Azor Nie Pies

To czwarta książka Marty Altés, którą będziemy Was czarować na warsztatach (o wszystkich poprzednich możecie przeczytać na niniejszym blogu). Tym razem przedstawimy Wam prostą i malowniczą historię opartą na serii nieporozumień definiujących życie pewnego pogodnego psa.

Nie00

Zamieszanie wynika stąd, że żaden z bohaterów nie zdradza brojącemu psu swoich prawdziwych uczuć wobec jego zachowania, czy może raczej: reaguje dość lakonicznie: „NIE!”.

Nikt mu nie tłumaczy dlaczego, to co wyprawia (są to procedery typowe dla tego gatunku zwierząt) wzbudza solidny sprzeciw, wszyscy za to krzyczą wściekle? Bezradnie? „NIEEE!”. Przekonany, że tak ma właśnie na imię, psiak wdzięcznie opowiada o tym, jak stara się uprzyjemnić rodzinie życie.

Pomaga im szybciej dostać się w różne miejsca (ciągnąć z zawrotną prędkością właściciela na smyczy), jako pierwszy próbuje potraw z troski, by bliscy czasem się nie potruli, pomaga szukać skarbów w ogrodzie (budując kopczyki obok wygrzebywanych z zapałem dziur). Bohater cieszy się, że za każdym razem ludzie powtarzają jego imię. Nie słyszy w tym zgrozy, ponieważ nikt mu niczego nie wyjaśnia, ograniczając się jedynie do słowa protestu. Być może wśród ludzi jest podobnie?

 

Jest coś, co „Nie” burzy beztroski nastrój i przekonanie o tym, że jego zachowanie wzbudza akceptację i wdzięczność otoczenia. Jest tym mianowicie błędnie napisane imię na jego obróżce.

Warto, jak to mówią, rozmawiać. Zapraszamy do wspólnej zabawy i rozmowy podczas drugiego spotkania z cyklu „Kejtry ze Starego Miasta” w niezwykłej przestrzeni zaprzyjaźnionej z nami fundacji Fiona w ostatni wspaniały listopadowy piątek.

Maria

Nie!
Tekst i ilustracje: Marta Altés
Przełożył: Jacek Dehnel
Wydawnictwo Adamada 2016

Projekt „Kejtry ze Starego Miasta” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania, realizowany jest dzięki wsparciu Rady Osiedla Stare Miasto – dziękujemy!!!

Źródła ilustracji: zasoby własne oraz ze strony wydawcy.

Azor Nie Pies

Jak przebiega czas przebiegły czyli rodzinne Jeszcze Pięć Minut

Marta Altés to hiszpańska Autorka, której książki brałyśmy w Domu Bajek na warsztat już dwukrotnie („Dzielna małpka”  oraz „Jestem artystą”), a najbliższe nasze spotkanie nie będzie, już wiemy, ostatnim. Dlaczego, być może, zapytalibyście.

Marta Altés pisze i rysuje o problemach tzw. dobrych rodzin, w których rodzice próbują do swoich dzieci podchodzić z wyobraźnią, nie robić awantur o rysunek na ścianie czy bałagan w pokoju. Rozwijajmy w maluchach kreatywność, pozwólmy im przekraczać linie w kolorowance! Tymczasem nasze, napięte już do granic, elipsy, zdają się czasami na swoich łukach wycierać, dlatego też warto sięgać po barwne historie zdobywającej popularność na całym świecie pracującej w Londynie graficzki.

Jeszcze pięć minut00.jpg

Moi, wciąż mali, synowie nauczyli mnie już dawno, że wymijająca odpowiedź na pytanie z rodzaju „kiedy dojedziemy/będziemy się razem bawić/będzie deser” – „niedługo” – jest
poniżej ich poziomu. Ze stoickim spokojem już (kiedyś, pełni niedowierzania i rozczarowania dorosłą niekompetencją) mruczą „a niedługo to jest długo”.

Nieprawda?

Zwróćmy się po pomoc do książki „Jeszcze pięć minut” Altés.
Kto się lepiej zna na czasie? Mały lisek (tzn. jak chłopiec w piżamie, w mieszkaniu, tylko lisek) uznaje, że on, kiedy na prośbę taty, który z wytrzeszczem prosi przed bladym świtem synków o jeszcze pięć minut snu. Przecież tata uważa, że 5 minut to niedużo, a to wszak wiele czasu! Wielkim staraniem można zdążyć przygotować śniadanie. Tyle akcji, tyle sprawstwa: piżamy na podłodze, kanapki odpowiednio na blacie stołu, zjeżdżające po obrusie, i pod stołem, nakrycie przystrojone wyjętymi z doniczek kwiatkami. Ilustracje są doprawdy komiczne, głównie przez to, że boleśnie prawdziwe – jeden lisek pędzi w kloszach i kurtce ku drzwiom, drugi zaiwania za nim w majtach i jednej skarpetce. Na podłodze duży wybór najróżniejszych mniej lub bardziej praktycznych przedmiotów.

Jeszcze pięć minut02.jpg

Nie ma czasu? Ależ jest dużo czasu! (pamiętacie, o to samo spierała się z Królową Kier Alicja). Tata chce dotrzeć rano do przedszkola, a synkowie poznajamiają się z hasającymi po przydrożnych kałużach żabami. Potrafią ten czas znaleźć.

A znów mówią, że godzina zabawy z dziećmi na przyjęciu urodzinowym to dużo. Żart? „Czas dla taty to cisza i spokój” – twierdzi rudy rodzic. Skądże znowu. To nie są żadne niepodważalne reguły, z tym czasem! Dorośli wzdychają „czas tak szybko leci…” – no, zwłaszcza, jak się czeka aż babeczki będą gotowe do wyjścia z piekarnika. Albo jak fasolka ma się wygramolić z doniczki.

Jeszcze pięć minut01

Te wszystkie spostrzeżenia wydawałyby się może i banalne, gdyby nie wytrawny finał historii rodzinnego czasu. Chodzi o przedłużenie o pięć minut wieczornego spotkania przy nocnej lampce z tatą i książką. To pięć minut jest najważniejsze, to pięć minut dłużej z kimś, kogo się kocha.

Maria

Jeszcze pięć minut/Five more minutes
Tekst i ilustracje: Marta Altés
Przekłąd Marta Bręgiel-Pant
Wydawnictwo Tako 2019

Źródła ilustracji: zasoby własne oraz ze strony wydawcy.
Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania.

Jak przebiega czas przebiegły czyli rodzinne Jeszcze Pięć Minut

Małpiszon na skalę swoich czasów, czyli „Dzielna małpka” Marty Altés na drugim letnim spotkaniu z cyklu „Święty Marcin Czyta Dzieciom”

O, jakże mój znajomy trzylatek chciałby pozostać „Babo” (tak od niemowlęctwa jest zwany przez wzgląd na swoje podobieństwa do bohatera literackiego trylogii Evy Susso
i Benjamina Chaude’a; Babo tam zwykle płacze, paćka i puszcza bąki). Jedną z rozlicz-nych zalet swojego wieku i rozmiaru jest to, że nie może daleko chodzić. Bo ma małe nóżki. I, doprawdy, trudno mu wyjaśnić, że dorastanie ma też pewne plusy.

Altes01

Zawiłe to tłumaczenie w naprawdę pomysłowy i ujmujący sposób rozjaśnia uznana hiszpańska pisarka i ilustratorka, Maria Altés. W Polsce możemy raczyć się jeszcze jednym, równie przewrotnym, mądrym i zabawnym opowiadaniem „Nie!” (Wyd. Adamada, tlum. Jacek Dehnel).

Wychodząc od uniwersalnego problemu „za” – za młody, za stary, za gruby, za chudy,
za kolorowy, za szary, dochodzimy do dziecięcego kłopotu z niedopasowaniem do skali opiekunów i starszych kolegów. Wiadomo, że młodsze rodzeństwo rzadko kiedy jest
na równi atrakcyjne towarzysko co rówieśnicy – często, odsunięte, zostaje na lodzie,
bo starsi nie chcą się z nim bawić. W przebarwnie, ale czytelnie zilustrowanym opo-wiadaniu o dzielnej małpce, mała bohaterka zaczyna czuć się „za”. Nie może czegoś dosięgnąć, dojrzeć, przejść przez głębszą wodę, wleźć wysoko na palmę żeby dostać najlepsze banany – słowem, wciąż coś ją omija. Aż wreszcie.

Aż wreszcie, jakkolwiek podejrzanie to nie brzmi, bierze się na odwagę, i wyrusza
po wielką przygodę. I, rzecz jasna, zgodnie z zasadami logiki – jest ona naprawdę nadzwyczajna na miarę kogoś małego, co więcej – wyjątkowa i niedostępna innym,
czyli większym. Kogo bowiem uniesie cienka gałąź prowadząca do słodkich owoców? Kogo zachwycą imponujące wzory motylich skrzydeł, misterna architektura pajęczych sieci?

Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma? Kiedyś znajdę szczęście? A może trzeba przestać
się porównywać i przyjrzeć się światu we własnej skali, bo może właśnie tu i teraz jest całkiem nieźle?

Małpa w kąpieli,
Fredrę podejmuje Bogucka

W kieszonkowej (choć w twardych oprawach, niczym wykwintne czekolady) serii Dwóch Sióstr 10 lat temu ukazał się klasyczny bajkowy poemacik Aleksandra Hrabiego Fredry. Spotkanie figlarza dramatopisarza i współczesnej mistrzyni ilustracji dla dzieci dało nadzwyczajny efekt, który Dom Bajek również postara się dla Was przywołać w najbliższą niedzielę.

No i tu ta „małpa”, a przynajmniej tak mi się w mej wrednej naturze zawsze wydawało, nabiera konotacji nieco grubego epitetu wymierzanego w próżną damę (dlatego tak się przywiązałam do rzeczownika uniwersalnego rodzaju „małpiszon”). No bo dlaczego jak małpa – to musi być głupia, śmieszna, żenująca?

Jako śmieszek Fredro broni się doskonale, Katarzyna Bogucka ustawia go na miejscu
i dzisiaj. Będzie teatralnie, śmiesznie i znowu z przesłaniem. Jak to w obejściu Domu Bajek bywa. Zapraszamy w niedzielę 15 lipca o godz. 11.30 na drugie letnie spotkanie.

Maria

Dzielna Małpka, Marta Altés, tłumaczenie: Marta Bręgiel-Pant
Wyd. Tako, 2018

Małpa w kąpieli, Aleksander Fredro, ilustracje: Marta Bogucka
Wyd. Dwie Siostry, 2008

Projekt „Święty Marcin Czyta Dzieciom: Lato w mieście” dofinansowano w ramach Centrum Regrantingowego Inicjatyw Lokalnych Poznań 2018 ze środków budżetowych Miasta Poznania. Operatorem Centrum Inicjatyw Lokalnych Regrantingowe jest Wielkopolska Sieć Organizacji Pozarządowych „Działamy Razem” i Stowarzyszenie Instytut Zachodni.

Fotorelacja z pierwszego spotkania tutaj.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron wydawców, zasobów własnych oraz ze stron: http://www.myredpalette.com, http://www.culture.pl oraz http://surochow.vizz.pl.

 

Małpiszon na skalę swoich czasów, czyli „Dzielna małpka” Marty Altés na drugim letnim spotkaniu z cyklu „Święty Marcin Czyta Dzieciom”