Być niegrzecznym. Przygoda.

Amerykańska przypowieść o niegrzecznym dziecku z 1963 roku.

19 milionów sprzedanych egzemplarzy, a książka kusi głównie obrazkami.

Dzikie00.jpeg

Max, jak wielu małych Amerykanów i Polaków, zachowuje się nieznośnie. Robi krzywdę wystrojowi wnętrza domu, psu, odzywa się tzn. wrzeszczy, obraźliwie do mamy. Ubrany w strój niewinnie białego zwierzaka (w którym wygląda jak niegroźna dzidzia), skazany przez doprowadzoną do ostateczności matkę na pójście do łóżka bez kolacji, wkurzony spaceruje po swoim pokoju. W którym to pokoju nie spotykają go żadne ponure refleksje, raczej fantastyczne warunki do dalszego dzikowania.

Grzeczne dziecko mogłoby się przerazić, a co najmniej zdziwić, lecz nie Max. Jego pokój (bez kolacji) mianowicie zaczyna porastać las. Tu, w warstwie tekstu, zaczyna się prawdziwie piękna poetycka proza, do której lubię wracać, ponieważ słowa niosą coś, czego, zapewne, jako dorosła, nie do końca potrafię przełożyć na konkret.

Dzikie01.jpeg

Tam, dokąd dociera, sami przekonacie się jakim sposobem, spotykają go nadzwyczajnie, choć wcale nie przesadzenie straszne (przynajmniej wobec dzisiejszej wrażliwości), stwory. Naprawdę, warto je zobaczyć. Są to bowiem prześmieszne hybrydy – na dole stópki gęsi, w środku lew, a na górze paszcza z lokami Ludwika XVI-ego. Co się dzieje? Im się wydaje, że są groźne, a tymczasem to Max je sobie podporządkowuje. Do tego stopnia, ze wybierają go na króla. To dopiero nieco potworne, co?

Ukoronowany Max dzikuje w doborowym towarzystwie.

Dzikie02

Co jeszcze potrafi? Potrafi wysłać ich do łóżka. Bez kolacji. Czegóż się uczy bowiem od swoich najbliższych… A potem? A potem sam staje się dorosłym, i czuje się samotny. Stwory nie chcą go wcale ze swojej dzikiej krainy wypuścić – tak fajnie przecież się razem rozrabiało.

a potem pożeglował z powrotem
na drugą stronę roku,
z tygodnia w tydzień,
przez dzień
aż do nocy w swoim własnym pokoju

Max zatem się zmienił. Myślę też, że to, co go spotkało na miejscu, utwierdziło go w tej zmianie.

Sendak01.jpg

Opowiadanie autora tekstu i ilustracji, Maurice’a Sendaka, pochodzącego z żydowskiej rodziny z Polski, kreśli filozoficznie pogłębioną sytuację buntu. Gdy staje się on czymś powszechnie aprobowanym, może się wkrótce znudzić, wtedy – ciekawszą, bardziej złożoną zaczyna się wydawać rzeczywistość, od której się odwróciliśmy. Warto to sprawdzić, choćby czytając „Tam, gdzie żyją dzikie stwory”. Ciekawi jesteśmy,
co o nich pomyślicie.

Maria

Tam, gdzie żyją dzikie stwory
Maurce Sendak
Wydawnictwo Dwie Siostry
Warszawa 2104

Fotografie zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy oraz ze strony http://www.newyorker.com.

Spotkanie z „Dzikimi Stworami” odbędzie się w zaprzyjaźnionej przestrzeni CMOK-a, w ramach projektu „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom”, który dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania. #poznanwspiera

Być niegrzecznym. Przygoda.

Rodzina, ach rodzina (lecz kiedy jej ni ma, samotnyś jak Maleńki Król)

Wspaniały Japończyku, któryś z takim dystansem, prawdziwie elegancką, jak to w wiel-kiej sztuce, czytelną dla dorosłych i dzieci, formą i treścią uczyniłeś wiarygodną prawdę, iż ludzie, nie majątki, są naszym prawdziwym bogactwem!

„Maleńki król” to kolejna książka „sprowadzona” z zagranicy (kapitalna seria „Polecone z zagranicy”) Wydawnictwa Dwie Siostry. Taro Miura, autor ponad 30 książek obrazkowych, naprawdę ilustracją potrafi przekonać do wykoncypowanych przez siebie treści. Bo jakże nie do zniesienia smutną byłaby opowiastka o kimś, komu materialnie na niczym nie zbywa, mało tego, jest królem, czyli postacią, która przeważnie dzieciom kojarzy się z najlepszym życiem na świecie.

Maleńki Król01.jpeg

Król rzeczywiście jest maleńki, trudno go odnaleźć na ilustracji. Za suto zastawionym stołem i w ogromnym łożu wygląda jak opuszczona przez bliskich za karę dziecina. Ale to dorosły, który nawet rumaka dosiąść nie może, tylko frunie za nim, wzruszająco czepiając się końskiego ogona. W pełnej przepychu łazience ma do dyspozycji nie wannę, lecz fontannę, w której ledwo udaje mu się dokonywać ablucji. Słowem, w towarzystwie jedynie potężnych żołnierzy, nie może czuć się ani szczęśliwy, ani pewny siebie.

Maleńki król02

Miura buduje swoją opowieść z klocków: prostych kolorowych form geometrycznych, czytelnych i bajeczkowo powabnych zarazem. Tym, co roztkliwia, nie jest stylistyka tekstu, a jego bezpretensjonalność połączona z prostymi konstrukcjami na jednakowo nasyconych barwą tłach. Przełamanie smutku przynosi spotkanie z wielką (dosłownie) księżniczką. Prawdziwej miłości różnica wzrostu nie wadzi. Do picturebook’a Taro Miury, co nie jest znowu tak częste, można wracać, tak duża jest moc jego ilustracji, i roz-brajająco sformułowany przekaz.

W najbliższą sobotę w fantastycznym Cmoku postaramy się oddać honory Maleńkiemu Królowi, chodźcie do nas!

WAŻNE: zgodnie z tradycją Domu Bajek, z okazji Dnia Kobiet, organizujemy WARSZTATY CHARYTATYWNE, z których całkowity dochód przeznaczamy zawsze na pomoc Dzielnej Kobiecie.

W tym roku pomagamy Dagmarze Kapitaniuk-Pertek, która ma zdiagnozowany nowotwór układu pokarmowego – gruczolakorak z przerzutami do kości, nerek i otrzewnej. Dagmara pisze o sobie tak:

Mam na imię Dagmara, jestem mamą dwójki wspaniałych maluchów, czasami staram się być Kleopatrą, indiańskim wodzem, geishą czy po prostu normalną koleżanką. Moje życie nie jest jednak do końca normalne, jest fantastycznie pokręcone dzięki mojemu długoletniemu „przyjacielowi”. Długo już się przyjaźnimy i jest to trudna przyjaźń. Jest bardzo podstępny, czai się i potrafi wbić szpilkę z ukrycia. Chce mi zabrać to, co mam najcenniejsze, próbuje różnych sposobów. Jednak wbrew przeciwnościom losu staram się iść do przodu, najczęściej z uśmiechem. Choć czasem potrzebuję pomocy.

Możemy pomóc Dagmarze dzięki otwartej zbiórce publicznej; w dniu warsztatu pojawi się przedstawiciel komitetu wspierającego Dzielną Kobietę w walce z chorobą – datki będzie można wpłacać do puszki.

Przygotujcie zatem gotówkę!

Basia i Maria

Fotografie zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy oraz ze strony http://www.babelio.com.

Cmok

Rodzina, ach rodzina (lecz kiedy jej ni ma, samotnyś jak Maleńki Król)

Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci, edycja 2019 – KONKURS PLASTYCZNY

Uwaga, uwaga!

Zapewne już wiecie, że wielkimi krokami zbliża się bardzo wyjątkowe święto – Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci – na całym świecie celebrowane dnia 2 kwietnia, w rocznicę urodzin jednego z największych baśniopisarzy – Hansa Christiana Andersena.

Z tej okazji zapraszamy – już po raz czwarty! – Małych i Większych Miłośników Książki do udziału w konkursie plastycznym. Tradycyjnie już proponujemy trzy kategorie konkursowe.

Zadaniem jest odpowiedź na hasło:

KSIĄŻKA DO PODUSZKI (dla Artystów w wieku 2-5 lat)
BIAŁY KRUK (dla Artystów w wieku 6-10 lat)*

* hasło rozumiane jako niezwykle rzadka, wyjątkowa, ważna książka. Czekamy na ilustrację do Waszych ukochanych książek, w opisie pracy konieczne jest podanie tytułu książki będącej dla Was Białym Krukiem.

ZAPRASZAMY DO KRAINY BAŚNI (dla Grup Przedszkolnych)

Technika dowolna, prace w formie skanu/fotografii cyfrowej prosimy wysyłać
na adres:
dom.bajek.poznan@gmail.com

do 20.00 dnia 29.03.2019.

Wyniki konkursu opublikujemy 2 kwietnia na naszym profilu na Facebooku.

Nagrody :

zaproszenie na DomBajkowe warsztaty
– książki – niespodzianki
– szydełkowe zabawki od 
Bubowe
– gadżety i cudeńka okołoksiążkowe
– książki dla zwycięskiej Grupy Przedszkolnej.

Konkurs jest częścią wydarzenia o nazwie „DomBajkowe Święto Książki dla Dzieci”, po więcej szczegółów zapraszamy niebawem na nasz profil Facebookowy.

MDKKD 2019

Udział w konkursie wiąże się z akceptacją poniższego regulaminu:

Regulamin konkursu plastycznego dla dzieci organizowanego  okazji Mię-dzynarodowego Dnia Książki Dziecięcej przez Dom Bajek

  1. Organizatorem konkursu jest Dom Bajek w Poznaniu (Fundacja Jak Malowana)

  2. Konkurs rozpoczyna się 26.02.2019 r. i trwać będzie do godz. 20.00 dnia 29.03.2019 r.

  3. Temat prac konkursowych brzmi:

KSIĄŻKA DO PODUSZKI (dla Artystów w wieku 2-5 lat)
BIAŁY KRUK (dla Artystów w wieku 6-10 lat)*

* hasło rozumiane jako niezwykle rzadka, wyjątkowa, ważna książka. Czekamy na ilustrację do Waszych ukochanych książek, w opisie pracy konieczne jest podanie tytułu książki będącej dla Was Białym Krukiem.

ZAPRASZAMY DO KRAINY BAŚNI (dla Grup Przedszkolnych).

  1. W konkursie mogą brać udział dzieci od 2 do 10 lat. W kategorii Grup Przedszkolnych mogą brać udział dzieci z placówek z terenu całego kraju.

  2. Celem konkursu jest rozbudzenie plastyczno-artystycznej wrażliwości u dzieci i młodzieży, promowanie czytelnictwa oraz aktywności twórczej łączącej kontakt z literaturą i sztuką.

Warunki uczestnictwa w konkursie:

  1. Praca konkursowa ma być pracą plastyczną wykonaną techniką dowolną.

  2. Prace przekazane na konkurs muszą być pracami wykonanymi samodzielnie przez dziecko pod kierunkiem nauczyciela lub rodzica.

  3. Każdy uczestnik może wykonać jedną pracę konkursową.

  4. Grupa przedszkolna wykonuje jedną pracę zbiorową. Placówka może zgłosić do konkursu do trzech prac.

  5. Oceny prac dokona specjalne Jury powołane przez Organizatora Konkursu.

  6. Prace należy sfotografować/zeskanować i nadesłać w formie cyfrowej do godz. 20.00 dnia 29.03.2019 na adres: dom.bajek.poznan@gmail.com z dopiskiem „Konkurs plastyczny” w temacie.

  7. Email z nadesłanym skanem/fotografią pracy powinien zawierać następujące dane:
    – imię i nazwisko oraz wiek autora
    – tytuł pracy
    – adres mailowy rodzica/opiekuna prawnego wraz z jego pisemną zgodą na udział dziecka/podopiecznego w konkursie oraz zgodę na przetwarzanie i publikację danych osobowych (wzór ww. zgody stanowi załącznik nr 1 do Regulaminu);
    w kategorii Grup Przedszkolnych:
    – wiek autorów pracy, imię i nazwisko nauczyciela prowadzącego
    – tytuł pracy
    – nazwa i dokładny adres placówki, telefon kontaktowy wraz z pisemną zgodą na przetwarzanie i publikację danych osobowych (wzór ww. zgody stanowi załącznik nr 2 do Regulaminu).

  8. Organizator zastrzega sobie prawo do publikowania i reprodukowania prac konkursowych bez wypłacania honorariów autorskich.

  9. Koordynatorzy konkursu: Anna Maria Brandys, Barbara Górecka, Maria Kiedrowska, Angelika Choczaj.

Wyniki konkursu i nagrody:

  1. Komisja powołana przez Organizatora Konkursu wyłoni spośród przekazanych prac laureatów konkursu.

  2. Kryteria oceny prac: samodzielność wykonania pracy, pomysłowość, walory artystyczne, materiał użyty do wykonania pracy.

  3. Ogłoszenie wyników nastąpi na profilu facebookowym organizatora,
    a do wszystkich uczestników wysłane zostaną powiadomienia mailowe.

  4. Autorzy nagrodzonych prac otrzymają nagrody.

  5. Wszyscy uczestnicy Konkursu otrzymają dyplomy w formie elektro-nicznej z podziękowaniem za wzięcie udziału w Konkursie. Autorzy nagrodzonych i wyróżnionych prac otrzymają dyplomy drukowane.

  6. Prace nie spełniające wymogów regulaminowych nie będą brały udziału
    w konkursie.

  7. Dane osobowe uczestników pozyskane są wyłącznie do celów konkursu i nie będą udostępnione podmiotom trzecim. Prosimy o nie zamieszczanie na pra-cach oraz fotografiach/skanach prac imienia, nazwiska oraz innych danych osobowych dziecka.

Uwagi:

  1. Przekazując prace na konkurs, uczestnik zgadza się na umieszczenie pracy na stronie www, blogu oraz profilu facebookowym Organizatora.

  2. Biorąc udział w konkursie, uczestnik akceptuje jego regulamin.

  3. Dyplomy i nagrody zostaną przesłane pocztą lub przekazane osobiście.

Załączniki:

Załącznik nr 1

Załącznik nr 2

Nagrody w konkursie przekazały nam wydawnictwa:

 

Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci, edycja 2019 – KONKURS PLASTYCZNY

Zimowo DomBajkowo – cz. 1

Na najbliższą niedzielę w Poznaniu zapowiadają śnieg. Cóż, połowa listopada to naj-
wyższy czas, by symbolicznie zakończyć jesień – podobnie jak bywało dawniej, wszak
na wsiach czas pracy na polu, orania, siania kończył się dokładnie wraz z celebracją Świętego Marcina. Czas rodzinny przenosił się wtedy do wnętrza chaty, gdzie wspólnie darto pierze, śpiewano, opowiadano bajeczne historie…

Nic nie jest bardziej przyjemne niż czytanie zimą zimowych książek, zwłaszcza, jeśli za oknem brakuje białego puchu, a my mamy nań wielką ochotę. Oto rozpoczynamy zatem cykl artykułów zachęcających Was do sięgania po zimowe książki, których – na szczęście! – jest wiele, a wybór nie aż tak łatwy. Zgodnie z DomBajkową zasadą wybrałyśmy te tytu-
ły, które uważamy za szczególnie cenne, zarówno w treści, jak i obrazie.

20181110_194641_LLS.jpg

Lauren Child
Charlie i Lola. Najbardziej na całym świecie lubię śnieg
Wyd. Media Rodzina

Zimowa odsłona przygód poczciwego Charliego i jego zabawnej młodszej siostry Loli. Charlie jest świętej cierpliwości bratem, który wyjaśnia dziewczynce świat i jego oby-
czaje, ponieważ Lola rozumie go na swój naiwnie-racjonalny sposób, do którego
to paradoksalnego rozumowania uprawnione są młodsze dzieci.

Mała nie może spać, i ciągle wstaje do okna, by sprawdzić czy śnieg już pada. „Wszystko jest całkiem zupełnie białe!” krzyczy rano i wygania całą rodzinę na spacer. Proste i bez-
pretensjonalnie pokazane sceny są bliskie dzieciom i nostalgicznym rodzicom, którzy nie stracili zachwytu nad urokami zimowej bieli (dorośli nigdy nie pojawiają się w opo-
wiadaniach).

Kolejnego dnia śnieżny czar pryska – i wtedy zrozpaczonej Loli brat wyjaśnia, dlaczego nie codziennie może padać śnieg, tak samo jak nie codziennie można mieć urodziny. Można się domyślić, że dla dziewczynki nie jest to mocna argumentacja, Charlie zabiera ją więc w podróż w wyobraźni do Arktyki. Tam jednak nie można np. założyć letniej sukienki… Starszy brat pociesza siostrzyczkę, że odrobinę zimy schował w zamrażarce. Lola jednak, bogatsza w nowe przemyślenia woli popatrzeć jak bałwanek „fajnie się topi”.

Oryginalnie, ekspresyjnie zilustrowana kolażem historia, również dla rozczarowanych efektem cieplarnianym.

20181111_110156_LLS.jpg

Eva Susso, Benjamin Chaud
Yeti
Wyd. Zakamarki

Dla odmiany – historia zupełnie nieprawdopodobna. Uno i Mati, braciszkowie znani również z książki tego samego szwedzko-francuskiego gwiazdorskiego tandemu „Duch
z butelki” wyruszają z domu, z którego wyprawia ich tata, na snowboardową prze-
jażdżkę. Po regeneracyjnej przerwie na konsumpcję mandarynek orientują się, że nie wiedzą jak wrócić, ale wśród przykrytych puchowymi czapami drzew i sypiącego z nieba śniegu, spotykają kogoś, kto ma grube futro i wielkie stopy. Autorzy dobrze kreślą relację między braćmi, młodszy reprezentuje nasze lęki, w starszym bierze górę umiłowanie przygód.

Yeti nie mówi, nie wiadomo, czy jest przyjazny, wszakże ilustracje i charakterystyczny
dla Susso, nieskomplikowany język, szybko kolorują zimowy krajobraz ciepłymi barwami. Obce i niezrozumiałe staje się nieszkodliwe, a wręcz przyjazne – choć nadal do końca nierozpoznane. Niepokój za niepokojem odchodzą, pozostaje jednak wrażenie bajkowej tajemnicy, która, jak się okaże, otacza również ojca chłopców.

Smakowita lektura z przesłaniem, że w najciemniejszą noc zimową w obcym można znaleźć przyjaciela.

20181111_105611_lls1.jpg

Katarzyna Minasowicz
Zima, której nie było
Wyd. Wilga

I kolejna pozycja o europejskiej nostalgii za zimami sprzed lat, czyli krzepiąco podana proza życia polskiej rodziny. Przed tradycyjną porą mrozów Mała przysłuchuje się wy-
rzekaniom dorosłych, które tonem przypominają sławetne „the winter is coming” i jak
w soczewce skupiające złe światła wszystkich kolektywnych lęków, strapień i umęczeń. Nawet mama ma kwaśną minę (wizualizując prawdopodobnie wciąganie gryzących rajstop na kończyny córki), optymistyczny i rozsądny tato rozmarza się na myśl o wie-
czornym paleniu w kominku, niestety szybko uprzytamnia sobie również obowiązki odśnieżania… Dla brata – ponury przymus pogodzenia się z końcem gry w piłkę, jedzenia lodów, jeżdżenia na deskorolce. Słowem, wydaje się, że dojrzałość nie lubi zimy.

Ze strychu naraz przychodzi pewien prozaiczny szczegół, który jednak sprawia, że Mała
z niecierpliwością zaczyna wyglądać mrozów i białego puchu – mianowicie czerwone śniegowce.

W owym sezonie zdarzył się niestety tylko jeden zimowy dzień – i to za sprawą taty.

Znów zaczęło się robić coraz cieplej i cieplej. Śniegowce straciły na atrakcyjności
na rzecz wrotek. Co stało się zaś później? Coś bardzo radosnego i dziwnego, zwłaszcza
z dorosłymi. Ale Małą już, jeżeli chodzi o ich świat, niewiele zdziwi…

Realistyczna, choć bez żadnych rozwlekłości, nieszablonowo zilustrowana stoicka przypowieść o kaprysach zimy i ludzi.

20181111_105535_lls.jpg

Muminek i pierwszy śnieg
Na podstawie opowiadań Tove Jansson
Wyd. Egmont

Zimowa opowieść o czekaniu, nie – nie na plażę i słońce, a na powrót Przyjaciela. Włó-
czykij, przyjaciel Muminka, ma w zwyczaju opuszczać Dolinę, gdy zbliżają się pierwsze śniegi. Mimo, iż muminki z kolei całe zimy przesypują, mały Muminek zaczyna bardzo tęsknić za Włóczykijem, gdy tylko ten znika za horyzontem.

Bohater serii pięknie wydanych książeczek Egmontu, z szacunkiem zarysowujących różne przygody mieszkańców Doliny Muminków, chce mi się czasem powiedzieć, jest poważnym i wrażliwym małym chłopcem, który, mając wokół siebie dość oryginalną rodzinę, z których Tatuś i Mamusia są jednak najważniejsi (i najbardziej kochający),
nie wstydzi się przyznawać do rożnych uczuć.

Włóczykij odszedł –wyszeptał. –Powiedział, że spadnie śnieg, i śnieg spadł. Nie chcę śniegu,
jeśli śnieg oznacza, że nie będzie Włóczykija.
 

Tęsknota jest uczuciem niełatwym nie tylko dla dzieci, i dobrze, że Tove Jansson zawarła w swym opowiadaniu wskazówkę, jak sobie z nią radzić. To Włóczykij daje do zrozumie-
nia Muminkowi, że będzie za nim tęsknił – zostawia mu liścik z prośbą, by ten nie pusz-
czał łódek sam, aby poczekał.

Gdy mieszkańcy Doliny Muminków spotykają się pod niebem by lepić śnieżki, pić gorącą czekoladę i  życzyć sobie nawzajem miłego zimowego snu, Muminek czuje już lekkość
na sercu i może cieszyć się w pełni tym, co ma. Na tęsknotę znajdują się sposoby,
a nawet najbardziej mroźną zimę można ocieplić.

20181111_105825_lls.jpg

Görel Kristina Näslund, Kristina Digman
O zimie
Wyd. Zakamarki

Poznańskie wydawnictwo Zakamarki od lat wiedzie prym w zimowych publikacjach, zatem niech nie zdziwi fakt, że ich propozycje będą się pojawiały w naszych tekstach
po wielokroć. „O zimie” to niewielkich rozmiarów książeczka, zarówno literacko, jak
i formatowo, za to zawiera w sobie wszelkie przyjemności, które tak kochamy o tej porze roku. Dwoje dziecięcych bohaterów przeprowadza czytelników przez zimę – począwszy od pierwszego śniegu, który zasypał świat na biało, kończąc na coraz mocniejszym wiosennym słońcu i radosnym zrzucaniu czapek. Nie brakuje tu wierszyków, a nawet rymowanek, które śmiało można z dziećmi śpiewać. „O zimie” nie jest książką z fabułą,
to raczej luźna impresja, o ptakach odlatujących do cieplejszych krajów i tych, które zostają i potrzebują naszych ziaren. O pękających cieniutkich warstewkach lodu na kałużach. O skrzypiącym śniegu. O ciemnych nocach i śnieżycach, które warto spędzić
w ciepłym domu. I w końcu o śniegowych lampionach i myszkach śpiących w szała-
sikach. Ot, niezwykle miły literacki spacer przez kilka mroźnych tygodni.

20181111_101130_lls.jpg

Jerzy Ficowski, Mieczysław Piotrowski
Śnieżne rymy białej zimy
Wyd. Warstwy

Wrocławskie Warstwy w ramach jednego ze swoich priorytetów wydawniczych wzna-
wiają cudeńka z lat 60. i 70. XX wieku. „Śnieżne rymy białej zimy” to prawdziwa perełka, fantastyczne, niedługie i wesołe wiersze Jerzego Ficowskiego opowiadają o zabawie, katarach, ptakach, kaloryferach… Jest i nawet cosik o karpiu w wannie i termometrze rtęciowym, czego zdaje się nie doświadczają już dzisiejsze dzieci. Za to my, ich rodzice, pamiętamy te obrazy aż za dobrze, zatem wspólne czytanie może obudzić wiele wspomnień i rodzinnych opowieści.

Rym i rytm ficowskich wierszy doskonale nadaje się do lektury na głos, poleciłabym
je z czystym sercem nawet tym, którzy obawiają się poezji dla dzieci. W tych krótkich formach zawierają się bowiem całe fabuły – o bałwanie chuliganie, o malowanych szronowych kwiatach, o szadzi. Niezwykłe pastelowe akwarele Mieczysława Piotrow-
skiego fenomenalnie dopełniają ten zimowy, znany nam z dzieciństwa świat.
Są i tro-
chę retro, ale zdecydowanie nie archaiczne, swoją świeżością bezpardonowo wkomponowują się w obecny bardzo atrakcyjny i różnorodny świat ilustracji dla dzieci.

Esteci docenią także samą edycję książki – nie jest to li i jedynie wznowienie, to wydaw-
niczy majstersztyk. Oryginał wzbogacono o nowe liternictwo, zrobiono to jednak
z niezwykłym wyczuciem i smakiem.

20181111_105037_lls.jpg

Tadeusz Kubiak, Przemysław Liput
Idzie zima
Wyd. Zysk i S-ka

Poezji zimowej czar można odnaleźć także w wierszach Tadeusza Kubiaka, który zabaw-
nymi wersami opisuje wszelkie zimowe przyjemności. Jest w tym tomiku lekkość i urok starych peerelowskich pocztówek, które pół wieku temu w wielotysięcznych nakładach niosły ze sobą szereg dobrych życzeń na Święta i Nowy Rok. Zwierzęta szykują zapasy na mroźne miesiące, radosne dzieci z szybkością błyskawicy gonią się na sankach i nartach, lepią bałwany i wpatrują się w piruety tancerki na lodowisku. Tradycyjne ozdoby choinkowe prowadzą zabawne dialogi zawieszone na pachnącym świerku.

Przemysław Liput z dużą zręcznością maluje ten świat, świadomie nawiązując do retro stylistyki, bawiąc się konwencją zawieszoną pomiędzy żartem i sentymentem, znako-
micie oddając atmosferę każdego wiersza.

20181111_101008_lls.jpg

Rotraut Susanne Berner
Zima na ulicy Czereśniowej
Wyd. Dwie Siostry

W naszym zimowym zestawieniu nie mogło zabraknąć ulicy Czereśniowej – cieszącej
się ogromną popularnością serii książek obrazkowych ukazujących po kolei cztery pory roku oraz noc rozgrywającej się w tej samej scenerii jednej okolicy w niewielkim mias-
teczku. Na początku poznajemy bohaterów, których perypetie możemy śledzić kartka
po kartce aż do finału opowieści. Wielorodzinny dom narysowany  w przekroju kusi,
by przyjrzeć się szczegółom niewielkich pokoików, wyposażeniu łazienek, mebelkom, kwiatom, żyrandolom… Ktoś wiesza pościel na balkonie, by nabrała zimowej świeżości mroźnego powietrza, ktoś ozdobił salon gałązkami świerku, choinki czekają na moment uroczystego dekorowania. Rotraut Susanne Berner rysuje ten świat skrupulatnie, według niezwykle przemyślanego scenariusza – ktoś gubi portfel i klucze, ktoś inny pomaga mu je odnaleźć, papuga, która ucieka z klatki daje się w końcu złapać, a autobus dowozi przyjaciół na spotkanie w kawiarni nad zamarzniętym stawem. Śnieg pojawia
się po cichutku, stopniowo otulając grudniowe ciche przygotowania do Świąt, delikatnie rozświetlając ryneczek wypełniony zapachem jarmarcznego grzanego wina.

Historie same przychodzą do głowy, zdecydowanie tej książce nie brakuje słów,
a wspólne czytanio-oglądanie przynieść może dużo radości. Małym i Dużym!

Zatem – miłej zimowej lektury!

Maria i Basia

 

Zimowo DomBajkowo – cz. 1

Małpiszon na skalę swoich czasów, czyli „Dzielna małpka” Marty Altés na drugim letnim spotkaniu z cyklu „Święty Marcin Czyta Dzieciom”

O, jakże mój znajomy trzylatek chciałby pozostać „Babo” (tak od niemowlęctwa jest zwany przez wzgląd na swoje podobieństwa do bohatera literackiego trylogii Evy Susso
i Benjamina Chaude’a; Babo tam zwykle płacze, paćka i puszcza bąki). Jedną z rozlicz-nych zalet swojego wieku i rozmiaru jest to, że nie może daleko chodzić. Bo ma małe nóżki. I, doprawdy, trudno mu wyjaśnić, że dorastanie ma też pewne plusy.

Altes01

Zawiłe to tłumaczenie w naprawdę pomysłowy i ujmujący sposób rozjaśnia uznana hiszpańska pisarka i ilustratorka, Maria Altés. W Polsce możemy raczyć się jeszcze jednym, równie przewrotnym, mądrym i zabawnym opowiadaniem „Nie!” (Wyd. Adamada, tlum. Jacek Dehnel).

Wychodząc od uniwersalnego problemu „za” – za młody, za stary, za gruby, za chudy,
za kolorowy, za szary, dochodzimy do dziecięcego kłopotu z niedopasowaniem do skali opiekunów i starszych kolegów. Wiadomo, że młodsze rodzeństwo rzadko kiedy jest
na równi atrakcyjne towarzysko co rówieśnicy – często, odsunięte, zostaje na lodzie,
bo starsi nie chcą się z nim bawić. W przebarwnie, ale czytelnie zilustrowanym opo-wiadaniu o dzielnej małpce, mała bohaterka zaczyna czuć się „za”. Nie może czegoś dosięgnąć, dojrzeć, przejść przez głębszą wodę, wleźć wysoko na palmę żeby dostać najlepsze banany – słowem, wciąż coś ją omija. Aż wreszcie.

Aż wreszcie, jakkolwiek podejrzanie to nie brzmi, bierze się na odwagę, i wyrusza
po wielką przygodę. I, rzecz jasna, zgodnie z zasadami logiki – jest ona naprawdę nadzwyczajna na miarę kogoś małego, co więcej – wyjątkowa i niedostępna innym,
czyli większym. Kogo bowiem uniesie cienka gałąź prowadząca do słodkich owoców? Kogo zachwycą imponujące wzory motylich skrzydeł, misterna architektura pajęczych sieci?

Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma? Kiedyś znajdę szczęście? A może trzeba przestać
się porównywać i przyjrzeć się światu we własnej skali, bo może właśnie tu i teraz jest całkiem nieźle?

Małpa w kąpieli,
Fredrę podejmuje Bogucka

W kieszonkowej (choć w twardych oprawach, niczym wykwintne czekolady) serii Dwóch Sióstr 10 lat temu ukazał się klasyczny bajkowy poemacik Aleksandra Hrabiego Fredry. Spotkanie figlarza dramatopisarza i współczesnej mistrzyni ilustracji dla dzieci dało nadzwyczajny efekt, który Dom Bajek również postara się dla Was przywołać w najbliższą niedzielę.

No i tu ta „małpa”, a przynajmniej tak mi się w mej wrednej naturze zawsze wydawało, nabiera konotacji nieco grubego epitetu wymierzanego w próżną damę (dlatego tak się przywiązałam do rzeczownika uniwersalnego rodzaju „małpiszon”). No bo dlaczego jak małpa – to musi być głupia, śmieszna, żenująca?

Jako śmieszek Fredro broni się doskonale, Katarzyna Bogucka ustawia go na miejscu
i dzisiaj. Będzie teatralnie, śmiesznie i znowu z przesłaniem. Jak to w obejściu Domu Bajek bywa. Zapraszamy w niedzielę 15 lipca o godz. 11.30 na drugie letnie spotkanie.

Maria

Dzielna Małpka, Marta Altés, tłumaczenie: Marta Bręgiel-Pant
Wyd. Tako, 2018

Małpa w kąpieli, Aleksander Fredro, ilustracje: Marta Bogucka
Wyd. Dwie Siostry, 2008

Projekt „Święty Marcin Czyta Dzieciom: Lato w mieście” dofinansowano w ramach Centrum Regrantingowego Inicjatyw Lokalnych Poznań 2018 ze środków budżetowych Miasta Poznania. Operatorem Centrum Inicjatyw Lokalnych Regrantingowe jest Wielkopolska Sieć Organizacji Pozarządowych „Działamy Razem” i Stowarzyszenie Instytut Zachodni.

Fotorelacja z pierwszego spotkania tutaj.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron wydawców, zasobów własnych oraz ze stron: http://www.myredpalette.com, http://www.culture.pl oraz http://surochow.vizz.pl.

 

Małpiszon na skalę swoich czasów, czyli „Dzielna małpka” Marty Altés na drugim letnim spotkaniu z cyklu „Święty Marcin Czyta Dzieciom”

A tymczasem w Paryżu… Tym razem sobie NIE POCZYTAMY.

Tym razem nie, bo w najbliższą, i zarazem ostatnią, sobotę naszego podwórkowego cyklu wakacyjnego „Święty Marcin Czyta Dzieciom” urządzimy sobie spotkanie z ka-
mishibai.

Nie czytamy więc jak zwykle książki, lecz OPOWIADAMY.

Opowiem Ci bajkę…
Posłuchaj, coś Ci opowiem…
Muszę Ci coś opowiedzieć!

Jak to brzmi? Dla mnie zawsze zapowiada coś wyjątkowego, bo przesączonego przez czyjeś podejście do świata, doświadczenie, dystans lub zapalczywość, gesty i mimikę. Wysłuchaną opowieść nieodmiennie też pamięta się razem z własnymi myślami, rea-
kcjami i pytaniami, przez co, być może, staje się dla odbiorcy bardziej kompletna
i usłużna w przyszłości.


KAMISHIBAI to – dosłownie, i po japońsku – papierowy teatr. Czyli, że za drewnianą pudełkową sceną, butai, przypominającą teatr marionetkowy, będziemy przesuwać karty papieru. Z tyłu kart są słowa opowiadające historię, która stoi za ilustracjami;
słów tych jest niewiele, ponieważ kamishibai daje widzom (i słuchaczom) specjalny teatralny prezent – przestrzeń na wyobraźnię, w której dopowiada i widzi się wszystko, co nie zostało pokazane i opowiedziane.

Źródła kamishibai siegają XII wieku, kiedy to w buddyjskich świątyniach mnisi przeka-
zywali umoralniające opowieści; wraz z nadejściem dwudziestowiecznych wynalazków, takich jak kino dźwiękowe, kartonowe teatry, jako możliwe do przewiezienia na rowerze, służyły rozrywce uboższej publiczności. W latach 60. XXw. kamishibai zaczął zanikać, wypierany przez telewizję, prasę i pierwsze komiksy.

Na Zachodzie sztuka ta zyskała popularność w latach 70. dzięki Édith Montelle, ani-
matorce, bibliotekarce, szefowej kolekcji wydawniczej w szwajcarskim wydawnictwie Slatkine, a przede wszystkim propagatorce sztuki opowiadania. We współczesnych kamishibai zachowana jest idea i forma teatrzyku, ale treści dostosowuje się do wa-
runków i tradycji kulturowych poszczególnych krajów. W Polsce działa kilka wydawnictw proponujących zestawy kart kamishibai, m.in. Risprint, Zielona Grupa i Tibum. Dzięki dotacji Miasta Poznania Biblioteka Domu Bajek wzbogaciła się o kolejne dzieła tego gatunku: „Trzeba będzie…” autorstwa Francuzów Thierry Lenain’a i Oliviera Tallec’a oraz „Mojego przyjaciela Kemushi” Nathalie Dargent i Mandany Sandat (wydawnictwo Tibum).


Na podwórku Domu Bajek zaś pokażemy i opowiemy Wam historię „Lwa w Paryżu”, wymyśloną i zilustrowaną przez Beatrice Alemagna – i będzie to coś naprawdę nadzwy-
czajnego. Każda z kart opowieści zasługuje na miejsce w galerii sztuki. Technika autorki wiąże w niebywale intrygujący sposób rysunek i kolaż, przy czym wszystkie wycięte ze starych zdjęć i reprodukcji (np. fotografii prasowych i reklam z lat 60., przedwojennych plakatów czy renesansowych portretów) postacie, mimo iż pochodzą z różnych czasów, dobrze odnajdują się w kontekście paryskiego metra, kawiarni i ulicy.


Nieco melancholijny tytułowy bohater sobotniego kamishibai przypomina wielu z nas,
a zwłaszcza tych, którzy nie chcą pozostać w tłumie nierozpoznani. Spotkamy się więc
z zupełnie innym bohaterem niźli niedźwiedź pędzący przez Paryż w poszukiwaniu swo-
jego synka („Misiowa piosenka” Benjamina Chaud’a, wydawnictwo Dwie Siostry), ten bowiem nie budził w paryżanach zapędów towarzyskich. Opowieść Beatrice Alemagna płynie spokojnie; jest, że ujmę to tak, z gatunku psychologicznych, również dlatego mistrzowsko przedstawia się w konwencji kamishibai.

No, musicie to zobaczyć. Zapraszamy w sobotę 2. września o godz.12-ej na ostatnie letnie spotkanie z Biblioteką Domu Bajek; pamiętajcie też, że odwiedzając nasze pół-
piętro, będziecie mogli skorzystać z naszych przepysznych, wciąż rosnących zbiorów.

Maria

Dzięki dofinansowaniu Miasta Poznań pokażemy Wam także biblioteczne nowości:

– „Oto jest Paryż” (z fantastycznej serii M. Šaška, wydanej przez wydawnictwo Dwie Siostry),
– ‚Paryż – znam to miasto”, Judith Drews, wydawnictwo Zakamarki.

Spotkanie odbywa się w ramach cyklu „Święty Marcin czyta Dzieciom”. Projekt dofinansowano w ramach Konkursu Mikrodotacji Centrum Inicjatyw Lokalnych
Poznań 2017.

Fotorelacja z czwartego spotkania tutaj.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron wydawców, zasobów własnych oraz ze stron: strefapsotnika.pl; pinterest.com.

 

A tymczasem w Paryżu… Tym razem sobie NIE POCZYTAMY.

Człowiek zwierzakowi dziwolągiem. Ratujmy naszą godność

Zwierzęta są tak inne od ludzi – niemal do każdego chciałoby się przytulić, a przynaj-mniej do tych futrzastych. Pogłaskać dobrotliwie pomarszczona głowę żółwia, zbliżyć
się do ślimaka tak, by ten się nie wystraszył i nie schował swych czułek.

Zwierzęta przemawiają do nas z książek, z kreskówek, reklam – są bowiem doskonałymi nosicielami cech ludzkich, uosobieniami ludzkich typów – lis symbolizuje spryt, lew majestat i szlachetny charakter, sowa jest mądra, a niedźwiedź poczciwy. Ostatnio zaś zwierzęta w ogóle latają samolotami, sprzedają warzywa, pracują na poczcie; naukowcy udowodnili, że dzieci wolą uczyć się abstrakcyjnych pojęć na przykładach zwierzęcych, ludzie w bajkach są dla nich mniej interesujący niż bohaterowie, dajmy na to, historii
z serii „O czym szumią wierzby” (zauważyliście, że ludzie w animacjach dla dzieci w ogóle są już w odwrocie? Co innego dinozaury, rybki, osły, lwy, mamuty. Hmm,hmm, nie wiem co to oznacza dla ludzkości). I tak już od Ezopa, przez Krasickiego aż na Myszce Miki, Kreciku i Braciach Koala skończywszy.

To, że przytulanki naszych dzieci nie zawsze przypominają konkretny gatunek fauny
(mój synek do surykatki zwraca się „piesku”, a do owieczki „małpiszonie”), zdaje im się nie przeszkadzać. Młody zresztą ustanowił jakiś specjalny system wartościowania zwierzaków, stawia np. pytania pozorne, na które sam sobie odpowiada: „Mamo,
a mucha jest dobra? Dobra jest. Ja muchę lubię.”

Od zawsze zwierzęta były człowiekowi bardzo potrzebne, nie tylko do jedzenia i tran-sportu, ale także do wzmacniania poczucia bezpieczeństwa, a, zwłaszcza u dzieci, sprawczości, rozwijania empatii oraz przezwyciężania leków społecznych.

Lubimy zatem mieć zwierzaki, lub jakieś ich ślady, a najczęściej pozostałości, blisko siebie. Są dla nas ważne jak prawie ludzie. Czy jednak te prawie ludzkie istoty też tego chcą?

W sposób naprawdę atrakcyjny wizualnie, i bardzo przemyślany, podobne a nawet jeszcze bardziej graniczne pytania stawia autor niezwykłej obrazkowej książki o nieco tylko, być może, melodramatycznym polskim tytule „Uratuj mnie!” (w oryginale „Animal rescue”, w Polsce ukazało się dzięki Wydawnictwu Bajka).

Uratuj00
Skąd jej rozgłos? Otóż z pomocą oryginalnego pomysłu edytorskiego, takiego miano-wicie, że między kolejnymi stronami umieszczone są kartki foliowe z fragmentem obrazków – najczęściej zwierzaków, fortel zasadza się na tym, że w zależności od tego, do której z sąsiadujących stron przyłożymy folię, kontekst zmieni się na przeciwny. Zielony but staje się częścią krokodyla pływającego w jeziorze obok hipopotama, zwinięty w kłębek lisek albo otacza szyję elegantki w kapeluszu, albo śpi owinięty wokół gałęzi, niedźwiedź siedzi albo za prętami zoo, albo obok małego niedźwiadka
na wzgórzu. Rozumiecie, naturalne środowisko a warunki, w których chcą widzieć zwierzęta ludzie.

No i dobrze, tak trzeba, że tu właściwie, a tu nie, dzieci ze swą czystą naturą szybko chwycą o co chodzi, rekin lepiej w morzu czy w zupie, tygrys w dżungli czy przed kanapą, rodzic nie musi się wiele wysilać, by morał z książeczki popłynął. Sęk i cała ciekawość
w tym, że zwierzaki z przeźroczystej folii wyglądają w sztucznym dla siebie środowisku równie „normalnie”, tzn. nieszokująco, zwyczajnie – czy bowiem dziwi nas jakoś spec-jalnie widok psa szukającego jedzenia w śmietniku czy wywijającego fikołki delifina w delifanrium? Dama w lisie wygląda niezwykle dostojnie, tata z synkiem wydają się cieszyć widokiem niedźwiedzia w zoo. Zatem jest Patric George zostawił nam miejsce
na słowa, nie tylko kiwanie głową. Dzieci nie tylko mogą wybrać właściwe według nich otoczenie dla bohatera, czyli go uratować, ale i zidentyfikować sceny, które dzieją
się teraz, i to bardzo blisko. Jakość ilustracji, ich prostota, intensywne kolory, gorzki humor pomagają sięgać po tę książkę również tym, którzy nie na co dzień interesują się losem zwierząt w przemysłowych hodowlach, cyrkach czy przy w roli turystycznych atrakcji. „Uratuj mnie!”, mimo prostego przekazu, nie jest ani trywialne ani nachalne. Dlatego, wiadomo, przeczytamy je na następnym Czytandzie Marcińskim na naszym podwórku.


Drugą książką o zwierzakach, bo przecież to im końcu jest spotkanie dedykowane, będą „Dziwolągi” Christóbala Leóna i Christiny Sitja Rubio. Chilijski artysta wizualny León zajmuje się filmem eksperymentalnym; „Dziwolągi” to jego jedyna książka dla dzieci, która współtworzył. Sitja Rubio natomiast studiowała w Nowym Jorku, pracuje w Bar-
celonie i Berlinie, a pochodzi z Wenezueli. Nie fotografuje już, ilustruje książki.

Cóż w ich opowiadaniu ciekawego?

W przeciwieństwie do niewielkiego formatu i jaskrawych, kojarzących się nieco z rek-
lamą, kolorów „Uratuj mnie!”, „Dziwolągi” formatem przypominają album, i na okładce mają las wyrysowany jak się patrzy. Historia jest dość przewrotna, a zilustrowana po całości – obrazy, estetyką przypominające po trosze malarstwo naiwne, zajmują całe strony, co wzmacnia poczucie obcowania z prawdziwym światem wymykającym się poza pełen kadr.


Wracając do fabuły: leśni autochtoni zwabieni ogłoszeniem o balu, po powrocie odkryli, że ich domy, czyli głównie drzewa, znikły. Towarzystwo (dość niepokojąca narracja
w pierwszej osobie liczby mnogiej) radzi sobie jak może: próbuje odbudować siedliska
z tego, co w lesie zostało, ze śmieci znaczy. Skarby wysypisk nie zdają egzaminu, zwie-rzęta udają się tedy na poszukiwania ich starych domów. Znajdują je już w zgoła od-miennym stanie, a po nieudanych pertraktacjach z ludźmi (zgadnijcie związek między nimi a tytułem książki) wspólnymi siłami wpadają na pewien pomysł, o którym już nie napiszę. Historia surrealistyczna, ale w swym koncepcie oraz formie doskonała.
I na pewno nie jednorazowa.

Nie tylko „Uratuj mnie” i „Dziwolągi” wzbogaciły ostatnio nasze zbiory; dzięki dotacji miasta Biblioteka Domu Bajek ma już dla Was także zupełnie wyjątkowe dwie „Galerie Dzikich Zwierząt” – Południe i Północ autorstwa Dietera Brauna, wydane w serii Art przez Egmont, przezabawnego ‘Królika i Misię – Utrapienie Królika” Juliana Gough i Jima Fielda oraz „Las i jego zwykłych-niezwykłych mieszkańców”- pozwolę sobie tylko dopisać, że obie nadzwyczajne i w treści, i w obrazie.

Przyjdźcie na nasze podwórko w sobotę 26.8, o 12-ej!

Maria

Więcej nowych książek o pojazdach w zasobach Biblioteki Domu Bajek:
„Uratuj mnie”, Wydawnictwo Bajka
„Dziwolągi”, Wydawnictwo Dwie Siostry
„Las i jego zwykli-niezwykli mieszkańcy”, Wydawnictwo Widnokrąg
„Płetwal błękitny”, Wydawnictwo: Łajka
„Galeria dzikich zwierząt. Południe”, Egmont
„Galeria dzikich zwierząt. Północ”, Egmont

Spotkanie odbywa się w ramach cyklu „Święty Marcin czyta Dzieciom”. Projekt dofinansowano w ramach Konkursu Mikrodotacji Centrum Inicjatyw Lokalnych
Poznań 2017.

Fotorelacja z trzeciego spotkania tutaj.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron wydawców oraz zasobów własnych.

Człowiek zwierzakowi dziwolągiem. Ratujmy naszą godność