Książkowo – DomBajkowo (1)

Niezmiennie od 1967 roku na całym  świecie celebrowany jest Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci. Data to nie przypadkowa, tego dnia bowiem przypada rocznica urodzin twórcy genialnego – Hansa Christiana Andersena.

Każdego roku gospodarzem święta jest sekcja IBBY pochodząca z innego kraju, tej wiosny do wspólnej zabawy zaprasza Litwa, zaś autorem plakatu jest ilustrator Kęstutis Kasparavičius.

W tym roku, kontynuując naszą DomBajkową tradycję świętowania naszej ukochanej dziedziny literatury zapraszamy Was do książek dla dzieci, w których przedstawione historie z czułością i  szczególnym poważaniem pochylają się nad… KSIĄŻKĄ. Książki o czytaniu – w samotności lub całą rodziną, książki o urokach bibliotek i niezwykłych osób tam pracujących czy księgarnianych zakamarkach pełnych niezwykłych tajemnic oraz wzruszających historii. Jednym zdaniem, z okazji urodzin Pana Andersena,  spróbujemy dokonać całkowicie subiektywnego wyboru tytułów, które niosą w sobie szczerą miłość do słowa i obrazu zamkniętych między okładką czy obwolutą.

Artykuł rozpoczynający nasz cykl skupi się wokół MIEJSC.

Biblioteki i księgarnie. Ciche i dostojne, jednocześnie zapraszające do skupienia i pełnego zatopienia się w lekturze. Prawdziwe królestwa tysięcy słów rozbudzających wyobraźnię, półki uginające się od barw i fantazyjnych ilustracji. Dla wielu raj na ziemi.

Zaginiona księgarnia, Katie Clapham
ilustracje: Kirsty Beautyman
wyd. Wilga / GW Foksal, 2018

Katie Clapham zaprasza swoich czytelników na uliczki niewielkiego miasteczka, którego atmosferę budują wąskie kamieniczki o wysokich dachach, drzewa i rozświetlone witryny kameralnych sklepików. Wśród nich, w domu z żółtawą elewacją, króluje księgarnia Pani Minty.

To właśnie do tego miejsca regularnie przychodzi Milly, dziewczynka w wieku wczesnoszkolnym, wielka amatorka literatury i wielbicielka książek. Milly odwiedza księgarnię zarówno w celu spożytkowania kieszonkowego w dobrym celu, ale przede wszystkim dzięki relacji z Panią Minty, właścicielką sklepu. Obie kobiety, pomimo znaczącej różnicy wieku, łączy głęboka relacja oparta na umiłowaniu książek. Milly pomaga starszej pani w rozkładaniu poduszek i szykowaniu miejsca na cotygodniowe czytanie na barwnym dywanie, Pani Minty zaś odwdzięcza się podsyłając dziewczynce znakomite tytuły i prawdziwe rarytasy wydawnicze.

W ten pogodny, sielski nastrój wkrada się cień, obłoczek szarego niepokoju, bowiem uważne oko Milly dostrzega wypłowiałe barwy poduszeczek, jak i nieco złowrogie trzeszczenie bujanego fotela. Niepokój przeradza się w smutek i tęsknotę, gdy pewnego dnia Milly z mamą zastaje zamkniętą księgarnię, której drzwi oraz okna zasłonięto deskami.

Historia Milly i Pani Minty, jak to w krzepiących opowiadaniach bywa, nie kończy się wraz z przybitym do witryny gwoździem, ale nie byłoby to możliwe, gdyby nie otwarte serca mieszkańców miasteczka. Przede wszystkim tych w wieku dziecięcym.

„Zaginiona księgarnia” napełnia serce życzliwością. To dość długa historia, której towarzyszy stosunkowo skromna, ale świetnie oddającą atmosferę opowiadania, warstwa ilustracyjna autorstwa Kirsty Beautyman. Ze względu na objętość tekstu poleciłabym tę lekturę starszym przedszkolakom lub dzieciom na początku przygody ze szkołą. Zdecydowanie warto, by sięgnęli po nią także dorośli, na zachętę, by od czasu do czasu chociaż oderwać się od zakupów w sklepach internetowych na rzecz wizyty w PRAWDZIWEJ KSIĘGARNI. Pielęgnujmy te miejsca, w których księgarki i księgarze z radością dzielą się swoją wiedzą, pomogą w trudnym wyborze i goszczą nas szczerym uśmiechem. To magia w czystej postaci!

 

Basia i biblioteka, Zofia Stanecka
ilustracje Marianna Oklejak
wyd. Egmont, 2017

Basia, ukochana przez czytelników reprezentantka przedszkolaków, wybiera się wraz ze swoją grupą przedszkolną do miejscowej biblioteki. Wycieczka to wyjątkowa oraz wyczekiwana, poza samą możliwością zapoznania się z tym wyjątkowym miejscem (dla niektórych bohaterów książki, w tym Basi, już znanym, pracuje tu między innymi mama jednego z przedszkolnych kolegów), celem wizyty jest spotkanie z pisarką i autorką książek dla dzieci, panią Różą.

Napięcie pełne miłego oczekiwania wzrasta w rozentuzjazmowanych gościach bibliotecznych. Świetnie przygotowani przez panią nauczycielkę poznają zasady współ-bycia między regałami pełnymi bajecznych książek, zwiedzają różne zakątki i wesoło rozmawiają z pracownikami biblioteki. Sama zaś pani róża to uosobienie serdecznej i ciepłej osoby, która z wielką chęcią odpowiada na wszystkie pytania dociekliwych czytelników, proponuje im zabawę na rozbudzenie wyobraźni, nie ocenia, a docenia wszelkie przejawy kreatywności. Spotkanie z pisarką kończy się nie tylko wspomnieniem wywołującym szczery uśmiech, ale także osobistą dedykacją w Basinej książce.

Biblioteka stworzona przez Zofię Stanecką i narysowana przez Mariannę Oklejak to miejsce przyjazne i bezpieczne, opowiedziana historia zdecydowanie zachęca do poszukania na własną rękę najbliższej placówki, pomaga przełamać zakorzenione w nas dorosłych wspomnienia surowego spojrzenia pani bibliotekarki, która marszczyła brwi słysząc najmniejszy szelest. Obecne biblioteki to przecież także miejsca spotkań, dyskusji, warsztatów, działań plastycznych. Wesołe i pełne przygód.

Jeśli chcielibyście przeczytać więcej o tej książce zapraszamy do lektury wpisu Marysi tutaj.

 

Osobiście w Domu Bajek nie wierzymy w zatrważające statystyki dotyczące stanu czytelnictwa w Polsce.  Przecież mamy dostęp do fantastycznych bibliotek i księgarni, mamy duży wybór książek publikowanych przez odważne i ambitne wydawnictwa. Głęboko wierzymy w to, że na naszych oczach rośnie nowe pokolenie uważnych i świadomych CZYTELNIKÓW. Potrzebują tylko odpowiedniej motywacji, także ze strony otaczających ich dorosłych. Zatem… książki w dłoń!

Biblioteka Domu Bajek 02
Biblioteka Domu Bajek, ul. Święty Marcin 47 w Poznaniu.

My zaś nieustająco zapraszamy do naszej skromnej, acz stworzonej z wielką miłością, Biblioteki Domu Bajek, znajdującej się w kameralnej przestrzeni kamienicy przy ulicy Święty Marcin 37 w Poznaniu.

Basia

 

Fotografie zaczerpnęłyśmy z zasobów własnych oraz ze stron: http://www.15min.lt oraz http://www.ibby.org. Autorem fotografii Biblioteki Domu Bajek jest Filip Choczaj.

Książkowo – DomBajkowo (1)

Zimowo DomBajkowo – cz. 1

Na najbliższą niedzielę w Poznaniu zapowiadają śnieg. Cóż, połowa listopada to naj-
wyższy czas, by symbolicznie zakończyć jesień – podobnie jak bywało dawniej, wszak
na wsiach czas pracy na polu, orania, siania kończył się dokładnie wraz z celebracją Świętego Marcina. Czas rodzinny przenosił się wtedy do wnętrza chaty, gdzie wspólnie darto pierze, śpiewano, opowiadano bajeczne historie…

Nic nie jest bardziej przyjemne niż czytanie zimą zimowych książek, zwłaszcza, jeśli za oknem brakuje białego puchu, a my mamy nań wielką ochotę. Oto rozpoczynamy zatem cykl artykułów zachęcających Was do sięgania po zimowe książki, których – na szczęście! – jest wiele, a wybór nie aż tak łatwy. Zgodnie z DomBajkową zasadą wybrałyśmy te tytu-
ły, które uważamy za szczególnie cenne, zarówno w treści, jak i obrazie.

20181110_194641_LLS.jpg

Lauren Child
Charlie i Lola. Najbardziej na całym świecie lubię śnieg
Wyd. Media Rodzina

Zimowa odsłona przygód poczciwego Charliego i jego zabawnej młodszej siostry Loli. Charlie jest świętej cierpliwości bratem, który wyjaśnia dziewczynce świat i jego oby-
czaje, ponieważ Lola rozumie go na swój naiwnie-racjonalny sposób, do którego
to paradoksalnego rozumowania uprawnione są młodsze dzieci.

Mała nie może spać, i ciągle wstaje do okna, by sprawdzić czy śnieg już pada. „Wszystko jest całkiem zupełnie białe!” krzyczy rano i wygania całą rodzinę na spacer. Proste i bez-
pretensjonalnie pokazane sceny są bliskie dzieciom i nostalgicznym rodzicom, którzy nie stracili zachwytu nad urokami zimowej bieli (dorośli nigdy nie pojawiają się w opo-
wiadaniach).

Kolejnego dnia śnieżny czar pryska – i wtedy zrozpaczonej Loli brat wyjaśnia, dlaczego nie codziennie może padać śnieg, tak samo jak nie codziennie można mieć urodziny. Można się domyślić, że dla dziewczynki nie jest to mocna argumentacja, Charlie zabiera ją więc w podróż w wyobraźni do Arktyki. Tam jednak nie można np. założyć letniej sukienki… Starszy brat pociesza siostrzyczkę, że odrobinę zimy schował w zamrażarce. Lola jednak, bogatsza w nowe przemyślenia woli popatrzeć jak bałwanek „fajnie się topi”.

Oryginalnie, ekspresyjnie zilustrowana kolażem historia, również dla rozczarowanych efektem cieplarnianym.

20181111_110156_LLS.jpg

Eva Susso, Benjamin Chaud
Yeti
Wyd. Zakamarki

Dla odmiany – historia zupełnie nieprawdopodobna. Uno i Mati, braciszkowie znani również z książki tego samego szwedzko-francuskiego gwiazdorskiego tandemu „Duch
z butelki” wyruszają z domu, z którego wyprawia ich tata, na snowboardową prze-
jażdżkę. Po regeneracyjnej przerwie na konsumpcję mandarynek orientują się, że nie wiedzą jak wrócić, ale wśród przykrytych puchowymi czapami drzew i sypiącego z nieba śniegu, spotykają kogoś, kto ma grube futro i wielkie stopy. Autorzy dobrze kreślą relację między braćmi, młodszy reprezentuje nasze lęki, w starszym bierze górę umiłowanie przygód.

Yeti nie mówi, nie wiadomo, czy jest przyjazny, wszakże ilustracje i charakterystyczny
dla Susso, nieskomplikowany język, szybko kolorują zimowy krajobraz ciepłymi barwami. Obce i niezrozumiałe staje się nieszkodliwe, a wręcz przyjazne – choć nadal do końca nierozpoznane. Niepokój za niepokojem odchodzą, pozostaje jednak wrażenie bajkowej tajemnicy, która, jak się okaże, otacza również ojca chłopców.

Smakowita lektura z przesłaniem, że w najciemniejszą noc zimową w obcym można znaleźć przyjaciela.

20181111_105611_lls1.jpg

Katarzyna Minasowicz
Zima, której nie było
Wyd. Wilga

I kolejna pozycja o europejskiej nostalgii za zimami sprzed lat, czyli krzepiąco podana proza życia polskiej rodziny. Przed tradycyjną porą mrozów Mała przysłuchuje się wy-
rzekaniom dorosłych, które tonem przypominają sławetne „the winter is coming” i jak
w soczewce skupiające złe światła wszystkich kolektywnych lęków, strapień i umęczeń. Nawet mama ma kwaśną minę (wizualizując prawdopodobnie wciąganie gryzących rajstop na kończyny córki), optymistyczny i rozsądny tato rozmarza się na myśl o wie-
czornym paleniu w kominku, niestety szybko uprzytamnia sobie również obowiązki odśnieżania… Dla brata – ponury przymus pogodzenia się z końcem gry w piłkę, jedzenia lodów, jeżdżenia na deskorolce. Słowem, wydaje się, że dojrzałość nie lubi zimy.

Ze strychu naraz przychodzi pewien prozaiczny szczegół, który jednak sprawia, że Mała
z niecierpliwością zaczyna wyglądać mrozów i białego puchu – mianowicie czerwone śniegowce.

W owym sezonie zdarzył się niestety tylko jeden zimowy dzień – i to za sprawą taty.

Znów zaczęło się robić coraz cieplej i cieplej. Śniegowce straciły na atrakcyjności
na rzecz wrotek. Co stało się zaś później? Coś bardzo radosnego i dziwnego, zwłaszcza
z dorosłymi. Ale Małą już, jeżeli chodzi o ich świat, niewiele zdziwi…

Realistyczna, choć bez żadnych rozwlekłości, nieszablonowo zilustrowana stoicka przypowieść o kaprysach zimy i ludzi.

20181111_105535_lls.jpg

Muminek i pierwszy śnieg
Na podstawie opowiadań Tove Jansson
Wyd. Egmont

Zimowa opowieść o czekaniu, nie – nie na plażę i słońce, a na powrót Przyjaciela. Włó-
czykij, przyjaciel Muminka, ma w zwyczaju opuszczać Dolinę, gdy zbliżają się pierwsze śniegi. Mimo, iż muminki z kolei całe zimy przesypują, mały Muminek zaczyna bardzo tęsknić za Włóczykijem, gdy tylko ten znika za horyzontem.

Bohater serii pięknie wydanych książeczek Egmontu, z szacunkiem zarysowujących różne przygody mieszkańców Doliny Muminków, chce mi się czasem powiedzieć, jest poważnym i wrażliwym małym chłopcem, który, mając wokół siebie dość oryginalną rodzinę, z których Tatuś i Mamusia są jednak najważniejsi (i najbardziej kochający),
nie wstydzi się przyznawać do rożnych uczuć.

Włóczykij odszedł –wyszeptał. –Powiedział, że spadnie śnieg, i śnieg spadł. Nie chcę śniegu,
jeśli śnieg oznacza, że nie będzie Włóczykija.
 

Tęsknota jest uczuciem niełatwym nie tylko dla dzieci, i dobrze, że Tove Jansson zawarła w swym opowiadaniu wskazówkę, jak sobie z nią radzić. To Włóczykij daje do zrozumie-
nia Muminkowi, że będzie za nim tęsknił – zostawia mu liścik z prośbą, by ten nie pusz-
czał łódek sam, aby poczekał.

Gdy mieszkańcy Doliny Muminków spotykają się pod niebem by lepić śnieżki, pić gorącą czekoladę i  życzyć sobie nawzajem miłego zimowego snu, Muminek czuje już lekkość
na sercu i może cieszyć się w pełni tym, co ma. Na tęsknotę znajdują się sposoby,
a nawet najbardziej mroźną zimę można ocieplić.

20181111_105825_lls.jpg

Görel Kristina Näslund, Kristina Digman
O zimie
Wyd. Zakamarki

Poznańskie wydawnictwo Zakamarki od lat wiedzie prym w zimowych publikacjach, zatem niech nie zdziwi fakt, że ich propozycje będą się pojawiały w naszych tekstach
po wielokroć. „O zimie” to niewielkich rozmiarów książeczka, zarówno literacko, jak
i formatowo, za to zawiera w sobie wszelkie przyjemności, które tak kochamy o tej porze roku. Dwoje dziecięcych bohaterów przeprowadza czytelników przez zimę – począwszy od pierwszego śniegu, który zasypał świat na biało, kończąc na coraz mocniejszym wiosennym słońcu i radosnym zrzucaniu czapek. Nie brakuje tu wierszyków, a nawet rymowanek, które śmiało można z dziećmi śpiewać. „O zimie” nie jest książką z fabułą,
to raczej luźna impresja, o ptakach odlatujących do cieplejszych krajów i tych, które zostają i potrzebują naszych ziaren. O pękających cieniutkich warstewkach lodu na kałużach. O skrzypiącym śniegu. O ciemnych nocach i śnieżycach, które warto spędzić
w ciepłym domu. I w końcu o śniegowych lampionach i myszkach śpiących w szała-
sikach. Ot, niezwykle miły literacki spacer przez kilka mroźnych tygodni.

20181111_101130_lls.jpg

Jerzy Ficowski, Mieczysław Piotrowski
Śnieżne rymy białej zimy
Wyd. Warstwy

Wrocławskie Warstwy w ramach jednego ze swoich priorytetów wydawniczych wzna-
wiają cudeńka z lat 60. i 70. XX wieku. „Śnieżne rymy białej zimy” to prawdziwa perełka, fantastyczne, niedługie i wesołe wiersze Jerzego Ficowskiego opowiadają o zabawie, katarach, ptakach, kaloryferach… Jest i nawet cosik o karpiu w wannie i termometrze rtęciowym, czego zdaje się nie doświadczają już dzisiejsze dzieci. Za to my, ich rodzice, pamiętamy te obrazy aż za dobrze, zatem wspólne czytanie może obudzić wiele wspomnień i rodzinnych opowieści.

Rym i rytm ficowskich wierszy doskonale nadaje się do lektury na głos, poleciłabym
je z czystym sercem nawet tym, którzy obawiają się poezji dla dzieci. W tych krótkich formach zawierają się bowiem całe fabuły – o bałwanie chuliganie, o malowanych szronowych kwiatach, o szadzi. Niezwykłe pastelowe akwarele Mieczysława Piotrow-
skiego fenomenalnie dopełniają ten zimowy, znany nam z dzieciństwa świat.
Są i tro-
chę retro, ale zdecydowanie nie archaiczne, swoją świeżością bezpardonowo wkomponowują się w obecny bardzo atrakcyjny i różnorodny świat ilustracji dla dzieci.

Esteci docenią także samą edycję książki – nie jest to li i jedynie wznowienie, to wydaw-
niczy majstersztyk. Oryginał wzbogacono o nowe liternictwo, zrobiono to jednak
z niezwykłym wyczuciem i smakiem.

20181111_105037_lls.jpg

Tadeusz Kubiak, Przemysław Liput
Idzie zima
Wyd. Zysk i S-ka

Poezji zimowej czar można odnaleźć także w wierszach Tadeusza Kubiaka, który zabaw-
nymi wersami opisuje wszelkie zimowe przyjemności. Jest w tym tomiku lekkość i urok starych peerelowskich pocztówek, które pół wieku temu w wielotysięcznych nakładach niosły ze sobą szereg dobrych życzeń na Święta i Nowy Rok. Zwierzęta szykują zapasy na mroźne miesiące, radosne dzieci z szybkością błyskawicy gonią się na sankach i nartach, lepią bałwany i wpatrują się w piruety tancerki na lodowisku. Tradycyjne ozdoby choinkowe prowadzą zabawne dialogi zawieszone na pachnącym świerku.

Przemysław Liput z dużą zręcznością maluje ten świat, świadomie nawiązując do retro stylistyki, bawiąc się konwencją zawieszoną pomiędzy żartem i sentymentem, znako-
micie oddając atmosferę każdego wiersza.

20181111_101008_lls.jpg

Rotraut Susanne Berner
Zima na ulicy Czereśniowej
Wyd. Dwie Siostry

W naszym zimowym zestawieniu nie mogło zabraknąć ulicy Czereśniowej – cieszącej
się ogromną popularnością serii książek obrazkowych ukazujących po kolei cztery pory roku oraz noc rozgrywającej się w tej samej scenerii jednej okolicy w niewielkim mias-
teczku. Na początku poznajemy bohaterów, których perypetie możemy śledzić kartka
po kartce aż do finału opowieści. Wielorodzinny dom narysowany  w przekroju kusi,
by przyjrzeć się szczegółom niewielkich pokoików, wyposażeniu łazienek, mebelkom, kwiatom, żyrandolom… Ktoś wiesza pościel na balkonie, by nabrała zimowej świeżości mroźnego powietrza, ktoś ozdobił salon gałązkami świerku, choinki czekają na moment uroczystego dekorowania. Rotraut Susanne Berner rysuje ten świat skrupulatnie, według niezwykle przemyślanego scenariusza – ktoś gubi portfel i klucze, ktoś inny pomaga mu je odnaleźć, papuga, która ucieka z klatki daje się w końcu złapać, a autobus dowozi przyjaciół na spotkanie w kawiarni nad zamarzniętym stawem. Śnieg pojawia
się po cichutku, stopniowo otulając grudniowe ciche przygotowania do Świąt, delikatnie rozświetlając ryneczek wypełniony zapachem jarmarcznego grzanego wina.

Historie same przychodzą do głowy, zdecydowanie tej książce nie brakuje słów,
a wspólne czytanio-oglądanie przynieść może dużo radości. Małym i Dużym!

Zatem – miłej zimowej lektury!

Maria i Basia

 

Zimowo DomBajkowo – cz. 1