Książkowo DomBajkowo (2)

Kontynuujemy przygodę z literackimi miejscami, w których zatopić się można w bez-kresnej lekturze. Oto zapraszamy do dwóch kolejnych bibliotek, jedna z nich istnieje naprawdę w samym centrum miasta Poznania i jest zdecydowanie warta wizyty 🙂

Mama Mu czyta, Jujja Wieslander
Ilustracje: Sven Nordqvist
Wydawnictwo Zakamarki, 2012

Do kraju przedziwnej pary przyjaciół – krowy i wrony – przyszła jesień. Sympatyczna, otwarta i pełna uroku Mama Mu wybiera się z dziećmi gospodarza ciężarówką do mias-teczka i razem odwiedzają bibliotekę.

W opowiadaniach o przygodach Mu i Wrony rzeczywistość zamieszkują zantropomorfizowane postacie, ona buduje domek na drzewie albo uczy się huśtać na huśtawce, on wiecznie powątpiewa w jej zdrowy rozsądek i powodzenie powziętych zamiarów. I tym razem, na widok wypoczywającej pod drzewem przyjaciółki z książką o Pippi traci nad sobą panowanie; piekli się mianowicie, że krowom NIE WOLNO czytać, mają przecież siedzieć u siebie w oborze! Pan Wrona zaś, nie posiadając się ze złości, cierpiąc na urażoną ambicję, na swój sposób, skwapliwie podejmuje wyzwanie, i chcąc dać Mamie Mu nauczkę, postanawia ja prześcignąć i zostać autorem naukowej dysertacji za którą planuje zgarnąć Nagrodę Nobla.

Brawurowo, lecz dość realistycznie zilustrowana przez niezrównanego Nordqvista historia niesie morał, by mierzyć siły na zamiary, co dla każdego pieniacza stawia pewne wyzwanie. Dobrze jest też czasem poprzestać na małym, które w przypadku tej części cyklu – jest wielkim, chodzi bowiem o skorzystanie z bramy do niezmierzonego świata słowa pisanego, którą jest np. biblioteka w małym mieście.

Na temat fenomenu serii Jujji Wieslander i Svena Nordqvista o pełnej stoicyzmu, pogodnej Mamie Mu (krowie) i cholerycznym Panu Wronie przeczytajcie także tu.

 

Tajemnice Biblioteki Raczyńskich
tekst i ilustracje: Eliza Piotrowska
Wydawnictwo Miejskie Posnania, 2017

Wydawnictwo Miejskie Posnania wraz z Eilizą Piotrowską opublikowało już kilka tytu-łów poświęconych stolicy Wielkopolski. Są to zabawnie wierszowane historie, w których autorka (jednocześnie twórczyni ilustracji) zgrabnie przeplata elementy codziennego życia z wątkami legendarnymi czy historycznymi.

W Tajemnicach Biblioteki Raczyńskich poznajemy rodzeństwo – Anię i Piotrka, którzy wraz z mamą wybierają się do biblioteki. Dzieci, z początku nastawione nieco sceptycznie do tej wyprawy, przekraczając próg dostojnego budynku dają się szybko unieść panującej tu atmosferze miejsca niezwykłego i oddychającego historią. Po licznych bibliotecznych zakątkach oprowadza ich nie kto inny jak sam Edward Raczyński w eleganckim cylindrze – założyciel poznańskiej biblioteki, filuterna Pippi Pończoszanka, wesoła Mary Poppins i długobrody Pan Kleks. Te wyjątkowe osobistości historyczno-literackie nie wyczerpują arsenału bohaterów mijających się uprzejmie na schodach, są tu rycerze w błyszczących zbrojach, panowie w pięknych perukach, słynni detektywi… Ania i Piotrek, a wraz z nimi każdy czytelnik, który sięgnie po tę książkę, mają okazję zajrzeć także do czytelni i wnętrz, w których przechowywane są zbiory specjalne. Same tutaj cudeńka i cymesiki!

Krok po kroku, strona po stronie Eliza Piotrowska czaruje opowieścią i obrazem, ze swadą i  żartem udowadniając, że biblioteki to miejsca magiczne. A już zupełnie wyjątkowe są te stare, dostojne, które – jeśli tylko damy sobie szansę – otworzą przed nami wielki świat. I nic a nic nie trzeba się ich bać (wierzcie nam – doświadczyłyśmy tego empirycznie 🙂 ).

Basia i Maria

Fotografie zaczerpnęłyśmy z zasobów własnych.

Książkowo DomBajkowo (2)

WYSTAWA KSIĄŻKI – PROJEKT IDEALNY

Wpis ten będzie osobisty, dotyka bowiem materii, z którą pracuję od wielu lat,
a która nadal (i zapewne na szczęście!) budzi we mnie szereg pytań i wątpliwości.

Wystawa książki – oto temat z pozoru banalny, a jakże nieuchwytny, bywa, że nawet kontrowersyjny. Dylemat jest dla mnie o tyle czytelny, że jako miłośniczka książki celebruję jej fizyczną postać – uwielbiam zapach świeżego druku albo nieco zakurzonych i poplamionych kartek, niemal z nabożeństwem przeglądam historię strona po stronie zanurzając się w jej treści i nie potrafię przekonać się do wydań elektronicznych. Dlatego oczywistą sprawą jest oczekiwanie spotkania z książką
na wystawie jej poświęconej – spotkania w dosłownym zmysłowym dotyku. Z drugiej strony jestem muzealniczką, stoję na straży „obiektu”, a ten punkt widzenia jest jasno określony – niezależnie od ceny rynkowej dzieła, każdy obiekt wpisany w muzealny inwentarz staje się częścią kolekcji i tym samym awansuje do bycia cennym elementem historii i kultury. Elementem, który przede wszystkim trzeba chronić – także udostępniając go szerokiej publiczności.

Pretekstem do napisania tego tekstu stały się dwie wystawy skrajnie różniące
się od siebie charakterem ekspozycji:

„Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci”
oraz
„Design książki. W poszukiwaniu projektu idealnego”,
obie prezentowane w 2016 r.

Wystawa „Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci” (1)
rysowała się jako wydarzenie roku, wielkie święto polskiej ilustracji dla dzieci. Zaprezentowano prace 14 ilustratorów i projektantów graficznych, szumnie zapowiadana interaktywna część ekspozycji kusiła nowatorskim zaproszeniem
do wnętrza książki, podobnie jak spotkania z twórcami i ilustrowaniem „na żywo”. Jechałyśmy do Warszawy z ogromnymi oczekiwaniami, rzeczywistość troszkę nas
jednak zaskoczyła i rozczarowała, przede wszystkim rozmiarem wystawy i dlatego wolałabym ją nazwać raczej pokazem. Bo jakkolwiek sama materia i wybór artystów
nie pozostawiały żadnych wątpliwości, tak całość krok po kroku budziła z początku zaciekawienie i pozytywne zaskoczenie (panel środkowy), by ostatecznie stać się poematem niedokończonym i budzącym duuuuży niedosyt. Być może przemawia przeze mnie duch tradycjonalistki, która podchodzi z pewną dozą rezerwy do wszelkich nowinek technicznych, choć nie ukrywam, że pomysły ekspozycyjne przykuwały uwagę dobrym projektem, a pokój „środkowy” przyniósł sporo czystej frajdy zarówno mnie,
jak i mojej kilkumiesięcznej Córce (co widać na zdjęciach 🙂 ).

Moim zdaniem w całości zabrakło jednak meritum, treści merytorycznej i osadzenia
w temacie. Tym samym „Tu czy tam?”, jakkolwiek wydarzenie ważne, bo wprowadzające
na salony wystawiennicze współczesną ilustrację dla dzieci, stało się taką bombką, efektownym pokazem, który niewiele wnosi ponad chwilowy zachwyt ładnym i dobrze zaprojektowanym opakowaniem. I choć doceniam zamysł autorów, by umożliwić zwiedzającym właśnie bezpośredni kontakt z obiektem, to ostatnia sala – tzw. czytelnia – raczej przywoływała na myśl chaotyczny i głośny dworzec kolejowy, a na pewno
nie miejsce spotkania z książką. Smutnym było brać do ręki pogniecione egzemplarze
i obserwować książki porozrzucane tu i ówdzie na ogromnych rozmiarów czerwonej poduszce.

Zachęta 04

(nawiasem mówiąc tu właśnie rodzi się pytanie o dojrzałość przeciętnego zwiedzającego – czy jako odbiorcy wystawy potrafimy docenić taki prezent autorów ekspozycji? Czy oddając książki w ręce zwiedzających skazujemy je na zniszczenie? I czy takie zniszczenie jest czymś złym, czy wręcz odwrotnie – pokazuje, jak bardzo zaczytanie w książce jest nam potrzebne i nadal aktualne? Problem eksponowania książek wraca w różnych odsłonach – czasem oddawane są w ręce publiczności z obowiązkiem założenia białych rękawiczek ochronnych, czasem „gwałcone” są sznurkami, łańcuszkami mającymi uchronić obiekty przed kradzieżą, co jednak jest tym bardziej niszczące i upokarzające także odbiorców wystawy.)

Pamiętam dyskusję toczoną drogą mailową z pewnym ilustratorem oburzonym
faktem, że planuję wystawę książek, które zostaną pokazane w zamkniętych gablotach. Ich uzupełnieniem miały być powiększone wydruki ilustracji lub oryginały, jeśli takowe istnieją. Wystawa się odbyła – w 2012 roku zaprezentowałam część kolekcji książek Galerii Plakatu i Designu w poznańskim Muzeum Archidiecezjalnym. „Ładne książki” – wystawa książek i ilustracji dla dzieci (2) była dla mnie dużym wydarzeniem – po raz pierwszy upubliczniono dużą część kolekcji, której obecnie jestem opiekunem. I sama biłam się z myślami, jak pokazać jej najlepsze walory zdając sobie jednocześnie sprawę
z wymogów konserwatorskich związanych z ochroną obiektów. Oraz że książki, nawet
te najpiękniejsze, w gablotach tracą naprawdę wiele (ratunkiem miała być wysoka jakość ilustracji oraz obecność oryginalnych rysunków i szkiców, ale nie czarujmy się
– to przecież nie wystarczy).

Kwestia ta wróciła do mnie także podczas zwiedzania poznańskiej wystawy „Design książki. W poszukiwaniu projektu idealnego” (3) eksponowanej w holu starego gmachu Biblioteki Raczyńskich. Arcyciekawy problem dla wszystkich, którym książka, edytorstwo i projektowanie jest bliskie został oprawiony w nachalny i niespecjalnie elegancki sposób. Podświetlane gabloty wciśnięte w bogaty architektonicznie korytarz właściwie konkurują z tym, co mają prezentować, a szkoda, gdyż przedstawiono książki dobrze zaprojektowane, ciekawe graficznie serie wydawnicze, którym towarzyszyły cytaty specjalistów w tej dziedzinie.

I choć z przyjemnością pochylałam się na wybranymi na wystawę obiektami, nieustannie w tyle głowy pojawiało się jak echo pytanie o NAJLEPSZY SPOSÓB PREZENTACJI książki.

Czy trafnie dobrany materiał ekspozycyjny obroni się sam? Czy jeśli nie zajrzymy
w głąb książki zatrzymując się zaledwie na okładce czy przedstawionej stronie
będziemy w stanie dotknąć problemu i się z nim skonfrontować?

A zatem „Tu czy tam?” to w mojej opinii zabawa, lekki deser oprawiony w kosztowne
i robiące wrażenie cacka, które mogłyby być świetnym i naprawdę efektownym uzupełnieniem dobrze skomponowanej wystawy problemowej lub przekrojowej. Wystawa w Bibliotece Raczyńskich to zupełnie inna opowieść, pokazana gdzieś
po drodze i nieco przytłumiona architekturą, za to z pytaniem, które zadane
na samym początku pojawiało się w różnych kontekstach, co jest niewątpliwie największym atutem tej prezentacji.

Czy stworzymy kiedyś PROJEKT IDEALNY? Idealną wystawę książki godzącą gusta
i oczekiwania może nie wszystkich, ale chociażby większości? Jest to moje marzenie,
a skoro od książki „Wielkie marzenia” Przemysława Wechterowicza i Marty Ignerskiej zaczęła się moja przygoda z ilustracją dla dzieci ufam, że kiedyś i to się spełni.

Basia

Raczyńscy 03

  1. „Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci”, 20.02 – 08.05.2016
    Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
    Autorki: Magda Kłos-Podsiadło, Ewa Solarz

    Więcej informacji tutaj.

  2. „Ładne książki” – wystawa książek i ilustracji dla dzieci, 19.05 – 30.06. 2012
    Muzeum Archidiecezjalne w Poznaniu
    Autorka: Barbara Górecka

    Więcej informacji tutaj.

  3. „Design książki. W poszukiwaniu projektu idealnego”, 06.06.-06.09.2016

    Biblioteka Raczyńskich, Galeria Edwarda
    Autorzy: dr hab. Katarzyna Krzak-Weiss, Iwona Horodecka, Michał Gustowski

    Więcej informacji tutaj.

 

 

WYSTAWA KSIĄŻKI – PROJEKT IDEALNY