Jak nieśmiałek śmiałkiem się staje

Dwoje bohaterów. Jedno z nich nie może żyć bez włóczęgi, przygód, wyzwań, adrenaliny.
Drugie przeciwnie, szczęście odnajduje w domowym zaciszu, oddając się robieniu na
drutach, pielęgnacji roślin doniczkowych, wypiekom.

Odwagi00

Historię typową dla związków męsko-damskich w nowe, kolorowe ramy obejmujące obraz przyjaźni, oprawia Nicola Kinnear, londyńska, zakochana w naturze i folklorze autorka. To jedna z tych opowieści, które przekonują nas, że warto opowiadać na najróżniejsze sposoby o tym, jak ważna jest wiara w przyjaźń, lojalność, w zaufanie do kogoś, kto „umie” inne rzeczy. To „umie” dla tego, który „nie umie” zdaje się być nieosiągalne. Jak długo można pozostawać blisko, w cieniu kogoś, kto jest zdolny do wszystkich tych rzeczy, o których boimy się nawet pomyśleć? Czy ktoś, kogo nie stać na czyny, które przyjacielowi nie sprawiają żadnej trudności, a wręcz przeciwnie – sprawiają największą radość – zasługuje na tę przyjaźń?

 

„Odwagi, zajączku” – to kolejna barwna historia w serii bestsellerów wydawnictwa Amber traktujących o wadze i wyzwaniach przyjaźni. Jedno z bohaterów w pewnym momencie załamuje się kolejną odmową przyjaciela, który nie może wziąć udziału w tym, co proponuje mu towarzyszka – bo się po prostu boi. Tę mizerię mieszaną z poczuciem winy kończy spięcie – wyładowanie, wynikające z mieszaniny żalu, tęsknoty i
rozczarowania.

Zajączek wzmaża się, zaciska ząbki, pakuje do plecaka wszystko, co mu się wydaje, że może go ocalić. Przechodzi przez złowrogi próg dziupli, i podobnie Maciupkowi, postaci stworzonej przez Tove Jansson, stawia czoła swoim największym lękom. Dochodzi do punktu, w którym ratuje swoją „lady tramp”, i przekracza – zdaje się, że już na zawsze – biegun bezpiecznego przywiązania do zamknięcia.

Odwagi01.jpg

Myślę, że każdy zasługuje na przyjaźń, trzeba ją tylko wywołać. A potem o nią dbać, być czujnym, mieć wyobraźnię, i umieć poczekać.

Szczęśliwe przyjaźnie polegają – chyba – na cieszeniu się z tego, co najlepszego Ktoś chce nam podarować z siebie. Nie musi się to nam wydawać na początku najlepsze, najbardziej wartościowe. Ale jest takie od naszego przyjaciela. Dokładnie tak jak awanturnicze przygody Luny i zamknięte w domu ambicje Logana.

Różnice to jedna z pierwszych rzecz, którą wyczuwają między sobą młodzi ludzie. Jakąż przygodą jest robienie z tych nie do zniesienia różnic balona!

Maria

„Odwagi zajączku”, Nicola Kinnear
Seria Przyjazna Łapka
Wydawnictwo Amber

Źródła ilustracji: zasoby własne oraz ze strony wydawcy.

Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania! #poznanwspiera

Jak nieśmiałek śmiałkiem się staje

Gdzie jesteśmy? “Tutaj jesteśmy”

Oliver Jeffers (w Polsce znany m.in. z „O niezwykłym chłopcu, który pożerał książki”, „Jestem dzieckiem książek”, „O chłopcu, który pływał z piraniami”) narysował i opisał książkę, którą można by nazwać ilustrowanym wstępem do życia na Ziemi.

Here we are – tak w północnej Irlandii zwykle się mawia po wejściu dokądś w towa-rzystwie, w chwili ciszy. Jeffers dedykuje swoją książkę Harlandowi, synkowi, aby mu „pomóc zrozumieć świat”. Są w niej rzeczy, które według autora warto wiedzieć. W wywiadzie dla Guardiana przyznaje, że najpierw myślał o liście do syna, rosnące stosy notatek jednak postanowił zawrzeć w ilustrowanej książce.

„Cześć, maleństwo. Witaj na naszej planecie. Nazywamy ją Ziemią.” Chyba większość rodziców przeżywa niepokój o to, czy sprostają zadaniu objaśnienia świata w całej jego złożoności i prostocie; czy znajdzie właściwe słowa, odniesienia, metafory. Gdyby Jeffers nie został ojcem, jak sam mówi, nie byłby w stanie napisać tej książki. Jest ona swojego rodzaju kompendium wiedzy o świecie – z perspektywy ojca przedstawiającego dziecku, które trzyma na rękach, nie tylko najbliższe otoczenie, ale świat cały.

Tutaj02.jpg

Zaczyna od ogółu, kosmosu – ponieważ wraz z pojawieniem się Harlanda natychmiast doświadczył stanu “mikro i makro”- skupiony na malutkim obiekcie coraz lepiej zdawał sobie sprawę jak przepastna jest rzeczywistość dookoła. Kolejne ilustracje przedstawiają, niczym w biblii, lądy, morza, wreszcie ich mieszkańców. Ambicją Autora nie jest dochodzenie szczegółów, wyhamowuje tam, gdzie, jak się dorosłym wydaje, leży granica dziecięcej zdolności pojmowania.

Krótkie komentarze dopełniają kapitalne, jak zwykle u Jeffersa, ilustracje, z naniesionymi gwiazdozbiorami, podziałem przestrzeni nad ziemią, anatomią człowieka („Dbaj o ciało, bo większość jego części nie odrasta”). Jak każda wypowiedź rodzica, nie jest ona pozbawiona dobrych rad oraz przesłania. Dowiadujemy się zatem co jest naprawdę ważne, żeby przeżyć, jak bardzo różnorodne gatunki zwierząt i rasy ludzi zamieszkują Ziemię. Jak odróżnić dzień od nocy? „Ogólnie jest tak, że kiedy widać słońce, to jest dzień i wtedy robimy różne rzeczy.” Zagadnieniu czasu, który bywa, że płynie leniwie towarzyszy przestroga by dobrze go wykorzystywać, ponieważ często jednak „pędzi jak szalony”.

Tutaj01.jpg

Autor, chcąc nie chcąc, wypowiada się po trochę w imieniu całej ludzkości (mnie samej wobec pierwszego synka wydawało się, że niezbyt zgrabnie występuję w roli tłumacza i przewodnika japońskiego ministra, który nic z tego co plotę nie rozumie, ale uprzejmie się uśmiecha), czyli dotychczasowych mieszkańców Ziemi, która „wygląda na wielką. Ale i nas jest tutaj całe mrowie – dokładna liczba – więc bądź dobry. Dla wszystkich starczy miejsca.”

Opowieść kończy się poruszająco i prawdziwie. Kiedyś, nas, narratorów-rodziców, zabraknie. Ale i na to Autor znajduje radę: „Zawsze możesz spytać kogoś innego. Na Ziemi nigdy nie będziesz sam”

Warto zajrzeć też na ostatnie, pozbawione ilustracji, strony. Na nich opowiadający synkowi o świecie przejęty nową rola i ogromną odpowiedzialnością ojciec cytuje m.in. słowa własnego Taty. Dziękuje również nam, czytelnikom.

Zapraszamy do wspólnego wysłuchania osobistych „wskazówek dla mieszkańca planety Ziemia”, pomóżcie nam rozjaśnić jej tajemnice.

Maria

Oliver Jeffers
Tutaj jesteśmy
Wydawnictwo Zielona Sowa 2018

Źródła ilustracji: zasoby własne, wydawca oraz https://www.theguardian.com.

Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania! #poznanwspiera

Gdzie jesteśmy? “Tutaj jesteśmy”

Mam tak samo jak ty. Gdacze, mruczy, mówi

Zdecydowanie nieczęsto autorzy książek bardzo dla dorosłych piszą również dla dzieci. Wyróżniony m.in. za debiutancką powieść Nagrodą Goncourt’ów za Une éducation libertine, Jean-Babtiste Del Amo, autor głośnej ostatnio powieści Animalia, weganin i aktywista na rzecz zwierząt wyciągnął ku nam drobną, lecz bardzo mocną wypowiedź – świetną dla dzieci i dorosłych Tak jak ty.

 

Tak jak ty00.jpg

Lektura intryguje od pierwszych stron – nie wiadomo bowiem do końca, kto jest jej nar-ratorem; ikoniczne rysunki znanej z ilustracji np. bestsellerowej trylogii o uczuciach wydawnictwa Entliczek (aut. Astrid Desbordes Miłość, Moja młodsza siostra, Co mi powiedział tata) nie muszą dodawać zbędnego już dramatyzmu historii. Głos przekonuje nas łagodnie do tego, że dzieli z nami doświadczenia, na ilustracjach zaś widoczne jest zawsze dziecko w typowych dla małego człowieka sytuacjach oraz, z drugiej strony, różne rodzaje zwierząt.

Tak jak ty02.jpg

Raz bywam wesoły, a kiedy indziej smutny. Mam swoje uczucia – tak jak ty.
Bardzo nie lubię, kiedy mnie coś boli!

W możliwie najprostszy i najmniej pryncypialny sposób dwoje artystów ustawia nas na wspólnym rodzinnym zdjęciu ze zwierzakami, darowuje nam nowych bliskich. Nic nie każe, tylko wskazuje z delikatnym uśmiechem, że nie jesteśmy sami, że możemy się poro-zumieć, bo mamy z kim. Póki wciąż mamy z kim.

Tak jak ty01.jpg

Zapraszamy do wspólnej lektury na nasze świętomarcińskie podwórko w sobotę 20 lipca.

Maria

Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania! #poznanwspiera

„Tak jak ty”, Jean-Baptiste Del Amo
ILUSTRACJE: Pauline Martin
wyd. Entliczek

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy oraz ze stron: http://www.theguardian.com i http://www.albin-michel.fr.

 

Mam tak samo jak ty. Gdacze, mruczy, mówi

Guido, Wzmacniacz

Ktoś Inny. Zawsze ich za mało.

Belg, Guido van Genechten to znany w 40 językach autor obrazkowych książek o rze-czach najwstydliwszych – tak, również o kupie (popatrzcie np. na „Wielki konkurs kup”, „Ale kupa! Co masz w pieluszce?”), ale, gdyby kupa nie była dla kogoś jakimś problemem o wielkim formacie, może zainteresuje się innym kłopotem, który często bywa tabu – innością, odstępstwem od większości, czymś, co mylnie czasem zwie się ułomnością.

Genechten

Van Genechten, twórca także serii opowiastek o kochanej przez maluchów Małej Białej Rybce, podobnie jak w „I co teraz?” pochyla się nad odrębnością, której nikt nie ma ocho-ty nazwać wybitną, lecz większość ją wyśmiewa. Rikki, w polskim tłumaczeniu Rikuś, ma jedno ucho klapnięte. Co nie było powodem do wstydu w zacnym świecie naszego Misia Uszatka, w otoczeniu króliczka jest przyczyną wielu przykrości.

 

I teraz: schemat jest taki, że bohater z nie takim uchem próbuje je zakryć, naprostować, dokształcić do uszu reszty. No, żeby nie odstawać, wiadomo. Co jest nowego: chłopacy i dziewczyny królicy, kiedy ostatecznie Rikuś udał się do lekarza (laryngologa chyba…! W życiu bym nie poszła, po traumie wycinania migdałków), i trochę go nie było (mądry doktor zbadał przede wszystkim, czy pacjent słyszy, a jak wygląda ucho – to z doś-wiadczenia podzielił się, że każde inne) – zatem jak już w końcu wrócił Rikuś na pole swojej sromoty, co tam się z niego śmieją – okazało się, że tak naprawdę to za nim tęsknili. Że niby co tam znowu śmiesznego zrobiłeś z uchem (i owszem, były różne próby
naprostowywania i usztywniania z pomocą marchewki czy patyka) – ale w ogóle – dlaczego tak długo cię nie było?

Rikuś02.png

Stąd, od Guido, przyszła mi myśl, że odrębność nie musi być śmieszna, żałosna – to oczywiście zależy od  towarzystwa – ale może jest tak, że jest po prostu atrakcyjna. Że, zwłaszcza gdy zniknie – jej brakuje. Bo na czym budujemy siebie – na zderzeniu z Innym.

Dużo jest książek o okularnikach, pulchniasach, chudeuszach. Nigdy dość. Przypomnijmy sobie siebie lat 10.

Maria

Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania! #poznanwspiera

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy oraz lubimyczytac.pl.

 

Guido, Wzmacniacz

Sztuka będzie pamiętać. Wszyscy mieszkamy w wiosce w Kamerunie

W najbliższą sobotę Dom Bajek zaprasza do miejsca, w którym jeszcze nas nie słucha-liście – przeczytamy Wam taniec, grę i śpiew, które powstały, rozbrzmiały i przemieniły życie w afrykańskim Kamerunie.

Tańcz córko księżyca 00

[spragnionych większych wrażeń zachęcamy do podejrzenia filmu tutaj]

„Tańcz, Córko Księżyca!” to napisane po francusku przez kameruńskiego poetę uniwer-salne opowiadanie o niezwykłym talencie, który, bywa, że powoduje dystans od ludzi, ale nigdy od przyrody, która dzięki wrażliwości zamienia się w sztukę.

W rodzinie muzyków zamieszkujących afrykańską wioskę, podczas pełni, pieśniarka rodzi córeczkę. Nie jest to tylko prywatne wydarzenie – artyści są ważni dla wszystkich mieszkańców wioski, są też przez nich kochani, ponieważ ludzie rozumieją jej śpiew i grę bębniarza. Co więcej, słyszą w ich muzyce radości i smutki swoich własnych przeżyć, przez co, prawdopodobnie, stają się bogatsi. Blisko tej sztuki lepiej im się żyje.

Tańcz córko księżyca 01

Gdy w ich rodzinie zdarzyło się coś, co wszakże w wielu rodzinach się zdarza – kobieta została mamą a mężczyzna tatą, młodzi rodzice wyrazili swoje emocje jak nigdy dotąd.  Ponieważ mamy do czynienia z pierwszorzędną książką, proszę, przeczytajcie jak, również dzięki talentowi tłumaczki Katarzyny Skalskiej, wybrzmiewa brzmi fragment opisu (zmieniłam tylko zapis, bo nie każdy przecież musi podskakiwać na widok aliteracji):

O to czo na
bi ciem bę bna
wi bra cją pie śni
i tu po tem tań ca

Córka Księżyca, która swoje imię zawdzięcza babci – mistrzyni słowa, która zrobiła coś, co potrafią tylko poeci i pisarze – połączyła obraz, znaczenie i gotowe słowa. Owszem, Córka Słońca – bo jej twarzyczka ożywiała mieszkańców jak poranne słońce, Córka Kwiatu – zaproponowała inna kobieta z wioski – kojarzy się z radością i słodkim zapachem. Wszyscy jednak z radością powitali słowa babci, znów bowiem zrozumieli i zapamiętali chwilę i jej znaczenie, także swoją przyszłość:

Nazwijmy ją Córką Księżyca
Bo przyszła na świat podczas pełni.
Będzie rozświetlać smutek
Naszych czarnych nocy.

Jak niedawno przypomniał mi w swoim felietonie poświęconym abstrakcji Michał Rusinek, „metafory i porównania pozwalają nam zobaczyć coś, czego gołym okiem nie widać. Kiedy coś zobaczymy, to jest szansa, że zrozumiemy, choćby i było bardzo abstrakcyjne. A im bardziej cos jest abstrakcyjne, tym bardziej wymaga metaforyzacji, tym bardziej domaga się sprowadzenia do rozpoznawalnego obrazu”*. Za Kouamem Tawą powtórzę tylko dwie z siedmiu prób opisu tańca Córki Księżyca, resztę Wam pozostawiam:

Jej taniec był
jak piruety jaskółek i ważek
w pogodny dzień.

 Córka Księżyca
Tańczyła jak jajko
Balansujące na skale,
Które nie tłucze się i nie pęka.

Sztuka dziewczyny musiała być tak przenikliwa i dojmująca, że ludzie wierzyli, iż swoim działaniem może zmienić rzeczywistość; nawet tę, a może i zwłaszcza tę (po cóż marnować talent na rzeczy przyziemne w rodzaju niesnasek między bliźnimi) od ludzi zupełnie niezależną: suszę i powódź. I nie było w tym nic desperackiego.

Tańcz córko księżyca 02.jpg

Piękno płynące z wnętrza dziewczyny wyznaczyło swoją cenę. Nikt, choć o tym właśnie marzyła, i ku temu szykowała swój najbardziej niezwykły taniec, nie miał odwagi na tyle, by zbliżyć się do niej i ją pokochać. „Tańcz, Córko Księżyca!” wołali z serdeczną prośbą o szczęście.

Opowieść ujęta jest w kunsztowną klamrę opisującą naturę starości: dzieje młodej dziewczyny przypominane są komuś, kto widzi idącą powoli długą drogą staruszkę, która co rusz to przystaje, bo stopy ma ciężkie i brak jej oddechu. Przejmujące w opowiadaniu Kouamy Tawiego jest to, prócz ludzi znają ją najlepiej ptaki, równiny, góry, rzeki i droga, które zachwyt i szacunek wyrażany niegdyś tańcem Córki Księżyca oddają teraz wierną jej pamięcią. Ptaki śpiewają kwiatom, że jej serce nigdy tańczyć nie przestało. Taniec – życie i sztuka, pokora wobec rzeczywistości ochroniły dziewczynę, a teraz już dojrzałą, słabą kobietę, przed zgorzknieniem. Wymarzony taniec ślubny, który miał być w jej życiu najpiękniejszym, takim, że

aż niebo z ziemią
połączą się w pocałunku

Staruszka regularnie pokonuje długą, stromą drogę w kurzu i żarze po to, by zebraną przez siebie kukurydzą dać siłę ptakom, żeby to one swymi skrzydłami połączyły w poca-łunku niebo i ziemię. Żebyśmy mogli je zobaczyć i, być może, zatańczyć.

Maria

Tańcz, Córko Księżyca!, Kouam Tawa
Ilustracje: Fred Sochard
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2018

Książkę będziemy czytać, oglądać, grać i tańczyć w najbliższą sobotę, 25.05., o 10.30, w nowym kapitalnym miejscu – warsztatowni CookLookBook u Marty Jaśkiewicz, na Jeży-cach przy ul. Kochanowskiego 1/12b. Projekt „Dom Bajek Wciąż Czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania! #poznanwspiera

P.S. Kamerun to kraj wielkości Hiszpanii, położony w zachodnio-środkowej Afryce. Ma plaże z palmami, nad oceanem,  wielkie jeziora, soczystą dżunglę, góry, z których najwyższa to Cameroon (4070m n.p.m.), na północy suchy Sachel. Słonie, hipopotamy, krokodyle, szympansy, pawiany, antylopy, lwy.

Fotografie zaczerpnęłyśmy z zasobów wydawcy.

Sztuka będzie pamiętać. Wszyscy mieszkamy w wiosce w Kamerunie

Houston, nie mamy problemu! O mgławicowej naturze bałaganu na stole

Dawno nie widziałam książki dla maluchów, która tak dobrze łączy w sobie elementy fantastyczne z realistycznymi. Niczym w najporządniejszym komiksie rozpoznajemy elementy zwyczajne, ale te, poprzez sąsiadowanie z nadzwyczajnymi tracą swą swojską jednoznaczność.

Ziemia00

„Ziemia do Jadzi” to dzieło dwóch artystów: Maćka Blaźniaka (założył wydawnictwo i studio graficzne Ładne Halo, współrealizuje projekt Niemapa, w którego poznańskiej części znalazła się Biblioteka Domu Bajek, i owszem, wygrał np. międzynarodowe nagrody Red Dot Design i iF Design) oraz Przemka Liputa, odpowiedzialnego tu za obraz, autora m.in. „Roku w Przedszkolu”, „Kacperka i jego spraw”, masy ilustracji wybieranych przez wydawnictwa edukacyjne, a także grafik i animacji. Szkoda, że nie możemy Wam go pokazać, bo nie znalazłyśmy porządnego zdjęcia.

Co mnie ujmuje w „Ziemi do Jadzi”, to zawrót głowy znany z komiksu czy animacji z czasów, gdy wyprawa w kosmos była trudna do wyobrażenia, a z pewnością nie odegrana jeszcze na różne sposoby w tysiącach filmów science fiction (jak ja to mówię: lubię czasem popatrzeć na kawałek dobrej rakiety). Ale, ale – prawdziwym dostatkiem jest brak wyraźnego „waloru retro”, który nieco, choć jakżeby mistrzowie z lat 50-60-tych nie byli wspaniali, zaczyna we współczesnych ilustracjach
się nudzić.

Nie ma tu fikcji baśniowej, jest inżyniersko-wizjonerska. To nie Gaja mówi do Jadzi, tu dużo jest szczegółów, wiedzy o planetach, budowie rakiet i nawigacji. Na poziomie dziecka, zatem szerszym przynajmniej o jeden wymiar od dorosłego.

Ziemia01

Dzięki ZIEMI wszakże rodzice mogą spróbować w sposób zdrowy poszerzyć swoją percepcję: świeżo spojrzeć na układ przedmiotów leżących na obrusie (weźmy układ nieodpakowanego masła, cukrowego groszku, butelki keczupu, smugi tegoż na talerzu, smartfon, słuchawki). Dodać pilot do telewizora (autopilot), suszarkę (jednostka napędowa), pęk kluczy (układ zapłonowy), latarkę, starożytny cedzak, ekierkę. Nieśmiertelny karton po czymkolwiek (moduł pokładowy).

Ziemia02

Książka dwóch panów jest niegłupia (to tzw. ojcowski komplement, czyli bardzo ważny),
bezpretensjonalna, w skali mikro, a równocześnie z kosmicznym dystansem ciągnie nas za rękę, byśmy potupali za róg szafy. Mnie to wzrusza, bo zabawa w Indian i kowbojów (czy ktoś jeszcze wie, co ciekawego się między nimi działo?) z pomocą sznurka (lasso) i patyka (mustang, taki koń) przynosi zawsze myśli o wolności Hamleta zamkniętego w skorupce orzecha. A jednak jestem bardzo retro – poza tym, że na ilustracjach rozpoznaję Poloneza (taki samochód), popularnego w latach 80-tych ze względu na tworzywo plastikowego jeża-przybornika na kredki, elektroniczny zegarek (mocne komunijne przeżycie), małą konsolę do gry, i kojarzę imię Mirka z generałem, który rzeczywiście poleciał w kosmos, zachwycam się rozumem i wrażliwością, która zbliża ludzi a nie odwraca ku przedmiotom doskonałym, surogatom bliskości.

Zapraszamy na warsztaty w Centrum Inicjatyw Rodzinnych przy Ratajczaka 44 w piątek 10 maja o 16.30. Projekt „Dom Bajek wciąż czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania – wstęp wolny.

Maria

„Ziemia do Jadzi”, Maciek Blaźniak
Ilustracje Przemek Liput
Wydawnictwo Mamania
Warszawa 2019

Ilustracje pochodzą z zasobów własnych oraz stron: http://www.behance.net i wallbeing.com.

Houston, nie mamy problemu! O mgławicowej naturze bałaganu na stole

Z Kości, Mięsa, Opowieści. Lekcja anatomii [Książkowo DomBajkowo (5)]

Amerykańsko-angielski duet złożył wysoce artystyczny, wszakże – nomen omen – czytelny hołd dla historii literatury dla dzieci i opowieści, przede wszystkim tych, jak przyznał Oliver Jeffers, na których sami się wychowali, czyli angielskim i amerykańskim klasykom. Projekt zajął im niemal 6 lat.

Jestem dzieckiem książek (w oryg. A child of Books) wyiskrzyło z pasji i talentów obu znanych z różnych, docenianych na świecie projektów, artystów. Sam Winston zajmuje się m.in. typografią i pracuje limitowanymi edycjami wydawnictw będących dziełami sztuki, Oliver Jeffers jest malarzem, autorem instalacji i autorskich książek ilustro-wanych.

Jak sami podkreślają, ich książka jest wyrazem podziwu dla wyobraźni, zaproszeniem, by czytelnicy odnaleźli własne głosy i szukali swych indywidualnych i ulubionych historii. Poetycką prozą oraz typograficzną sztuką artyści przekonują, że nie musimy wcale dotrzeć w interior krainy opowieści sami. Postacią główną historii jest dziewczynka, która, przemierzywszy oceany słów postanawia (nabiera odwagi, prze-konania?), by zaprosić znajomego chłopca do podróży. Razem, trochę jak Maks wypływający własnego pokoju do krainy dzikich stworów, udają się z rzeczywistości, z rodzinnych domów, do krainy wyobraźni, fikcji utkanej z wielogłosu rozmaitych autorów.

Dziewczynka zwierza się, że „Niektórzy już zapomnieli, gdzie mieszkam”. Ma na myśli kogoś bliskiego, kto również czyta, ale odwrócony, i jest to gazeta o „ważnych rzeczach, faktach, biznesie, poważnych sprawach”. Moja babcia, która po ciężkich wojennych przeżyciach z dworku musiała przenieść się do pobliskiego miasteczka, w którym została bibliotekarką, gdy zamieszkała z nami, miała zwyczaj czytać moje lektury tuż po mnie. To znaczy po tym, gdy przestała mi je czytać na głos. Obserwowałam ją spod oka, mimowolnie notując przy którym rozdziale się uśmiecha, i gdzieś w głowie i w sercu dalej budowała się między nami relacja oparta na wspólnocie doświadczeń zmyślonych historii. Bardzo ją szanowałam za to, że czyta te dziecinne książki tylko, żeby wiedzieć, kim staje się jej wnuczka.

Jestem01.jpg

Krajobrazy – drogi, góry, chmury, morskie groty, lasy, a nawet stwory, liny i gwiazdy – wszystkie te elementy Sam Winston kunsztownie zbudował z liter składających się na fragmenty klasycznych bajek, na których obaj artyści się wychowali. Wyspa skarbów, Czarnoksiężnik z Oz, Alicja w Krainie Czarów, Piotruś Pan, Podróże Guliwera – stare słowa 42 różnych pisarzy tworzą świeże scenerie, przygody, przeżycia.

Jestem dzieckiem książek to książka mądra i bardzo elegancka, tą tajemniczą, wysoce artystyczną, przez co nieco tajemniczą elegancją najwyższej wartości. Wydawnictwo Tekturka oddało jej wszelkie honory, za co Dom Bajek dziękuje drżąc cośkolwiek w posa-dach z zadowolenia.

Jestem02.jpg

Zapraszamy na warsztaty w Centrum Inicjatyw Rodzinnych przy Ratajczaka 44 w piątek 12-ego kwietnia o 16.30. Projekt „Dom Bajek wciąż czyta Maludom” dofinansowano ze środków budżetowych miasta Poznania – wstęp wolny. Musicie to zobaczyć!

Maria

Jestem dzieckiem książek
Oliver Jeffers i Sam Winston
Wydawnictwo Tekturka
Lublin 2018

Fotografie zaczerpnęłyśmy z materiałów wydawcy oraz ze stron: http://www.oliverjeffers.com, http://www.iamachildofbooks.com oraz http://www.shelf-awareness.com.

Z Kości, Mięsa, Opowieści. Lekcja anatomii [Książkowo DomBajkowo (5)]