ZIMOWO DOMBAJKOWO – CZ. 3

Dla siostry i braci zimowy plakacik
śnieg….

Kontynuujemy wątek zimowy, lodowy, śnieżny, i arcyprzyjemny. Będzie i troszkę baśniowo, na pewno nieco magicznie, wesoło i w wielu odcieniach bieli.

zimowa-przygoda-ollego.jpg

Elsa Beskow
Zimowa wyprawa Ollego
Wyd. Zakamarki

Klasyczna pozycja literatury dziecięcej z 1907 r., jednej z najbardziej znanych szwedzkich autorek, dla wszystkich, którzy chcą ujrzeć i poczuć prawdziwą zimę w klimacie retro. Olle nie ma prawdziwych nart (tylko takie, wiecie, zrobione przez parobka). Kiedy na szóste urodziny dostaje od ojca porządną parę desek, i wreszcie, wreszcie śnieg uczciwie pokrywa zmarzniętą ziemię, z dwiema kanapkami w kieszeniach palta rusza z nimi do lasu. I tu zaczyna się dziać prawdziwa magia, z której czynienia znana jest Elsa Beskow – w figlarno-poważnym nastroju chłopiec spotyka prawdziwie baśniowe postaci, a każda z nich pełni ważką funkcję w sprawianiu władzy nad siłami przyrody.

Zima jest prawdziwie przedwojenna, szwedzka, skrząca śniegiem i słoneczna, spersonifikowany Wuj Mróz, dumny z chłopca, który nie wzdraga się przed szczypiącym w policzki mrozem, prowadzi go do Króla Zimy. Po drodze mijają uosobienie pory roztopów – kichającą, zakapturzoną Ciotkę Odwilż, pod której gumiakami pluska niknący śnieg. Rozeźlony Wuj przegania „gorliwą babę”, życząc sobie, by wreszcie nauczyła się przychodzić w porę, gdy ma pomagać wiośnie. Tymczasem kolejne pełne niedzisiejszego uroku ilustracje pokazują czym naprawdę zajmują się mieszkańcy śnieżnej twierdzy Króla Zimy – malutcy Lapończycy, staruszkowie, dziewczęta i chłopcy. Muszą spieszyć się ze swą robotą przed Bożym Narodzeniem, wszakże dzieła, które powstają w Zamku służą wyłącznie wspólnej radości i zabawie w pięknej, zimowej odsłonie przyrody.

O tym, jak ważne jest to, co związane z naturą, ale i wyczucie czasu, przeczytacie w wydanej z wielkim pietyzmem, magicznej, dziarskiej i zabawnej historii z przed ponad 100 lat.

Przygoda Marlenki.JPG

Sybille von Olfers
Przygoda Marlenki
wyd. Przygotowalnia

Marlenka to także postać stworzona na początku XX wieku, co widać nie tylko w treści książki (cóż, dzieci bywały drzewiej bardziej samodzielne, jak chociażby wspomniany Olle, który sam rusza na nartach do lasu), ale przede wszystkim w pięknej secesyjnej formie ilustracji.

Sybille von Olfers, autorka zarówno strof, jak i rysunków, otwiera przed nami świat zimowej magii i baśni, mała dziewczynka skuszona przez spadające z nieba, niczym cherubiny, białe spersonifikowane śnieżynki wsiada na srebrne sanie i rusza prosto do pałacu Królowej Zimy. Tam, w lodowych komnatach czekają ją niezwykłe przygody, bowiem królewska córka, jedynaczka, obchodzi właśnie urodziny. Są więc suto zastawione stoły i lokaje-bałwany, są tańce na lodzie i inne cuda. Marlenkę, zmęczoną od atrakcji i z policzkami zaróżowionymi od mrozu bałwan Johann odwozi do domu wprost w ramiona stęsknionej mamy.

Warto prześledzić ilustracje w tej książce, Olfers z wyczuciem i delikatnością prowadzi płynną secesyjną linię, każdy rysunek okalając zdobną ramą z przebiśniegów. Czerwony kubraczek Marlenki jest mocnym akcentem kolorystycznym na tle wariacji na temat bieli i błękitów, dużo tu wdzięku i poezji.

Skrzat nie śpi.jpg

Astrid Lindgren, Kitty Crowther
Skrzat nie śpi
Wyd. Zakamarki

Kolejna klasyczna propozycja z krainy zimy – Szwecji, opowieść – parafraza wiersza z 1881 r., której, ku radości dzieci i ich rodziców dokonała niezastąpiona Astrid Lindgren.

Jest to jest bajka o harmonii, poczuciu sytości i bezpieczeństwa w mroźną i ciemną zimową noc. O tym, że jest ktoś, kto dba o porządek i dobrostan zwierząt w przysypanych śniegiem zagrodach. Poetycką prozą, drobnymi krokami ścieżki w obejściu cichoszepcze do zwierząt w języku, które tylko one rozumieją, bierze na kolana, gładzi, ale przede wszystkim uspokaja przekonując o czymś, o czym doskonale wie, ponieważ jest stary, bardzo stary.

Niejedną zimę widziałem, każda minęła, niejedno lato
widziałem, każde minęło, wkrótce przylecą jaskółki.

Dzięki klasycznemu tekstowi, ale też niezwykłym, oddającym klimat zagubionej gdzieś w bezczasie starej zagrody, a powstałym współcześnie, ilustracjom, możemy wspólnie z dziećmi ukołysać się w cieple płynącym z czyjejś troski o śpiących, o tych, którzy o nic nie proszą. Prosta historia o uśpionym świecie, nieco melancholijna i tajemnicza, taka, o jakie dziś naprawdę trudno. Warto przeczytać, żeby samemu się sprawdzić, na ile sami jesteśmy bliscy niecyfrowemu światu. Dobrze jest żyć w takim świecie, w którym ktoś opowiada o skrzacie, którego ludzie nigdy nie widują, ale wiedzą, że jest.

spc3b3jrz-madika.jpg

Astrid Lindgren, Ilon Wikland
Patrz, Madika, pada śnieg!
Wyd. Zakamarki

Mało które zjawiska przynoszą tyle radości, co śnieg. Biały, miękki, otulający przestrzeń, to dzięki niem świat prezentuje się zupełnie inaczej. Skandynawia ma swoje sposoby na celebrowanie białego puchu – wszak w ich stronach bywa częściej i pobudza wyobraźnię.

Historia niesfornej Madiki zaczyna się beztrosko: zabawą, śnieżkami z tatą, radosnym łobuziakowaniem. W toku opowieści fabuła ewoluuje w inną stronę – oto buńczuczna dziewczynka, Madika, która niczego się nie boi, wskakuje na płozy sań dla draki i zabawy. Także, by pokazać chłopcu z sąsiedztwa, że dziewczynki też potrafią nieźle broić. Sprawa komplikuje się, gdy zostaje sama w głębokim zimowym lesie, a przyjemny śnieg może oznaczać coś niebezpiecznego. Zakończenie historii jest rodzinne i ciepłe, a w tle przebija delikatna, ledwo wyczuwalna, ale jednak obecna przestroga, że z prawdziwą zimą nie ma żartów.

Lindgren z wrodzoną sobie powagą nakreśla emocje głównej bohaterki, a te z kolei mocno wpływają na czytelników. Książka koniecznie do czytania pod puchową kołdrą, w bezpiecznych objęciach rodzica. Za fantastyczne ilustracje odpowiedzialna jest Ilon Wikland, dobra znajoma Astrid, która zobrazowała wiele tytułów tej poczytnej autorki. Artystka kilka dni temu została uhonorowana ustanowioną w 2018 r. nagrodą Szwedzkiego Stowarzyszenia Wydawców za całokształt twórczości – jako pierwsza laureatka tego wyróżnienia.

Reksio. Zimowa przygoda.jpg

Maria Szarf
Reksio. Zimowa przygoda
Wyd. Papilon

Zimowa przygoda to jedna wśród ponad 20-stu pozycji poznańskiego wydawnictwa Publicat, których bohaterem jest kultowa postać polskiej dobranocki. Zgodnie z duchem serii, psiak czuje się zobligowany przybliżyć swoim podwórkowym towarzyszom – kotu, kurom, wronom, Azorowi – zajęcia, którym z przyjemnością, ale i odrobiną zdrowego wysiłku, można się poświecić właśnie w mroźną porę zimową.

Historia jest klarowna, zwierzęta same konstruują narty, sanki, tarczę do celowania śnieżkami, nie od razu wszystko im wychodzi, wszak poddawać się nie należy, a próbować wspólnymi siłami… Trudno. Cieszmy się z tego, co już mamy, po stoicku stwierdza Reksio, gdy przychodzi pogodzić się z tym, że z łyżwami może się jednak nie udać. Akcja nabiera tempa, gdy w zagrodzie pojawia się Adaś, ukochany pan i przyjaciel Reksia. Darowuje pieskowi szalik i zabiera na spacer, na zamarzniętą sadzawkę, a tam… Okaże się, ile warte są tak proste wartości jak przyjaźń i życzliwe podejście wobec bliźnich w biedzie (np. głodnych wron). Tak czy inaczej, bez wielce natrętnego moralizowania, bo to Reksio jak zwykle, wielkodusznie, bierze na siebie część odpowiedzialności, zdrowy rozsądek upomina się o swoje miejsce. Zimowa przygoda, przejrzysta i przyjazna w wielkiej mierze również dzięki niezapomnianej oryginalnej kresce, w sam raz się nada na każdy gorszy nastrój, wątpliwości natury moralno-koleżeńskiej, czy też ukojenie cierpień zbyt niecierpliwego odkrywcy świata.

wesoc582y-ryjek-i-zima.jpg

Wojciech Widłak, Agnieszka Żelewska
Wesoły Ryjek i zima
wyd. Media Rodzina

Wesoły Ryjek – bardzo lubiany dziecięcy bohater to najmłodsza świnka w trzyosobowej rodzinie, tfu! – czteroosobowej, bowiem niezwykle ważne miejsce zajmuje w niej ukochany pluszowy przyjaciel Ryjka, Żółw Przytulanka. Razem z rodzicami ta czasem ciut nieporadna, ale bardzo po dziecięcemu mądra postać odkrywa sekrety świata, każde z krótkich opowiadań wieńcząc zadziwiającą i trafną puentą.

Z niedługich rozdziałów bije rodzinne ciepło, wzajemny szacunek – przede wszystkim dorosłego wobec dziecka. Rodzice Ryjka zawsze pochylają się nad jego pytaniami i razem z nim szukają na nie odpowiedzi, dając mu pierwszeństwo odkrywania i zdobywania doświadczenia. W zimowym tomie pojawiają się motywy zwyklejsze i codzienne, jak odkrywanie zabawy w śnieżki razem z dziadkiem (i jednocześnie dorosłego syna z ojcem) czy wyjazd w góry, gdy śniegu jak na lekarstwo. Są też słowa poświęcone sprawom ważkim i wzniosłym, choć opowiedziane bardzo lekko, bo przecież bez tego malutkiego Dziecka w kołysce nie byłoby żądnych kolęd!.

Ryjka stworzył Wojciech Widłak, literat z najwyższej półki, osobowość, jakich mało. Nie dziwi więc mądrość, która bije z tej książki. Bezpretensjonalna, za to trafiająca prosto w umysł i serce. Zaś uroczo niezdarnego Wesołego Ryjka z drużyną wyczarowała Agnieszka Żelewska, rysunkową stylizacją, widoczną fakturą i kreską świetnie trafiając w humor tych przemiłych opowieści.

zimowe popołudnie (2).JPG

Jorge Lujan, Mandana Sadat
Zimowe popołudnie
wyd. Czerwony Konik

To książka niezwykła, jej ważną treść wyraża zaledwie kilka prostych zdań, resztę zaś dopowiadają kapitalne ilustracje. Jorge Lujan i Mandana Sadat kreują zaczarowany świat maleńkiego miasteczka, w którym wzdłuż jednej ulicy proste domy poustawiane są jak budowane przez dzieci malownicze konstrukcje urbanistyczne. Z kominów unoszą się ku rozgwieżdżonemu niebu delikatne obłoczki dymu, świat powoli robi się coraz bielszy i chłodniejszy – bo owe gwiazdy to też delikatne płatki śniegu. Właśnie w tym miasteczku, w jego centrum, w jednym z domów bije maleńkie serce dziewczynki oczekującej przy oknie na powrót ukochanej mamy. Dziewczynka trwając w tym oczekiwaniu rysuje paluszkiem szlaczki po zamarzniętej szybie, a gdy w świeżo powstałym „okienku” pojawia się postać mamy historia nabiera bardziej symbolicznego i poetyckiego wymiaru.

Urzeka przede wszystkim atmosfera fantastycznie oddana bardzo subtelnymi słowami oraz niemal abstrakcyjną ilustracją. To właśnie obraz staje się kluczem do tej książki, bardzo malarskie i proste jednocześnie środki wyrazu, delikatne gradacje barw i chropowatość faktury tworzą czystą magię. Przepiękna historia o miłości, czułości. Ale bardzo symbolicznie o oczekiwaniu – jakże często obecnym, gdy nadchodzi zima.

Książka jest dwujęzyczna, polsko-angielska. Istnieje także animowana wersja tej historii (https://www.youtube.com/watch?v=iCIsPspWQ90&feature=player_embedded#%21).

O książkach wielojęzycznych przeczytasz tutaj.
mama-mu-na-sankach.jpg
Jujja Wieslander, Sven Nordqvist
Mama Mu na sankach
Wyd. Zakamarki
Jedna z części serii o stoickiej a ciekawej życia krowie i jej cholerycznym przyjacielu, Panu Wronie. Ptak zazwyczaj podchodzi co najmniej sceptycznie do pomysłów przyjaciółki, a to do wybudowania domku na drzewie, a to czytania książek, a to bujania się na huśtawce. Wszakże jego próby torpedowania śmiałych planów parzystokopytnej Mu kończą się zawsze mizernie – tak jest i tym razem.
Wrona nie może nadziwić się, co też przyjemnego może być w spadaniu z sanek (razem z Mu obserwują dzieci gospodarzy, które zanoszą się od śmiechu lądując w śniegu). „Właśnie o to chodzi, żeby zlecieć – odparła Mama Mu. – Super jest zlecieć.” Pesymista ma na to odpowiedź: „No to w takim razie sanki są im zbędne (…) Mogą od razu położyć się w śniegu i zacząć śmiać. Jeśli to ma być takie super.” W cyklu o dwojgu zwierząt, którym, mimo dzielących je różnic, trudno jest żyć z dala od siebie, Mama Mu znajduje sposoby by przekonać niedowiarka do wzięcia udziału w swych projektach, po przejażdżce z górki, co prawda Pana Wronę będzie bolała pupa, ale według Mamy Mu, mimo furczenia i krakania, nie było mu specjalnie z tego powodu przykro. Warto przeczytać przed pierwszą wyprawą żeby zaprawić się przed wątpliwościami jakie czasem ogarniają dorosłych nim zaczną się dobrze bawić.
Basia i Maria

 

Reklamy
ZIMOWO DOMBAJKOWO – CZ. 3

Stało się to, że jest zimno*, czyli ostatni zajazd przy Lodowej

Naprawdę lubię rozmowy o pogodzie, pod warunkiem, że nikt się nie dziwi, że w lis-
topadzie bywa przenikliwie zimno i wilgotno, w lipcu upalnie, a w styczniu trzaska mrozem. Jak ktoś się nieopatrznie trafnie wyraził, taki mamy klimat. Prawdziwy kłopot jest wtedy, gdy ktoś nie umie sobie poradzić z takim czy innym atmosferycznym warunkiem, a Elmer?

Otóż Słoń w kratkę Elmer – bohater bestsellerowej serii opowiadań autorstwa bry-
tyjskiego ilustratora i pisarza Davida McKee, którego sukces stał się dla mnie jasny
po przeczytaniu jego przyznania się do fascynacji malarstwem Paul’a Klee i słoniami –
zna świetny na dreszcze sposób.

Może być bowiem naprawdę zimno, ale wesoło! Elmer prowadzi markotne słonie nową ścieżką pod górę, i wiadomo, najpierw się rozgrzewają, potem trochę męczą, ale wysoko czeka je coś, o czym tylko słyszały. Ślizgawka, śniegowa rzeźba (bałwan nietypowy), bitwa na śnieżki, na sam koniec zaś czytelny sygnał do powrotu w doliny.

Każda z powiastek o Elmerze , w oryginale the Patchwork Elephant, słoniu patchwor-
kowym, zawiera jakiś morał, ten zaś, zimowy podoba mi się szczególnie: nie marudź, tylko rusz się i cos zrób, a najlepiej nie sam. Poprzedni stan nie będzie Ci się już wydawał taki beznadziejny, zyskasz na pewności siebie i poszerzą ci się horyzonty.

McKee ma niezwykły dorobek literacko-graficzny, w 1972 r. opublikował książkę o tym,
jak rodzi się wojna, współpracował nad kilkoma serialami animowanymi na podstawie swojej twórczości, w tym uwielbianego i nieodżałowanego do dziś przez Brytyjczyków
Mr Benn’a, kreskówki dla fundacji Save the children, czy bajki o przygodach Króla Rollo. Ilustrował książki swojej matki i syna.

01Elmer.jpg

Lepszym ode mnie słoniologom pozostawiam ustalenie, który rysunkowy słoń jako pierwszy włączył się w walkę o tolerancję dla inności – pierwsza publikacja o Elmerze ukazała się w 1968 r., podczas gdy premiera polskiej animacji „Przygody w paski” Tade-
usza Kowalskiego i Aliny Maliszewskiej-Kruk miała miejsce w roku 1960.

Często powtarzam, że pracuję dla dorosłego, którym stanie się dziecko, i dla dziecka, które nadal tkwi w dorosłym. Książki ilustrowane zawsze mają podwójną publiczność. Jest to jedyny rodzaj książek, którymi możemy się dzielić. (David McKee).

00McKee.jpg

Autor mieszka obecnie ze swoją algierską żoną na południu Francji, gdzie dalej maluje, rysuje, pisze i kolekcjonuje sztukę, głównie afrykańską. Do tej pory powstały 22 tomy przygód Elmera, wydanych w 20 językach w 7 mln egzemplarzy.

To już nasze pożegnanie ze spotkaniami w pięknych pomieszczeniach Warsztatów Agaty przy Lodowej. Od tej pory w niedziele będziecie tam mogli przeżyć inne kapitalne przy-
gody, my zaś wkrótce zaprosimy Was do czytania i zabawy GDZIE INDZIEJ. Kto ciekawy – niech czeka, bo po raz pierwszy w nowym miejscu chcemy się z Wami zobaczyć jeszcze przed świętami, by razem móc się na nie ucieszyć i, oczywiście, nabrać bożonarodzeniowych kolorów.

Maria

Elmer i śnieg,
w tomie „Elmer. Najlepsze przygody”
Wydawnictwo Papilon 2016

Ilustracje do tekstu zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy, http://blog.hobbycraft.co.uk/ , www.metmuseum.org, http://www.famousartistsgallery.com/, www.posterlounge.co.uk oraz www.theguardian.com.

Projekt „Dom Bajek na łazarskim fyrtlu” dofinansowano ze środków Rady Osiedla Święty Łazarz.

Stało się to, że jest zimno*, czyli ostatni zajazd przy Lodowej

100 lat, Reksiu!

100 lat, Reksiu!

Fundacja Jak Malowana i Centrum Inicjatyw Rodzinnych zaprasza na Czytando, harce , grę terenową i wielki tort.

Sobota, 27 maja, od 14.00 -17.00, siedziba CIR-u, Plac Wolności, Poznański Tydzień Rodziny

50 urodziny Reksia

W tym roku najsłynniejszy polski pies wielorasowy kończy 50 lat.

Urodził się w głowie Lechosława Marszałka, scenarzysty i reżysera, w Bielsko-Białej. Lechosław Marszałek opowiadał, że gdy był dzieckiem, jego dom był zawsze pełen zwierzaków, a on kochał zwłaszcza te chore, bezdomne i skrzywdzone.

Przez 23 lata, od 1967 r. do 1990 r., ukazało się 65 odcinków przygód mieszkańca pewnej podwórkowej budy. Cóż to była jednak za buda! Ponieważ jestem jedną z tych, którzy pamiętają odcinki premierowe, pamiętam też jak bardzo prosiłam w modlitwach,
by szanowna telewizja polska, dział dobranocek, zechciał pokazać raz jeszcze odcinek zatytułowany “Reksio i świerszcz”, w którym, na koniec, można było zobaczyć wnętrze budy Reksia!

Reksio jest dla mnie postacią bardzo literacką, co prawda kolejne animowane opowieści odsłaniają go w roli dającego sobie radę z niemal każdym ludzkim wyzwaniem, to jednak miał ci on osobowość zróżnicowaną, z ograniczoną cierpliwością, za to dużą wrażli-
wością na los okolicznych stworzeń – przypominam sobie np., że potrafił pogonić włażące mu do budy kury.

Najważniejsze w Reksiu dla mnie jest to, że:

– nie jest do końca zantropomorfizowany, chodzi czasem na dwóch łapach, i bystrością przewyższa niejednego człowieka, jednak nie gada ludzkim głosem, jak inne bajkowe robale, dinozaury czy koparki;
– dźwiękowe tło filmu – żywe instrumenty! Muzykę komponował m.in. Zenon Kowalewski;
– kreska bezpieczna dla dobrego smaku, a kolory dodatkowo dla oczu.

W Domu Bajek, który tym razem odnajdziecie w siedzibie Centrum Inicjatyw Społecznych przy ul. Ratajczaka 44 (budynek Arkadii), nie będziemy jednak oglądać animacji, a poczytamy sobie dwie książki wydane z okazji urodzin bohatera przez wydawnictwo Papilon – Publicat (“Reksio – dobranocka wszech czasów” i “Reksio – Wielka księga przygód”.

Po czytandzie i małej pracy plastycznej, około godziny 15-ej, przejdziemy do dzikich harców, które doprowadzą nas na Plac Wolności. Tam weźmiemy udział w grze terenowej “Tropem Reksia”, podczas której kto chętny będzie mógł pieczątkować, ćwiczyć muzykę garnkową, pomalować reksiową budę, zmajstrować niepowtarzalną książkową zakładkę czy szkolić się w tym, co Reksio potrafił najlepiej – w pomaganiu. Opiekunowie zaś będą mogli wprowadzić dzieci w świat zabaw niegdyś naturalnych –
jak gra w klasy i skoki na skakance.

Wszyscy uczestnicy Gry otrzymają malutkie upominki, po kawałku tortu i niezwykłych wspomnień.

000Reksio.jpg

Na urodziny zapraszamy tych, którym wspomnienie Reksia nie jest obce wraz z tymi,
co być może jeszcze Reksia nie znają, dzięki wsparciu z budżetu miasta wstęp jest wolny.

Po więcej informacji o tym niezwykłym wydarzeniu

zapraszamy na stronę:
http://www.poznan.pl/mim/publikacje/pages.html?id=34171&instance=1017

 

Do zobaczenia!

Maria & Spółka

 

100 lat, Reksiu!

W KRATKĘ

Odnosimy wrażenie, że nie ma już Dzieci, które nie znałyby Elmera, słonia w kratkę.
Ten kolorowy i nietuzinkowy bohater ma wielu miłośników, dlatego tym bardziej polecamy lekturę naszego tekstu.

Dziś proponujemy trzy różne aktywności Elmerowe – dla dziarskiej grupy,
na zabawę w gronie rodzinnym i na małe paluszki solo 🙂

Zaczniemy od działania najbardziej spektakularnego – tego Przyjaciela w kratkę zrobiliśmy razem z Sówkami – grupą starszaków jednego z poznańskich żłobków.
Przede wszystkim zadziałaliśmy tutaj skalą – kartonowy „szkic” Elmera wzrostem
mógł konkurować z niektórymi Dziećmi, więc łatwo sobie wyobrazić radość, jak
go zobaczyły! Dalej zabawa jest już banalnie prosta, zarówno dla małych Artystów,
jak i ich Opiekunek – Maluchy otrzymały wieeeele przygotowanych wcześniej prostokątów barwnego papieru, klej i do dzieła! Musimy przyznać, że naprawdę zaskoczyła nas duża chęć współpracy – wspólne zadanie daje pole do manewru,
na twarzyczkach długo gościło skupienie i radość. A gdy Elmer zyskał barw jeszcze kilka tygodni stał niedaleko wejścia do żłobka budząc szczery zachwyt i miłość wielu osób 🙂

Z Elmerem miałyśmy okazję pracować także w plenerze – także i tym razem
sięgnęłyśmy po surowce wtórne, zamiast szarego kartonu wykorzystując rolki
po papierze toaletowym, pomalowane wcześniej na różne kolory. Dzieci wspólnie
z Rodzicami stworzyły bajeczny świat zwierząt inspirowanych postaciami z książki.
Poza słoniem czy żyrafą powstały także stwory nieco bardziej egzotyczne, a nawet można śmiało powiedzieć abstrakcyjne 🙂

Bardzo lubimy ten rodzaj zabawy – namawiając Artystów do zrezygnowania z nożyczek na rzecz darcia i rozrywania papieru miałyśmy dużą satysfakcję widząc, jak wyłaniają
się fantastyczne kształty.

I oto bajeczne efekty tego działania:

Elmer 15

Na koniec nasza propozycja na zabawę plastyczną w domowym zaciszu. Wymaga troszkę zapału Rodzica – narysowany Elmerowy kontur trzeba wykleić taśmą dwustronną i to od nas zależy, jak precyzyjnie przygotujemy pole dla aktywności. Starszaki mogą oczywiście spróbować zrobić taki klejący „szkic” samodzielnie. Następnie na bazę naklejamy przycięte wcześniej kawałki kolorowych słomek do napojów. Zabawa prosta, a przyjemnie angażująca – szczerze polecamy!

Za kilka dni spotkamy się z Elmerem po raz czwarty. Co wymyślimy? Zajrzyjcie
do nas na Czytando organizowane w ramach The September Concert Poland,
więcej informacji znajdziecie tutaj.

ZAPRASZAMY!!!

Ania i Basia

Postać Elmera stworzył brytyjski twórca David McKee w 1968 roku, w druku najbardziej popularny książkowy słoń ukazał się dopiero w 1989 roku. Dotychczas opublikowano
22 tomy z historiami tego bohatera. Polscy czytelnicy mieli okazję zaprzyjaźnić
się z Elmerem dzięki wydawnictwom: Dwie Siostry oraz Papilon (Grupa Wydawnicza Publicat S.A.).

W KRATKĘ