmy się lokajami naszej progenitury, no, tak naprawdę projektowaliśmy swoje naiwne wyobrażenia na biedne dzieci. To przyjemne i ratunkowe jakoś sobie wytłumaczyć, zracjonalizować własne poddaństwo, usprawiedliwić wobec własnego rozsądku gotowość do wszelkich poświęceń oraz głupkowate rozanielenie
na każdy sygnał łaskawej aprobaty.

Książka Ewy Kozyry-Pawlak posiada głębię wziętą również z wrażenia wielowymiaro-
wości, którą daje powabnie nakładane na siebie warstwy tkanin. Tekst jest odpowiednio zabawny i przenikliwy, co docenią zwłaszcza ci wymienieni w pierwszym akapicie, lecz wcale nie tylko oni. Nie sądzę bowiem, by nasi królowie mieli świadomość, że są królami. To my ich potrzebujemy. Każdy ma przecież jakieś pretensje do tronu.

01Ja Bobik

Dom Bajek zaprasza na serię pięciu kocich spotkań pod hasłem „Kociambry ze Starego
Miasta”, w samym centrum tegoż (i przez Radę Osiedla Stare Miasto zafundowaną).
Zobaczymy się w ekstra miejscu przy Piekarach, wejście od tej wyjątkowej w Poznaniu wąskiej i stromej ulicy Wysokiej – CMOK-u. Dzieją się tam różne ciekawe rzeczy, można się wybawić i wiele dowiedzieć. Zaczynamy w sobotę o 10.30.

Maria

Ja, Bobik czyli prawdziwa historia o kocie, który myślał, że jest królem
Ewa Kozyra-Pawlak
Wydawnictwo Nasza Księgarnia 2014

Projekt „Kociambry ze Starego Miasta” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania, realizowany jest dzięki wsparciu Rady Osiedla Stare Miasto.

Autorką identyfikacji wizualnej do projektu jest artystka Katarzyna Olbrycht.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy, zasobów własnych oraz ze strony http://fldd.pl.

Poddani Jego Wysokości Bobika

Kot kotu kotem Logiczne zagadki bytowe dla dzieci.

Sądzimy świat wedle siebie. Podziwiamy, zazdrościmy u innych tego, czego sami pragniemy, uznajemy za osiągnięcie. Uznajemy się za wyjątkowych, za ludzi będących wzorem całej ludzkości, i równocześnie najlepszym uosobieniem jej ideału. Rozumiecie, o co chodzi? Myśląc tak możemy wpaść w prawdziwe kłopoty. Poczuć się samotnym, oderwanym, przez swoją wydumaną lepszość lub gorszość.

 


W niedużej książce izraelsko-amerykańskiej ilustratorki, pisarki, blogerki i projektantki Galii Bernstein morał o tym, że milej żyje się dostrzegając podobieństwa między nami
a najmniej nas przypominającymi w cechach fizycznych ludźmi, ujęty jest w ramy bajki zwierzęcej. Zazwyczaj autorzy czynią bohaterami swych opowiadań zwierzaki różnych gatunków – dżdżownica koleguje się z chomikiem, wilk ze świnkami, sowa z zającem.

Jestem kotem03W książce pod mocnym tytułem „Jestem kotem” bohater tytułowy, mały i dość pulchny Felek, spotyka wyłącznie przedstawicieli swojego gatunku. Geparda, lwa, pumę, tygrysa, panterę. Nie może im się to w łbach pomieścić – jakżeż to drobne coś bez grzywy, pas-
ków, ani czarne ani pomarańczowe, nie potrafiące skakać ani porządnie ryknąć, może być kotem! Po kolei próbują Felka wyprowadzić z błędu, śmieją się z naiwności przyby-
sza. Ten jednak w owej niewygodnej sytuacji zaczyna ją analizować: wszystkie spotkane zwierzęta różnią się kolorami, zdolnościami i – tu czytelnik sam może pomyśleć – np. miejscami siedlisk. W końcu pada zasadnicze pytanie: „Jak to możliwe, że wszystkie jesteście kotami?”

Jestem kotem02

Jedną z najlepszych rzeczy w powiastce „Jestem kotem” są ilustracje – zajrzyjcie na stronę
autorki, jej bloga (gdzie, m.in. literacko i z dystansem do siebie przedstawia swoje pro-
jekty inspirowanych wschodnio- i północnoeuropejską ludowością przedmioty, a przede wszystkim wielkodusznie prezentuje wyjątkowe dzieła innych artystów); przywodzą na myśl doskonale przemyślane i wykonane rysunki satyryczne najlepszych czasopism, staromodną sztukę zastępowaną obecnie przez memy, gify, emotikony. Wartością staje się zatem wyraz oczu małego Felka, zbliżenie kolorowych puchatych ogonów, układ szczerzących się w ryku śmiechu paszcz drapieżników.

Kapitalna, elegancka, uniwersalna rzecz dla wszystkich.

Dom Bajek zaprasza na serię pięciu kocich spotkań pod hasłem „Kociambry ze Starego
Miasta”, w samym centrum tegoż (i przez Radę Osiedla Stare Miasto zafundowaną).
Zobaczymy się w ekstra miejscu przy Piekarach, wejście od tej wyjątkowej w Poznaniu wąskiej i stromej ulicy Wysokiej – CMOK-u. Dzieją się tam różne ciekawe rzeczy, można się wybawić i wiele dowiedzieć.

Zaczynamy w sobotę o 10.30, a potem co dwa tygodnie.

Nie musicie szaleć za kotami.

Maria

„Jestem kotem”, Galia Bernstein
wyd. Nasza Księgarnia

Projekt „Kociambry ze Starego Miasta” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania, realizowany jest dzięki wsparciu Rady Osiedla Stare Miasto.

Autorką identyfikacji wizualnej do projektu jest artystka Katarzyna Olbrycht.

 

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy, zasobów własnych oraz ze strony www.letstalkpicturebooks.com.

Kot kotu kotem Logiczne zagadki bytowe dla dzieci.