Pocztówki z kwarantanny – konkurs plastyczny dla dzieci

Fundacja Jak Malowana i Dom Bajek wraz z współorganizatorami zapraszają dzieci z Miasta Poznania do wzięcia udziału w wyjątkowym konkursie plastycznym!

Covidowy czas kwarantanny spędziliście w domu? Jak wpłynął na Was czas izolacji – twórczo i radośnie, czy wprost przeciwnie – w smutku i tęsknocie za rodziną przyjaciółmi, przedszkolem, szkołą? Ostatnie tygodnie przyniosły nam prawdziwy emocjonalny zawrót głowy. A może macie już dość wirusa i snujecie szalone plany na przyszłość po wszystkim?

Mamy dla Was propozycję, by spróbować zawrzeć Wasze odczucia i przemyślenia w projekcie POCZTÓWKI Z KWARANTANNY. Zwycięskie prace zostaną wydane drukiem, by artyści mogli wysłać je do tych osób, z którymi rozłąka była najtrudniejsza.

Prace można zgłosić w 3 kategoriach wiekowych:
a. 4-5 lat
b. 6-7 lat
c. 8-9 lat.

Szczegóły w regulaminie poniżej 🙂

Dofinansowano ze środków Miasta Poznania dzięki wsparciu Rady Osiedla Stare Miasto
#poznanwspiera

000POCZTÓWKI

Regulamin konkursu plastycznego

Pocztówki z kwarantanny

1. Organizatorem konkursu jest Dom Bajek w Poznaniu (Fundacja Jak Malowana) z siedzibą w Poznaniu osiedle Dębina 6, 61-450 Poznań zwany dalej Organizatorem.
2. Konkurs dofinansowany jest środków Miasta Poznania dzięki wparciu Rady Osiedla Stare Miasto.
3. Konkurs rozpoczyna się 6.07.2020 r. i trwać będzie do godz. 24.00 dnia 2.08.2020 r.
4. Przedmiotem Konkursu jest przygotowanie samodzielnie przez dziecko (zwane dalej Uczestnikiem) pracy plastycznej (zwanej dalej Utworem) będącej artystycznym projektem kartki pocztowej.
5. Pocztówka może być twórczą interpretacją:
– wspomnienia czasu domowej izolacji związanej z epidemią COVID-19
– chwil radosnych i smutnych, tęsknot oraz związanych z nimi emocjami, które pojawiły się w wyniku zmian funkcjonowania życia domowego i społecznego w dobie pandemii
– marzeń na nową wizję przyszłości.
4. W konkursie mogą brać udział dzieci od 4 do 9 lat z Miasta Poznania (ze szczególnym uwzględnieniem dzieci z terenu Osiedla Stare Miasto).Prace będą oceniane w trzech kategoriach wiekowych:
a. 4-5 lat
b. 6-7 lat
c. 8-9 lat
5. Celem konkursu jest rozbudzenie plastyczno-artystycznej wrażliwości u dzieci i młodzieży, aktywności twórczej oraz wyrażania swoich emocji poprzez działanie plastyczne.
Warunki uczestnictwa w konkursie:
1. Praca konkursowa ma być pracą plastyczną wykonaną dowolną techniką płaską (malarstwo, rysunek, płaski kolaż etc.).
2. Prace przekazane na konkurs muszą być pracami wykonanymi samodzielnie przez Uczestnika. Prace nadesłane na konkurs muszą być pracami własnymi, nigdzie wcześniej niepublikowanymi.
3. Każdy Uczestnik może wykonać jedną pracę konkursową. Autorem pracy może być jedna osoba.
4. Oceny prac dokona specjalne Jury powołane przez Organizatora Konkursu.
5. Prace należy sfotografować/zeskanować i nadesłać w formie cyfrowej do godz. 24.00 dnia 2.08.2020 na adres: dom.bajek.poznan@gmail.com z dopiskiem „Konkurs plastyczny” w temacie.
6. Praca powinna być wysłana w formie pliku JPG/PNG. W przypadku zdjęć robionych telefonem komórkowym minimalna rozdzielczość zdjęcia to 5 megapikseli. Podczas wykonania dokumentacji fotograficznej należy zwrócić uwagę aby praca była dobrze oświetlona a zdjęcie wyraźne, ostre.
7. Email z nadesłanym skanem/fotografią pracy powinien zawierać następujące dane:
– imię i nazwisko, dane teleadresowe oraz wiek autora
– tytuł pracy
– adres mailowy rodzica/opiekuna prawnego wraz z jego pisemną zgodą na udział dziecka/podopiecznego w konkursie oraz zgodę na przetwarzanie i publikację danych osobowych (wzór ww. zgody stanowi załącznik nr 1 do Regulaminu).
8. Prace niespełniające zasad uczestnictwa, nie będą podlegały ocenie konkursowej.
9. Osoby nadsyłające prace konkursowe wyrażają zgodę na przetwarzanie przez Organizatora Konkursu swoich danych osobowych.
10. Podane przez uczestników Konkursu dane osobowe będą przetwarzane zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych dla celów organizacji i przeprowadzenia Konkursu, w szeroko pojętych celach marketingowych i promocyjnych Organizatora, a także w celach statystycznych, analitycznych, nawiązywania kontaktu z właścicielem danych, wskazania laureatów Konkursu.
11. Organizator informuje, że jest administratorem danych osobowych w rozumieniu w/w ustawy. Właściciel danych ma prawo do dostępu do swoich danych oraz ich poprawiania w siedzibie Organizatora. Nadto właściciel danych ma prawo w każdym czasie wyrazić sprzeciw, co do przetwarzania jego danych przez Organizatora w zakresie dozwolonym przez w/w ustawę lub zażądać zaprzestania ich przetwarzania w ogóle. Z uwagi na względy bezpieczeństwa we wszystkich tych sprawach właściciel danych winien osobiście zwracać się do Organizatora na piśmie. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do wzięcia udziału w Konkursie.
12. Udział w konkursie jest jednoznaczny z nieodpłatnym udzieleniem praw autorskich na polach eksploatacji określonych w art. 50 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskimi prawach pokrewnych, a w szczególności na następujących polach eksploatacji:
a) trwałego lub czasowego utrwalania i zwielokrotniania Utworu w całości lub w części jakimikolwiek środkami i w jakiejkolwiek formie, w tym zwielokrotnienia techniką kserograficzną, cyfrową lub drukarską,
b) obrotu egzemplarzami, na których Utwór utrwalono, w tym – wprowadzenie do obrotu (w tym przy użyciu Internetu),
c) rozpowszechniania Utworu lub jego kopii, w tym jego publiczne, wystawienie, a także publiczne udostępnienie Utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym, w tym udostępnienie w Internecie, w ramach dowolnych stron internetowych oraz jakichkolwiek serwisów odpłatnych lub nieodpłatnych,
d) wprowadzania do pamięci komputera,
e) wykorzystania Utworów, jak również ich fragmentów, do celów promocyjnych i reklamy.

Wyniki konkursu i nagrody:
1. Komisja powołana przez Organizatora Konkursu wyłoni spośród przekazanych prac laureatów konkursu.
2. Kryteria oceny prac: samodzielność wykonania pracy, pomysłowość, walory artystyczne, materiał użyty do wykonania pracy.
3. Ogłoszenie wyników nastąpi na profilu facebookowym organizatora,
a do wszystkich Uczestników wysłane zostaną powiadomienia mailowe.
4. Nagrodą w Konkursie jest publikacja nagrodzonych prac w każdej kategorii wiekowej w formie pocztówki na wystawie oraz komplet wydrukowanych pocztówek (nakład min. 30 sztuk) wraz z kopertami i znaczkami.
5. Wszyscy uczestnicy Konkursu otrzymają dyplomy w formie elektronicznej z podziękowaniem za wzięcie udziału w Konkursie. Autorzy nagrodzonych prac otrzymają dyplomy drukowane.

Uwagi:
1. Biorąc udział w konkursie, uczestnik akceptuje jego regulamin.
2. Dyplomy i nagrody zostaną przesłane pocztą lub przekazane osobiście.

Załączniki:

Załącznik nr 1



Dofinansowano ze środków Miasta Poznania dzięki wsparciu Rady Osiedla Stare Miasto
#poznanwspiera

Szczegóły: https://www.facebook.com/events/2599488300316010/?active_tab=about

Dofinansowano ze środków Miasta Poznania dzięki wsparciu Rady Osiedla Stare Miasto

#poznanwspiera

Pocztówki z kwarantanny – konkurs plastyczny dla dzieci

Jak przebiega czas przebiegły czyli rodzinne Jeszcze Pięć Minut

Marta Altés to hiszpańska Autorka, której książki brałyśmy w Domu Bajek na warsztat już dwukrotnie („Dzielna małpka”  oraz „Jestem artystą”), a najbliższe nasze spotkanie nie będzie, już wiemy, ostatnim. Dlaczego, być może, zapytalibyście.

Marta Altés pisze i rysuje o problemach tzw. dobrych rodzin, w których rodzice próbują do swoich dzieci podchodzić z wyobraźnią, nie robić awantur o rysunek na ścianie czy bałagan w pokoju. Rozwijajmy w maluchach kreatywność, pozwólmy im przekraczać linie w kolorowance! Tymczasem nasze, napięte już do granic, elipsy, zdają się czasami na swoich łukach wycierać, dlatego też warto sięgać po barwne historie zdobywającej popularność na całym świecie pracującej w Londynie graficzki.

Jeszcze pięć minut00.jpg

Moi, wciąż mali, synowie nauczyli mnie już dawno, że wymijająca odpowiedź na pytanie z rodzaju „kiedy dojedziemy/będziemy się razem bawić/będzie deser” – „niedługo” – jest
poniżej ich poziomu. Ze stoickim spokojem już (kiedyś, pełni niedowierzania i rozczarowania dorosłą niekompetencją) mruczą „a niedługo to jest długo”.

Nieprawda?

Zwróćmy się po pomoc do książki „Jeszcze pięć minut” Altés.
Kto się lepiej zna na czasie? Mały lisek (tzn. jak chłopiec w piżamie, w mieszkaniu, tylko lisek) uznaje, że on, kiedy na prośbę taty, który z wytrzeszczem prosi przed bladym świtem synków o jeszcze pięć minut snu. Przecież tata uważa, że 5 minut to niedużo, a to wszak wiele czasu! Wielkim staraniem można zdążyć przygotować śniadanie. Tyle akcji, tyle sprawstwa: piżamy na podłodze, kanapki odpowiednio na blacie stołu, zjeżdżające po obrusie, i pod stołem, nakrycie przystrojone wyjętymi z doniczek kwiatkami. Ilustracje są doprawdy komiczne, głównie przez to, że boleśnie prawdziwe – jeden lisek pędzi w kloszach i kurtce ku drzwiom, drugi zaiwania za nim w majtach i jednej skarpetce. Na podłodze duży wybór najróżniejszych mniej lub bardziej praktycznych przedmiotów.

Jeszcze pięć minut02.jpg

Nie ma czasu? Ależ jest dużo czasu! (pamiętacie, o to samo spierała się z Królową Kier Alicja). Tata chce dotrzeć rano do przedszkola, a synkowie poznajamiają się z hasającymi po przydrożnych kałużach żabami. Potrafią ten czas znaleźć.

A znów mówią, że godzina zabawy z dziećmi na przyjęciu urodzinowym to dużo. Żart? „Czas dla taty to cisza i spokój” – twierdzi rudy rodzic. Skądże znowu. To nie są żadne niepodważalne reguły, z tym czasem! Dorośli wzdychają „czas tak szybko leci…” – no, zwłaszcza, jak się czeka aż babeczki będą gotowe do wyjścia z piekarnika. Albo jak fasolka ma się wygramolić z doniczki.

Jeszcze pięć minut01

Te wszystkie spostrzeżenia wydawałyby się może i banalne, gdyby nie wytrawny finał historii rodzinnego czasu. Chodzi o przedłużenie o pięć minut wieczornego spotkania przy nocnej lampce z tatą i książką. To pięć minut jest najważniejsze, to pięć minut dłużej z kimś, kogo się kocha.

Maria

Jeszcze pięć minut/Five more minutes
Tekst i ilustracje: Marta Altés
Przekłąd Marta Bręgiel-Pant
Wydawnictwo Tako 2019

Źródła ilustracji: zasoby własne oraz ze strony wydawcy.
Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania.

Jak przebiega czas przebiegły czyli rodzinne Jeszcze Pięć Minut

O kamieniu, który zmienił zdanie, czyli tu es Petra

Bardzo wciągająca, angażująca intelekt i wrażliwość rzecz, wydana przez nadzwyczajną Wytwórnię. Sprawia mi też satysfakcję świadomość, że okładka książki na całym świecie wygląda tak samo. Posłuchajcie.

Petra00.jpg

Bohaterce, która w pierwszej części opowieści jest – jak na okładce – górą, prastarą, imponującą skałą, pod którą rosną gigantyczne paprocie i przechadzają się dinozaury, jest bardzo dobrze samej ze sobą. „Nic mnie nie ruszy” – konstatuje z lekkim uśmiechem. „Ani Wiatr. Ani czas.” Co więcej – jest zadowolona, że nigdzie nie chodzi, bo to wszyscy do niej przychodzą, a zwłaszcza ludzie (wśród nich być może, jak w starym porzekadle, Mahomet). Wśród rycerzy w zbrojach czuje się jak królowa gór.

Petra01

I w tej chwili tekst znika, wraz z bohaterką czujemy się zaskoczeni przelatującą nad jej „głową” gałęzią. Po raz pierwszy skała zmienia swoją minę. W kolejnej odsłonie odkrywa się cała przemiana – na ilustracji pojawia się gigantyczny psi, z przeproszeniem, łeb.

Wśród kapitalnych obrazów Marianny Coppo widzimy właściciela psa (jak to się mówi, pana) z wystającą z kieszeni procą. „O, kamień?” ni to się dziwi, ni cieszy gdy pies przynosi mu swoje osłupiałe znalezisko.

Tego epitetu Petra nie może znieść – woli być już „niezwykłym jajkiem, pełnym niespodzianek”. Niespodzianką ma być jego lokator – ziejący ogniem smok, wyfraczony pingwin, w każdym razie, skała jest pewna – ktoś wyjątkowy.

Iluzje szybko jednak rozwiewa powracający do gniazda ptak, który ponownie nazywa niewzruszoną, do tej pory, skałę, kamieniem. Znudzona tym bohaterka zostaje wyrzucona do płytkiej wody, w której, w 1/4 zanurzona, z zadowoleniem stwierdza „A mówią, że jajko nie może być wyspą”, cóż, nie słyszałam tego wyrażenia, ale być może jest używane w Rzymie, z którego Autorka pochodzi.

Petra02

Wyobraźnia Petry zaczyna podsuwać nowe obrazy – rajskiej, słonecznej i spokojnej wyspy. Obok niej, a w zasadzie pod nią, przepływa żaglówka, z czubka wyrasta egzotyczne drzewo, w które stuka czerwony ptak. Jednak perspektywa jest podwójna – bo obok, z toni, wystaje butelka, proporcjami równa żaglówce.

Nowy czar wkrótce pryska – po skałę tkwiącą znów w wielkiej kałuży (czyli, jak pamiętamy, kamień) wyciąga się dłoń, której właściciel krzyczy „Jaki fajny kamyk!”. No, nie wzbudza to w Petrze radości. Ląduje w kieszeni, potem trafia do dziecięcego pokoju, w ręce uśmiechniętej dziewczynki.

Zdaje się, że po wielu przejściach bohaterka odzyskuje szczęście i spokój. Z pomocą kilku kresek dziecko zamienia ją w słonia. Czy to koniec przemian? „Jakieś pomysły? Żadnych?” – „Będzie się działo. Kamień z serca”.

Petra” to doceniany w świecie debiut autorki i ilustratorki tekstu. „Gdy nie śpię lub nie jem bruschetty, zazwyczaj rysuję”. Mam wielką nadzieję i chęć poznać więcej jej bogatych w znaczenia, uniwersalnych (choćby biblijna aluzja przepowiadających przeznaczenie Piotra słów Chrystusa – „Ty jesteś skałą”) oraz fascynująco namalowanych temperą, akwarelą książek. Tym razem zapraszamy na warsztaty do łazarskiego „Kręgu”. Będzie się działo.

Maria

Petra, Marianna Coppo
Tłum. Gabriela Rogowska
Wydawnictwo Wytwórnia 2019

Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania.

O kamieniu, który zmienił zdanie, czyli tu es Petra

Jak nieśmiałek śmiałkiem się staje

Dwoje bohaterów. Jedno z nich nie może żyć bez włóczęgi, przygód, wyzwań, adrenaliny.
Drugie przeciwnie, szczęście odnajduje w domowym zaciszu, oddając się robieniu na
drutach, pielęgnacji roślin doniczkowych, wypiekom.

Odwagi00

Historię typową dla związków męsko-damskich w nowe, kolorowe ramy obejmujące obraz przyjaźni, oprawia Nicola Kinnear, londyńska, zakochana w naturze i folklorze autorka. To jedna z tych opowieści, które przekonują nas, że warto opowiadać na najróżniejsze sposoby o tym, jak ważna jest wiara w przyjaźń, lojalność, w zaufanie do kogoś, kto „umie” inne rzeczy. To „umie” dla tego, który „nie umie” zdaje się być nieosiągalne. Jak długo można pozostawać blisko, w cieniu kogoś, kto jest zdolny do wszystkich tych rzeczy, o których boimy się nawet pomyśleć? Czy ktoś, kogo nie stać na czyny, które przyjacielowi nie sprawiają żadnej trudności, a wręcz przeciwnie – sprawiają największą radość – zasługuje na tę przyjaźń?

 

„Odwagi, zajączku” – to kolejna barwna historia w serii bestsellerów wydawnictwa Amber traktujących o wadze i wyzwaniach przyjaźni. Jedno z bohaterów w pewnym momencie załamuje się kolejną odmową przyjaciela, który nie może wziąć udziału w tym, co proponuje mu towarzyszka – bo się po prostu boi. Tę mizerię mieszaną z poczuciem winy kończy spięcie – wyładowanie, wynikające z mieszaniny żalu, tęsknoty i
rozczarowania.

Zajączek wzmaża się, zaciska ząbki, pakuje do plecaka wszystko, co mu się wydaje, że może go ocalić. Przechodzi przez złowrogi próg dziupli, i podobnie Maciupkowi, postaci stworzonej przez Tove Jansson, stawia czoła swoim największym lękom. Dochodzi do punktu, w którym ratuje swoją „lady tramp”, i przekracza – zdaje się, że już na zawsze – biegun bezpiecznego przywiązania do zamknięcia.

Odwagi01.jpg

Myślę, że każdy zasługuje na przyjaźń, trzeba ją tylko wywołać. A potem o nią dbać, być czujnym, mieć wyobraźnię, i umieć poczekać.

Szczęśliwe przyjaźnie polegają – chyba – na cieszeniu się z tego, co najlepszego Ktoś chce nam podarować z siebie. Nie musi się to nam wydawać na początku najlepsze, najbardziej wartościowe. Ale jest takie od naszego przyjaciela. Dokładnie tak jak awanturnicze przygody Luny i zamknięte w domu ambicje Logana.

Różnice to jedna z pierwszych rzecz, którą wyczuwają między sobą młodzi ludzie. Jakąż przygodą jest robienie z tych nie do zniesienia różnic balona!

Maria

„Odwagi zajączku”, Nicola Kinnear
Seria Przyjazna Łapka
Wydawnictwo Amber

Źródła ilustracji: zasoby własne oraz ze strony wydawcy.

Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania! #poznanwspiera

Jak nieśmiałek śmiałkiem się staje

Gdzie jesteśmy? “Tutaj jesteśmy”

Oliver Jeffers (w Polsce znany m.in. z „O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki”, „Jestem dzieckiem książek”, „O chłopcu, który pływał z piraniami”) narysował i opisał książkę, którą można by nazwać ilustrowanym wstępem do życia na Ziemi.

Here we are – tak w północnej Irlandii zwykle się mawia po wejściu dokądś w towa-rzystwie, w chwili ciszy. Jeffers dedykuje swoją książkę Harlandowi, synkowi, aby mu „pomóc zrozumieć świat”. Są w niej rzeczy, które według autora warto wiedzieć. W wywiadzie dla Guardiana przyznaje, że najpierw myślał o liście do syna, rosnące stosy notatek jednak postanowił zawrzeć w ilustrowanej książce.

„Cześć, maleństwo. Witaj na naszej planecie. Nazywamy ją Ziemią.” Chyba większość rodziców przeżywa niepokój o to, czy sprostają zadaniu objaśnienia świata w całej jego złożoności i prostocie; czy znajdzie właściwe słowa, odniesienia, metafory. Gdyby Jeffers nie został ojcem, jak sam mówi, nie byłby w stanie napisać tej książki. Jest ona swojego rodzaju kompendium wiedzy o świecie – z perspektywy ojca przedstawiającego dziecku, które trzyma na rękach, nie tylko najbliższe otoczenie, ale świat cały.

Tutaj02.jpg

Zaczyna od ogółu, kosmosu – ponieważ wraz z pojawieniem się Harlanda natychmiast doświadczył stanu “mikro i makro”- skupiony na malutkim obiekcie coraz lepiej zdawał sobie sprawę jak przepastna jest rzeczywistość dookoła. Kolejne ilustracje przedstawiają, niczym w biblii, lądy, morza, wreszcie ich mieszkańców. Ambicją Autora nie jest dochodzenie szczegółów, wyhamowuje tam, gdzie, jak się dorosłym wydaje, leży granica dziecięcej zdolności pojmowania.

Krótkie komentarze dopełniają kapitalne, jak zwykle u Jeffersa, ilustracje, z naniesionymi gwiazdozbiorami, podziałem przestrzeni nad ziemią, anatomią człowieka („Dbaj o ciało, bo większość jego części nie odrasta”). Jak każda wypowiedź rodzica, nie jest ona pozbawiona dobrych rad oraz przesłania. Dowiadujemy się zatem co jest naprawdę ważne, żeby przeżyć, jak bardzo różnorodne gatunki zwierząt i rasy ludzi zamieszkują Ziemię. Jak odróżnić dzień od nocy? „Ogólnie jest tak, że kiedy widać słońce, to jest dzień i wtedy robimy różne rzeczy.” Zagadnieniu czasu, który bywa, że płynie leniwie towarzyszy przestroga by dobrze go wykorzystywać, ponieważ często jednak „pędzi jak szalony”.

Tutaj01.jpg

Autor, chcąc nie chcąc, wypowiada się po trochę w imieniu całej ludzkości (mnie samej wobec pierwszego synka wydawało się, że niezbyt zgrabnie występuję w roli tłumacza i przewodnika japońskiego ministra, który nic z tego co plotę nie rozumie, ale uprzejmie się uśmiecha), czyli dotychczasowych mieszkańców Ziemi, która „wygląda na wielką. Ale i nas jest tutaj całe mrowie – dokładna liczba – więc bądź dobry. Dla wszystkich starczy miejsca.”

Opowieść kończy się poruszająco i prawdziwie. Kiedyś, nas, narratorów-rodziców, zabraknie. Ale i na to Autor znajduje radę: „Zawsze możesz spytać kogoś innego. Na Ziemi nigdy nie będziesz sam”

Warto zajrzeć też na ostatnie, pozbawione ilustracji, strony. Na nich opowiadający synkowi o świecie przejęty nową rola i ogromną odpowiedzialnością ojciec cytuje m.in. słowa własnego Taty. Dziękuje również nam, czytelnikom.

Zapraszamy do wspólnego wysłuchania osobistych „wskazówek dla mieszkańca planety Ziemia”, pomóżcie nam rozjaśnić jej tajemnice.

Maria

Oliver Jeffers
Tutaj jesteśmy
Wydawnictwo Zielona Sowa 2018

Źródła ilustracji: zasoby własne, wydawca oraz https://www.theguardian.com.

Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania! #poznanwspiera

Gdzie jesteśmy? “Tutaj jesteśmy”

Mam tak samo jak ty. Gdacze, mruczy, mówi

Zdecydowanie nieczęsto autorzy książek bardzo dla dorosłych piszą również dla dzieci. Wyróżniony m.in. za debiutancką powieść Nagrodą Goncourt’ów za Une éducation libertine, Jean-Babtiste Del Amo, autor głośnej ostatnio powieści Animalia, weganin i aktywista na rzecz zwierząt wyciągnął ku nam drobną, lecz bardzo mocną wypowiedź – świetną dla dzieci i dorosłych Tak jak ty.

 

Tak jak ty00.jpg

Lektura intryguje od pierwszych stron – nie wiadomo bowiem do końca, kto jest jej nar-ratorem; ikoniczne rysunki znanej z ilustracji np. bestsellerowej trylogii o uczuciach wydawnictwa Entliczek (aut. Astrid Desbordes Miłość, Moja młodsza siostra, Co mi powiedział tata) nie muszą dodawać zbędnego już dramatyzmu historii. Głos przekonuje nas łagodnie do tego, że dzieli z nami doświadczenia, na ilustracjach zaś widoczne jest zawsze dziecko w typowych dla małego człowieka sytuacjach oraz, z drugiej strony, różne rodzaje zwierząt.

Tak jak ty02.jpg

Raz bywam wesoły, a kiedy indziej smutny. Mam swoje uczucia – tak jak ty.
Bardzo nie lubię, kiedy mnie coś boli!

W możliwie najprostszy i najmniej pryncypialny sposób dwoje artystów ustawia nas na wspólnym rodzinnym zdjęciu ze zwierzakami, darowuje nam nowych bliskich. Nic nie każe, tylko wskazuje z delikatnym uśmiechem, że nie jesteśmy sami, że możemy się poro-zumieć, bo mamy z kim. Póki wciąż mamy z kim.

Tak jak ty01.jpg

Zapraszamy do wspólnej lektury na nasze świętomarcińskie podwórko w sobotę 20 lipca.

Maria

Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania! #poznanwspiera

„Tak jak ty”, Jean-Baptiste Del Amo
ILUSTRACJE: Pauline Martin
wyd. Entliczek

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy oraz ze stron: http://www.theguardian.com i http://www.albin-michel.fr.

 

Mam tak samo jak ty. Gdacze, mruczy, mówi

Guido, Wzmacniacz

Ktoś Inny. Zawsze ich za mało.

Belg, Guido van Genechten to znany w 40 językach autor obrazkowych książek o rze-czach najwstydliwszych – tak, również o kupie (popatrzcie np. na „Wielki konkurs kup”, „Ale kupa! Co masz w pieluszce?”), ale, gdyby kupa nie była dla kogoś jakimś problemem o wielkim formacie, może zainteresuje się innym kłopotem, który często bywa tabu – innością, odstępstwem od większości, czymś, co mylnie czasem zwie się ułomnością.

Genechten

Van Genechten, twórca także serii opowiastek o kochanej przez maluchów Małej Białej Rybce, podobnie jak w „I co teraz?” pochyla się nad odrębnością, której nikt nie ma ocho-ty nazwać wybitną, lecz większość ją wyśmiewa. Rikki, w polskim tłumaczeniu Rikuś, ma jedno ucho klapnięte. Co nie było powodem do wstydu w zacnym świecie naszego Misia Uszatka, w otoczeniu króliczka jest przyczyną wielu przykrości.

 

I teraz: schemat jest taki, że bohater z nie takim uchem próbuje je zakryć, naprostować, dokształcić do uszu reszty. No, żeby nie odstawać, wiadomo. Co jest nowego: chłopacy i dziewczyny królicy, kiedy ostatecznie Rikuś udał się do lekarza (laryngologa chyba…! W życiu bym nie poszła, po traumie wycinania migdałków), i trochę go nie było (mądry doktor zbadał przede wszystkim, czy pacjent słyszy, a jak wygląda ucho – to z doś-wiadczenia podzielił się, że każde inne) – zatem jak już w końcu wrócił Rikuś na pole swojej sromoty, co tam się z niego śmieją – okazało się, że tak naprawdę to za nim tęsknili. Że niby co tam znowu śmiesznego zrobiłeś z uchem (i owszem, były różne próby
naprostowywania i usztywniania z pomocą marchewki czy patyka) – ale w ogóle – dlaczego tak długo cię nie było?

Rikuś02.png

Stąd, od Guido, przyszła mi myśl, że odrębność nie musi być śmieszna, żałosna – to oczywiście zależy od  towarzystwa – ale może jest tak, że jest po prostu atrakcyjna. Że, zwłaszcza gdy zniknie – jej brakuje. Bo na czym budujemy siebie – na zderzeniu z Innym.

Dużo jest książek o okularnikach, pulchniasach, chudeuszach. Nigdy dość. Przypomnijmy sobie siebie lat 10.

Maria

Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania! #poznanwspiera

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy oraz lubimyczytac.pl.

 

Guido, Wzmacniacz

Houston, nie mamy problemu! O mgławicowej naturze bałaganu na stole

Dawno nie widziałam książki dla maluchów, która tak dobrze łączy w sobie elementy fantastyczne z realistycznymi. Niczym w najporządniejszym komiksie rozpoznajemy elementy zwyczajne, ale te, poprzez sąsiadowanie z nadzwyczajnymi tracą swą swojską jednoznaczność.

Ziemia00

„Ziemia do Jadzi” to dzieło dwóch artystów: Maćka Blaźniaka (założył wydawnictwo i studio graficzne Ładne Halo, współrealizuje projekt Niemapa, w którego poznańskiej części znalazła się Biblioteka Domu Bajek, i owszem, wygrał np. międzynarodowe nagrody Red Dot Design i iF Design) oraz Przemka Liputa, odpowiedzialnego tu za obraz, autora m.in. „Roku w Przedszkolu”, „Kacperka i jego spraw”, masy ilustracji wybieranych przez wydawnictwa edukacyjne, a także grafik i animacji. Szkoda, że nie możemy Wam go pokazać, bo nie znalazłyśmy porządnego zdjęcia.

Co mnie ujmuje w „Ziemi do Jadzi”, to zawrót głowy znany z komiksu czy animacji z czasów, gdy wyprawa w kosmos była trudna do wyobrażenia, a z pewnością nie odegrana jeszcze na różne sposoby w tysiącach filmów science fiction (jak ja to mówię: lubię czasem popatrzeć na kawałek dobrej rakiety). Ale, ale – prawdziwym dostatkiem jest brak wyraźnego „waloru retro”, który nieco, choć jakżeby mistrzowie z lat 50-60-tych nie byli wspaniali, zaczyna we współczesnych ilustracjach
się nudzić.

Nie ma tu fikcji baśniowej, jest inżyniersko-wizjonerska. To nie Gaja mówi do Jadzi, tu dużo jest szczegółów, wiedzy o planetach, budowie rakiet i nawigacji. Na poziomie dziecka, zatem szerszym przynajmniej o jeden wymiar od dorosłego.

Ziemia01

Dzięki ZIEMI wszakże rodzice mogą spróbować w sposób zdrowy poszerzyć swoją percepcję: świeżo spojrzeć na układ przedmiotów leżących na obrusie (weźmy układ nieodpakowanego masła, cukrowego groszku, butelki keczupu, smugi tegoż na talerzu, smartfon, słuchawki). Dodać pilot do telewizora (autopilot), suszarkę (jednostka napędowa), pęk kluczy (układ zapłonowy), latarkę, starożytny cedzak, ekierkę. Nieśmiertelny karton po czymkolwiek (moduł pokładowy).

Ziemia02

Książka dwóch panów jest niegłupia (to tzw. ojcowski komplement, czyli bardzo ważny),
bezpretensjonalna, w skali mikro, a równocześnie z kosmicznym dystansem ciągnie nas za rękę, byśmy potupali za róg szafy. Mnie to wzrusza, bo zabawa w Indian i kowbojów (czy ktoś jeszcze wie, co ciekawego się między nimi działo?) z pomocą sznurka (lasso) i patyka (mustang, taki koń) przynosi zawsze myśli o wolności Hamleta zamkniętego w skorupce orzecha. A jednak jestem bardzo retro – poza tym, że na ilustracjach rozpoznaję Poloneza (taki samochód), popularnego w latach 80-tych ze względu na tworzywo plastikowego jeża-przybornika na kredki, elektroniczny zegarek (mocne komunijne przeżycie), małą konsolę do gry, i kojarzę imię Mirka z generałem, który rzeczywiście poleciał w kosmos, zachwycam się rozumem i wrażliwością, która zbliża ludzi a nie odwraca ku przedmiotom doskonałym, surogatom bliskości.

Zapraszamy na warsztaty w Centrum Inicjatyw Rodzinnych przy Ratajczaka 44 w piątek 10 maja o 16.30. Projekt „Dom Bajek wciąż czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania – wstęp wolny.

Maria

„Ziemia do Jadzi”, Maciek Blaźniak
Ilustracje Przemek Liput
Wydawnictwo Mamania
Warszawa 2019

Ilustracje pochodzą z zasobów własnych oraz stron: http://www.behance.net i wallbeing.com.

Houston, nie mamy problemu! O mgławicowej naturze bałaganu na stole

Z Kości, Mięsa, Opowieści. Lekcja anatomii [Książkowo DomBajkowo (5)]

Amerykańsko-angielski duet złożył wysoce artystyczny, wszakże – nomen omen – czytelny hołd dla historii literatury dla dzieci i opowieści, przede wszystkim tych, jak przyznał Oliver Jeffers, na których sami się wychowali, czyli angielskim i amerykańskim klasykom. Projekt zajął im niemal 6 lat.

Jestem dzieckiem książek (w oryg. A child of Books) wyiskrzyło z pasji i talentów obu znanych z różnych, docenianych na świecie projektów, artystów. Sam Winston zajmuje się m.in. typografią i pracuje limitowanymi edycjami wydawnictw będących dziełami sztuki, Oliver Jeffers jest malarzem, autorem instalacji i autorskich książek ilustro-wanych.

Jak sami podkreślają, ich książka jest wyrazem podziwu dla wyobraźni, zaproszeniem, by czytelnicy odnaleźli własne głosy i szukali swych indywidualnych i ulubionych historii. Poetycką prozą oraz typograficzną sztuką artyści przekonują, że nie musimy wcale dotrzeć w interior krainy opowieści sami. Postacią główną historii jest dziewczynka, która, przemierzywszy oceany słów postanawia (nabiera odwagi, prze-konania?), by zaprosić znajomego chłopca do podróży. Razem, trochę jak Maks wypływający własnego pokoju do krainy dzikich stworów, udają się z rzeczywistości, z rodzinnych domów, do krainy wyobraźni, fikcji utkanej z wielogłosu rozmaitych autorów.

Dziewczynka zwierza się, że „Niektórzy już zapomnieli, gdzie mieszkam”. Ma na myśli kogoś bliskiego, kto również czyta, ale odwrócony, i jest to gazeta o „ważnych rzeczach, faktach, biznesie, poważnych sprawach”. Moja babcia, która po ciężkich wojennych przeżyciach z dworku musiała przenieść się do pobliskiego miasteczka, w którym została bibliotekarką, gdy zamieszkała z nami, miała zwyczaj czytać moje lektury tuż po mnie. To znaczy po tym, gdy przestała mi je czytać na głos. Obserwowałam ją spod oka, mimowolnie notując przy którym rozdziale się uśmiecha, i gdzieś w głowie i w sercu dalej budowała się między nami relacja oparta na wspólnocie doświadczeń zmyślonych historii. Bardzo ją szanowałam za to, że czyta te dziecinne książki tylko, żeby wiedzieć, kim staje się jej wnuczka.

Jestem01.jpg

Krajobrazy – drogi, góry, chmury, morskie groty, lasy, a nawet stwory, liny i gwiazdy – wszystkie te elementy Sam Winston kunsztownie zbudował z liter składających się na fragmenty klasycznych bajek, na których obaj artyści się wychowali. Wyspa skarbów, Czarnoksiężnik z Oz, Alicja w Krainie Czarów, Piotruś Pan, Podróże Guliwera – stare słowa 42 różnych pisarzy tworzą świeże scenerie, przygody, przeżycia.

Jestem dzieckiem książek to książka mądra i bardzo elegancka, tą tajemniczą, wysoce artystyczną, przez co nieco tajemniczą elegancją najwyższej wartości. Wydawnictwo Tekturka oddało jej wszelkie honory, za co Dom Bajek dziękuje drżąc cośkolwiek w posa-dach z zadowolenia.

Jestem02.jpg

Zapraszamy na warsztaty w Centrum Inicjatyw Rodzinnych przy Ratajczaka 44 w piątek 12-ego kwietnia o 16.30. Projekt „Dom Bajek wciąż czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania – wstęp wolny. Musicie to zobaczyć!

Maria

Jestem dzieckiem książek
Oliver Jeffers i Sam Winston
Wydawnictwo Tekturka
Lublin 2018

Fotografie zaczerpnęłyśmy z materiałów wydawcy oraz ze stron: http://www.oliverjeffers.com, http://www.iamachildofbooks.com oraz http://www.shelf-awareness.com.

Z Kości, Mięsa, Opowieści. Lekcja anatomii [Książkowo DomBajkowo (5)]

Być niegrzecznym. Przygoda.

Amerykańska przypowieść o niegrzecznym dziecku z 1963 roku.

19 milionów sprzedanych egzemplarzy, a książka kusi głównie obrazkami.

Dzikie00.jpeg

Max, jak wielu małych Amerykanów i Polaków, zachowuje się nieznośnie. Robi krzywdę wystrojowi wnętrza domu, psu, odzywa się tzn. wrzeszczy, obraźliwie do mamy. Ubrany w strój niewinnie białego zwierzaka (w którym wygląda jak niegroźna dzidzia), skazany przez doprowadzoną do ostateczności matkę na pójście do łóżka bez kolacji, wkurzony spaceruje po swoim pokoju. W którym to pokoju nie spotykają go żadne ponure refleksje, raczej fantastyczne warunki do dalszego dzikowania.

Grzeczne dziecko mogłoby się przerazić, a co najmniej zdziwić, lecz nie Max. Jego pokój (bez kolacji) mianowicie zaczyna porastać las. Tu, w warstwie tekstu, zaczyna się prawdziwie piękna poetycka proza, do której lubię wracać, ponieważ słowa niosą coś, czego, zapewne, jako dorosła, nie do końca potrafię przełożyć na konkret.

Dzikie01.jpeg

Tam, dokąd dociera, sami przekonacie się jakim sposobem, spotykają go nadzwyczajnie, choć wcale nie przesadzenie straszne (przynajmniej wobec dzisiejszej wrażliwości), stwory. Naprawdę, warto je zobaczyć. Są to bowiem prześmieszne hybrydy – na dole stópki gęsi, w środku lew, a na górze paszcza z lokami Ludwika XVI-ego. Co się dzieje? Im się wydaje, że są groźne, a tymczasem to Max je sobie podporządkowuje. Do tego stopnia, ze wybierają go na króla. To dopiero nieco potworne, co?

Ukoronowany Max dzikuje w doborowym towarzystwie.

Dzikie02

Co jeszcze potrafi? Potrafi wysłać ich do łóżka. Bez kolacji. Czegóż się uczy bowiem od swoich najbliższych… A potem? A potem sam staje się dorosłym, i czuje się samotny. Stwory nie chcą go wcale ze swojej dzikiej krainy wypuścić – tak fajnie przecież się razem rozrabiało.

a potem pożeglował z powrotem
na drugą stronę roku,
z tygodnia w tydzień,
przez dzień
aż do nocy w swoim własnym pokoju

Max zatem się zmienił. Myślę też, że to, co go spotkało na miejscu, utwierdziło go w tej zmianie.

Sendak01.jpg

Opowiadanie autora tekstu i ilustracji, Maurice’a Sendaka, pochodzącego z żydowskiej rodziny z Polski, kreśli filozoficznie pogłębioną sytuację buntu. Gdy staje się on czymś powszechnie aprobowanym, może się wkrótce znudzić, wtedy – ciekawszą, bardziej złożoną zaczyna się wydawać rzeczywistość, od której się odwróciliśmy. Warto to sprawdzić, choćby czytając „Tam, gdzie żyją dzikie stwory”. Ciekawi jesteśmy,
co o nich pomyślicie.

Maria

Tam, gdzie żyją dzikie stwory
Maurce Sendak
Wydawnictwo Dwie Siostry
Warszawa 2104

Fotografie zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy oraz ze strony http://www.newyorker.com.

Spotkanie z „Dzikimi Stworami” odbędzie się w zaprzyjaźnionej przestrzeni CMOK-a, w ramach projektu „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom”, który dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania. #poznanwspiera

Być niegrzecznym. Przygoda.