Jędrusiowe wędrowanie

Wojciech Widłak i Joanna Rusinek stworzyli razem niezwykłą książkę. Niektórzy z Was znają ją ze spotkania na Lodowej w ramach regularnych zajęć Domu Bajek. Ci, którzy jeszcze nie wiedzą, jakie przygody miał tytułowy Jędruś zachęcam do zapoznania się
z książką wydaną przez Wydawnictwo Czerwony Konik (http://www.czerwonykonik.pl/).

j1

Jędruś to ktoś, kto czuje niedobór, brak czegoś, a może kogoś? Jędruś do końca nie wie,
więc chodzi i szuka, mimo pluchy i wiatru na dworze, które szaleją na zewnątrz niemal
tak jak dziś na poznańskich ulicach.

Aby nie poddać się tej szarości i nudzie proponujemy Wam zabawę „Zrób sobie sam Samotnego Jędrusia”, do której potrzebować będziecie:

– rolek po papierze toaletowym
– wydruku studzienki kanalizacyjnej
– kawałków tektury
– guzików bądź ruchomych oczek
– kleju i nożyczek.

Głową Jędrusia jest – jak zapewne domyślacie się po zapoznaniu się z ilustracjami
z książki – studzienka kanalizacyjna. Prócz wymienionych materiałów plastycznych mogą przydać
się też naklejki 🙂 U nas będą to naklejki listków! Dzisiejszy wiatr zerwie ostatnie
z drzew, a wtedy Jędruś wpadając na drzewo nie będzie miał już czego strącać…

j5

Chyba, że śnieg, który ma przyjść już niedługo! Ale nie bacząc na pogodę za oknem pobawmy się w Samotnych Jędrusiów, najlepiej w towarzystwie kogoś, kogo uda nam się znaleźć… 🙂

Ania

1 (2)

2 (1)

 

Reklamy
Jędrusiowe wędrowanie

„Wszak jeżyny nie zastąpią mi rodziny…”

Któż w swoim życiu nie poczuł sympatii do jeży? Miłe te stworzonka, takie osamotnione na okoliczność obecności kolców, bywają często obiektem ciepłych uczuć dzieci, autorów książek i ilustratorów.

Szukając inspiracji na drugie już Bajkoczytanie w Hygge trafiłam na półce na dwie jeżowe książeczki. Obie są współczesnymi wznowieniami dawnych wydań z niezwykle plastyczną ilustracją: „Przygody jeża spod miasta Zgierza” (Nisza, 2011) oraz „30 lutego”
(Dwie SIostry, 2011).

Jeż 01

Nie przypadkiem zapewne w obu książkach mamy tego samego autora – wspaniałą Wandę Chotomską i jej wiersze, w których operuje niebanalnym humorem, zabawną grą i smakiem słów. Do tego ilustracja w najlepszym wydaniu – śmiała, czasem wręcz abstrakcyjna plama Krystyny Witkowskiej (już same „rozpływające się” sceny deszczu
są świetnym tematem na plastyczne poszukiwania) czy żartobliwy rysunek Mirosława Pokory – choć tak odmienne stylistycznie, obie w równym stopniu oddają charakter fabuły.

Jeż 02

Jeż 05

Od kilku dni u nas zatem jeża tematyka pojawia się często i przynosi całkiem konkretne owoce (niekoniecznie jabłuszka, choć tego też nie zabrakło 🙂 ). Tym razem proponujemy prościutkie zabawy z klejem, bibułą i sztywnym kolorowym papierem.

Jeż 03

Jeż 04

Jeż 10

W innej wersji – nieco bardziej abstrakcyjnie (ale syntetyczny i otwarty umysł Dziecka doskonale odnajduje znajomą kolczastą postać) – z rolki po papierze toaletowym. Przy okazji lektura obu książeczek to świetny pretekst, by pobawić się szczotkami – Ulka była zachwycona!

Jeż 06

Jeż 07

Jeż 08

Jeż nr 3 to mój własny prywatny prezent dla obu Córek, inspirowany bezpośrednio rysunkiem Mirosława Pokory i Czarnojeżym Jeżem o błękitnych oczach 🙂

Jeź 09

Pomysłów na jeże to nie koniec – chcecie zobaczyć kolejną kolczastą odsłonę, zapraszamy 22 listopada do Hygge. Będzie czytanie, będzie jeżo-tworzenie. Nic więcej nie powiem!

Basia

Jeż Nisza

Jeż Dwie SIostry

„Przygody jeża spod miasta Zgierza”, Wanda Chotomska (1964)
ilustracje: Krystyna Witkowska
Wznowienie: Wydawnictwo Nisza, Warszawa 2011

„30 lutego”, Wanda Chotomska
ilustracje: Mirosław Pokora
Wznowienie: Wydawnictwo Dwie Siostry , Warszawa 2011
(seria: Mistrzowie Ilustracji)

„Wszak jeżyny nie zastąpią mi rodziny…”

POKAŻ SIĘ…

Centrum Praktyk Edukacyjnych, które związane jest z CK Zamek w Poznaniu przygotowało bardzo ciekawą propozycję – Edukacyjną Giełdę Projektów POKAŻ SIĘ, która odbywała się w dniach 5,6 listopada 2015 r.

CPE, bo tak w skrócie nazywane jest Centrum to przedsięwzięcie edukacyjno-badawcze. Podstawowym zakresem działalności CPE jest – jak czytamy na ich stronie www,
na którą serdecznie zapraszamy, bo znajdują się tam informacje o bieżących wystawach i warsztatach – „diagnozowanie i badanie edukacji kulturowej w powiecie poznańskim oraz organizacja rozmaitych wydarzeń i działań z zakresu edukacji kulturowej, wspierających i propagujących współpracę międzysektorową i uczestnictwo w kulturze. Giełda wpisuje się więc w statutowe działania CPE, a przy tym stanowiła wyjątkową okazję dla animatorów i wszystkich zawodowo związanych z kulturą do zaprezentowania się swoja działalnością. Oczywiście bardzo chciałyśmy tam być i opowiedzieć wszystkim o Domu Bajek!

Pokaż się

Występowałyśmy pod szyldem Fundacji Jak Malowana, bo rozwijający się w impetem Dom Bajek skłonił nas – w poszerzonym nieco gronie – o stworzenie organizacji pozarządowej. Fundacja dopiero raczkuje, ale mamy nadzieje, że wkrótce stanie na nogi i zacznie samodzielnie „chodzić”. Do tego jednak czasu skupiamy się przede wszystkim na promowaniu Domu Bajek, bo chciałybyśmy dotrzeć do jak największej ilości Moli Książkowych.

Uwielbiamy tych, którzy przychodzących do nas na Lodową, ale wiemy, że są też dzieci, które do nas nie przyjdą, bo nie mogą np. ze względu na swoją niepełnosprawność. Chcemy więc rozszerzać działalność Domu Bajek o warsztaty integracyjne i tu z pomocą przyszedł projekt Nasza Mała Biblioteka organizowany przez Agencję Wydawniczą Ezop
i finansowany w ramach programu Kreatywna Europa Kultura. Napiszemy o nim więcej wkrótce, bo na razie czekamy na zgłoszenia, a tymczasem skupię się na Giełdzie POKAŻ SIĘ, bo była niezwykle ciekawa.

Niestety obowiązki służbowe zmusiły nas do uczestnictwa tylko w piątek, ale z relacji zaprzyjaźnionego MUA, czyli Młodego Uniwersytetu Artystycznego, wiemy, że w czwartek też było świetnie. Od rana trwały warsztaty, które dotyczyły tego jak pisać projekty,
a później je promować. Nie zabrakło też propozycji, które przydają się w codziennej pracy z dziećmi i młodzieżą dotyczące np. edukacja kulturowa poza szkołą czy działań
o charakterze antydyskryminacyjnym dostosowanym już do potrzeb placówek szkolnych.

Pokaż się 1

Przez oba dni – od 13.30 do 16.30 prezentowały się istniejące już projekty z Poznania
i okolic, a nad całością czuwały stoliki eksperckie, przy których zasiadali przedstawiciele:

– Urzędu Miasta Poznania,
– KontenerArt-u,
– Wielkopolskiego Kuratorium Oświaty
– Fundacji Centrum Edukacji Obywatelskiej
– Narodowego Centrum Kultury
– Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM
– Muzeum Sztuki w Łodzi.

Istotne jest również to, że na całe wydarzenie był wstęp wolny. Warto więc było przyjść, aby dowiedzieć się jak wyjątkowe pomysły mają nasi koledzy i koleżanki. Można też było poznać nowe osoby, bądź odświeżyć stare znajomości, bo cała giełda zorganizowana była profesjonalnie i przebiegała w miłej atmosferze.

Pokaż się 2

Nasza prezentacja trwała, jak wszystkie, około 8 minut, a my o Domu Bajek i jego pozytywnych stronach mogłybyśmy mówić godzinami…Ada, córeczka Basi, również postanowiła dodać coś od siebie, wiec musiałam przejąć mikrofon i mimo tremy dodać parę słów od siebie. Moderatorka zadała nam pytania związane ze sprawami formalnymi, a same warsztaty dombajkowe spotkały się z zainteresowaniem i przypadły do gustu zwłaszcza szkole integracyjnej Otwarte Drzwi, z którą chcemy pozostać
w kontakcie i w przyszłości współdziałać.

Zachęcam, gdyby owa giełda, miała kolejne edycje, do przyłączenia się – nawet jeśli nie jest się czynnym animatorem – ze spotkania można wynieść praktyczne porady
na temat jak zacząć działać bądź gdzie – na jakie warsztaty oferowane w ramach normalnego roku szkolnego – wybrać się ze swoim dzieckiem, aby rozwijało swoją kreatywność ze specjalistami podczas działań o niezwykle wysokiej jakości.

O naszym wystąpieniu niewiele wspomniałam, bo zjadała mnie trema i mało pamiętam, ale tym z Was, którzy znają nas z Lodowej przedstawiać Domu Bajek nie trzeba,
a pozostałych serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie. W grudniu widzimy się tuż przed mikołajkami, a towarzyszyć nam będzie „Yeti” wydawnictwa Zakamarki. Czekam więc z Basią z niecierpliwością, zarówno na pierwszy śnieg jak i nadejście Yeti’ego!

Do zobaczenia

Ania

POKAŻ SIĘ…

Bajko-czytanie w Hygge

Któż nie pamięta pełnej ciepła sceny z filmu „Masz wiadomość”, w której główna bohaterka (Meg Ryan) czyta Dzieciom książkę w swojej klimatycznej księgarni? Dla takich obrazów jesteśmy gotowi poświęcić lato i oddać jesieni długie wieczory …

Hygge 2

A tak się złożyło, że na Łazarzu, tej dzielnicy Poznania, która dotychczas słynęła raczej
z mrocznych opowieści (tak, tak – słyszałam audycję w radiowej Trójce, w której opisywano najbardziej niebezpieczne ulice polskich miast – kilka dni po przeprowadzce dowiedzieliśmy się, że mieszkamy przy jednej z nich… Choć póki co nasze Córki znacznie ocieplają ten wizerunek) zaczyna się dziać. I w dodatku nietuzinkowo, smacznie
i KULTURALNIE. A takie inicjatywy bardzo, bardzo lubimy 🙂

HYGGE – jak twierdzą Twórcy tego miejsca – to słowo nieprzetłumaczalne, a będące opisem szczególnego poczucia spełnienia, radości, spokoju, ciepła… To moment, gdy jesteśmy razem z przyjaciółmi. Lub gdy w chłodny, ponury dzień zaszywamy się pod kocem z kubkiem parującej herbaty. Ja pokusiłabym się o przetłumaczenie, zresztą przyznam się od razu uczciwe, że pomysł zaczerpnięty został z wczorajszej wizyty
w uroczym domu na Sołaczu, na słowo DOBROSTAN.

Hygge 3

I w takim oto dobrostanie zaistniejemy wspólnie już w najbliższą niedzielę. Zapraszamy Małych i Dużych na spotkanie z uroczą książką „Proszę mnie przytulić” autorstwa docenianego duetu Przemysława Wechterowicza i Emilii Dziubak*. Ja będę czytać,
a wspaniałe Kobiety z Hygge przygotują resztę niespodzianek.

Kiedy: niedziela, 8 listopada, 12.30
Gdzie: Hygge, Kanałowa 15
Wstęp: za okazaniem MISIA lub ukochanej przytulanki 🙂

Więcej info tutaj.

Z A P R A S Z A M !!!!!!

Basia

 

Hygge 1

Hygge 5

Hygge 4

* „Proszę mnie przytulić”, Przemysław Wechterowicz, wydawnictwo EZOP
ilustracje: Emilia Dziubak

Bajko-czytanie w Hygge

NIE OCENIAJ KSIĄŻKI PO OKŁADCE, ALE…

W pełni zgadzam się ze słowami Basi – „jesień to dobry czas na refleksję. I na szukanie nowych pomysłów do twórczej pracy” – dlatego zainspirowana nimi wybrałam
się na kurs introligatorski organizowany w Zakładzie przez Oficynę Peryferia.

Czy wiecie czym jest kapitałka? – zapytałam potem własnego tatę, a on oburzony odparł, że owszem, bo na Zajęciach Praktyczno-Technicznych w szkole podstawowej uczyli się podstawy składu książki. Warsztaty Oficyny Peryferia to idealna propozycja, którzy
do szkoły chodzili już w nieco innych czasach i nie dane im było doświadczyć tego w ramach zajęć lekcyjnych.

Pan Michał Chojecki, artysta wizualny związany z warszawską Akademią Sztuk Pięknych
i twórca Oficyny Peryferia miał już dość tych wszystkich „nie da się” czy „nie można” padających z ust introligatora, gdy zachodził do warsztatu ze swoimi autorskimi projektami książek. Postanowił więc nauczyć się samemu zszywać i składać woluminy,
a potem nauczyć tego innych. Misja zacna i warta poparcia stąd też ten tekst!

Nim przejdę do szczegółów pokuszę się jeszcze o kilka słów wyjaśnienia czym jest Zakład przy ul. Wawrzyniaka 39 w Poznaniu. Sami reklamują się jako „makerspace, coworking, hackerspace, fablab” i warto do nich zaglądać. Mają nie tylko dobrze zaopatrzony warsztat krawiecki czy introligatorski właśnie, ale też ślusarski i spawalniczy. Stolarski
i poligraficzny, elektryczny i elektroniczny, a także wiele innych – w tym druk 3D! Są grupą ludzi pełnych pasji i energii, a przy tym chętnie podzielą się swoją wiedzą
i doświadczeniem. Jeśli wiec czyjaś mama bądź tatuś szukają twórczego miejsca do realizacji swojego hobby to w Zakładzie je odnajdą. Gorąco polecam!

Zakład 1

Skoro już pojawił się wątek rodzicielski może też pojawić się pytanie –
po co DomBajkowym sympatykom wiedza o tym jak składać i szyć książki? No właśnie… odpowiedzi są przynajmniej dwie.

Po pierwsze – Waszym pociechom pewnie nie raz zdarzyło się rozdzielić okładkę
od bloku, wyrwać strony albo dokonać innych uszczerbków – bo mnie w dzieciństwie zdarzało się to notorycznie*. I w takich sytuacjach tatuś mój wykazywał się swoimi umiejętnościami pozyskanymi na ZPT, a my możemy nauczyć się tego właśnie na warsztatach z Oficyną Peryferia.

Po drugie – czyż to nie boska wizja zebrać rysunki swojej pociechy w zgrzebny tomik, oprawić i dumnie prezentować podczas rodzinnych uroczystości? Mnie przekonuje 🙂

Poza tym dobrze mieć kreatywne i przydatne zajęcie na długie, ciemne wieczory,
a „winter is coming” czego niebywale dowodzi szron na szybach samochodów, z którym trzeba staczać codzienną walkę. Jeśli kogoś nie przekonałam, cóż! Starałam się bardzo, ale jeśli to nie wystarczy – może przekona Was fotorelacja z warsztatów? Atmosfera była tak twórcza, że aż wrzało!

Zakład 2

Zakład gościł nas 26 i 27 października w godzinach popołudniowych. Przedstawicielka Fundacji Animatornia, która to jest odpowiedzialna za istnienie tego miejsca, opowiedziała nam o zasadach pracy, a także o samo-finansowaniu oraz pozostałych kwestiach organizacyjnych. Zakładnicy, bo tak sami o sobie mówią, nie boją się spełniać swoich marzeń. Pewnie czytali w dzieciństwie książki o wielkich przygodach…

Zakłąd 3

Warsztaty zaczęły się wprowadzeniem teoretycznym, przedstawionym w sposób logiczny i obrazowy, a podczas pracy Pan Michał czuwał, aby zachowane były normy BHP i wszystkie zasady bezpieczeństwa. Pojedynek nożyk introligatorski vs. opuszki palców odbył się bez ofiar.

Zakład 4

Każdy z uczestników stworzył aż trzy szkicowniki, linijki i nożyki oraz gilotyna aż furczały. Mnie zauroczył przyrząd do zaokrąglania rogów, pod który podsuwało się już gotowy notatnik i pozyskiwało obłości.

Zakład 5

Rzetelna wiedza poparta doświadczeniem, miłe usposobienie prowadzącego oraz ręce uczestników rwące się same do pracy sprawiły, ze cały warsztat był wyjątkowy! Przyznam się Wam, że poświęciłam urodziny wybranka mego serca, aby „introligatorować” i wcale nie żałuję. A on widząc mój zapał i efekty nie miał zastrzeżeń – zwłaszcza jak sprezentowałam mu wybrany szkicownik (ale przypuszczam, że i bez tego by się obyło, po prostu idealnie komponował się z resztą prezentu).

Mimo pobudki przed wschodem słońca, spędzeniu całego dnia w pracy podsycona dobrą aurą otaczającą warsztaty znalazłam w sobie siły, by wytrwać do 22 i nauczyć się tej niezwykle użytecznej sztuki. Wiem już co to blok, biga czy kostka introligatorska. Znam podstawowe sposoby łączenia ze sobą składek i czekam na jeszcze, bo Pan Michał zapowiedział, że odwiedzi znów Poznań – z warsztatami dla zaawansowanych.

Na zakończenie wyznam, że już skorzystałam z nabytych umiejętności, naprawiłam
w domu jeden rarytas wydany w 1898 roku we Lwowie i zszywam kolejne składki. Wprawdzie nie mam w domowym zaciszu gilotyny, ale może to i dobrze, bo jest pretekst aby odwiedzić Zakładników na Wawrzyniaka i zobaczyć czego ciekawego można się jeszcze od nich nauczyć.

Tymczasem zachęcam wszystkich do zapoznania się ze stroną wydawnictwa www.oficynaperyferia.pl oraz jej profilem facebookowym: https://www.facebook.com/oficynaperyferia, z którego pochodzą wszystkie zdjęcia ilustrujące ten tekst.

Ania

NIE OCENIAJ KSIĄŻKI PO OKŁADCE, ALE…

Poznań spotyka twórców Pomelo

Jesień to dobry czas na refleksję. I na szukanie nowych pomysłów do twórczej pracy. Wieczory coraz dłuższe – warto je wypełnić czymś wartościowym.

Z pomocą przychodzi niezawodne wydawnictwo Zakamarki. Od lat zapraszają do Polski twórców wydawanych przez siebie książek. Tej jesieni mieliśmy niewątpliwą przyjemność poznać autorów cudownie absurdalnej w treści i, śmiem twierdzić, surrealistycznie-frywolnej w obrazie serii opowieści o słoniu-nie słoniu Pomelo.

Chaud 03

Chaud 01

Pomelo to postać nietuzinkowa – różowy słonik o wielkich oczach i niemożliwie długiej trąbie wyrysowany wesołą kreską francuskiego ilustratora Benjamina Chauda (autora innych zakamarkowych pozycji, między innymi cieszącej się dużą popularnością wśród Małych Moli serii książek o Lalo, Bincie i Babo). To bohater – filozof, bohater – marzyciel, bohater – dowcipniś, bohater zakochany… bo Pomelo ma wiele twarzy i każda jego odsłona jest nieoczywista. Za treść książki odpowiada Ramona Bădescu, która
tę niezwykłą postać wyśniła. I rzeczywiście opowieści o Pomelo są nieco nierzeczywiste,
jak ze snu – to właśnie w nich lubię najbardziej i jestem pewna, że tym Pomelo uwodzi Dzieci na całym świecie.

Chaud 08

Muszę przyznać, że na spotkanie szłam bardzo zaciekawiona i się nie zawiodłam. Niezwykle miło było obserwować duet, jaki tworzą Ramona i Benjamin, przyjaciele
i artyści, roześmiani i jednocześnie bardzo serio traktujący swoją pracę. Chaud lekko
i z humorem opowiadał o swoich „metodach” na warsztaty z dziećmi – o szkicowaniu, myśleniu nad postacią, celowym upraszczaniu lub deformacji rzeczywistego punktu wyjścia. O emocjach, które zawierają się w rysunku oczu, o wielu odsłonach tego samego tematu (jak np. „Pomelo boi się wilka” – na 4 różne sposoby), o tym, z czym musi się zmierzyć każdy ilustrator stojąc przed białą czystą kartką. Z kolei Bădescu dopowiedziała historię powstania fabuły, która nadal ma swoją kontynuację oraz o ich współpracy. Mówiła też wiele o pracy z Dziećmi, o tym, jak ważne jest, by dać im twórczy impuls nie zamykając w sztywnych ramach.

Chaud 04

Chaud 05

Chaud 06

Nie obyło się bez dedykacji – mam i ja 🙂 🙂 🙂

Basia

Chaud 09

Ps. Jako muzealniczka przyznam się jeszcze do czegoś – z nabożnością dotykałam szkiców Benjamina Chauda… W dobie tak mocno powszechnej pracy na komputerze
te zwykłe kartki pokryte rysunkami ołówkiem są niemal świętością.

Chaud 07

Chaud 02

Organizatorzy: Wydawnictwo Zakamarki wraz z poznańskim Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli
27 października 2015, Centrum Kultury ZAMEK

Poznań spotyka twórców Pomelo