Pewien stoik, Kot, pomaluje każdy płot

 

Historia z opowiadania Agnieszki Urbańskiej jest naprawdę ciekawa – z jej bohaterem wiele wspólnego z zdaje mi się, mogą znaleźć również dorośli. Aksamit jest bowiem zrównoważonym kotem o niewielkiej skłonności do przygód czy ciężkiej pracy. Proza Agnieszki Urbańskiej przynosi przyjemność obyczajowym detalem, lekko ironicznym nastawieniem bohatera – są to elementy narracji wcale nieczęsto spotykane w lite-
raturze dla dzieci. Co więcej, w moim najgłębszym przekonaniu, subtelności, którymi raczy nas Autorka, znajdą pełną akceptację, jeśli nie zrozumienie, młodszych odbiorców.

Kocur nie gada, ale myśli, i to szybko oraz błyskotliwie – zupełnie niczym dzieci, które przecież nie raz zaskakują dorosłych celnością i pomysłowością swoich reakcji. Ważne,
iż opowiadaniu Agnieszki Urbańskiej towarzyszą równie subtelne, a równocześnie nikogo nie onieśmielające ilustracje Eli Śmietanki; jak każdy dobry tekst , i ten przygarnia towarzyszące sobie obrazy, tak, iż w rezultacie nie potrafię wyobrazić już sobie opisanego świata inaczej.


Przyznam od razu, że nie zauważyłam tego, co jako jedną z pierwszoplanowych wartości książki, zobaczyli inni piszący o lekturach – mianowicie nauki o pożytkach płynących
ze znalezienia i pielęgnowania pasji. Że Aksamit motywuje “do działania w przekonaniu,
że warto jest walczyć o swoje marzenia i rozwijać swoje pasje”* – owszem, jest i odkryty talent, zamiłowanie, nauka i praca, mnie wszakże ujęło w tym opowiadaniu inne wątki – np. malarza, który w sposób niezwykle delikatny wprowadza Kota w świat malarstwa
i nie nadużywając swej pozycji autorytetu, pozwala młodemu artyście rozwijać się samodzielnie.

Aksamit rozwija swój kunszt uprawiając street-art (Autorka szlachetnie nie kataloguje
w ten sposób działań bohatera), czyli ten sam rodzaj sztuki, któremu 56 lat temu oddawał się bohater wiersza kapitalnego ilustratora Janusza Stannego **. Mieszkańcy miasta, w tym osoby starsze, dzieci, a nawet zwierzaki, zaczynają podlegać zmianie, zauważać ją i doceniać. Ktoś dorabia do malunku lepszą oprawę i remontuje wieżę. Ściągają zaciekawieni artystycznym działaniem przybysze z daleka.Tworzy się wspólnota, która ulega podobnym- pozytywnym – emocjom jest pretekst do publicznego odezwania się i stworzenia społecznej, przepraszam za wyrażenie, więzi.

Następnie spotykamy się z literackim obrazem bolesnego poczucia osamotnienia twórcy, wszyscy bowiem ciekawi są kto jest autorem nadzwyczajnych dzieł, a rzecz jasna, nikt nie ma prawa przypuszczać, że jest nim pracujący na niemal do reszty wyciśniętych tubkach farby Malarza Karola i własnym ogonie Kot. Aksamit próbuje radzić sobie
z tą świadomością także za sprawą własnej sztuki,tym razem liryczno-muzycznej.
Ten rodzaj twórczości z kolei nie zyskuje aplauzu wśród kapryśnej publiczności, mały malarz jest już wszak na tyle dojrzały, że znajduje oparcie w zaiste cennej autorefleksji:

“- Kocie, przecież nie malowałeś dla sławy,
Chciałeś tylko pomóc dużym i małym!
Sprawić, by świat nie był taki szary
I by wszystkim oczy się radowały.”

Mimo spotkania z niezrozumieniem i poniżeniem, zacny i pokorny Artysta zachowuje wpływ na otoczenie,czasem zupełnie nieoczekiwany, zresztą jak każdy z nas, że tak się wyrażę odkrywczo. Dochowuje przyjaźni swemu nauczycielowi i wiernie robi swoje,
po stoicku hołdując rozumowi i cnocie, a rezygnując z próżnego poklasku i egoizmu.

W 1979 r. w serii “Poczytaj mi mamo” Nasza Księgarnia wydała opowiadanie Marii Łastowieckiej “O Ali, Wojtku, Kocie i rysowaniu na płocie” z ilustracjami Włodzimierza Terechowicza. W tamtej historii pewien mądry Kot z kredą ratuje dwoje zaperzonych przyjaciół przed długotrwałą kwarantanną po wzajemnym obrażaniu, na całym zamieszaniu zaś najlepiej wychodzi płot, który wreszcie z dumą może prezentować zacne malowidło. Opowiadanie zostało wznowione w książce „Poczytaj mi mamo.
Księga czwarta”.

Zapraszamy Was w najbliższą niedzielę, 4-ego czerwca, do Parku Wilsona, gdzie między 12.30 a 13.30 w ramach Dni Łazarza będziemy czytać o Kocie Aksamicie, a potem zmajstrujemy coś, co może by mu się spodobało. Dom Bajek na Was czeka z otwartymi strono-wrotami!

Maria

„Taki kot pomaluje każdy płot”, Agnieszka Urbańska
Ilustracje: Elżbieta Śmietanka
Wydawnictwo Literatura

* http://www.e-szkrab.pl/taki- kot-pomaluje- kazdy-plot- naszym-okiem/

** “O malarzu rudym jak cegła” – tu artysta maluje sobie mieszkanie (podwójnie dosłownie – również buduje je farbą, ozdabia także mury, okna, a nawet niebo. Wszystko w podobnych intencjach niejednego twórcy – aby wszystkim żyło się lepiej. (Wyd. Wytwórnia, Warszawa 2006)

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron:

Reklamy
Pewien stoik, Kot, pomaluje każdy płot

CUDZE CHWALICIE, SWEGO NIE ZNACIE!

Dziś chciałam się z Wami podzielić moimi wrażeniami z wizyty
w magicznym miejscu. Każdy Mól Książkowy – mały czy duży – musi koniecznie
odwiedzić Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa w Grębocinie koło Torunia.

Słyszeliście o nim? Nie? No właśnie!? A jest to przestrzeń, którą powinien odwiedzić KAŻDY. Nie trzeba być książkofilem, aby poczuć się tam jak w Raju.

Bardzo trudno słowami wyrazić zachwyt czy radość jakie odczuwam, gdy wspominam
to miejsce, dlatego przede wszystkim zachęcam Was, aby na własne oczy przekonać
się co kryje w sobie wnętrze XIII-wiecznego kościółka, w którym Muzeum
ma swoją siedzibę i korzystając z wiosennej pogody wybrać się tam na wycieczkę.

Pierwszy raz o Muzeum usłyszałam jeszcze na studiach na poznańskim Uniwersytecie Artystycznym, ponieważ w pracy magisterskiej tworzyłam obiekty inspirowane strukturą kamienia. Ich budulcem był m.in. papier. Pomyślałam wtedy, że będzie to kolejne miejsce, gdzie pod czujnym okiem Opiekuna Ekspozycji obejrzę – speszona tym,
że swoją obecnością zakłócam odwieczną muzealną ciszę – umieszczone za uplacowaną szybą eksponaty. Jakże byłam daleka od prawdy! Gdy wreszcie dotarłam do siedziby Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa uwierzyłam, że jeśli kochasz to co robisz
to los się do ciebie uśmiechnie. I że zawsze warto mieć w marzenia, bo sama wiara
w nie zbliża nas do realizacji celu.

Muzeum usytuowane jest w uroczym kościółku pod wezwaniem
Św. Barbary, zbudowanym w XIII wieku przez Krzyżaków. Powstało w 2004 roku
i jest to miejsce tak niezwykłe, że podczas odwiedzin w Grębocinie zawsze boje
się, że to tylko piękny sen. Budynek, w którym mieści się Muzeum to zabytek klasy zerowej otoczony przepięknym parkiem, a w cieniu drzew znajdują się niesamowite maszyny papiernicze. We wnętrzu jeszcze więcej cudów! Można tam bowiem obejrzeć prywatną kolekcję zabytkowych eksponatów ze zbiorów Państwa Agaty
i Dariusza Sobucz. Nie jest to Muzeum gdzie pod grubą warstwą kurzu czeka
na nas rozczarowanie. Wręcz przeciwnie! Lekcje muzealne odbywają
się w wyjątkowej -interaktywnej – formie. Artyści* zdradzają odwiedzającym tajniki warsztatu papierniczego i drukarskiego w sposób tak fascynujący, że nawet najbardziej wybredny gość wyjdzie z kościółka na miękkich z wrażenia nogach!

Muzeum w Grębocinie stanowi – moim zdaniem – przysłowiową kropkę
nad i wśród atrakcji turystycznych regionu kujawsko-pomorskiego. Nie jest
ono reliktem przeszłości, ale miejscem, gdzie historia przenika się z teraźniejszością. Oczywiście trudno odmówić czaru gotyckiemu zamczysku w Golubiu Dobrzyniu
czy romańskiej rotundzie w Strzelnie, ale jeśli podróżujemy z dziećmi to Grębocin gwarantuje niezapomnianą przygodę. Warto podkreślać, że Muzeum powstało
z prawdziwej miłości i pasji twórczej dwojga niezwykłych ludzi.! Nie bali się oni marzyć
i na przekór zdrowemu rozsądkowi stworzyli wspólnie przestrzeń unikatową w skali
nie tylko naszego kraju, ale i całego Świata.

Dlaczego piszę o Muzeum w Grębocinie teraz?

Od 1 kwietnia gości u nich niezwykła wystawa „Ilustracje – Inspiracje” prezentująca olbrzymią kolekcję książek dla dzieci z lat 1950-1980
ze zbiorów prywatnych Beaty Pranke – Zdziebło. Pani Beata – na co dzień toruńska przewodniczka – podobnie jak ja – kocha pięknie ilustrowane książki dla dzieci.
Na wystawie zaprezentowane są oryginalne książki, baśnie i wiersze ilustrowane
przez znanych i cenionych polskich Mistrzów takich jak m.in.: Józef Wilkoń, Janusz Stanny, Teresa Wilbik, Mirosław Pokora, Jan Marcin Szancer, Janusz Grabiański
i wielu innych.

W Poznaniu z okazji Targów Książek dla Dzieci można było podziwiać wystawę
na MTP. Czekałam na nią pełna oczekiwań, a że jestem zachłanna na wszelkie wrażenia książkowe to pozostawiła we mnie uczucie nienasycenia. Wystawa w Grębocinie spełniła mnie i wypełniła radością dlatego namawiam Was z całego serca, aby odwiedzić
to niezwykłe miejsce!

Ania

http://www.muzeum.grebocin.pl/

Wystawa „Ilustracje – Inspiracje” czynna jest do końca kwietnia 2016.

Wszystkie informacje historyczne oraz zdjęcia pochodzą ze strony internetowej Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa (tutaj), a pełna dokumentacja fotograficzna z wystawy znajduje się na profilu facebookowym Domu Bajek.

* Pani Agata jest utalentowaną graficzką, a Pan Dariusz cierpliwym i rzetelnym konserwatorem zabytków.

CUDZE CHWALICIE, SWEGO NIE ZNACIE!