W pogoni za czajnikiem idealnym. Wielkie jest piękne, lecz czy na pewno tego potrzebujemy?

Otóż mamy do czynienia z prawdziwą bajką, napisaną i zilustrowaną przez pewną Japonkę mieszkająca w Paryżu. Opowieść toczy się tak, jak lubię, to znaczy otwiera
się i zamyka tajemnicą. Pośrodku też niezbyt oczywiście, pośrodku jest jak we śnie.

 

Akcja toczy się od jednej absurdalnej, czyli doskonale bajkowej, literackiej sceny do drugiej i kolejnej, po prostu w książce o trywialnym, zdałoby się, tytule „Czajniczek”
drogie czajniki mijają dinozaury, krety prowadzące podziemne hotele, pałace cesa-
rzy japońskich, roboty, olbrzymy i bezrobotni.

02Czajniczek

Bajka ma również morał, który odczytuję następująco: że chociaż nie jest łatwo dziś znaleźć rzecz odpowiadającą naszym indywidualnym potrzebom, bo wszystko zdaje
się krzyczeć: „jestem najpiękniejszy, najdroższy i największy, musisz mnie chcieć!”, podejmując pewien trud, i z pomocą czasem ludzi z większymi od naszych kłopotami, uda nam się odszukać rzecz dla nas idealną. Tak bywa nie tylko z przedmiotami, prawda?

01Czajniczek

Książka opublikowana przez wydawnictwo Dragon swym ogromnym formatem ogarnia świat po horyzont, jednak zbijające z tropu (czytelne) ilustracje nie przytłaczają ogro-
mem szczegółów ani nie wymagają szczególnej wyobraźni w konkretyzowaniu smug, plam czy geometrycznych figur. Dla mnie jest to książka właściwa w tym rozumieniu,
że dorosły czytelnik może wiele skorzystać wsłuchując się w interpretację młodszego. Życie w takich chwilach, gdy w podróży przez lekturę możemy się trzymać za ręce, ponieważ potrzebujemy towarzysza by pomógł nam zrozumieć świat, staje się, jak sądzę, piękne.

03Czajniczek.JPG

Zapraszamy na przedostatnie spotkanie literacko-plastyczne na naszym dombajkowym podwórku. Będą też różne intrygujące mgły, zapachy i trochę paprajstwa, przyjdźcie
do nas!

Maria

Czajniczek, Etsuko Watanabe
Wydawnictwo Dragon 2016

Projekt „Święty Marcin Czyta Dzieciom: Lato w mieście” dofinansowano w ramach Centrum Regrantingowego Inicjatyw Lokalnych Poznań 2018 ze środków budże-
towych Miasta Poznania. Operatorem Centrum Inicjatyw Lokalnych Regrantingowe
jest Wielkopolska Sieć Organizacji Pozarządowych „Działamy Razem” i Stowarzy-
szenie Instytut Zachodni.

Fotorelacja z czwartego spotkania tutaj.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron wydawców, zasobów własnych oraz ze strony http://www.babelio.com.

Reklamy
W pogoni za czajnikiem idealnym. Wielkie jest piękne, lecz czy na pewno tego potrzebujemy?

Między nami wyspiarzami. O książce „Pudle i frytki”, napisanej i zilustrowanej przez Piję Lindenbaum

W pierwszych słowach tego artykułu pragnę pozdrowić Was wszystkich, którzy
macie ziemniaki, wodę w pobliskim basenie i zdrowe psy. Następnie chcę powiedzieć,
że kilkuletnie dzieci, np. moje, lubią słuchać trudnych opowieści, które, dzięki temu,
co władne są zrobić same, dobrze się kończą.

Ale o co chodzi, o co chodzi.

Opowiem Wam o Dobrej Książce dla Dzieci. Ma ona siedmioro bohaterów, wszystko
psy. Zamieszkują dwie wyspy, dwa kraje. Jak to mają w zwyczaju, kraje różnią się kulturą
i osiągnięciami; różnią się też warunkami pogodowymi. Ląd Katki, Ulisy i Ludka nawiedza susza, kończą się ziemniaczane plony, nie ma czym reperować dziury w ścianie, a na dodatek nie wiadomo skąd i za co wyschnięty basen trójki mieszkańców rozbija wielki głaz. Trzeba szukać lepszego losu, znaleźć miejsce na wybudowanie nowego basenu, wszelako w ciasnej łódeczce braknie miejsca dla chorego szczeniaka, sztorm zabiera wiosła, na dnie lądują wciśnięte w walizkę piżamy.

Zwrot akcji: wycieńczeni bohaterowie resztkami sił dopływają do nieznanej wyspy. Strudzeni, opowiadają trzem pudlom dzieje swojej niedoli.  Kolejna perypetia
(z greckiego peripéteia, nagła zmiana; w literaturze: zdarzenie wikłające, stawiające bohatera wobec nowych okoliczności i mające wpływ na jego losy) wynika z podziału między nastawieniem pudli wobec przybyszy: dwa są przyjazne, jeden nieprzyjazny.
W „Wędrówce Nabu” Jarosław Mikołajewski nie zapisuje odpowiedzi, czy mieszkańcy
kraju, do którego uchodzi bezradna dziewczynka zechcą jej pomóc. Metafora wygna-
nia wymyślona przez niezrównaną szwedzką autorkę i ilustratorkę Piję Lindenbaum
ma wpisane zakończenie, i jest ono tak prawdopodobne, że sama w nie uwierzyłam, choć historia kończy się dobrze.

Pija

Ogromna zaletą opowieści jest utrzymanie jej na granicy między światem znanych dzieciom, bezpiecznych rekwizytów, zachowań i uczuć, które są im bliskie, a trudną
do wyobrażenia fabułą. Dzieci wszakże nie potrzebują historyjek, w którym nic nikomu
się nie udaje i nikt się nie zmienia – czyż nie są one nudne? Czy słuchają ich z wypiekami
na twarzach?  Moi synkowie żądają czytania takich bajek wciąż i wciąż, mimo, że po-środku narracji czasem tulą się do mnie jakby uciekali przed podmuchem lodowatego wiatru.

Do przyjęcia uchodźców ubranych w dziwne, nie wiadomo co podtrzymujące paski, skłania nieprzyjaznego pudla jego własny żal i tęsknota, tym samym przemiana, która przeżywa, płynąca z wewnątrz, ma szansę zmienić los Ludka, Katki i Ulisy na zawsze.
Co więcej, być może mieszkańcy bezpiecznej wyspy, mając już ile chcąc frytek, duży
i trwały dom i nowy basen zamarzą jeszcze o innych rzeczach, których jeszcze nie znają, a które mogliby ze sobą przywieźć nowi przybysze.

02Pudle

Język „Pudli i frytek” jest oszczędny, daleki od grania na uczuciach, dramat rozgrywa
się miedzy słowami. Ilustracje zaś w zupełności odbiegają od powagi tematu, z daleka barwne akwarele nie wywołują żadnych bolesnych skojarzeń. Nie trzeba się też bać,
że to jakiś misterny chwyt zamierzony, by spotęgować grozę opisywanych wydarzeń. Nie, bo ta historia jest niemal tak samo groźna jak myśl o tym, że ktoś mógłby nas tutaj,
na naszej wyspie, odrzucić gdy go potrzebujemy.

Zatem, jak najbardziej, jest to książka dla maluchów i tak jak każda piękna dawna baśń, nie kaleczy lecz leczy. Wielokrotnie nagradzana za swą oryginalną twórczość Pia Lin-
denbaum jest autorką 11 innych opowieści (wszystkie wydały poznańskie Zakamarki). Opowiada o trudnych tematach – załamaniu nerwowym rodzica (Filip i mama, która zapomniała), o strachu, wstydzie, o stereotypach i rolach płciowych, o aspergerze. Jest co czytać, i mówię tu do dorosłych, jest co czytać dzieciom.

Bądźcie z nami w niedzielę 26 sierpnia, podczas świętowania 11 urodzin Zakamarków będziemy czytać i oswajać wspólnie tą historię. I spróbujemy zrobić coś dobrego dla świata, tym razem z dziećmi powyżej 5 lat.

Maria

„Pudle i frytki”, Pija Lindenbaum
Wydawnictwo Zakamarki, 2017

Więcej o wydarzeniu tutaj.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy, zasobów własnych oraz ze strony  www.literarymagazine.com/.

Między nami wyspiarzami. O książce „Pudle i frytki”, napisanej i zilustrowanej przez Piję Lindenbaum