Książkowo DomBajkowo (6)

To już ostatni wpis w naszym książkowym DomBajkowym cyklu. Tym razem dwa tytuły, w których książka pojawia się symbolicznie, bardziej jako nośnik opowieści. I to nie przypadkowych. Obie przywołane poniżej książki odwołują się do historii literatury dziecięcej, oddając niejako hołd klasycznym pierwowzorom, ale też pozwalając spojrzeć na nie z nieco innej, odświeżającej perspektywy.

Celestynka. Gwiazda na nocnym niebie, Gaëlle Callac
ilustracje: Marie Desbons
Wydawnictwo Tekturka, 2018

W rączkach Dziewczynki z Zapałkami
Baśń w bajce

Książka duetu Francuzek to jedno z ładniejszych pudełek zapałek, jakie kiedykolwiek widziałam. Już się lubelskie Wydawnictwo Tekturka o to postarało. Z pudełka – zdobnej w tradycyjne ornamenty i portrecik Dziewczynki z Zapałkami okładki – wysuwa się książka z inną już okładką, przedstawiającą grono uśpionych dziewczynek-zapałek, wśród których ciekawie zerka gdzieś ponad nas tylko jedna. Celestynka.

Pudełko z zapałkami przedstawione jest tak, jak zawsze je postrzegam, i zapewne nie tylko ja – jako ciepłe i przytulne, tulą się w nim bowiem drewniane, gotowe do niesienia pomocy, zapałki. Podczas gdy reszta zapałek drzemie, Celestynkę pali chęć działania, chęć znalezienia dla siebie godnego przeznaczenia, zgodnie z którym mogłaby zabłysnąć w jakimś godnym celu. Może nim być chwila ciepła ofiarowana siwemu żebrakowi albo źródło światła dla zagubionego na morzu rozbitka. Jednak koleżanki z pudełka sprowadzają naszą zapałkę na ziemię. Takie wyczyny zdarzają się rzadko, tak jak udział w ceremoniale zapalania świeczek na choince.

Autorki przedstawiają Celestynkę serdecznie:
„pełna dobrej wiary, cierpliwie czeka, aż roziskrzy się jej dobra gwiazda”

To ten moment właśnie opisał Hans Christian Andersen w baśni o Dziewczynce z zapał-kami. Przez chwilę dane jej, nędznie ubranej i zmarzniętej, było ogrzać się przy blasku, który dla niej równał się z barwną łuną bijącą od drzewka w domu bogatego kupca. Celestynka odnalazła swoje szczęście, jej iskra uleciała ku nocnemu niebu i zawisła na nim jako gwiazda. Z nowej perspektywy oświeca teraz tych, którzy dopiero poznają historię małej zziębniętej sprzedawczyni zapałek. Czytając ją przedstawioną między okładkami książki.

Rok w krainie czarów, Maciej Szymanowicz
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2017

W serii z sukcesem publikowanej przez Naszą Księgarnię mamy już Rok w przedszkolu, Rok w lesie, Rok w mieście, Rok na wsi, Rok na targu… Wszystkie bardzo interesująco zilustrowane, o różnych obliczach, jak i różni bywają ich twórcy.

Rok w krainie czarów to świat wymyślony i narysowany przez Macieja Szymanowicza. Bohaterowie zamieszkujący czarodziejski las znani są z baśni i opowieści dla dzieci, choć odbiegają nieco od tego, do czego zdążyła nas przyzwyczaić literatura. Wilk wcale nie ma ochoty schrupać Czerwonego Kapturka, woli połykać spadające płatki śniegu, Leśne Licho robi wszystkim żarty, a objezdny kramarz, doskonale znając koniunkturę, wie w którym miesiącu najlepiej sprzedawać szaliki, a w którym świece. Od czasu do czasu krainę nawiedza Wielkolud, raz na rok budzi się ze snu Śniąca Królewna…

Dlaczego wspominamy o tej książce? Jednym z licznych bohaterów, którego przygody możemy śledzić na 12 kartonowych kartach książki jest nikt inny jak Baśniopisarz. Człowiek to już niemłody, z pokaźną siwą brodą i w okularach – bacznie obserwuje otaczający go świat i spisuje to, co zobaczył i zapamiętał. A my mimowolnie stajemy się świadkami momentu kreacji, przelewania myśli na papier (za pomocą pióra gęsiego, nie mogłoby być inaczej!) i powstawania KSIĄŻKI. Ciekawe, czy spostrzeżenia Baśniopisarza zbieżne byłyby z opowieściami małych czytelników Roku w krainie czarów. Choć doświadczając wspólnej lektury z moimi córkami śmiem twierdzić, że nawet najstarszy, najbardziej doświadczony i najmądrzejszy człowiek nie dogoni wyobraźni dziecka.

Maria i Basia

 

Książkowo DomBajkowo (6)