Niezręcznie prywatna wypowiedź o książce Jarosława Mikołajewskiego “Wedrówka Nabu”

 

Pozwólcie, że po raz pierwszy nie będzie to typowa dla mnie publikacja opisowo-recenzencka. Tym razem spróbuję też zrezygnować ze słowotoku, dlatego,
że chciałabym, byście przeczytali “Wędrówkę Nabu” bez szczegółowej wiedzy
o jej zawartości, żebyście, tak jak ja, mogli przeżyć niespodziewane.

Otóż przyznam się, co budzi moje sążniste zakłopotanie, iż jest to jedna z niewielu opowieści dla dzieci, która porwała mnie przenikliwością, wobec której poczułam
się w sposób szczęśliwy bezbronna.

 


Co więcej, “Nabu” jest książką, którą najlepiej, jak do tej pory, przeczytałam moim synkom. To najbardziej dotkliwa, zarówno pod względem tekstu, jak i ilustracji, literatura. Ponieważ potrafiłam ją po prostu dobrze przeczytać głośno czerpiąc
z ekskluzywnego daru, jakim jest uruchomienie myślenia, mój głos zmienił się na dźwięczny (urzekł mnie nawet pewną teatralnością), dzięki czemu moi synkowie
słuchali historii Nabu z nieznanymi mi do tej pory minami. Na takie miny kątem
oka patrzy się z dumą. Synkowie są mali, ale jako że pasjonują się np. pożarami,
bo wtedy można wprowadzić strażaków, odebrali “Nabu” wyjątkowo.

Naprawdę nie chcę tu próbować interpretacji użytych w sposób mistrzowski przez Jarosława Mikołajewskiego symboli i metafor. Tak, “Wędrówka Nabu” dotyka zagadki uchodzenia.

 


Pewnego razu zdarzyło mi się wrócić z poznańskiej opery (był to “Parsifal” duńskiego Hotelu Pro Forma) bojąc się, że mój mały syn mnie nie rozpozna, a ja nie będę potrafiła mu opowiedzieć jak i co się we mnie zmieniło. Z “Wędrówką Nabu”, historią napisaną
dla dzieci i dorosłych, jest trochę prościej. Autor, poeta, pisarz, eseista i tłumacz z języka włoskiego napisał dla nas tak nadzwyczajną opowieść, że chroni przed wszelką traumą.

Dom Bajek przedstawi ją w siedzibie Centrum Inicjatyw Rodzinnych (budynek Arkadii,
ul. Ratajczaka 44) w najbliższy piątek, 19-ego maja, o godzinie 16. Będziemy czytać, oglądać, i budować kawałek dobrego świata. Zapraszamy dzieci z opiekunami, wstęp – wolny.

Maria

Wydarzenie jest częścią akcji “Małe Miasta Czytają”.
“Wędrówka Nabu” została wyróżniona przez polską sekcję IBBY, Autor, Jarosław Mikołajewski przeczyta ją o godzinie 11 20-ego maja, w sobotę, w Bawialni Centrum Kultury Zamek (wejściówki). Kolejne spotkanie z książką – 11 czerwca w ramach Festiwalu Ethno Port, na zamkowym dziedzińcu.

MMC 2017

“Wędrówka Nabu”
Jarosław Mikołajewski,
Ilustracje: Joanna Rusinek
Wydawnictwo Austeria 2016

Źródła ilustracji:

 

Reklamy
Niezręcznie prywatna wypowiedź o książce Jarosława Mikołajewskiego “Wedrówka Nabu”

Jędrusiowe wędrowanie

Wojciech Widłak i Joanna Rusinek stworzyli razem niezwykłą książkę. Niektórzy z Was znają ją ze spotkania na Lodowej w ramach regularnych zajęć Domu Bajek. Ci, którzy jeszcze nie wiedzą, jakie przygody miał tytułowy Jędruś zachęcam do zapoznania się
z książką wydaną przez Wydawnictwo Czerwony Konik (http://www.czerwonykonik.pl/).

j1

Jędruś to ktoś, kto czuje niedobór, brak czegoś, a może kogoś? Jędruś do końca nie wie,
więc chodzi i szuka, mimo pluchy i wiatru na dworze, które szaleją na zewnątrz niemal
tak jak dziś na poznańskich ulicach.

Aby nie poddać się tej szarości i nudzie proponujemy Wam zabawę „Zrób sobie sam Samotnego Jędrusia”, do której potrzebować będziecie:

– rolek po papierze toaletowym
– wydruku studzienki kanalizacyjnej
– kawałków tektury
– guzików bądź ruchomych oczek
– kleju i nożyczek.

Głową Jędrusia jest – jak zapewne domyślacie się po zapoznaniu się z ilustracjami
z książki – studzienka kanalizacyjna. Prócz wymienionych materiałów plastycznych mogą przydać
się też naklejki 🙂 U nas będą to naklejki listków! Dzisiejszy wiatr zerwie ostatnie
z drzew, a wtedy Jędruś wpadając na drzewo nie będzie miał już czego strącać…

j5

Chyba, że śnieg, który ma przyjść już niedługo! Ale nie bacząc na pogodę za oknem pobawmy się w Samotnych Jędrusiów, najlepiej w towarzystwie kogoś, kogo uda nam się znaleźć… 🙂

Ania

1 (2)

2 (1)

 

Jędrusiowe wędrowanie