Wyspy Niekanaryjskie. O pożytkach z Dziadka i sztormu

Opowiadania o Stinie należą do tego rodzaju literatury dla dzieci, którą z pewnością
zrozumieją rodzice, na poziomie malowanych akwarelą ilustracji i na poziomie
tekstu, bowiem fabuła ma nadzwyczajne tło skandynawskiej skalistej wysepki, przez-
wyciężony w nieoczywisty sposób kłopot, i niezwykłych bohaterów.

Stina, Państwo sobie wyobrażą, nie jest ani łobuziarą-psotnicą ani wszędobylską fig-
larką, to po prostu białowłosa wnuczka pewnego dziadka o nieoczywistej, szwedzkiej urodzie. Czy jest urocza? No jakże. Czy każdy chciałby mieć takiego Dziadka za dziadka
i móc spędzać lato w jego domku na wyspie? Rozumie się. Jednak w opowiadaniach ilustratorki i pisarki Leny Anderson jest coś jeszcze, co pozwala wracać do nich bez zniecierpliwienia schematycznością historii dla dzieci, i nie jest to  sam splot opisy-
wanych wydarzeń, choć jest naprawdę o czym rozmawiać, a być może bardziej wykreowany przez autorkę świat. Niemal słyszy się krzyk mew, czuje zapach sieci,
smak soli morskiej, dźwięk fal i twardość skały pod stopami.

Anderson, na świecie znana najlepiej z powstałej we współpracy z Christiną Björk,
zresztą zekranizowanej, książki “Linnea w Ogrodzie Moneta” (w Polsce wydanej przez
“Zakamarki”), tworzy obrazy i słowa dające iluzję dotknięcia opowiadanej przez nią
historii. Jakby wchodziło się w film, daję słowo. Jej sceny rodzajowe są pełne szcze-
gółów, ale i spokoju, jak na płótnach klasyków. Jest to świat kompletny, pozbawiony jakiejkolwiek kokieterii, dlatego do opowiadań o Stinie wraca się z radością i ciekawoś-
cią, właśnie tak, jak w miejsce, w którym spędzało się wakacje mając za jedyny zaawansowany technicznie wynalazek radio.

Lato02

Jak Dziadek rozwiąże kłopot dzielnej Stiny, która pewnej nocy wybrała się podziwiać
sztorm? Odpowiedź, jak mniemam, warta najlepszych blogów na temat wychowania.
Ponieważ dzięki mikrodotacji Miasta Poznań nasza Biblioteka Domu Bajek wzbogaciła
się o “Lato Stiny”, chcę Wam bardzo polecić również drugie opowiadanie zamiesz-
czone w książce – przekonacie się, co może stanowić najlepszy prezent urodzinowy
i jak bardzo pamięć o urodzinach fantastów jest ważna.

W Bibliotece od dzisiaj będą też na Was czekać inne morskie opowieści: Erica Carle
“Konik Morski”, z kapitalnymi oknami przez które widać podwodne rośliny, nadzwy-
czajna “Co kryje morze” Ainy Bestard z kompletem kolorowych szkiełek do odkry-
wania tajemnic głębin (obie wydane przez Tatarak), kolejne monumentalne i wybor-
ne dzieło Aleksandry i Daniela Mizielińskich “Pod ziemią, pod wodą” (Dwie Siostry), oraz niezawodny “Pan Maluśkiewicz i Wieloryb” Juliana Tuwima, narysowany przez Bohdana Butenkę.

Przyjdźcie na nasze podwórko w sobotę, 12-ego sierpnia o 12-ej, wypożyczcie co się
Wam będzie podobało, a po wspólnym czytaniu o przygodach Stiny narobimy razem
różnych morskich cudów, no i postaramy się znaleźć trochę morskich skarbów.

Wszyscy na pokład!

Maria

Książki:

„Lato Stiny”, Lena Anderson, Wydawnictwo Zakamarki
„Pod ziemią, pod wodą”, Aleksandra i Daniel Mizielińscy, Wydawnictwo Dwie Siostry
„Co kryje morze?”, Aina Bestard, Wydawnictwo Tatarak
„Konik morski”, Eric Carle, Wydawnictwo Tatarak
“Pan Maluśkiewicz i Wieloryb”, Julian Tuwim i Bohdan Butenko, Wydawnictwo Dwie Siostry (wznowienie)

Spotkanie odbywa się w ramach cyklu „święty Marcin czyta Dzieciom”. Projekt dofinansowano w ramach Konkursu Mikrodotacji Centrum Inicjatyw Lokalnych
Poznań 2017.

Fotorelacja z pierwszego spotkania tutaj, z drugiego tutaj.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron wydawców oraz zasobów własnych.

 

Reklamy
Wyspy Niekanaryjskie. O pożytkach z Dziadka i sztormu

ABECADŁO I MASA ZABAWY

Od zawsze podziwiałam moją przyjaciółkę Ewę, która cierpliwie wypiekała cudeńka
z masy solnej na okolicznościowe warsztaty artystyczne, które prowadzi. Wypiekała koniki na biegunach, bałwanki, łosie superktosie i choinki. Jajka wielkanocne, serca i całą masę przeróżnych kształtów, które na jej warsztatach dzieci samodzielnie dekorowały. Postanowiłam sama spróbować i wiecie co? Zakochałam się w możliwościach jakie daje masa solna! Nie powiem, żebym w dzieciństwie nie miała z nią kontaktu, lepiliśmy
na zajęciach jakieś aniołki, ale ona udawała wtedy glinę, a farby – szkliwo. Nie było
więc to takie fajne…a może po prostu byłam za mała aby docenić jej potencjał?

Ja natomiast wiem teraz, że warto wrócić do masy solnej i przypomnieć sobie jaką
frajdę daje lepienie! Proporcje są proste – 1 kg soli i 1 kg mąki – mieszamy ze sobą
i delikatnie dodajemy wodę, tak aby uzyskana masa nie kleiła się nam do rąk.

Prócz masy solnej uwielbiam literki. Literka do literki i tworzy się słowo,
a one razem budują już całe zdania, a te zdania to… wiecie dobrze, że razem zmieniają się w fascynujące historie, które czytam z taką rozkoszą jakbym pożerała najsłodsze abecadło… Swoje słowne łakomstwo przypłaciłam najgrubszymi w historii rodziny szkłami od okularów, ale i tak nie żałuję, co „zjadłam” to moje! A odczytanych
historii nikt mi już nie odbierze.

I od słowa do słowa zapomniałam o najważniejszym – że masa solna pozwoli Wam
w domu stworzyć swoje słodkie abecadło! Wystarczy zdobyć silikonowe foremki
w kształcie alfabetu, najlepiej do pieczenia, bo moje były do lodu i drżałam,
czy wytrzymają pieczenie w 100 stopniach Celsjusza, bo w takiej temperaturze
najlepiej wypiekać masę solną.

masa3

Wytrzymały, czego efektem jest piękny, rumiany i pachnący alfabet, którego lizanie wprawdzie odradzam, ale… zabawa z nim będzie na pewno pyszna! Moim alfabetem podzieliłam się Wami na spotkaniu z książkami o literkach, które miało miejsce
20 lutego w Warsztatach Agaty. Efekty Waszej pracy były doprawdy przesmaczne – zobaczcie je tutaj.

Miłej zabawy!

Ania

A my z Ulką dodamy coś od siebie, bo literki powędrowały z nami do domu i stanowią sporą motywację do twórczej i aktywnej zabawy. Razem z książkami – abecadłami,
które lubimy i których troszkę nam się w domu uzbierało 🙂 Zastosowań mogą mieć naprawdę wiele, począwszy od

„nauki” poprzez wyszukiwanie i dopasowywanie:

SAM_5665

„pisanie” i tworzenie kształtów:

cytowanie książek „L do U wskoczyło”:

SAM_5686.JPG

budowanie, konstruowanie, rzeźbienie:

a nawet tworzenie literkowych laurek (z dedykacją dla Cioci Ani!):

SAM_5714

Polecamy tą prostą zabawę, która niesie tyle radości.

A po godzinach literki powędrowały do DomBajkowego filmiku, który można
podejrzeć tutaj. Miłego!!!

Basia

W literkowych warsztatach oraz do ilustracji powyższego tekstu sięgnęliśmy po książki:

Wydawnictwo Dwie Siostry:

„Słodkie abecadło”, Jerzy Bielunas
Opracowanie graficzne: Grażka Lange

„Od A do Z”, Janusz Minkiewicz
Ilustracje: Bohdan Wróblewski

„Mam oko na litery”, Aleksandra i Daniel Mizielińscy

„Alfabet ciast”, tekst, zdjęcia i ilustracje: Zofia Różycka

„Zoolitery”, tekst i ilustracje: Agata Juszczak
Wydawnictwo Hokus-Pokus

„Abecadło”, Julian Tuwim
Ilustracje: Bohdan Butenko
Wydawnictwo Zysk & S-ka

„Alfabet z obrazkami”, Małgorzata Strzałkowska
Ilustracje: Anita Andrzejewska, Andrzej Pilichowski-Ragno
Wydawnictwo Nowa Era

„Alfabet”, Przemysław Wechterowicz
Ilustracje: Marta Ignerska
Wydawnictwo Znak Emoticon

ABECADŁO I MASA ZABAWY