Sztuka będzie pamiętać. Wszyscy mieszkamy w wiosce w Kamerunie

W najbliższą sobotę Dom Bajek zaprasza do miejsca, w którym jeszcze nas nie słucha-liście – przeczytamy Wam taniec, grę i śpiew, które powstały, rozbrzmiały i przemieniły życie w afrykańskim Kamerunie.

Tańcz córko księżyca 00

[spragnionych większych wrażeń zachęcamy do podejrzenia filmu tutaj]

„Tańcz, Córko Księżyca!” to napisane po francusku przez kameruńskiego poetę uniwer-salne opowiadanie o niezwykłym talencie, który, bywa, że powoduje dystans od ludzi, ale nigdy od przyrody, która dzięki wrażliwości zamienia się w sztukę.

W rodzinie muzyków zamieszkujących afrykańską wioskę, podczas pełni, pieśniarka rodzi córeczkę. Nie jest to tylko prywatne wydarzenie – artyści są ważni dla wszystkich mieszkańców wioski, są też przez nich kochani, ponieważ ludzie rozumieją jej śpiew i grę bębniarza. Co więcej, słyszą w ich muzyce radości i smutki swoich własnych przeżyć, przez co, prawdopodobnie, stają się bogatsi. Blisko tej sztuki lepiej im się żyje.

Tańcz córko księżyca 01

Gdy w ich rodzinie zdarzyło się coś, co wszakże w wielu rodzinach się zdarza – kobieta została mamą a mężczyzna tatą, młodzi rodzice wyrazili swoje emocje jak nigdy dotąd.  Ponieważ mamy do czynienia z pierwszorzędną książką, proszę, przeczytajcie jak, również dzięki talentowi tłumaczki Katarzyny Skalskiej, wybrzmiewa brzmi fragment opisu (zmieniłam tylko zapis, bo nie każdy przecież musi podskakiwać na widok aliteracji):

O to czo na
bi ciem bę bna
wi bra cją pie śni
i tu po tem tań ca

Córka Księżyca, która swoje imię zawdzięcza babci – mistrzyni słowa, która zrobiła coś, co potrafią tylko poeci i pisarze – połączyła obraz, znaczenie i gotowe słowa. Owszem, Córka Słońca – bo jej twarzyczka ożywiała mieszkańców jak poranne słońce, Córka Kwiatu – zaproponowała inna kobieta z wioski – kojarzy się z radością i słodkim zapachem. Wszyscy jednak z radością powitali słowa babci, znów bowiem zrozumieli i zapamiętali chwilę i jej znaczenie, także swoją przyszłość:

Nazwijmy ją Córką Księżyca
Bo przyszła na świat podczas pełni.
Będzie rozświetlać smutek
Naszych czarnych nocy.

Jak niedawno przypomniał mi w swoim felietonie poświęconym abstrakcji Michał Rusinek, „metafory i porównania pozwalają nam zobaczyć coś, czego gołym okiem nie widać. Kiedy coś zobaczymy, to jest szansa, że zrozumiemy, choćby i było bardzo abstrakcyjne. A im bardziej cos jest abstrakcyjne, tym bardziej wymaga metaforyzacji, tym bardziej domaga się sprowadzenia do rozpoznawalnego obrazu”*. Za Kouamem Tawą powtórzę tylko dwie z siedmiu prób opisu tańca Córki Księżyca, resztę Wam pozostawiam:

Jej taniec był
jak piruety jaskółek i ważek
w pogodny dzień.

 Córka Księżyca
Tańczyła jak jajko
Balansujące na skale,
Które nie tłucze się i nie pęka.

Sztuka dziewczyny musiała być tak przenikliwa i dojmująca, że ludzie wierzyli, iż swoim działaniem może zmienić rzeczywistość; nawet tę, a może i zwłaszcza tę (po cóż marnować talent na rzeczy przyziemne w rodzaju niesnasek między bliźnimi) od ludzi zupełnie niezależną: suszę i powódź. I nie było w tym nic desperackiego.

Tańcz córko księżyca 02.jpg

Piękno płynące z wnętrza dziewczyny wyznaczyło swoją cenę. Nikt, choć o tym właśnie marzyła, i ku temu szykowała swój najbardziej niezwykły taniec, nie miał odwagi na tyle, by zbliżyć się do niej i ją pokochać. „Tańcz, Córko Księżyca!” wołali z serdeczną prośbą o szczęście.

Opowieść ujęta jest w kunsztowną klamrę opisującą naturę starości: dzieje młodej dziewczyny przypominane są komuś, kto widzi idącą powoli długą drogą staruszkę, która co rusz to przystaje, bo stopy ma ciężkie i brak jej oddechu. Przejmujące w opowiadaniu Kouamy Tawiego jest to, prócz ludzi znają ją najlepiej ptaki, równiny, góry, rzeki i droga, które zachwyt i szacunek wyrażany niegdyś tańcem Córki Księżyca oddają teraz wierną jej pamięcią. Ptaki śpiewają kwiatom, że jej serce nigdy tańczyć nie przestało. Taniec – życie i sztuka, pokora wobec rzeczywistości ochroniły dziewczynę, a teraz już dojrzałą, słabą kobietę, przed zgorzknieniem. Wymarzony taniec ślubny, który miał być w jej życiu najpiękniejszym, takim, że

aż niebo z ziemią
połączą się w pocałunku

Staruszka regularnie pokonuje długą, stromą drogę w kurzu i żarze po to, by zebraną przez siebie kukurydzą dać siłę ptakom, żeby to one swymi skrzydłami połączyły w poca-łunku niebo i ziemię. Żebyśmy mogli je zobaczyć i, być może, zatańczyć.

Maria

Tańcz, Córko Księżyca!, Kouam Tawa
Ilustracje: Fred Sochard
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2018

Książkę będziemy czytać, oglądać, grać i tańczyć w najbliższą sobotę, 25.05., o 10.30, w nowym kapitalnym miejscu – warsztatowni CookLookBook u Marty Jaśkiewicz, na Jeży-cach przy ul. Kochanowskiego 1/12b. Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania! #poznanwspiera

P.S. Kamerun to kraj wielkości Hiszpanii, położony w zachodnio-środkowej Afryce. Ma plaże z palmami, nad oceanem,  wielkie jeziora, soczystą dżunglę, góry, z których najwyższa to Cameroon (4070m n.p.m.), na północy suchy Sachel. Słonie, hipopotamy, krokodyle, szympansy, pawiany, antylopy, lwy.

Fotografie zaczerpnęłyśmy z zasobów wydawcy.

Reklamy
Sztuka będzie pamiętać. Wszyscy mieszkamy w wiosce w Kamerunie

Houston, nie mamy problemu! O mgławicowej naturze bałaganu na stole

Dawno nie widziałam książki dla maluchów, która tak dobrze łączy w sobie elementy fantastyczne z realistycznymi. Niczym w najporządniejszym komiksie rozpoznajemy elementy zwyczajne, ale te, poprzez sąsiadowanie z nadzwyczajnymi tracą swą swojską jednoznaczność.

Ziemia00

„Ziemia do Jadzi” to dzieło dwóch artystów: Maćka Blaźniaka (założył wydawnictwo i studio graficzne Ładne Halo, współrealizuje projekt Niemapa, w którego poznańskiej części znalazła się Biblioteka Domu Bajek, i owszem, wygrał np. międzynarodowe nagrody Red Dot Design i iF Design) oraz Przemka Liputa, odpowiedzialnego tu za obraz, autora m.in. „Roku w Przedszkolu”, „Kacperka i jego spraw”, masy ilustracji wybieranych przez wydawnictwa edukacyjne, a także grafik i animacji. Szkoda, że nie możemy Wam go pokazać, bo nie znalazłyśmy porządnego zdjęcia.

Co mnie ujmuje w „Ziemi do Jadzi”, to zawrót głowy znany z komiksu czy animacji z czasów, gdy wyprawa w kosmos była trudna do wyobrażenia, a z pewnością nie odegrana jeszcze na różne sposoby w tysiącach filmów science fiction (jak ja to mówię: lubię czasem popatrzeć na kawałek dobrej rakiety). Ale, ale – prawdziwym dostatkiem jest brak wyraźnego „waloru retro”, który nieco, choć jakżeby mistrzowie z lat 50-60-tych nie byli wspaniali, zaczyna we współczesnych ilustracjach
się nudzić.

Nie ma tu fikcji baśniowej, jest inżyniersko-wizjonerska. To nie Gaja mówi do Jadzi, tu dużo jest szczegółów, wiedzy o planetach, budowie rakiet i nawigacji. Na poziomie dziecka, zatem szerszym przynajmniej o jeden wymiar od dorosłego.

Ziemia01

Dzięki ZIEMI wszakże rodzice mogą spróbować w sposób zdrowy poszerzyć swoją percepcję: świeżo spojrzeć na układ przedmiotów leżących na obrusie (weźmy układ nieodpakowanego masła, cukrowego groszku, butelki keczupu, smugi tegoż na talerzu, smartfon, słuchawki). Dodać pilot do telewizora (autopilot), suszarkę (jednostka napędowa), pęk kluczy (układ zapłonowy), latarkę, starożytny cedzak, ekierkę. Nieśmiertelny karton po czymkolwiek (moduł pokładowy).

Ziemia02

Książka dwóch panów jest niegłupia (to tzw. ojcowski komplement, czyli bardzo ważny),
bezpretensjonalna, w skali mikro, a równocześnie z kosmicznym dystansem ciągnie nas za rękę, byśmy potupali za róg szafy. Mnie to wzrusza, bo zabawa w Indian i kowbojów (czy ktoś jeszcze wie, co ciekawego się między nimi działo?) z pomocą sznurka (lasso) i patyka (mustang, taki koń) przynosi zawsze myśli o wolności Hamleta zamkniętego w skorupce orzecha. A jednak jestem bardzo retro – poza tym, że na ilustracjach rozpoznaję Poloneza (taki samochód), popularnego w latach 80-tych ze względu na tworzywo plastikowego jeża-przybornika na kredki, elektroniczny zegarek (mocne komunijne przeżycie), małą konsolę do gry, i kojarzę imię Mirka z generałem, który rzeczywiście poleciał w kosmos, zachwycam się rozumem i wrażliwością, która zbliża ludzi a nie odwraca ku przedmiotom doskonałym, surogatom bliskości.

Zapraszamy na warsztaty w Centrum Inicjatyw Rodzinnych przy Ratajczaka 44 w piątek 10 maja o 16.30. Projekt „Dom Bajek wciąż czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania – wstęp wolny.

Maria

„Ziemia do Jadzi”, Maciek Blaźniak
Ilustracje Przemek Liput
Wydawnictwo Mamania
Warszawa 2019

Ilustracje pochodzą z zasobów własnych oraz stron: http://www.behance.net i wallbeing.com.

Houston, nie mamy problemu! O mgławicowej naturze bałaganu na stole

Książkowo DomBajkowo (6)

To już ostatni wpis w naszym książkowym DomBajkowym cyklu. Tym razem dwa tytuły, w których książka pojawia się symbolicznie, bardziej jako nośnik opowieści. I to nie przypadkowych. Obie przywołane poniżej książki odwołują się do historii literatury dziecięcej, oddając niejako hołd klasycznym pierwowzorom, ale też pozwalając spojrzeć na nie z nieco innej, odświeżającej perspektywy.

Celestynka. Gwiazda na nocnym niebie, Gaëlle Callac
ilustracje: Marie Desbons
Wydawnictwo Tekturka, 2018

W rączkach Dziewczynki z Zapałkami
Baśń w bajce

Książka duetu Francuzek to jedno z ładniejszych pudełek zapałek, jakie kiedykolwiek widziałam. Już się lubelskie Wydawnictwo Tekturka o to postarało. Z pudełka – zdobnej w tradycyjne ornamenty i portrecik Dziewczynki z Zapałkami okładki – wysuwa się książka z inną już okładką, przedstawiającą grono uśpionych dziewczynek-zapałek, wśród których ciekawie zerka gdzieś ponad nas tylko jedna. Celestynka.

Pudełko z zapałkami przedstawione jest tak, jak zawsze je postrzegam, i zapewne nie tylko ja – jako ciepłe i przytulne, tulą się w nim bowiem drewniane, gotowe do niesienia pomocy, zapałki. Podczas gdy reszta zapałek drzemie, Celestynkę pali chęć działania, chęć znalezienia dla siebie godnego przeznaczenia, zgodnie z którym mogłaby zabłysnąć w jakimś godnym celu. Może nim być chwila ciepła ofiarowana siwemu żebrakowi albo źródło światła dla zagubionego na morzu rozbitka. Jednak koleżanki z pudełka sprowadzają naszą zapałkę na ziemię. Takie wyczyny zdarzają się rzadko, tak jak udział w ceremoniale zapalania świeczek na choince.

Autorki przedstawiają Celestynkę serdecznie:
„pełna dobrej wiary, cierpliwie czeka, aż roziskrzy się jej dobra gwiazda”

To ten moment właśnie opisał Hans Christian Andersen w baśni o Dziewczynce z zapał-kami. Przez chwilę dane jej, nędznie ubranej i zmarzniętej, było ogrzać się przy blasku, który dla niej równał się z barwną łuną bijącą od drzewka w domu bogatego kupca. Celestynka odnalazła swoje szczęście, jej iskra uleciała ku nocnemu niebu i zawisła na nim jako gwiazda. Z nowej perspektywy oświeca teraz tych, którzy dopiero poznają historię małej zziębniętej sprzedawczyni zapałek. Czytając ją przedstawioną między okładkami książki.

Rok w krainie czarów, Maciej Szymanowicz
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2017

W serii z sukcesem publikowanej przez Naszą Księgarnię mamy już Rok w przedszkolu, Rok w lesie, Rok w mieście, Rok na wsi, Rok na targu… Wszystkie bardzo interesująco zilustrowane, o różnych obliczach, jak i różni bywają ich twórcy.

Rok w krainie czarów to świat wymyślony i narysowany przez Macieja Szymanowicza. Bohaterowie zamieszkujący czarodziejski las znani są z baśni i opowieści dla dzieci, choć odbiegają nieco od tego, do czego zdążyła nas przyzwyczaić literatura. Wilk wcale nie ma ochoty schrupać Czerwonego Kapturka, woli połykać spadające płatki śniegu, Leśne Licho robi wszystkim żarty, a objezdny kramarz, doskonale znając koniunkturę, wie w którym miesiącu najlepiej sprzedawać szaliki, a w którym świece. Od czasu do czasu krainę nawiedza Wielkolud, raz na rok budzi się ze snu Śniąca Królewna…

Dlaczego wspominamy o tej książce? Jednym z licznych bohaterów, którego przygody możemy śledzić na 12 kartonowych kartach książki jest nikt inny jak Baśniopisarz. Człowiek to już niemłody, z pokaźną siwą brodą i w okularach – bacznie obserwuje otaczający go świat i spisuje to, co zobaczył i zapamiętał. A my mimowolnie stajemy się świadkami momentu kreacji, przelewania myśli na papier (za pomocą pióra gęsiego, nie mogłoby być inaczej!) i powstawania KSIĄŻKI. Ciekawe, czy spostrzeżenia Baśniopisarza zbieżne byłyby z opowieściami małych czytelników Roku w krainie czarów. Choć doświadczając wspólnej lektury z moimi córkami śmiem twierdzić, że nawet najstarszy, najbardziej doświadczony i najmądrzejszy człowiek nie dogoni wyobraźni dziecka.

Maria i Basia

 

Książkowo DomBajkowo (6)

Z Kości, Mięsa, Opowieści. Lekcja anatomii [Książkowo DomBajkowo (5)]

Amerykańsko-angielski duet złożył wysoce artystyczny, wszakże – nomen omen – czytelny hołd dla historii literatury dla dzieci i opowieści, przede wszystkim tych, jak przyznał Oliver Jeffers, na których sami się wychowali, czyli angielskim i amerykańskim klasykom. Projekt zajął im niemal 6 lat.

Jestem dzieckiem książek (w oryg. A child of Books) wyiskrzyło z pasji i talentów obu znanych z różnych, docenianych na świecie projektów, artystów. Sam Winston zajmuje się m.in. typografią i pracuje limitowanymi edycjami wydawnictw będących dziełami sztuki, Oliver Jeffers jest malarzem, autorem instalacji i autorskich książek ilustro-wanych.

Jak sami podkreślają, ich książka jest wyrazem podziwu dla wyobraźni, zaproszeniem, by czytelnicy odnaleźli własne głosy i szukali swych indywidualnych i ulubionych historii. Poetycką prozą oraz typograficzną sztuką artyści przekonują, że nie musimy wcale dotrzeć w interior krainy opowieści sami. Postacią główną historii jest dziewczynka, która, przemierzywszy oceany słów postanawia (nabiera odwagi, prze-konania?), by zaprosić znajomego chłopca do podróży. Razem, trochę jak Maks wypływający własnego pokoju do krainy dzikich stworów, udają się z rzeczywistości, z rodzinnych domów, do krainy wyobraźni, fikcji utkanej z wielogłosu rozmaitych autorów.

Dziewczynka zwierza się, że „Niektórzy już zapomnieli, gdzie mieszkam”. Ma na myśli kogoś bliskiego, kto również czyta, ale odwrócony, i jest to gazeta o „ważnych rzeczach, faktach, biznesie, poważnych sprawach”. Moja babcia, która po ciężkich wojennych przeżyciach z dworku musiała przenieść się do pobliskiego miasteczka, w którym została bibliotekarką, gdy zamieszkała z nami, miała zwyczaj czytać moje lektury tuż po mnie. To znaczy po tym, gdy przestała mi je czytać na głos. Obserwowałam ją spod oka, mimowolnie notując przy którym rozdziale się uśmiecha, i gdzieś w głowie i w sercu dalej budowała się między nami relacja oparta na wspólnocie doświadczeń zmyślonych historii. Bardzo ją szanowałam za to, że czyta te dziecinne książki tylko, żeby wiedzieć, kim staje się jej wnuczka.

Jestem01.jpg

Krajobrazy – drogi, góry, chmury, morskie groty, lasy, a nawet stwory, liny i gwiazdy – wszystkie te elementy Sam Winston kunsztownie zbudował z liter składających się na fragmenty klasycznych bajek, na których obaj artyści się wychowali. Wyspa skarbów, Czarnoksiężnik z Oz, Alicja w Krainie Czarów, Piotruś Pan, Podróże Guliwera – stare słowa 42 różnych pisarzy tworzą świeże scenerie, przygody, przeżycia.

Jestem dzieckiem książek to książka mądra i bardzo elegancka, tą tajemniczą, wysoce artystyczną, przez co nieco tajemniczą elegancją najwyższej wartości. Wydawnictwo Tekturka oddało jej wszelkie honory, za co Dom Bajek dziękuje drżąc cośkolwiek w posa-dach z zadowolenia.

Jestem02.jpg

Zapraszamy na warsztaty w Centrum Inicjatyw Rodzinnych przy Ratajczaka 44 w piątek 12-ego kwietnia o 16.30. Projekt „Dom Bajek wciąż czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania – wstęp wolny. Musicie to zobaczyć!

Maria

Jestem dzieckiem książek
Oliver Jeffers i Sam Winston
Wydawnictwo Tekturka
Lublin 2018

Fotografie zaczerpnęłyśmy z materiałów wydawcy oraz ze stron: http://www.oliverjeffers.com, http://www.iamachildofbooks.com oraz http://www.shelf-awareness.com.

Z Kości, Mięsa, Opowieści. Lekcja anatomii [Książkowo DomBajkowo (5)]

Książkowo DomBajkowo (4)

O samej miłości do czytania, do zapachu książki, jej miłego ciężaru spoczywającego w naszych rękach.. O szeleście przewracanych stron, o radości barwnych ilustracji, o czasie obcowania ze słowem. O znaczeniu czytania w naszym życiu, zarówno dziecięcym, jak i dorosłym. Samodzielnym lub rodzinnym. Tak – o tym wszystkim także opowiadają ważne książki.

 

 

O dzieciach, które kochają książki
tekst i ilustracje: Peter Carnavas
wyd. Adamada, 2015

Podobnie, jak w książce O chłopcu, który wpadł do książki Carnavas wykorzystuje zabieg z pozoru prostej i czytelnej opowiastki, z której płynie krzepiąca i ważka wiadomość.

Tytułowe dzieci mają to szczęście, że urodziły się w rodzinie nietuzinkowej, której człon-kowie ponad dobra materialne wynoszą pracę nad umysłem i dokarmianie ducha. Czynią to za pomocą książek, czytanych wszędzie i w każdej ilości. To właśnie ta ilość zaczyna ich w pewnym momencie przerastać, wszechobecne tomy i tomiska wysypują się z każdego kątka maleńkiego lokum nie pozwalając w pełni funkcjonować. Dlatego rodzice podejmują karkołomną decyzję o usunięciu książek z ich życia codziennego.

Prowadzi to do katastrofalnych niemal konsekwencji – cóż bowiem jest ważniejszego niż solidna rodzinna więź…? A ta zdecydowanie zostaje naruszona, bowiem czas wcześniej spędzany RAZEM nad książką, staje się teraz czasem odosobnienia i niedostrzegania niebezpiecznie zbliżającego tą cudowną skądinąd rodzinę do trwania w życiu bez czułości i uwagi na drugiego człowieka. Na szczęście nie wszystko zostaje stracone, acz zakończenia zdradzać nie będę. Powiem tylko, że po lekturze tej książki zdecydowanie wzrasta apetyt. Na miłość i czytanie 🙂

 

Najwyższa na świecie wieża z książek
tekst i ilustracje: Roccio Bonilla
wyd. Papilon, 2019

Wieża wolności, wieża samotności?
Dlaczego wreszcie czytanie jest jedną z cenniejszych sztuk.

Mały chłopiec, Jerzyk, odkąd potrafił wychylić nos z wózka (gondoli) zauważał przede wszystkim zjawiska, które unosiły się nad ziemią. Wodę w fontannie, ptaki, balony napełnione helem, latawce, psie ogony, smugi pozostawiane przez samoloty. Ponieważ postanowił żyć nie tylko nadzieją na to, że kiedyś stanie się coś, co pozwoli mu ulecieć do góry jak ptak, konstruował przeróżne modele skrzydeł. Nie to, że w siebie wierzył tak mocno, w odpowiednim czasie przed Bożym Narodzeniem wystosowywał prośbę o skrzydła do bardziej kompetentnego od siebie cudotwórcy – Świętego Mikołaja.

Lecz ten jakby nigdy nie rozumiał Jerzyka do końca – znajdowały się zawsze jakieś pod choinką, wszelako była to za każdym razem para bezużytecznych skrzydeł zabawkowych. Sytuacja, myślałby kto, beznadziejna. Lecz my wiemy, że nie. Że, jak to Szekspir ustami Hamleta, będąc zamkniętym w skorupce orzecha, można czuć się władcą nieskończonych przestrzeni. O tym samym była przekonana mama chłopca i z okazji urodzin podarowała mu coś specjalnego.

Przyjrzyjmy się ilustracji: Jerzyk siedzi pod staroświeckim bufetem na kaflach słonecznego tarasu, wśród roślin, ptaków, owoców, obok kota, żółwia, ślimaka i butelki z napojem. Jerzyk tkwi tam nieruchomo, z wyrazem szczęścia na twarzy, choć spuszczonymi oczami. Na kolanach trzyma otwartą książkę. A wszystko, co odkrywał, czego się uczył i co sobie wyobrażał dzięki książkom, napełniało go zachwytem.

Zaczęło się. Od brzucha wieloryba przez planetę Małego Księcia po przepastne puszcze i jaskinie Yeti. Przygody tak niezwykłe, że nie starczyło książek z półek w salonie, a potem z pokoju siostry, w końcu książki zapełniły cały ogród. Jerzyk sterroryzował sąsiadów i przyjaciół sąsiadów. Żeby mieć spokój, z przeczytanych woluminów budował dla siebie wieżę, nie słuchając próśb bliskich by coś zjadł lub odpoczął. Zafascynowany pasją chłopca świat dosyłał mu całe biblioteczne zbiory, Jerzyk stał się sławny wśród ludzi w świecie, którego już nie potrzebował – bardziej przemawiały do niego jego naukowe lub
fikcyjne opisy.

Bohater w końcu zaje sobie sprawę, że odkąd zaczął czytać pierwszą książkę, wciąż się unosi. I że zawdzięcza to mamie, czyli komuś, kto zrozumie co przeżył. Książki to doprawdy niezwykłe przedmioty, porywają nas unosząc daleko, wrzucając głęboko, by potem przywieść do kogoś, kto mógłby nas zrozumieć, rozpoznać po przemianie.

Większość z nas zna podobne historie, ja np. przeczytałam wszystko co mój biedny ojciec przynosił mi ze szpitalnych bibliotek. Zastanawiałam się również, jakiego dopuścić się niezbyt szkodliwego występku, by móc zamknąć się w więziennej celi z odpowiednią papierową wieżą. W książki uciekałam przed dziećmi, bo byłam chorobliwie nieśmiała.

„Najwyższa na świecie wieża z książek” hiszpańskiej autorki i ilustratorki Rocio Bonillii ujmuje także pięknymi miękkimi akwarelowymi obrazami, o stosownej dla dzieci i dorosłych liczbie szczegółów. Dziękujemy Wydawnictwu Papilon za sprowadzenie Jerzyka do Biblioteki Domu Bajek.

Basia i Maria

Książkowo DomBajkowo (4)

Książkowo DomBajkowo (3)

Szukając książek o książkach, które intrygują zarówno konceptem poetycko-literackim, jak i plastycznym trafiłyśmy na publikacje, w których bohaterowie pochłaniają książki, jak i nimi żyją. Dosłownie.

Oto dwa tytuły niezbędne w kolekcji wytrawnego mola książkowego, zabawne i napisane z przymrużeniem oka, a po głębszym poznaniu wzbudzające naprawdę wiele przemyśleń. Są takie, jakie powinno być aktywne i mądre czytanie, nie pozwalają prześlizgnąć się po powierzchni, ich konstrukcja wymaga bowiem spojrzenia wewnątrz, także siebie, i poszukania odpowiedzi na ważkie pytania.

 

O chłopcu, który wpadł do książki
tekst i ilustracje: Peter Carnavas
wyd. Adamada, 2015

Peter Carnavas tworzy książki krótkie, acz bardzo treściwe. Bez zbędnych udziwnień, czy to pisanych, czy rysowanych, przedstawia poważne sprawy w taki sposób, by zrozumiałe były nie tylko dla małych czytelników, ale by dawały do myślenia także ich rodzicom.

Czytając oraz patrząc na O chłopcu, który wpadł do książki poznajemy bohatera, kilkulet-niego chłopca, który ubrany w zielone ogrodniczki, koszulkę w paseczki i czarny kapelusik niespodziewanie wpada do książki. Pojawia się już na pierwszej stronie i od tego momentu wokół niego pojawia się także chłopięcy, a później męski świat. Niczym w mitach o stworzeniu z nicości stopniowo wyłaniają się wokół chłopca rośliny i drzewa, zwierzęta całkiem małe (ptaszek) i całkiem duże (żyrafa), a później drugi człowiek – dziewczyna na rowerze. Chłopiec dorasta, doświadcza życia w całej jego rozciągłości – sadzi drzewo, ratuje ptaszka, turla się z pagórka i gra na akordeonie. Zakochuje się w cyklistce i zakłada rodzinę. I cały czas zastanawia się, co właściwie robi w tej książce…

Niby wszystko jest tutaj jasne i oczywiste, a jednak zakończenie tej historii dalekie jest od banału i zdecydowanie daje do myślenia. Carnavas pięknie przedstawia księgę życia i jej symboliczne znaczenie, mądrze, acz nieskomplikowanie, co tym bardziej warte jest podkreślenia, cenna to bowiem i rzadka umiejętność.

 

O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki,
tekst i ilustracje: Oliver Jeffers
Wydawnictwo Format, 2017

Oliver Jeffers jest także artystą, na którym zdecydowanie warto się skupić. Nagradzany wielokrotnie, w tym chociażby na arcyważnych Targach Książki w Bolonii, kreuje publikacje bezpretensjonalne, poetyckie i zapadające w pamięć.

O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki to opowieść fantastycznie przetłumaczona, w której główną osią jest związek frazeologiczny obrazujący symbolicznie amatora czytelnictwa. Tymczasem Henio, dziarski kilkulatek, odkrywa pewnego dnia, zagapiwszy się na ulicznego kota, że książki naprawdę można… zjeść. Nadgryźć, z początku nieśmiało i spożyć – najpierw litery, potem słowa, ostatecznie całe opasłe tomiska, które to za jednym zamachem wpadały do heniowej jamy ustnej i stamtąd prosto do żołądka.

Ta nieco surrealistyczna historia niesie w sobie świetny rytm i umiejętnie skompono-waną narrację. Henio wybredny nie jest, a ponieważ podejmuje decyzję, że zostać chce najmądrzejszym człowiekiem na świecie pożera coraz więcej woluminów. Z początku jego wiedza rośnie w nieokiełznanym tempie, ale idylla nie może trwać wiecznie… Żołądek, jak i sam Henio, także potrzebuje odpoczynku.

W zabawnym opowiadaniu Jeffers, który bardzo ciekawie rozgrywa je także w formie nietuzinkowych ilustracji, ukrywa zaś niepodważalną prawdę – kluczem do zrozumienia jest czas. I jakkolwiek to rozumienie pojmujemy – czy jako zdobywanie prawdy życiowej, solidnej wiedzy czy umiejętności, dając sobie na to czas znajdziemy to, czego szukamy. Henio, na „odwyku” odkrył inny sposób na pożeranie książek. Ten bardziej tradycyjny, choć i jemu zdarzają się jeszcze chwile zapomnienia, czego dowód znajdziecie na ostatnich stronach tej pięknie wydanej publikacji 🙂

Basia

Fotografie zaczerpnęłyśmy z zasobów własnych.

 

Książkowo DomBajkowo (3)

Konkurs plastyczny – wyniki :)

Gratulujemy WSZYSTKIM Uczestnikom naszego konkursu, dziękujemy za tak liczny udział (wpłynęło ponad 100 prac!!!), a wydawnictwom dziękujemy za hojność 🙂 Decyzja była OGROMNIE TRUDNA, bo w każdej pracy zauważyliśmy wysiłek i pomysł, każda ujęła nas czymś innym. Ponieważ jednak nie jesteśmy w stanie nagrodzić wszystkich wspólnie wybraliśmy kilka najbardziej intrygujących dzieł. Oto one:

Kategoria wiekowa 2-5 lat

1. MIEJSCE: Iwo, 5 lat „Rozbójnicy z kardamonu”

Nagroda – zestaw książek
„Angara. Córka Bajkała”, wyd. Media Rodzina
„Mama Mu na rowerze i inne historie”, wyd. Zakamarki
„Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Tajemnica diamentów”, wyd. Zakamarki

iwo_poray_rozbojnicy_z_kardamonu.jpg

2. MIEJSCE:Piotr, 2 lata „Autko w mieście”

Nagroda – zestaw książek
„Nosorożce w dorożce”, wyd. Buka Radość Słuchania
„Wielka księga snów”, wyd. Ezop

IMG_2217

 

2. MIEJSCE: Hania 5,5 r. „Zjawka idzie spać”

Nagroda – zestaw książek
„O wiadukcie kolejowym, który chciał zostać mostem nad rzeką”, wyd. Dwie Siostry
„Draka Ekonieboraka”, wyd. Albus

3. MIEJSCE: Alicja, 5 lat „Julian Tuwim – Prasie Radio”

Nagroda:
„Kajtek i Miś”, wyd. Zakamarki

20190329_200032.jpg
3. MIEJSCE: Antosia 5,5 r.

Nagroda:
„Bose stópki. Joga dla dzieci”, wyd. Publicat

P_20170101_135905
WYRÓŻNIENIE: Olek 3,5 r.

Nagroda:
„Klasyka dla smyka”, wyd. Papilon

SIL Olek, 3,5roku.JPG
WYRÓŻNIENIE: Julia 5 lat „Zuzia”

Nagroda:
„Draka Ekonieboraka”, wyd. Albus

Praca
WYRÓŻNIENIE: Julia 4 lata „Camper Pucia”

Nagroda:
„Wilczki”, wyd. Media Rodzina

IMG_20190322_184047.jpg

 

Kategoria wiekowa 6-10 lat

1. MIEJSCE: Hania, 6 lat „Nasza mama czarodziejka”

Nagroda: zestaw książek
„Zrób to krok po kroku”, wyd. Zakamarki
„Zaginiona księgarnia”, wyd. Wilga
„To nie jest książka”, wyd. Format

Biały Kruk_Hania 1.04.2013.jpg
1. MIEJSCE: Kornelia, 10 lat. ‚Dawno, dawno temu. Mroczna baśń. A gdyby Śpiąca Królewna się nie obudziła…”

Nagroda: zestaw książek
„Ratując Sophie”, wyd. Zielona Sowa
„Polityka. To, o czym dorośli Ci nie mówią”, wyd. Publicat
„Doba na oceanie”, wyd. druganoga

Kornelia10 lat. 'Dawno, dawno temu we śnie. Mroczna Baśń. A gdyby Śpiąca Królewna się nie obudziła.'

2. MIEJSCE: Helenka, 6 lat „Czajniczek”

Nagroda: zestaw książek
„Zaginiona księgarnia”, wyd. Wilga
„Spacer z psem”, wyd. Media Rodzina

prca konkursowa Helenka.jpg
2. MIEJSCE: Agata, 9 lat „Rybia wywiadówka”

Nagroda: zestaw książek
„Klucz do zagadki”, Zielona Sowa
„To nie jest książka”, wyd. Format

20190327_095244.jpg

3. MIEJSCE: Blanka, 7 „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”

Nagroda
„Hokus Pokus Albercie”, wyd. Zakamarki

Blanka 7 lat. 'Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek - Lella Lombardi '.jpg
3. MIEJSCE: Bruno, 8 „Rozbójnicy z Kardamonu”

Nagroda
„Kostek. Pies nie z tego świata”, wyd. Media Rodzina

bruno__rozbojnicy_z_kardamonu.jpg
WYRÓŻNIENIE: Michalina, 8 lat „Pippi Pończoszanka”

Nagroda
„Wyhoduj swoje drzewo”, wyd. Papilon

20190322_113031.jpg
WYRÓŻNIENIE: Józef, 8 lat „A niech to gęś kopnie”

Nagroda
„Wyhoduj swoje drzewo”, wyd. Papilon

Józef Kowalewski, A niech to gęś kopnie.jpg

 

Kategoria PRZEDSZKOLA 

1. MIEJSCE: Przedszkole nr 110 „Wesoły Domek” w Poznaniu, grupa KUBUSIE

Nagroda – zestaw książek
„Ilustrowana księga przysłów”, wyd. Albus
„Czy ktoś widział zajączka”, wyd. Media Rodzina
„Reksio. Wodna przygoda” i „Reksio. Wesołe miasteczko”, wyd. Papilon
oraz szydełkowe lody do zabawy 


2. MIEJSCE: Przedszkole Leśne Ludki w Poznaniu, Grupa Wiewiórki

Nagroda – zestaw książek
„Ilustrowana księga przysłów”, wyd. Albus
„Czy ktoś widział zajączka”, wyd. Media Rodzina
„Draka Ekoneiboraka”, wyd. Albus
„Klasyka dla smyka”, wyd. Papilon

20190329_151616.jpg

3. MIEJSCE: Przedszkole Publiczne „U 7 KRASNOLUDKÓW”, Luboń

Nagroda – zestaw książek
„Ilustrowana księga przysłów”, wyd. Albus
3 x „Kicia Kocia”, wyd. Media Rodzina

IMG_20190325_112447112.jpg

3. MIEJSCE:Przedszkole Miejskie nr 18, Bytom, grupa BIEDRONKI

Nagroda – zestaw książek
„Angara. Córka Bajkała”, wyd. Media Rodzina
3 x Żubr Pompik, wyd. Media Rodzina

DSC03127

WYRÓŻNIENIE: Przedszkole Nr 86 Tęczowy Świat w Poznaniu

Nagroda:
„Alojzy. Kot w podróży”, wyd Media Rodzina

Przedszkole Nr 86 Tęczowy Świat w Poznaniu, 4-latki.png

WYRÓŻNIENIE: Niepubliczne Przedszkole i Żłobek Mini Akademia w Kcyni, 4-latki, grupa Smerfy

Nagroda:
„Alojzy. Kot w podróży”, wyd Media Rodzina

IMG_20190326_133404818.jpg

Nagrody oraz dyplomy dostarczymy Uczestnikom osobiście lub pocztą do końca kwietnia br.

RAZ JESZCZE GRATULUJEMY I DZIĘKUJEMY!!!

Konkurs plastyczny – wyniki :)