Poddani Jego Wysokości Bobika

A Wy? Komu lub czemu podporządkowujecie się w domu? Ja jestem lokajem niewielkich synów własnych, przyznaję nim któryś wrzaśnie czwarty raz. Ale są też inni kamerdy-
nerzy, służący – przypomnijcie sobie rozliczne fotoreportaże w sieci – kotom, rzadziej psom, papugom, porcelanowym Napoleonom czy jaśkom ze złotymi myślami.

Książka-wyszywanka „Ja, Bobik” już swym tytułem nawiązuje do cudzych wysokich mniemań na własny temat. Główny bohater, kot, „My, Król” w opowieści Ewy-Kociary Pawlak (popatrzcie na kapitalne zdjęcie autorki wraz z rzeczonym Bobikiem) żyje, i ma się dobrze; małżeństwo artystów – Ewy i Pawła Pawlaków (ten ostatni to przecież znany ilustrator i autor dziesiątek pięknych książek) postanowiło w urzekający
sposób przyznać się, że jako Eja i Ajeł stanowią wierny dwór Bobika.

00Ja Bobik.jpg
Wiadomo, że gdy sami nazywaliśmy się lokajami naszej progenitury, no, tak naprawdę projektowaliśmy swoje naiwne wyobrażenia na biedne dzieci. To przyjemne i ratunkowe jakoś sobie wytłumaczyć, zracjonalizować własne poddaństwo, usprawiedliwić wobec własnego rozsądku gotowość do wszelkich poświęceń oraz głupkowate rozanielenie
na każdy sygnał łaskawej aprobaty.

Książka Ewy Kozyry-Pawlak posiada głębię wziętą również z wrażenia wielowymiaro-
wości, którą daje powabnie nakładane na siebie warstwy tkanin. Tekst jest odpowiednio zabawny i przenikliwy, co docenią zwłaszcza ci wymienieni w pierwszym akapicie, lecz wcale nie tylko oni. Nie sądzę bowiem, by nasi królowie mieli świadomość, że są królami. To my ich potrzebujemy. Każdy ma przecież jakieś pretensje do tronu.

01Ja Bobik

Dom Bajek zaprasza na serię pięciu kocich spotkań pod hasłem „Kociambry ze Starego
Miasta”, w samym centrum tegoż (i przez Radę Osiedla Stare Miasto zafundowaną).
Zobaczymy się w ekstra miejscu przy Piekarach, wejście od tej wyjątkowej w Poznaniu wąskiej i stromej ulicy Wysokiej – CMOK-u. Dzieją się tam różne ciekawe rzeczy, można się wybawić i wiele dowiedzieć. Zaczynamy w sobotę o 10.30.

Maria

Ja, Bobik czyli prawdziwa historia o kocie, który myślał, że jest królem
Ewa Kozyra-Pawlak
Wydawnictwo Nasza Księgarnia 2014

Projekt „Kociambry ze Starego Miasta” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania, realizowany jest dzięki wsparciu Rady Osiedla Stare Miasto.

Autorką identyfikacji wizualnej do projektu jest artystka Katarzyna Olbrycht.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy, zasobów własnych oraz ze strony http://fldd.pl.

Reklamy
Poddani Jego Wysokości Bobika

Kot kotu kotem Logiczne zagadki bytowe dla dzieci.

Sądzimy świat wedle siebie. Podziwiamy, zazdrościmy u innych tego, czego sami pragniemy, uznajemy za osiągnięcie. Uznajemy się za wyjątkowych, za ludzi będących wzorem całej ludzkości, i równocześnie najlepszym uosobieniem jej ideału. Rozumiecie, o co chodzi? Myśląc tak możemy wpaść w prawdziwe kłopoty. Poczuć się samotnym, oderwanym, przez swoją wydumaną lepszość lub gorszość.

 


W niedużej książce izraelsko-amerykańskiej ilustratorki, pisarki, blogerki i projektantki Galii Bernstein morał o tym, że milej żyje się dostrzegając podobieństwa między nami
a najmniej nas przypominającymi w cechach fizycznych ludźmi, ujęty jest w ramy bajki zwierzęcej. Zazwyczaj autorzy czynią bohaterami swych opowiadań zwierzaki różnych gatunków – dżdżownica koleguje się z chomikiem, wilk ze świnkami, sowa z zającem.

Jestem kotem03W książce pod mocnym tytułem „Jestem kotem” bohater tytułowy, mały i dość pulchny Felek, spotyka wyłącznie przedstawicieli swojego gatunku. Geparda, lwa, pumę, tygrysa, panterę. Nie może im się to w łbach pomieścić – jakżeż to drobne coś bez grzywy, pas-
ków, ani czarne ani pomarańczowe, nie potrafiące skakać ani porządnie ryknąć, może być kotem! Po kolei próbują Felka wyprowadzić z błędu, śmieją się z naiwności przyby-
sza. Ten jednak w owej niewygodnej sytuacji zaczyna ją analizować: wszystkie spotkane zwierzęta różnią się kolorami, zdolnościami i – tu czytelnik sam może pomyśleć – np. miejscami siedlisk. W końcu pada zasadnicze pytanie: „Jak to możliwe, że wszystkie jesteście kotami?”

Jestem kotem02

Jedną z najlepszych rzeczy w powiastce „Jestem kotem” są ilustracje – zajrzyjcie na stronę
autorki, jej bloga (gdzie, m.in. literacko i z dystansem do siebie przedstawia swoje pro-
jekty inspirowanych wschodnio- i północnoeuropejską ludowością przedmioty, a przede wszystkim wielkodusznie prezentuje wyjątkowe dzieła innych artystów); przywodzą na myśl doskonale przemyślane i wykonane rysunki satyryczne najlepszych czasopism, staromodną sztukę zastępowaną obecnie przez memy, gify, emotikony. Wartością staje się zatem wyraz oczu małego Felka, zbliżenie kolorowych puchatych ogonów, układ szczerzących się w ryku śmiechu paszcz drapieżników.

Kapitalna, elegancka, uniwersalna rzecz dla wszystkich.

Dom Bajek zaprasza na serię pięciu kocich spotkań pod hasłem „Kociambry ze Starego
Miasta”, w samym centrum tegoż (i przez Radę Osiedla Stare Miasto zafundowaną).
Zobaczymy się w ekstra miejscu przy Piekarach, wejście od tej wyjątkowej w Poznaniu wąskiej i stromej ulicy Wysokiej – CMOK-u. Dzieją się tam różne ciekawe rzeczy, można się wybawić i wiele dowiedzieć.

Zaczynamy w sobotę o 10.30, a potem co dwa tygodnie.

Nie musicie szaleć za kotami.

Maria

„Jestem kotem”, Galia Bernstein
wyd. Nasza Księgarnia

Projekt „Kociambry ze Starego Miasta” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania, realizowany jest dzięki wsparciu Rady Osiedla Stare Miasto.

Autorką identyfikacji wizualnej do projektu jest artystka Katarzyna Olbrycht.

 

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy, zasobów własnych oraz ze strony www.letstalkpicturebooks.com.

Kot kotu kotem Logiczne zagadki bytowe dla dzieci.

Poemat epicki dla kilkulatków

O, nadstawcie ucha Wy,
którzy chcecie dowiedzieć się, jak smutny i strachliwy Maciupek
stał się szczęśliwym, pewnym swego trollem!

Napisana rytmiczną, poetycką prozą historia małego nieszczęśnika mogłaby, moim zdaniem, doskonale wybrzmieć przy wtórze średniowiecznej lutni (choćby takiej, jakiej używali prości kuglarze w „Siódmej Pieczęci” Bergmana, cóż, że ze Szwecji). Teatralnie obecny narrator melancholijnie, lecz z odrobiną nadziei, zwraca się do słuchaczy z py-
taniem zawartym w tytule utworu.

Maciupek00.jpg

Mamy więc do czynienia z podróżą przemienienia; na kolejnych kartach ilustrowanych przez twórczynię uniwersum spotykamy wielu jego nadzwyczajnych bohaterów: Fili-
fionków, Mimbli, Buki, Homków i innych mieszkańców okolic Doliny Muminków. „Kto pocieszy Maciupka?” jest jedną z tych pozycji w nadzwyczajnym dorobku Tove Jansson, którą być może dzisiejsi znawcy mediów nazwaliby „spin-offem”– nowym wątkiem powstałym na bazie dużej popularności bohaterów lub wątków produkcji oryginalnych. Maciupek wyszedł na świat 14 lat po ukazaniu się pierwszej części serii o Muminkach, w 1960 r. Z okładki pięknego wydania Naszej Księgarni (a sprzed kilku lat EneDueRabe) spogląda nam w oczy odziana w czarny płaszczyk przygnębiona postać oddana kreską tak szczególną, że nawet gdyby nie stojące za nim, wyglądające na szczęśliwe, towa-
rzystwo, z pewnością nadal wiedzielibyśmy, gdzie jesteśmy.

Zaczęłam poważnie, z eposem, który opowiada o przełomach, i Bergmanem, który opowiadał o rozpaczy, a to dlatego, że temat książki jest równie poważny, i poważnie potraktowany – jest nim samotność wzmacniająca się wzajem ze strachem, w kółko Macieju i dookoła Wojtek, beznadzieja i bezsiła, w dodatku opisane i zilustrowane tak sugestywnie a poetycko, i to zrozumiale dla dzieci, że czujemy się gotowi do mobilizacji, czyli współczucia, zniecierpliwienia, gniewu – zawsze z nadzieją, że nasza opowieść
o bohaterze skończy się dobrze, a desperacja z którą porzucił swoje opłakane położenie doprowadzi go w jakieś dobre miejsce, a kto wie, być może sam Maciupek też się zmieni.

Tove Jansson, podobnie jak potrafiła to zrobić Astrid Lindgren, wspaniale odkrywała, opisywała i odkładała w bezpieczne miejsce największe traumy dzieciństwa. Pisarstwo autorki świata nieszczęśliwej Buki i wrażliwego Muminka przenika i elektryzuje prze-
kaziciela tekstu, dorosłego – większość z nas przeżyła i przewalczyła obawę przed tzw. socjalizacją, poczucie samotności, lęku odrzucenia przez zorganizowaną już społecz-
ność. Pierwsze wyjścia na dziecięce przyjęcia, przedszkole, podwórko po przepro-
wadzce, szkoła, jakże to samemu wyjść z oswojonego, choć bardzo już niewygodnego miejsca, jakże sprawić, by świat nas polubił i ogarnął?

Maciupek, zrozpaczony samotnością w zamkniętym przed ciężko stąpającymi w nocnych ciemnościach Paszczakami i zawodzeniem Buki (czy słusznie?) pustym domu, boi się jeszcze bardziej niż inni.

Opuszczenie sygnalizowane jest ilustracjami w których dominuje czerń, format stron jest duży, stąd przeżycia bohatera wydają się nam jeszcze bardziej czytelne. Po drodze bohater mija różne zajęte sobą stworzenia, nie przystaje jednak i tym samym nie daje nikomu szansy na pocieszenie i pouczenie (kojarzy się nieco epos dydaktyczny
Hezjoda), iż:

Jeśli od wszystkich będziesz uciekał,
Nie znajdziesz przyjaciela!

Maciupek dzielnie znosząc trudy drogi próbuje się pocieszyć tym, co ma: torbą, która choć ciężka, nadaje się, by na niej może przysiąść i dać odpocząć nogom w za ciasnych butach. Niedaleko przechadza się beztroski wobec wszelkich ziemskich dóbr Włóczykij; pod koniec strofy swą obecność zaznacza znów zatroskany narrator:

Lecz kto pocieszy Maciupka i wytłumaczy mu,
Że gdy droga długa, lepsza od torby jest piosenka?

Maciupek03

Nasz mały bohater czuje się źle nawet w okolicznościach, które hipotetycznie powinny przynieść mu upragniony spokój i radość, przyczynę, dlaczego tak nie jest podsuwa doświadczony bajarz. W końcu ktoś daje Maciupkowi szansę działania, wskazuje drogę wyjścia z przygnebiającego zagmatwania.

Rozwiązanie przypomina nieco wątek podjęty w „Muminku i małym duchu”; gdy Maciu-
pek zaczyna działać w sprawie, w którą wierzy, i czuje się potrzebny, wszyscy zwracają
ku niemu wzrok. Nie ruszają mu jednak z pomocą, byłoby to zbyt słodkie i nie przystoi szwedzkiej balladzie; bohater zostaje poddany próbie, która najprawdopodobniej przed podróżą unieruchomiłaby go w trwodze. Zdradzę Wam tylko, niby ten od lutni, że Ma-
ciupkowi pomogło coś, co uruchomiło się w nim samo, a co każdemu dziecku i rodzi-
cowi jest bardziej niż znane.

Pieśń kończy się szczęśliwie, jak, dowiedzcie się już w niedzielę 4. lutego w naszej nowej przestrzeni przy Wspólnej 40. Zaręczam, skorzystają na dziele Tove nie tylko dzieciaki.

Maria

Kto pocieszy Maciupka? / Vem ska trösta knyttet?
Tove Jansson, przeł. Ewa Kozyra-Pawlak / przeł. Teresa Chłapowska
EneDueRabe, 2013 / Nasza Księgarnia 2017

Ilustracje zaczerpnęłyśmy z materiałów wydawców oraz ze stron: katemacdonald.net, goldenharebooks.com.

Poemat epicki dla kilkulatków

Zima, zima, zima, jak to tak? Ćwiczenia z zimy

Na drugim spotkaniu przy Wspólnej oczytamy, obejrzymy, dotkniemy i wyczarujemy śnieg, kry, świsty i inne zimy oznaki. Cóż zrobić; ja mam nadzieję, że kropiący niemal dzień w dzień deszcz zmieni się w końcu za sprawą drobnej zmiany na termometrze
w śnieg, oczy się przymrużą, krok zwolni, a w nosach zakręci się od nowych zapachów.

 


Gdy historie o zimie zaczynają brzmieć w Wielkopolsce jak prawdziwe baśnie czytajmy
je choćby i z tej praktycznej przyczyny, by móc przygotować dzieciaki na wyjazd w góry. Tatry przecież, tak jak Grenlandia i Galapogos, naprawdę istnieją, co więcej, nic a nic nie muszą wymyślać o zimie autorki fantastycznej książki pod znaczącym tytułem „O zimie”, ponieważ napisały i zilustrowały ją w Szwecji.

 

Ich powstałe w 2005r. niewielkie dzieło sztuki literackiej dla dzieci zachwyca przede wszystkim prostotą i naturalnie związaną z zimą widzianą przez małe oczyska poezją.
Bez karkołomnych zwrotów akcji i piętrowych dowcipasów Görel Kristina Naslund opisuje to, co może przytrafić się zimą, i co ludzie, zwłaszcza dzieci, mają okazję wtedy zrobić
np. ze śniegiem: na dworze, w domu, i znów na mrozie… Jakie zimą jest życie? Czy bywa niebezpiecznie? Co się dzieje ze światłem, ptakami, i co wydaje przyjemne dźwięki? Pac, pac, buch, buch, skrzyp. Ogromna siłą „O zimie” jest skromność tekstu, który nie będąc skąpym doprawdy czarodziejsko dopełnia wspaniałe malarskie ilustracje; przy czym Kristina Digman, autorka obrazów towarzyszących serii o Piaskowym Wilku potrafi przejmująco opowiadać pędzlem właśnie dzieciom, przez co dorośli dostają szansę wejrzenia w zimę nieswoimi oczami.

02Zima.jpgDrugim zeszytem ćwiczeń zimowych stanie się w najbliższą niedzielę kartonowy tom „Rok w lesie” Emilii Dziubak. 12 rozkładówek pokazuje widokówki z 12-stu miesięcy
tego samego malowniczego leśnego krajobrazu. No i wiadomo, bez odautorskich komentarzy, sami możemy wysłuchać od dzieci co też z miesiąca na miesiąc zmienia
się w życiu szopa, dżdżownic, łosia, borsuka, żółwia, nietoperza, pana gajowego czy mrówek. Jakże wspaniała jest logika rządząca poddanymi prawom natury! Dużo łatwiej jest tu odpowiedzieć na pytania dlaczego się coś dzieje. Nas jednak interesować będą karty poświęcone grudniowi, styczniowi, lutemu i marcowi – rozwiązanie znajdzie wiele zagadek, np. jak radzą sobie zimą zaskrońce i mrówki, gdzie znikają łopaty–rogi łosia, albo też – co jedzą przy mrozie dziki i wiewióry?

 

00Rok

Emilia Dziubak, rozpoznawalna ze swego stylu artystka zamieszkała w Poznaniu, jest wielokrotnie wyróżnianą autorka i ilustratorką wielu wydawnictw, także prasowych – choćby serii książek Mary Norton o Pożyczalskich (Dwie Siostry), „Proszę mnie przytulić” (Ezop), „Dziewczynki z parku” (WAB), „Dnia czekolady” (Literatura) i mnóstwa jeszcze innych. „Rok w lesie” i „Gratkę dla niejadka” (debiut) tworzyła sama, i za nie również została dostrzeżona, także w konkursie na dziecięce książki obrazkowe w Korei. Współpracuje z nią „gigant szwedzkiej literatury dla dzieci”, Martin Widmark, do którego tekstów Emilia Dziubak stworzyła Magiczne ilustracje powstały w wyniku współpracy Emilii Dziubak z „gigantem szwedzkiej literatury dziecęcej” („Tyczka w krainie szczęścia”, „Dom, który się przebudził”, wyd. Mamania 2017).

Bez względu więc na pogodę, w niedzielę 7. stycznia przygotujcie się na prawdziwą zimę – zapraszamy do nowego DombBajkowego miejsca warsztatowego, przy ulicy Wspólnej 40, godz. 12.30.

Maria

„O zimie”, Görel Kristina Naslund, il.  Kristina Digman
Wyd. Zakamarki 2008

„Rok w lesie”, Emilia Dziubak
Wyd. Nasza Ksiegarnia 2015

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron wydawców oraz www.karnhuset.com oraz Illustratörcentrum.

 

Zima, zima, zima, jak to tak? Ćwiczenia z zimy

URODZINY USZATKA – rozwiązanie konkursu

Domyślamy się, że niektórzy zaglądają dziś na nasz blog ciut częściej niż zwykle…
Chcemy BARDZO podziękować WSZYSTKIM Autorom Misiowych prac oraz Nauczycielom, którzy wspierali Dzieci przy tworzeniu tych dzieł.
Z trudem wybraliśmy 3 przedszkola, które otrzymają od nas książki – okazało się, że możemy lekko zmodyfikować nagrody i każde z tych miejsc otrzyma po dużym zbiorze opowiadań.
 
Książki w przyszłym tygodniu powędrują do:
 
Przedszkola nr 110 „Wesoły Domek” – jako wyraz szczególnego uznania za pomysł, wykonanie trwające w dłuższym czasie i ogrom pracy włożony w zbudowanie Misiowego pokoiku
 
Prywatnego przedszkola „Wspólne Gniazdko” – za pomysł angażujący całą grupę i wykorzystujący wielość oraz piękno naturalnych jesiennych materiałów
 
Przedszkola nr 185 „Baśniowy Zakątek” – w podziękowaniu za użycie bardzo różnorodnych materiałów w pieczołowicie wykonanej scenie z Misiem 🙂
 
GRATULUJEMY!!!
20171115_102734.jpg

Miś Uszatek

URODZINY USZATKA – rozwiązanie konkursu

Urodziny Uszatka – konkurs plastyczny dla przedszkoli

Uwaga, uwaga!

 

W tym roku celebrujemy wyjątkowe urodziny – Miś Uszatek kończy 60 lat!!!

Z tej okazji zapraszamy przedszkola z Poznania i powiatu poznańskiego do udziału
w konkursie plastycznym.

Zadaniem jest stworzenie grupowej pracy plastycznej związanej z Misiem Jubilatem 🙂
Innymi słowy – niech będzie to odpowiedź na hasło:

MIŚ USZATEK

Technika dowolna, prace w formie fotografii cyfrowej prosimy wysyłać na adres:
dom.bajek.poznan@gmail.com

do 20.00 dnia 10.11.2017.

Wyniki konkursu opublikujemy 15 listopada na naszym profilu na Facebooku.
Tak, by książki dotarły do przedszkoli przed Dniem Pluszowego Misia (25.11.) 🙂

Nagrody :

2 egz. książki

„Miś Uszatek”, Czesław Janczarski, Zbigniew Rychlicki
Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2016

1 egz. książki

„Miś Uszatek. Wybór opowiadań”, Czesław Janczarski, Zbigniew Rychlicki
Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2017

 

Konkurs jest częścią wydarzenia o nazwie „Święty Marcin Czyta Dzieciom: Urodziny Misia Uszatka”, po więcej szczegółów zapraszamy tutaj.

ŚMCD

 

Udział w konkursie wiąże się z akceptacją poniższego regulaminu:

Regulamin konkursu plastycznego dla dzieci organizowanego  okazji Międzynarodowego Dnia Książki Dziecięcej przez Dom Bajek

  1. Organizatorem konkursu jest Dom Bajek w Poznaniu (Fundacja Jak Malowana)
  2. Konkurs rozpoczyna się 26.09.2017 r. i trwać będzie do 10.11.2017 r.
  3. Temat prac konkursowych brzmi:

MIŚ USZATEK

  1. W konkursie mogą brać udział dzieci uczęszczające do przedszkoli na terenie Poznania i powiatu poznańskiego.

Warunki uczestnictwa w konkursie:

  1. Praca konkursowa ma być pracą plastyczną wykonaną techniką dowolną.
  2. Prace przekazane na konkurs muszą być pracami wykonanymi samodzielnie przez dzieci pod kierunkiem nauczyciela.
  3. Grupa przedszkolna wykonuje jedną pracę zbiorową. Placówka może zgłosić
    do konkursu do trzech prac.
  4. Oceny prac dokona specjalne Jury powołane przez Organizatora Konkursu.
  5. Każda praca powinna być opatrzona danymi: imię i nazwisko nauczyciela prowadzącego, wiek autorów pracy, nazwa i dokładny adres placówki, telefon kontaktowy.
  6. Prace należy sfotografować i nadesłać do 10.11.2017 a na adres: dom.bajek.poznan@gmail.com z dopiskiem „konkurs plastyczny” w temacie.
  7. Koordynatorzy konkursu: Anna Maria Brandys, Barbara Górecka, Maria Kiedrowska, Angelika Choczaj.

Wyniki konkursu i nagrody:

  1. Komisja powołana przez Organizatora Konkursu wyłoni spośród
    przekazanych prac laureatów konkursu.
  2. Kryteria oceny prac: samodzielność wykonania pracy, pomysłowość,
    walory artystyczne, materiał użyty do wykonania pracy.
  3. Ogłoszenie wyników nastąpi na profilu facebookowym organizatora,
    a do wszystkich uczestników wysłane zostaną powiadomienia mailowe.
  4. Przedszkola, z którego zostaną wyłonione zwycięskie prace otrzymają nagrody.
  5. Wszystkie placówki uczestniczące w Konkursie otrzymają dyplomy w formie elektronicznej z podziękowaniem za wzięcie udziału w Konkursie. Przedszkola  nagrodzone i wyróżnione otrzymają dyplomy drukowane.
  6. Prace nie spełniające wymogów regulaminowych, nie będą brały udziału
    w konkursie.
  7. Dane osobowe uczestników pozyskane są wyłącznie do celów konkursu
    i nie będą udostępnione podmiotom trzecim.

Uwagi:

  1. Przekazując prace na konkurs, uczestnik zgadza się na umieszczenie pracy
    na stronie www, blogu oraz profilu facebookowym Organizatora.
  2. Biorąc udział w konkursie, uczestnik akceptuje jego regulamin.
  3. Dyplomy i nagrody zostaną przesłane pocztą lub przekazane osobiście.

 

ZAPRASZAMY!!!

 

Urodziny Uszatka – konkurs plastyczny dla przedszkoli

Kto klapnięte uszko ma? Z wizytą w odległej krainie dobrych manier i foliowych kałuż

Iluż moich znajomych milczy posępnie na temat 60-latka, bohatera zbiorowej wyobraźni dzieci PRL-u, misia, po którego nikomu nie chciało się sięgnąć, by zabrać do domu ze sklepowej półki? Tych znajomych, już dorosłych, jest wielu. Przyczyną, jak się domyślam, może być mentorski ton spersonifikowanego misia, niezbyt w naszym rozedrganym czasie zrozumiała pogoda ducha i zaradność pochodząca z niewzruszonego przeko-
nania o harmonii zastanego świata. Nie zapominajmy też o jego naiwności, jakże przy-
pominającej stan wiedzy o otoczeniu najmłodszych: miś doświadcza najróżniejszych zderzeń z rzeczywistością, które dorośli mogą traktować protekcjonalnie, dzieci jednak podchodzą do nich jak do czegoś znajomego. Czy można urosnąć po deszczu? Czy warto rozpędzać się przed kałużą w nowej, świetnej koszulce, sprawdzać jak wygląda pociąg tuż przed jego odjazdem?

ŚMCD

Uszatek – a ucho klapnęło misiowi w chwili, gdy osłabła jego wiara, że ktoś go zechce
i zakupi w sklepie z zabawkami – co gorsza ma tendencje do egocentryzmu, często
się przechwala i innych poucza,  zazwyczaj jednak dostaje od świata po uszach i musi przyznać się do błędu. Jak zauważa autorka kapitalnego wstępu do jubileuszowego wydania zbioru opowiadań o Misiu Uszatku (wydawnictwo Nasza Księgarnia 2016), Małgorzata Strękowska-Zaremba, jego przywary nie tylko śmieszą, lecz także stwarzają okazję, żeby „cztero- i pięcioletni malcy poczuli się mądrzejsi i dojrzalsi”. Zresztą domi-
nująca słabość niedźwiadka, skłonność do łakomstwa, winna i dziś służyć rodzicom
do wychowania swych dzieci ku zdrowej żywności.

Męcząca może zdawać się również nieustanna chęć niesienia pomocy; wszelako, Uszatek, nie jest w tym dążeniu odosobniony – w wielu dzisiejszych kreskówkach,
już w czołówce, słychać pieśni o tym by „codziennie pomoc nieść”, i że bohaterka, bodajże Wissper, „pomogła już”.

Kiedy Miś dorasta i idzie do przedszkola predylekcja do wymądrzania się osiąga punkt krytyczny – wydaje się, że wciąż słyszymy jak Uszatek napomina kolegów by wycierali buty, ubrali szaliki czy poznali różnice między pojęciami „dziś”, „wczoraj” i „jutro”. Zara-
zem jednak myli znaczenia innych terminów, miesza mu się w głowie dokładnie tak jak przedszkolakom, które znam, którym byłam sama.

Nim wrócę do fenomenu dobranocek z Uszatkiem, kilka słów poświęcę jeszcze nad-
zwyczajnej książce, będącej antologią zbiorów opowiadań: „Przygody i wędrówki Misia Uszatka” (1960), „Nowi przyjaciele Misa Uszatka”(1963), „Gromadka Misia Uszatka” (1964), „Bajki Misia Uszatka” (1967) oraz „Zaczarowane kółko Misia Uszatka” (1970).

Na samym początku była wszakże nie książka, a dwutygodnik „Miś-przyjaciel najmłod-
szych”, którego pierwszy numer ukazała się 12 lat po wojnie. Czesław Janczarski, poeta
z wołyńskiego dworu, ze względów cenzorskich musiał porzucić tematykę związaną
z kresami i postanowił poświęcić się literaturze dla dzieci, dla których napisał około
80 książek (m.in. „Jak Wojtek został strażakiem”). W 1957 r. Autor Uszatka zostaje re-
daktorem naczelnym „Misia”, w którym redaktorem graficznym był podówczas Zbig-
niew Rychlicki.

Zbigniew Rychlicki, jedyny polski twórca uhonorowany nagrodą IBBY w komitecie im. Hansa Christiana Andersena, zwaną „Małym Noblem” (1982 r.), zilustrował ponad 150 książek, głównie baśni; z jego rysunków pamiętamy również np. słonia Dominika czy Plastusia. Uważał, że książka dla małego odbiorcy „często jest pierwszym salonem sztuki”. Grafik używał koloru, kolażu, jego ilustracje są wesołe, lekkie w treści, jakby
w ciągłym ruchu, do tego komunikatywne i zatrzymujące uwagę dzieci; przynoszą też poczucie bezpieczeństwa. W jubileuszowym zbiorze Naszej Księgarni znalazł się pełen zestaw owych naprawdę wyjątkowych obrazów.

02MiśW literackim świecie Uszatka, choć zewsząd regulowanym wiedzą o zasadach jego działania, życie wydaje się lekkie, a przyroda tajemnicza. Miś jest, jak pisze Małgorzata Strękowska-Zaremba:

Uroczy jak małe dziecko, czasem dziecinnie nieporadny, to zdziwiony światem, to znów zaskoczony przygodą, beztroski, radosny, pewnie kroczący w świat, stropiony lub przejęty
swoją rolą. Zmienia miny, przebiera się w różne stroje i wydaje się w ciągłym ruchu. (…)

Otulone lekkością takich obrazów dziecko wchodzi w wykreowaną przestrzeń bez lęku,
by zachwycić się soczystymi, zdecydowanymi barwami, ornamentyką nawiązująca do folkloru
i przejść do kolażowych widoków łączących postrzępione linie z liniami prostymi, nieregularne kształty z bryłą geometryczną, słowem: światem realnym przefiltrowanym przez magię spojrzenia artysty – mistrza ilustracji.*

00MiśJako, że nie pamiętam z dzieciństwa wydania książkowego przygód Uszatka, muszę przyznać, że niezmiernie zdziwiła mnie objętość opowiadań o misiu; w zasadzie, przy-
zwyczajonej do przeładowanych akcją, jednak szkicowych fabuł współczesnych popu-
larnych bajek, wydały mi się niemal pozbawione pointy, jakby były zaledwie zaczątkiem jakichś historii. Nastroszona nieco i niepewna reakcji moich prywatnych odbiorców zanotowałam wszakże, że słuchają mnie z zainteresowaniem, jednocześnie wpatrując
się intensywnie w towarzyszące każdej historyjce ilustracje. W świecie Uszatka zaprawdę jest coś niebywałego, o czym ja już nie wiem. Tym bardziej wszakże warto zajrzeć do tej, może nieco już archaicznej, jak na nasze dziwne czasy, książki.

Międzynarodowa sława filmowa

Status filmowej gwiazdy zyskał Uszatek wraz z upowszechnieniem 104 odcinków serialu animowanego, produkowanego od 1975 r. przez Studio Małych Form Filmowych Se-
Ma-For w Łodzi. Jeszcze wcześniej powstały dwa filmy o Misiu, który od początku miał szczęście do swoich filmowych twórców. „Niewidzialnymi” byli Janusz Galewicz – jeden
ze scenarzystów i autor piosenki z czołówki i końcówki, Sławomir Grabowski – autor komentarzy, Piotr Hertel – kompozytor muzyki, oraz scenograf i twórca lalek – nieza-
stąpiony Zbigniew Rychlicki. Ostatni z nich – ponieważ w czasie jednego dnia zdjęcio-
wego można było nagrać 10-20 sekund filmu (odcinek trwał ok. 7 minut) z nudów przebierał bohatera kilka razy w trakcie jednego epizodu. Stąd wzięła się nadzwyczajna schludność Misia oraz bogactwo jego garderoby, z  ubraniami na każdy rodzaj pogody, szlafrokami i piżamami, co zresztą dobrze współgrało z charakterem filmowego Misia. Największą sławę zyskał jednak wybitny aktor teatralny i filmowy, Mieczysław Czechowicz, który obdarzył Uszatka niezapomnianym głosem.

Animowany Miś rzeczywiście może konsternować pedanterią, moralizatorstwem (przy-
pomnijmy choćby złote myśli wypowiadane przed snem) czy nawet sztywniactwem. Skąd zatem międzynarodowy triumf piosenki „Misie lubią dzieci, dzieci lubią misie?”

Mgliście, bo mgliście, ale jednak pamiętam te dobranocki z dzieciństwa – końcówki słusznie minionych czasów PRL-u. Lat, w których niezbyt wiele, prócz naprawdę ponu-
rych rzeczy, było stałe, których zimy były ciemne i dość brudne, a wiosny stosunkowo biedne. Wtedy ciągnęło mnie (jak muminkową Bukę) do ciepła bijącego z domków Misia
i jego przyjaciół, a nawet z przedszkola, do którego chodził (moje wydawało mi się raczej posępnym przybytkiem). Uszatek w swej prostocie i pewności siebie był dla mnie rozbrajający i chyba stanowił swego rodzaju antidotum na cienie ówczesnego świata.

Powstrzymałabym się jednak przed umieszczeniem naszego bohatera w kombatanckiej szufladzie **, czym bowiem wytłumaczyć jego niebywałą popularność w takich krajach jak Finlandia, Japonia, obie Ameryki czy Afryka? Serial o przemądrzałym misiu z klapnię-
tym uszkiem stał się jednym z najlepszych produktów eksportowych polskiej kinema-
tografii. W różnych krajach niedźwiadek zyskał nowe imiona, np. Peluchon, Meczko Kle-
pouszko, Medvedek Uhec, Teddy Puschelohrs, L’osset Faluc.

Czy wobec takiego pluszowego fenomenu warto pozostać obojętnym?

03Miś

Jeśli nie znacie jeszcze odpowiedzi, przyprowadźcie dzieciaki na DomBajkowe warsztaty (wstęp bezpłatny), które poprowadzimy dla wszystkich ciekawych w piątek 29-ego września przy ul. Święty Marcin – o 15-ej w siedzibie Stowarzyszenia Łazęga Poznańska (ul. Św. Marcin 75), oraz o 16-ej w galerii Jak (św. Marcin 37). Będziemy, jak zwykle, czytać
i majstrować wokół bohatera spotkania. Zrobimy jakieś przygody!

Maria

Wydarzenie „ŚWIĘTY MARCIN CZYTA DZIECIOM – URODZINY USZATKA” organizowane jest dzięki dofinansowaniu Miasta Poznania, data jest datą szczególną: Ogólnopolski Dzień Głośnego Czytania obchodzony jest 29 września w całym kraju.

„Miś Uszatek”, Czesław Janczarski, Zbigniew Rychlicki
Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2016

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron wydawców, zasobów własnych oraz ze stron:
papierowemysli.pl, biznesistyl.pl, ckis.kalisz.pl, wspolczesny.pl oraz film.onet.pl

* „Miś Uszatek”, Czesław Janczarski, il. Zbigniew Rychlicki, wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2016; s. 14.

** Zdarzyło się jednak kilka antysystemowych wybryków związanych z Uszatkiem: fragment, w którym zwierzaki parodiują I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka („Pomożecie Prosiaczkowi?” „ Pomożemy!”) rzecz jasna został zdjęty przez cenzurę; wiarygodność czasopisma „Miś” poświadczyli studenci protestujący w Marcu’68, skandując „Tylko Miś nie kłamie!”, a w stanie wojennym numer, w którym zamiesz-
czono instruktaż wykonania domowej drukarki z ziemniaka lub ze szpulki, błyskawicznie zniknął z kiosków (wskazówki zilustrował Bohdan Butenko). Więcej anegdot można poznać zaglądając do wstępu najnowszego zbioru historii Misia Uszatka.

 

Kto klapnięte uszko ma? Z wizytą w odległej krainie dobrych manier i foliowych kałuż