Nie bójcie się Muminków! Dużo słów o kolejnej książce

Z moich rozmów ze znajomymi na temat książek i dobranocek dzieciństwa od zawsze wyłaniała się postać Buki, uosobienia grozy i dławiącej tajemnicy. Choć to w zasadzie epizodyczna postać serii opowiadań o Muminkach, nadal żyje w pamięci wielu pogodnych ludzi w średnim wieku. Tak samo z klimatem tych bajek (choć “bajka”
w jednym zdaniu z “Muminkami” brzmi jakoś niemądrze), również w dyskusjach
na rozmaitych portalach pojawiają się opinie, że to melancholijne książeczki
nie dla dzieci, przynajmniej nie tych najmłodszych.

A teraz jeszcze więcej słów.

Ku pokrzepieniu niewinnych serc opowiemy tu trochę o fenomenie Muminków
i innych stworzeń wywodzących się z pięknej głowy Tove Mariki Jansson.

Autorka 9 książek i 22 komiksów o Muminkach urodziła się w Helsinkach, stolicy Finlandii, jednak pisała po szwedzku i większą część życia spędziła na wyspie Klovharu
w Zatoce Fińskiej. Tove, córka rzeźbiarza i graficzki, kształciła się na artystycznych uczelniach również w Sztokholmie i Paryżu. Honorowana ważnymi nagrodami, w 1975 r. przyjęła od polskich dzieci Order Uśmiechu. Niezwykły świat Muminków i innych barwnych stworzeń zaczęła tworzyć w 1939 r., kiedy miała 25 lat.

Jej ilustracje tła i samych bohaterów swoich opowiadań (Muminków, Paszczaków, Mimbli, Homków, Hatifnatów, Filifionków i innych) są natychmiast rozpoznawalne
i stanowią graficznie niezwykle spójną całość, która zresztą przy całej swej fantastyczności dość wiernie odzwierciedla pejzaże i klimat wysp Zatoki Fińskiej.
Historie o mieszkańcach Doliny Muminków zostały przetłumaczone na ponad
40 języków i rozeszły się po świecie w milionach egzemplarzy.

W komicznym zestawieniu cech ludzkich (w wyglądzie – żeby wspomnieć o torebce Mamy Muminka, sukience-szlafroku Paszczaka, fajce Włóczykija) z prostymi rysunkami dwunożnych istot, nieco przypominająch hipopotamy, bohaterowie “Muminków” tworzą przekonującą i pełnokrwistą galerię różnych typów psychologicznych. Owa taktyka – zapełniania historii dla dzieci alegorycznymi przedstawieniami ludzkich charakterów – wpisuje się w wielowiekową tradycję bajki jako gatunku – od Ezopa począwszy.

Postacie postaciami, ale ta szczególna, wprawiająca niektórych w konfuzję,
atmosfera! Majstersztykiem jest jej jedyny w swoim rodzaju mariaż z bezpośrednim, humorystycznym językiem i brakiem sumiennego moralizatorstwa – wszystko
to wcześniej było niespotykane w literaturze dla dzieci.

Wracając do niezwykle popularnej, a okrytej niesławą Buki (w szwedzkim oryginale Marran, które to słowo pochodzi od morra, co oznacza “mruczeć, warczeć”). Spójrzmy strachowi w wielkie oczy i spróbujmy przerwać złowrogą ciszę; jakoś ją, w miarę obiektywnie, opisać. Buka przynosi zatem chłód i zamraża ziemię, tam gdzie stąpnie
czy przysiądzie, nic już wyrosnąć nie może. Miejmy wszakże na uwadze, że tak naprawdę nie wiadomo, czy ta tajemnicza, podobna do potężnej skały o bladych oczach
i wyszczerzonych zębach jest naprawdę groźna, czy tylko samotna i nieszczęśliwa.

W powieści Tatuś Muminka i morze Buka, którą przyciąga światło i ciepło domu, podąża za lampą podróżującej rodziny Muminka, płynąc na zamrożonej przez siebie krze. Współczujący jej Muminek każdego dnia wynosi na brzeg morza lampę naftową;
w końcu jego postępowanie zmienia Bukę, która przestaje nieść ze sobą chłód!

Uwaga – z większością postaci – prostodusznym, otwartym, naturalnym Muminkiem, jego wyrozumiałą i ciepłą Mamą, niewinnym i chłopięcym Tatusiem Muminka, beztroskim filozofem-włóczęgą Włoczykijem, roztargnionymi Paszczakami, stoicką Mimbą – naprawdę chce się poznać i zaprzyjaźnić, tym bardziej, że Tove Jansson wymyśliła ich tak, podobnie zresztą jak cały ich świat, że każdy, i dziecko i dorosły,
czuje się w tym uniwersum jak w domu.

Muminki wydawnictwa Egmont

Pełnosłowie o całej serii, i o książce, z której korzystamy

Im młodsze dziecko, tym fabuła powinna być prostsza, z mniejszą ilością wątków, bohaterów, przygód, i tym bardziej wszystko powinno wieńczyć jednoznacznie pozytywne zakończenie.

Dobrze też, gdy język jest dopasowany do wieku dziecka. Jasny podział na dobro
i zło – dobrzy zwyciężają dzięki cechom, które zazwyczaj chcemy i możemy w dziecku wykształcić (wytrwałości, odwagi, dobroci, pracowitości). Dobra bajka przekazuje
wizję świata pełną nadziei, problemy są częścią życia, po okresach rozpaczy przychodzi pociecha, nie musimy być sami ze swoimi problemami, dobro zostaje nagrodzone, miłość zwycięża.

Wszystko to można znaleźć w serii uproszczonych historii o Muminkach wydanych
przez Egmont. Opowieści nie są tak złożone jak oryginały, stanowią jednak naprawdę godny wstęp do ich pełnych wersji. Na każdej solidnej, błyszczącej, papierowej stronie mamy kolorową ilustrację, wierną duchowi rysunków Tove Jansson, przy czym
w omawianym wydaniu złożono miły ukłon wobec pierwszych edycji – postacie samych Muminków pozostają czarno-białe, z kolorowymi elementami w rodzaju czerwonego paska na kapeluszu Tatusia czy złotej grzywki Migotki, tło zaś utrzymane jest zawsze
w eleganckich, mniej lub bardziej nasyconych barwach.

Zarówno język, jak i szata graficzna nie urągają inteligencji oraz estetycznej wrażliwości dziecka i dorosłego.

Głośne czytanie mojemu 4-latkowi zajmuje nam około 20 min.

W serii ukazało się już kilka innych pozycji ze świata Muminków, moim zdaniem – wszystkie warte lektury. Jest spora szansa, że młodsze dzieci instynktownie polubią twórczość Tove Jansson, błogo i bezpiecznie wejdą w jej świat i zyskają nowych, arcyciekawych i różnych znajomych.

Pan Egmont Harald Petersen żeby móc wydrukować pierwszą książkę, pożyczył pieniądze od matki i otworzył małą drukarnię w swoim domu, w 1878 r.


Co zdradza Wydawca o “MUMINKU I PIERWSZYM ŚNIEGU”:

“- Nie chcę śniegu, jeśli śnieg oznacza, że nie będzie Włóczykija.

Do Doliny Muminków przyszła ZIMA i przyjaciel Muminka musi wyruszyć
na południe. Muminek martwi się, czy Włóczykij będzie za nim TĘSKNIŁ równie
mocno, jak on za Włóczykijem. A jeśli nawet, jak się o tym dowie?”

Przyjdźcie w niedzielę 5. lutego o 11 do nas, do Domu Bajek , na Lodową, i posłuchajcie.

Nie możemy się doczekać!

Maria

Ps.

Pisząc tekst korzystałam z publikacji dr Anity Wincencjusz-Patyny: „Nie tylko Muminki, czyli to i owo o skandynawskiej ilustracji dla dzieci”, „Quart” 2011, nr 2 (20), s. 62-85,
oraz artykułu zamieszczonego w portalu „Rodzice”: „Trolle, wilki, czarownice – po co dzieciom straszne bajki?”.

Obrazki ilustrujące ten tekst zawdzięczamy dzięki:
– oficjalnym stronom wydawców
– portalu Wikipedia w różnych wersjach językowych
– stronom: www.dailymail.co.uk ; Pinterest ; Amazon ; moomin.com ; http://www.polskieradio.pl

 

 

Reklamy
Nie bójcie się Muminków! Dużo słów o kolejnej książce

Jedna uwaga do wpisu “Nie bójcie się Muminków! Dużo słów o kolejnej książce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s