Houston, nie mamy problemu! O mgławicowej naturze bałaganu na stole

Dawno nie widziałam książki dla maluchów, która tak dobrze łączy w sobie elementy fantastyczne z realistycznymi. Niczym w najporządniejszym komiksie rozpoznajemy elementy zwyczajne, ale te, poprzez sąsiadowanie z nadzwyczajnymi tracą swą swojską jednoznaczność.

Ziemia00

„Ziemia do Jadzi” to dzieło dwóch artystów: Maćka Blaźniaka (założył wydawnictwo i studio graficzne Ładne Halo, współrealizuje projekt Niemapa, w którego poznańskiej części znalazła się Biblioteka Domu Bajek, i owszem, wygrał np. międzynarodowe nagrody Red Dot Design i iF Design) oraz Przemka Liputa, odpowiedzialnego tu za obraz, autora m.in. „Roku w Przedszkolu”, „Kacperka i jego spraw”, masy ilustracji wybieranych przez wydawnictwa edukacyjne, a także grafik i animacji. Szkoda, że nie możemy Wam go pokazać, bo nie znalazłyśmy porządnego zdjęcia.

Co mnie ujmuje w „Ziemi do Jadzi”, to zawrót głowy znany z komiksu czy animacji z czasów, gdy wyprawa w kosmos była trudna do wyobrażenia, a z pewnością nie odegrana jeszcze na różne sposoby w tysiącach filmów science fiction (jak ja to mówię: lubię czasem popatrzeć na kawałek dobrej rakiety). Ale, ale – prawdziwym dostatkiem jest brak wyraźnego „waloru retro”, który nieco, choć jakżeby mistrzowie z lat 50-60-tych nie byli wspaniali, zaczyna we współczesnych ilustracjach
się nudzić.

Nie ma tu fikcji baśniowej, jest inżyniersko-wizjonerska. To nie Gaja mówi do Jadzi, tu dużo jest szczegółów, wiedzy o planetach, budowie rakiet i nawigacji. Na poziomie dziecka, zatem szerszym przynajmniej o jeden wymiar od dorosłego.

Ziemia01

Dzięki ZIEMI wszakże rodzice mogą spróbować w sposób zdrowy poszerzyć swoją percepcję: świeżo spojrzeć na układ przedmiotów leżących na obrusie (weźmy układ nieodpakowanego masła, cukrowego groszku, butelki keczupu, smugi tegoż na talerzu, smartfon, słuchawki). Dodać pilot do telewizora (autopilot), suszarkę (jednostka napędowa), pęk kluczy (układ zapłonowy), latarkę, starożytny cedzak, ekierkę. Nieśmiertelny karton po czymkolwiek (moduł pokładowy).

Ziemia02

Książka dwóch panów jest niegłupia (to tzw. ojcowski komplement, czyli bardzo ważny),
bezpretensjonalna, w skali mikro, a równocześnie z kosmicznym dystansem ciągnie nas za rękę, byśmy potupali za róg szafy. Mnie to wzrusza, bo zabawa w Indian i kowbojów (czy ktoś jeszcze wie, co ciekawego się między nimi działo?) z pomocą sznurka (lasso) i patyka (mustang, taki koń) przynosi zawsze myśli o wolności Hamleta zamkniętego w skorupce orzecha. A jednak jestem bardzo retro – poza tym, że na ilustracjach rozpoznaję Poloneza (taki samochód), popularnego w latach 80-tych ze względu na tworzywo plastikowego jeża-przybornika na kredki, elektroniczny zegarek (mocne komunijne przeżycie), małą konsolę do gry, i kojarzę imię Mirka z generałem, który rzeczywiście poleciał w kosmos, zachwycam się rozumem i wrażliwością, która zbliża ludzi a nie odwraca ku przedmiotom doskonałym, surogatom bliskości.

Zapraszamy na warsztaty w Centrum Inicjatyw Rodzinnych przy Ratajczaka 44 w piątek 10 maja o 16.30. Projekt „Dom Bajek wciąż czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania – wstęp wolny.

Maria

„Ziemia do Jadzi”, Maciek Blaźniak
Ilustracje Przemek Liput
Wydawnictwo Mamania
Warszawa 2019

Ilustracje pochodzą z zasobów własnych oraz stron: http://www.behance.net i wallbeing.com.

Reklamy
Houston, nie mamy problemu! O mgławicowej naturze bałaganu na stole

Sklepy z różnymi światami


Sklepy z różnymi światami.

A wcale bo umiem zliczyć do pięciu!

Nie, na zbliżającym się spotkaniu Domu Bajek nie będziemy używać mowy zaafe-rowanych młodziaków. Będziemy za to opowiadać sobie o zwiedzaniu miejsc
z wystawami najróżniejszych przedmiotów (choć nadal nie nazywałybyśmy ich
galeriami, nu, nu, nu).

Matki, ojcowie, uśmiechnijcie się – książki, które weźmiemy na warsztat – obrazkowe dzieło małżeństwa koreańskich artystów Jae-hyuk Cha i Eun-young Choi “5 złotych”
oraz “Sklepy” Joanny Guszty i Maćka Blaźniaka – nie przypominają miesięczników poświęconych 236 rzeczom, które koniecznie trzeba kupić jak najprędzej.

To są właściwie książki podróżnicze, pokazujące jak niezwykle zajmującą wyprawą
może być zwykły spacer np. z przedszkola do domu.


W zupełnie nadzwyczajnie  (przepraszam za oksymoron)  zilustrowanej historii
o “5 złotych”, tytułowa moneta pełni rolę swojego rodzaju biletu na ekspedycję
po miejskich krajobrazach. No właśnie, bo są to raczej pejzaże niźli pyszniące się towa-rami wnętrza. Niewielki, gustownie obcięty bohater nie ma potrzeby otwarcia żadnych sklepowych wrót, całkowicie wystarczają mu malownicze, choć nie kiczowate, wypełniające witryny obrazy. Autorzy postanowili zrezygnować z wyrysowywania drobiazgów, jaskrawo-katalogowych szczegółów produktów; w perspektywie ulicznej ważni są też przechodnie, nikt jednak ani nic nie jest do końca realistyczne, wszystko może przejść i pojawić się wszędzie.

Zatem mamy dziarskiego chłopca, który przez 10 pierwszych stron szuka zajęcia
w okolicach salonowej kanapy. Mija go zarys mamy krzątającej się mamy, z kadru
ucieka siostra z tornistrem, widać też kawałek szykującego się do pracy taty. Stałym elementem krajobrazu owej sceny rodzajowej we wnętrzu jest zaiście malowniczo chrapiący w fotelu dziadek;  upływ czasu rejestruje filiżanka stygnącej herbaty. Świadkiem ratunkowego znaleziska jest jedyny żywotnie zainteresowany chłopcem bohater, pies.


Ale chłopiec rusza w świat sam (czy ty, moje dziecko, zrobiłobyś to samo? A przy
okazji: transakcje ludzi do lat 13 prawo uznaje za nieważne, z wyjątkiem jednej kate-
gorii, o której w finale “5 złotych”). Co go zainteresuje po drodze? O kim może myśleć przyglądając się kolejnym wystawom? A ile za te produkty są w stanie zapłacić ludzie
i dlaczego w ogóle lubią, czy też czują, że muszą chodzić na zakupy? Warto iść jego śladem, zajrzeć mu przez ramię. Wygląda na tak dobrze osadzonego w swoim wewnętrznym i zewnętrznym świecie, że chyba się nie obrazi.

Kolejny artystyczny tandem współpracujących ze sobą w wydawnictwie Ładne Halo Joanny Guszty i Maćka Blaźniaka opowiada o czynieniu zakupów z mamą. Tu również
nie musimy wchodzić do środka, wystarczająco do tego zachęcają witryny i stojący przed wejściami sprzedawcy. Po drodze możemy wykonać zadanie: odznaczyć listę zakupów z przedniego skrzydełka okładki (dokąd zajść po petunię? tamburyn? obwarzanki?).

Sklepy03

Narratorem jest chłopiec, który wyjaśnia dlaczego tak lubi chodzić na zakupy z mamą.
I teraz powiem coś od siebie – z tych samych powodów, dla których lubię to robić
ja (nawet sama). Nie wiem jak Wy, ale ja tam lubię zaciągnąć się wonią roztaczaną
przez drewniane ołówki i gumki do mazania w porządnym papierniczym, zapachem przekrzykujących się kwiatów i mokrej ziemi w kwiaciarni, nie mówiąc już o aromacie świeżych bułek, razowców i rogali w piekarni. Lubuję się też rozmowy z właścicielami
i ich pracownikami, po drodze z instytucji opiekuńczych mojej progenitury zdarza nam
się odwiedzać znajomych sprzedawców nawet gdy zupełnie nie mamy ochoty na żadne nabytki.

Sklepy02.jpg

“Sklepy” kończą się dwuetapowo: na ostatniej stronie można w witrynę wrysować
swój własny asortyment. Ach, cóż za pole do popisu; coś mi mówi, że dla dzieci
w każdym wieku..

Sklepy01.jpg
Obie opowieści zachęcają do spacerów, do ruszenia w drogę, może nie hej w góry,
lasy, ale w miejskie uliczki i aleje. Dziś, kiedy zakupy można zrobić nie dotykając chodnika podeszwą, taka trasa staje się rarytasem.

W Bullerbyn, o którym nie będziemy w najbliższą niedzielę opowiadać, tuż koło szkoły znajdował się sklep wujka Emila, do którego podczas ferii wielkanocnych Lisę i Annę wysłały mamy. Wujek w dużym słoiku trzymał kwaskowate cukierki, którymi zawsze częstował dzieci. Rozdział “Anna i ja załatwiamy sprawunki” pamiętam najlepiej z całego majstersztyku Astrid Lindgren, jeżeli możecie, zajrzyjcie proszę i przypomnijcie sobie melancholijną nutę pieśni “Kawałek kiełbasy dobrze obsuszonej”.

Chodźmy razem na niezwykłe zakupy, ruszamy przy Lodowej 6, w najbliższą niedzielę
o 11-stej. Kieszonkowe w ogóle niepotrzebne!

Maria

„5 złotych”

koncepcja: Jae-hyuk Cha, Eun-young Choi
ilustracje: Eun-young Choi
Wydawnictwo Dwie Siostry

„Sklepy”

Joanna Guszta
ilustracje: Maciek Blaźniak
Wydawnictwo Ładne Halo

Ilustracje zaczerpnęłyśmy e stron wydawnictw.

 

Sklepy z różnymi światami