Proponuję Przejażdżkę. Książki o przejazdach i pojazdach

Po raz drugi spotkamy się na naszych warsztatach (tym razem w wakacyjnym, podwórkowym cyklu „Święty Marcin Czyta Dzieciom”) z rezolutną i rozbrajającą
Basią, tytułową postacią „Basi i podróży”.

Myślałby kto, że wyprawa autem w piękne polskie góry, gdzie konie się pasą i potoki szumią, to świetna okazja do napisania dydaktycznego panegiryku na cześć zalet polskiego krajobrazu i wartości turystyki familijnej.

Od miesiąca trwają przygotowania do rodzinnego, świątecznego wypadu w góry. Gdy Basia pakuje najpotrzebniejsze rzeczy (kapcie z pieskami, plastelinę, lizaka od Dziadka Henryka…) pojawia się pierwsza przeszkoda: tata musi zostać w pracy. Rozwiązanie: trójkę zasmuconych dzieci zabierze samochodem mama.

Dalej, jak w porządnym, choć ledwo utrzymującym się w kanonie kina familijnego, amerykańskim filmie o podróżującej autem rodzinie, są już niemal same przeszkody. Prawdę mówiąc, z powodu wizji wyprawy opisanej w książce, niektórym śnią się podob-
ne przygody i przed, i po wycieczce.

Przedmioty nie trzymają się tam, gdzie powinny, bo maja kontakt z ludźmi.
Dzieci nie są „grzeczne”, bo nie mogą.
Samochód nie zachowuje się godnie, bo niby dlaczego.
Mama zachowuje daleko posunięty spokój.

Czytamy „Basię i podróż”, ponieważ opowiadanie przygotowuje i dzieci, i dorosłych
na to, czym prawdopodobnie stanie się wspólna wyprawa najbardziej popularnym
i, zadawałoby się, komfortowym, środkiem lokomocji. Jakie czyhają na wszystkich pułapki, jak radzić sobie z nudą i emocjami; historia jednak nie frustruje, a śmieszy.

Jako drugą książkę będziemy chciały Wam przedstawić coś, co, ze względu na swą objętość i rozmiar tekstu, wydawałoby się pozycją skierowaną dla młodszych dzieci, jednak z uwagi na jakość ilustracji oraz angielskie tłumaczenia, może zachwycić również przedszkolaków.

Kto00

„Kto prowadzi?/Who’s driving?” zilustrował (bowiem przez pierwsze 10 lat zajmował
się jedynie ilustracją dla dzieci) i napisał Belg, Leo Timmers. W tym wydawnictwie najważniejsze są wybitne kolorowe rysunki oraz zagadki, które zawarte są w pytaniach.
I te rysunki nie są ani abstrakcyjne, ani hiperrealistyczne, ani fowistyczne, ani w żaden sposób niewyraźne czy metaforyczne – są po prostu historiami samymi w sobie, humo-
rystycznymi i w pełni zadowalającymi oko młodsze i starsze. Do różnego rodzaju pojaz-
dów zmierzają ochotnym krokiem różne spersonifikowane zwierzaki, poprzebierane
w odpowiednie dla swych hobby, statusu czy profesji, do czytelnika zaś należy odgadnięcie, które z nich trzyma kluczyk do zaparkowanego środka transportu.
I naprawdę, znalezienie odpowiedzi nie musi trwać wcale krótko.

Przepraszam, ale doprawdy zwyczajnie nie mogę czytać książeczek z najbardziej popu-
larnych serii o Kopareczkach Śpioszkach, ze stającymi w gardle rymami i dyskusyjną grafiką. Dzieło Timmersa zaszczyca zaś wszystkich – chłopców, dziewczynki, dorosłych.

Tekstu niewiele, więc zasadny jest angielski, tym bardziej, że można dowiedzieć się,
jak w języku Shakespeara „robi” kabriolet, a jak traktor. Ostatnie pytanie było dla mnie,
nie mogącej się pogodzić z tym, że książka się już kończy, prawdziwym kołem ratun-
kowym.

Sami – na warsztatach w sobotę, 29.7., na naszym Podwórku o 12-ej – zobaczcie, dlaczego!

Maria

Więcej nowych książek o pojazdach w zasobach Biblioteki Domu Bajek:
„Auto Ferdynand”, Janosch, Wyd. Format;
„Co robią auta”, seria „Opowiem Ci, Mamo” Marcin Brykczyński, Artur Nowicki, Wyd. Nasza Ksiegarnia;
„Prawda o tramwajach”, Światopełk Karpiński, Wyd. Muchomor;
„Pracujące pojazdy. Hej ho!” Taro Miura, Wyd. Tako;
„Pracujące pojazdy. Zostaw to mnie” Taro Miura, Wyd. Tako

Spotkanie odbywa się w ramach cyklu „święty Marcin czyta Dzieciom”. Projekt dofinansowano w ramach Konkursu Mikrodotacji Centrum Inicjatyw Lokalnych Poznań 2017.

Fotorelacja z pierwszego spotkania tutaj.

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron wydawców oraz zasobów własnych.

 

Proponuję Przejażdżkę. Książki o przejazdach i pojazdach

Kosmos jest ciepły. Wielki sen o Śnieżku i Węgielku

Nie kanciasty, nie krzyczący i nieoczywisty świat wymyślony przez Przemysława Wechterowicza – autora wielu zupełnie niepospolitych historii dla dzieci – poleca
się poznawać na brzuchu. Bo mieści się w książce „podłogowej”, znaczy się dużej,
bo jak też lepiej pokazać Małej czy Małemu naturę kosmosu?

Opowiadanie o przewrotowej parze przyjaciół, psie i kocie, zilustrowała – w sposób
nie odejmujący kosmosowi niczego z jego tajemniczości – Aleksandra Woldańska-Płocińska, artystka mówiąca o sobie samej, że „uwielbia rysować jedzenie i prosiaki”. Mamy zatem do czynienia z tandemem naprawdę fenomenalnych twórców; i kolejne
ich wspólne dzieło jest warte lektury.

Śnieżek01

W jednym z moich ulubionych filmów, których nie wywyższają krytycy, żona (w Afryce) mówi do męża: „Port, nie opowiadaj mi swoich snów, cudze sny są takie nudne! ”*. Przygoda Śnieżka i Węgielka zaczyna się jak porządny sen, w rzeczywistości. Węgielek aczkolwiek nie jest bohaterem przyziemnym: przed fantasmagoryczną wyprawą opowiada Śnieżkowi o tym, co przypominając sobie o posiadaniu wyobraźni, można usłyszeć w dźwiękach słyszanych gdy zapada zmrok. „Można usłyszeć wszystkie opowieści świata”. Jeśli zgodzicie się z tym, co mówi Węgielek, być może zainteresują Was dalsze wypadki tej opowieści.

Historia przypomina próbę opowiedzenia snu: przypomina się wtedy prosta osnowa nasączona tłem, które najbardziej zapadło nam w pamięć, a raczej w podświadomość,
i dlatego tak trudno ja potem składnie opowiedzieć, choć w środku pozostajemy nią zafascynowani. Stąd być może wynika rozdźwięk między zafascynowanym historią, która przedstawiła się w nocy, a jej porannym słuchaczem – trudno ją oddać dziennymi słowami. Stąd też, jak to odbieram, wzięła się smuga przygód bohaterów bajki Prze-
mysława Wechterowicza, i bogactwo opisu tego, co ich spotkało w nadziemskiej podróży – w którą wybrali się na zaproszenie Kosmicznych Kotów.

Śnieżek02

To niezwyczajna, pełna wrażeń opowieść o świecie, którego nie poznaliśmy, zatem dorośli mogą również przez chwilę poczuć się jak dzieci postawione wobec tego,
co istnieje, a co jest im, póki co, niedostępne. Droga mleczna, Wielka Niedźwiedzica, Czarna Dziura, Mars, Księżyc, Ufo i Ufoludki – istnieją, ale czy rzeczywiście, naprawdę
o nich pamiętamy? Dla mnie bajki o tzw. Kosmosie (dobrze, również wszelkie filmy
z rakietami i skafandrami astronautów) wydają się równie prawdziwe jak te o Jasiu
i Małgosi, rosyjskich kościejach i szwedzkich trollach, jak również zresztą prawa fizyki kwantowej i chemii nieorganicznej – wszystko to po prostu przynależy do świata magii.
Z tych mętnych dywagacji chciałabym żebyście zrozumieli, że dorosły może wybrać
się w ten kosmos razem z dzieckiem. Choć nic tam się nie pokrywa z dorosłym wyobra-
żeniem podróży ponad atmosferę.

Duży format książki i fantastyczne, nomen omen, ilustracje Aleksandry Woldańskiej-Płocińskiej, sprzyjają czytaniu o ponadziemskich sferach, bajkowość nie idzie w poprzek wiedzy o tzw. kosmosie, który choć sielankowy, nie jest w bajaniu Wechterowicza zinfantylizowany. To przepiękny sen o tym, o czym trudno nam opowiedzieć.

Zapraszamy na wspólne czytanie „Śnieżka i Węgielka podróży do gwiazd” w środę, 5.07., wśród awantur wywołanych przez poznański festiwal „Sztuka Szuka Malucha”. Zrobimy sobie piękny kosmos, taki jaki jest na naszą prawdę 🙂

Maria

Więcej informacji o tym arcyciekawym festiwalu, jak i naszym warsztacie można znaleźć tutaj.

* „Pod osłoną nieba”, reż. Bernardo Bertolucci, Wielka Brytania, Włochy, 1990.
Na podstawie książki „Tea at the Sahara”, 1949.

„Śnieżek i Węgielek. Podróż do gwiazd”
Przemysław Wechterowicz
ilustr. i oprac. graf. Aleksandra Woldańska-Płocińska
Wydawnictwo Alegoria, 2011

 

Kosmos jest ciepły. Wielki sen o Śnieżku i Węgielku

100 lat, Reksiu!

100 lat, Reksiu!

Fundacja Jak Malowana i Centrum Inicjatyw Rodzinnych zaprasza na Czytando, harce , grę terenową i wielki tort.

Sobota, 27 maja, od 14.00 -17.00, siedziba CIR-u, Plac Wolności, Poznański Tydzień Rodziny

50 urodziny Reksia

W tym roku najsłynniejszy polski pies wielorasowy kończy 50 lat.

Urodził się w głowie Lechosława Marszałka, scenarzysty i reżysera, w Bielsko-Białej. Lechosław Marszałek opowiadał, że gdy był dzieckiem, jego dom był zawsze pełen zwierzaków, a on kochał zwłaszcza te chore, bezdomne i skrzywdzone.

Przez 23 lata, od 1967 r. do 1990 r., ukazało się 65 odcinków przygód mieszkańca pewnej podwórkowej budy. Cóż to była jednak za buda! Ponieważ jestem jedną z tych, którzy pamiętają odcinki premierowe, pamiętam też jak bardzo prosiłam w modlitwach,
by szanowna telewizja polska, dział dobranocek, zechciał pokazać raz jeszcze odcinek zatytułowany “Reksio i świerszcz”, w którym, na koniec, można było zobaczyć wnętrze budy Reksia!

Reksio jest dla mnie postacią bardzo literacką, co prawda kolejne animowane opowieści odsłaniają go w roli dającego sobie radę z niemal każdym ludzkim wyzwaniem, to jednak miał ci on osobowość zróżnicowaną, z ograniczoną cierpliwością, za to dużą wrażli-
wością na los okolicznych stworzeń – przypominam sobie np., że potrafił pogonić włażące mu do budy kury.

Najważniejsze w Reksiu dla mnie jest to, że:

– nie jest do końca zantropomorfizowany, chodzi czasem na dwóch łapach, i bystrością przewyższa niejednego człowieka, jednak nie gada ludzkim głosem, jak inne bajkowe robale, dinozaury czy koparki;
– dźwiękowe tło filmu – żywe instrumenty! Muzykę komponował m.in. Zenon Kowalewski;
– kreska bezpieczna dla dobrego smaku, a kolory dodatkowo dla oczu.

W Domu Bajek, który tym razem odnajdziecie w siedzibie Centrum Inicjatyw Społecznych przy ul. Ratajczaka 44 (budynek Arkadii), nie będziemy jednak oglądać animacji, a poczytamy sobie dwie książki wydane z okazji urodzin bohatera przez wydawnictwo Papilon – Publicat (“Reksio – dobranocka wszech czasów” i “Reksio – Wielka księga przygód”.

Po czytandzie i małej pracy plastycznej, około godziny 15-ej, przejdziemy do dzikich harców, które doprowadzą nas na Plac Wolności. Tam weźmiemy udział w grze terenowej “Tropem Reksia”, podczas której kto chętny będzie mógł pieczątkować, ćwiczyć muzykę garnkową, pomalować reksiową budę, zmajstrować niepowtarzalną książkową zakładkę czy szkolić się w tym, co Reksio potrafił najlepiej – w pomaganiu. Opiekunowie zaś będą mogli wprowadzić dzieci w świat zabaw niegdyś naturalnych –
jak gra w klasy i skoki na skakance.

Wszyscy uczestnicy Gry otrzymają malutkie upominki, po kawałku tortu i niezwykłych wspomnień.

000Reksio.jpg

Na urodziny zapraszamy tych, którym wspomnienie Reksia nie jest obce wraz z tymi,
co być może jeszcze Reksia nie znają, dzięki wsparciu z budżetu miasta wstęp jest wolny.

Po więcej informacji o tym niezwykłym wydarzeniu

zapraszamy na stronę:
http://www.poznan.pl/mim/publikacje/pages.html?id=34171&instance=1017

 

Do zobaczenia!

Maria & Spółka

 

100 lat, Reksiu!

WYSTAWA KSIĄŻKI – PROJEKT IDEALNY

Wpis ten będzie osobisty, dotyka bowiem materii, z którą pracuję od wielu lat,
a która nadal (i zapewne na szczęście!) budzi we mnie szereg pytań i wątpliwości.

Wystawa książki – oto temat z pozoru banalny, a jakże nieuchwytny, bywa, że nawet kontrowersyjny. Dylemat jest dla mnie o tyle czytelny, że jako miłośniczka książki celebruję jej fizyczną postać – uwielbiam zapach świeżego druku albo nieco zakurzonych i poplamionych kartek, niemal z nabożeństwem przeglądam historię strona po stronie zanurzając się w jej treści i nie potrafię przekonać się do wydań elektronicznych. Dlatego oczywistą sprawą jest oczekiwanie spotkania z książką
na wystawie jej poświęconej – spotkania w dosłownym zmysłowym dotyku. Z drugiej strony jestem muzealniczką, stoję na straży „obiektu”, a ten punkt widzenia jest jasno określony – niezależnie od ceny rynkowej dzieła, każdy obiekt wpisany w muzealny inwentarz staje się częścią kolekcji i tym samym awansuje do bycia cennym elementem historii i kultury. Elementem, który przede wszystkim trzeba chronić – także udostępniając go szerokiej publiczności.

Pretekstem do napisania tego tekstu stały się dwie wystawy skrajnie różniące
się od siebie charakterem ekspozycji:

„Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci”
oraz
„Design książki. W poszukiwaniu projektu idealnego”,
obie prezentowane w 2016 r.

Wystawa „Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci” (1)
rysowała się jako wydarzenie roku, wielkie święto polskiej ilustracji dla dzieci. Zaprezentowano prace 14 ilustratorów i projektantów graficznych, szumnie zapowiadana interaktywna część ekspozycji kusiła nowatorskim zaproszeniem
do wnętrza książki, podobnie jak spotkania z twórcami i ilustrowaniem „na żywo”. Jechałyśmy do Warszawy z ogromnymi oczekiwaniami, rzeczywistość troszkę nas
jednak zaskoczyła i rozczarowała, przede wszystkim rozmiarem wystawy i dlatego wolałabym ją nazwać raczej pokazem. Bo jakkolwiek sama materia i wybór artystów
nie pozostawiały żadnych wątpliwości, tak całość krok po kroku budziła z początku zaciekawienie i pozytywne zaskoczenie (panel środkowy), by ostatecznie stać się poematem niedokończonym i budzącym duuuuży niedosyt. Być może przemawia przeze mnie duch tradycjonalistki, która podchodzi z pewną dozą rezerwy do wszelkich nowinek technicznych, choć nie ukrywam, że pomysły ekspozycyjne przykuwały uwagę dobrym projektem, a pokój „środkowy” przyniósł sporo czystej frajdy zarówno mnie,
jak i mojej kilkumiesięcznej Córce (co widać na zdjęciach 🙂 ).

Moim zdaniem w całości zabrakło jednak meritum, treści merytorycznej i osadzenia
w temacie. Tym samym „Tu czy tam?”, jakkolwiek wydarzenie ważne, bo wprowadzające
na salony wystawiennicze współczesną ilustrację dla dzieci, stało się taką bombką, efektownym pokazem, który niewiele wnosi ponad chwilowy zachwyt ładnym i dobrze zaprojektowanym opakowaniem. I choć doceniam zamysł autorów, by umożliwić zwiedzającym właśnie bezpośredni kontakt z obiektem, to ostatnia sala – tzw. czytelnia – raczej przywoływała na myśl chaotyczny i głośny dworzec kolejowy, a na pewno
nie miejsce spotkania z książką. Smutnym było brać do ręki pogniecione egzemplarze
i obserwować książki porozrzucane tu i ówdzie na ogromnych rozmiarów czerwonej poduszce.

Zachęta 04

(nawiasem mówiąc tu właśnie rodzi się pytanie o dojrzałość przeciętnego zwiedzającego – czy jako odbiorcy wystawy potrafimy docenić taki prezent autorów ekspozycji? Czy oddając książki w ręce zwiedzających skazujemy je na zniszczenie? I czy takie zniszczenie jest czymś złym, czy wręcz odwrotnie – pokazuje, jak bardzo zaczytanie w książce jest nam potrzebne i nadal aktualne? Problem eksponowania książek wraca w różnych odsłonach – czasem oddawane są w ręce publiczności z obowiązkiem założenia białych rękawiczek ochronnych, czasem „gwałcone” są sznurkami, łańcuszkami mającymi uchronić obiekty przed kradzieżą, co jednak jest tym bardziej niszczące i upokarzające także odbiorców wystawy.)

Pamiętam dyskusję toczoną drogą mailową z pewnym ilustratorem oburzonym
faktem, że planuję wystawę książek, które zostaną pokazane w zamkniętych gablotach. Ich uzupełnieniem miały być powiększone wydruki ilustracji lub oryginały, jeśli takowe istnieją. Wystawa się odbyła – w 2012 roku zaprezentowałam część kolekcji książek Galerii Plakatu i Designu w poznańskim Muzeum Archidiecezjalnym. „Ładne książki” – wystawa książek i ilustracji dla dzieci (2) była dla mnie dużym wydarzeniem – po raz pierwszy upubliczniono dużą część kolekcji, której obecnie jestem opiekunem. I sama biłam się z myślami, jak pokazać jej najlepsze walory zdając sobie jednocześnie sprawę
z wymogów konserwatorskich związanych z ochroną obiektów. Oraz że książki, nawet
te najpiękniejsze, w gablotach tracą naprawdę wiele (ratunkiem miała być wysoka jakość ilustracji oraz obecność oryginalnych rysunków i szkiców, ale nie czarujmy się
– to przecież nie wystarczy).

Kwestia ta wróciła do mnie także podczas zwiedzania poznańskiej wystawy „Design książki. W poszukiwaniu projektu idealnego” (3) eksponowanej w holu starego gmachu Biblioteki Raczyńskich. Arcyciekawy problem dla wszystkich, którym książka, edytorstwo i projektowanie jest bliskie został oprawiony w nachalny i niespecjalnie elegancki sposób. Podświetlane gabloty wciśnięte w bogaty architektonicznie korytarz właściwie konkurują z tym, co mają prezentować, a szkoda, gdyż przedstawiono książki dobrze zaprojektowane, ciekawe graficznie serie wydawnicze, którym towarzyszyły cytaty specjalistów w tej dziedzinie.

I choć z przyjemnością pochylałam się na wybranymi na wystawę obiektami, nieustannie w tyle głowy pojawiało się jak echo pytanie o NAJLEPSZY SPOSÓB PREZENTACJI książki.

Czy trafnie dobrany materiał ekspozycyjny obroni się sam? Czy jeśli nie zajrzymy
w głąb książki zatrzymując się zaledwie na okładce czy przedstawionej stronie
będziemy w stanie dotknąć problemu i się z nim skonfrontować?

A zatem „Tu czy tam?” to w mojej opinii zabawa, lekki deser oprawiony w kosztowne
i robiące wrażenie cacka, które mogłyby być świetnym i naprawdę efektownym uzupełnieniem dobrze skomponowanej wystawy problemowej lub przekrojowej. Wystawa w Bibliotece Raczyńskich to zupełnie inna opowieść, pokazana gdzieś
po drodze i nieco przytłumiona architekturą, za to z pytaniem, które zadane
na samym początku pojawiało się w różnych kontekstach, co jest niewątpliwie największym atutem tej prezentacji.

Czy stworzymy kiedyś PROJEKT IDEALNY? Idealną wystawę książki godzącą gusta
i oczekiwania może nie wszystkich, ale chociażby większości? Jest to moje marzenie,
a skoro od książki „Wielkie marzenia” Przemysława Wechterowicza i Marty Ignerskiej zaczęła się moja przygoda z ilustracją dla dzieci ufam, że kiedyś i to się spełni.

Basia

Raczyńscy 03

  1. „Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci”, 20.02 – 08.05.2016
    Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
    Autorki: Magda Kłos-Podsiadło, Ewa Solarz

    Więcej informacji tutaj.

  2. „Ładne książki” – wystawa książek i ilustracji dla dzieci, 19.05 – 30.06. 2012
    Muzeum Archidiecezjalne w Poznaniu
    Autorka: Barbara Górecka

    Więcej informacji tutaj.

  3. „Design książki. W poszukiwaniu projektu idealnego”, 06.06.-06.09.2016

    Biblioteka Raczyńskich, Galeria Edwarda
    Autorzy: dr hab. Katarzyna Krzak-Weiss, Iwona Horodecka, Michał Gustowski

    Więcej informacji tutaj.

 

 

WYSTAWA KSIĄŻKI – PROJEKT IDEALNY

KSIĄŻKA ILUSTROWANA – MOST ŁĄCZĄCY DZIECI I MŁODZIEŻ

Na przełomie lata i jesieni startujemy z projektem, który otrzymał pozytywną opinię
jury konkursu „Współdziałanie w kulturze” organizowanego przez Centrum Praktyk Edukacyjnych przy poznańskim Centrum Kultury Zamek. Celem konkursu było stworzenie sieci łączącej instytucję edukacyjną z instytucją kultury i zaproponowanie działania z zakresu edukacji i animacji kulturowej.

Projekt “Czyta-my” dedykowany jest dzieciom w wieku przedszkolnym oraz uczniom szkoły ponadgimnazjalnej, jego kolejne etapy będą maiły miejsce na terenie dzielnicy Święty Łazarz w Poznaniu.

Naszym celem jest przygotowanie grupy wolontariuszy – uczniów liceum ogólnokształcącego do pełnienia roli animatorów kultury i podniesienie ich kompetencji w zakresie edukacji – zarówno teoretycznie, jak i praktycznie. W ramach projektu wezmą oni udział w czterech warsztatach przygotowawczych poświęconych zagadnieniom pedagogiki przedszkolnej, dramy i pracy z ciałem oraz ilustrowanej książce dla dzieci. Otrzymując w ten sposób odpowiednie narzędzia stworzą scenariusze własnych artystycznych warsztatów z książką, które zrealizują z dziećmi w wieku 3-6 lat w łazarskim Przedszkolu nr 51, a następnie w Salezjańskim Centrum Młodzieżowym.
Udział w projekcie jest bezpłatny.

Tworząc projekt zależało nam na promowaniu czytelnictwa poprzez wskazanie
na książki wartościowe zarówno literacko, jak i plastycznie, wzbogaceniu oferty edukacyjnej placówek uczestniczących w projekcie, a także na nawiązaniu międzypokoleniowej współpracy w obszarze i edukacji.

Miejsca realizacji projektu:

1. II Liceum Ogólnokształcące im. Generałowej Zamoyskiej
i Heleny Modrzejewskiej w Poznaniu
2. Biblioteka Domu Bajek
3. Przedszkole nr 51 w Poznaniu
4. Salezjańskie Centrum Młodzieżowe.

Już dziś zapraszamy do udziału w naszym projekcie:

– uczniów szkół ponadgimnazjalnych, którzy chcą się sprawdzić
w roli wolontariusza pracującego z dziećmi
– rodziców dzieci w wieku 3-6 lat.

Zapisy na zajęcia oraz wszelkie pytania prosimy kierować na adres:

dom.bajek.poznan@gmail.com

Projekt dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury
w ramach programu „Bardzo Młoda Kultura”.

 

 

KSIĄŻKA ILUSTROWANA – MOST ŁĄCZĄCY DZIECI I MŁODZIEŻ

KONKURS PLASTYCZNY z okazji Międzynarodowego Święta Książki dla Dzieci

 

Uwaga, uwaga!
 
Zbliża się dzień zupełnie wyjątkowy
Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci,
na całym świecie celebrowany 2 kwietnia.
 
Z tej okazji zapraszamy Małych i Większych Miłośników Książki
do udziału w konkursie plastycznym.
 
Zadaniem jest odpowiedź na hasło:
 
DOM BAJEK (dla Artystów w wieku 2-5 lat)
CZYTAM W MYŚLACH (dla Artystów w wieku 6-10 lat)
 
Technika dowolna, prace w formie fotografii cyfrowej prosimy wysyłać na adres:
dom.bajek.poznan@gmail.com
do 20.00 dnia 29.03.2016.
 
Wyniki konkursu opublikujemy 2 kwietnia na naszym profilu na Facebooku.
 
Nagrody :

– zaproszenie na DomBajkowe warsztaty dla Małych i Dużych
– książki – niespodzianki od wydawnictwa Czerwony Konik
– plakaty od wydawnictwa Dwie Siostry
– i inne niespodzianki, które będziemy ujawniać w trakcie!
 
Konkurs jest częścią wydarzenia o nazwie
„DomBajkowe Święto Książki dla Dzieci”,
po więcej szczegółów zapraszamy tutaj.
 
Będzie nam miło, jeśli zaprosicie Znajomych do naszej inicjatywy.
10647849_255779601420838_1505432356_n
Udział w konkursie wiąże się z akceptacją poniższego regulaminu:
 

Regulamin konkursu plastycznego dla dzieci organizowanego  okazji Międzynarodowego Dnia Książki Dziecięcej przez Dom Bajek

  1. Organizatorem konkursu jest Dom Bajek w Poznaniu
  2. Konkurs rozpoczyna się 9.03.2016 r. i trwać będzie do 29.03.2016 r.
  3. Temat prac konkursowych brzmi:

– DOM BAJEK dla Artystów w wieku 2-5 lat
– CZYTAM W MYŚLACH dla Artystów w wieku 6-10 lat;

  1. W konkursie mogą brać udział dzieci od 2 do 10 lat.

Warunki uczestnictwa w konkursie:

  1. Praca konkursowa ma być pracą plastyczną wykonaną techniką dowolną.
  2. Prace przekazane na konkurs muszą być pracami wykonanymi samodzielnie przez dziecko pod kierunkiem nauczyciela lub rodzica.
  3. Każdy uczestnik może wykonać jedną pracę konkursową.
  4. Oceny prac dokona specjalne Jury powołane przez Organizatora Konkursu.
  5. Każda praca powinna być opatrzona danymi: imię i nazwisko, wiek autora pracy, nazwa i dokładny adres placówki, telefon kontaktowy.
  6. Prace należy sfotografować i nadesłać do 29.03.2016 a na adres: dom.bajek.poznan@gmail.com z dopiskiem konkurs plastyczny w temacie.
  7. Koordynatorzy konkursu: Anna Maria Brandys, Barbara Górecka, Natalia Kołacz.

Wyniki konkursu i nagrody:

  1. Komisja powołana przez Organizatora Konkursu wyłoni spośród przekazanych prac laureatów konkursu.
  2. Kryteria oceny prac: samodzielność wykonania pracy, pomysłowość, walory artystyczne, materiał użyty do wykonania pracy.
  3. Ogłoszenie wyników nastąpi na profilu facebookowym organizatora, a do wszystkich uczestników wysłane zostaną powiadomienia mailowe.
  4. Autorzy nagrodzonych prac otrzymają nagrody.
  5. Wszyscy uczestnicy konkursu otrzymają dyplomy z podziękowaniem za wzięcie udziału w Konkursie.
  6. Prace nie spełniające wymogów regulaminowych, nie będę brały udziału w konkursie.
  7. Dane osobowe uczestników pozyskane są wyłącznie do celów konkursu i nie będą udostępnione podmiotom trzecim.

Uwagi:

  1. Przekazując prace na konkurs, uczestnik zgadza się na umieszczenie pracy na stronie www, blogu oraz profilu facebookowym Organizatora.
  2. Biorąc udział w konkursie, uczestnik akceptuje jego regulamin.
  3. Dyplomy i nagrody zostaną przesłane pocztą lub przekazane osobiście.

 

ZAPRASZAMY!!!!

KONKURS PLASTYCZNY z okazji Międzynarodowego Święta Książki dla Dzieci

NA OPAK

Tak bardzo cieszy coraz większe zainteresowanie literaturą dla Dzieci. Ostatnie
dni były dla mnie okazją do spotkania dwóch bardzo ciekawych osób, specjalistów
w tej dziedzinie i tym spotkaniom oraz kwestiom, które poruszyły mnie najbardziej poświęcę ten wpis.

Na początku kilka słów należy się programowi „Zamek z książek”, który w swoim założeniu ma przybliżyć szerszej publiczności zagadnienia związane z książkami
dla Najmłodszych i tych trochę Większych . W poznańskim Centrum Kultury ZAMEK pojawią się znane postaci, specjaliści, badacze, a także pisarze i twórcy literatury
dla Dzieci. Przez kilka miesięcy będzie to miejsce  dyskusji i wymiany doświadczeń,  zabawy oraz twórczej inspiracji (szukając szczegółów polecam zajrzeć tutaj oraz tutaj).

25 lutego odbyło się niezwykle ciekawe spotkanie z profesorem Grzegorzem Leszczyńskim prowadzone przez Joannę Olech, a pretekstem do rozmowy była opublikowana niedawno przez wydawnictwo Media Rodzina książka „Wielkie małe książki. Lektury dzieci. I nie tylko”. Spotkanie miało charakter swobodnej rozmowy,
czy raczej wywiadu – rzeki (pan profesor mówi potoczyście i barwnie, a słucha
się go z czystą przyjemnością) i dotykało wiele wątków, z których każdy równie istotny mógłby stać się tematem oddzielnego wykładu. Padało dużo odważnych argumentów, dobrych przykładów, nierzadko przeplatanych nutą ubolewania
nad kondycją współczesnej literatury kierowanej do młodego odbiorcy.

Ze spotkania wyszłam z poczuciem potrzeby stawiania oporu. I świadomością odpowiedzialności, jaka spoczywa na nas – rodzicach, pedagogach, zwłaszcza
tych, którzy wprowadzają Dziecko w świat słowa i obrazu. Jedno zdanie zapadło
mi szczególnie w pamięci „Dziecko wchodzi w świat sztuki łagodnie”. Warstwa ilustracyjna to moje pole badań i doświadczeń, biorąc książkę do ręki przede
wszystkim oceniam ją po okładce i obrazach zawartych w środku. Szukam tych,
które są interesujące, nieprzeciętne, mają w sobie jakiś szczególny nerw i charakter. Profesor Leszczyński nawołuje do odwagi – przede wszystkim szukania jej w nas,
bowiem Dzieci mają naturalną otwartość i swobodę kontaktu ze sztuką. Nie razi
ich abstrakcja, nie denerwują „Pikassy” – przyjmują je jako równorzędne dania, interesujące samo w sobie i warte zbadania, jak wszystko inne wokół. Często
spotykam się z obawami rodziców czy opiekunów, że takie „dziwactwa” są nieczytelne
i niezrozumiałe, że ilustracja w książce powinna być realistyczna i najlepiej dydaktyczna oraz „bezpieczna”. Czyli mdła i bezpłciowa jakby powiedział bohater spotkania,
a przecież gdybyśmy zapytali o to, jakie chcielibyśmy, by było nasze Dziecko,
gdy dorośnie, nikt nie wybrałby „nudziarza” czy takiego, którego nikt nie zauważa
i nigdy nie zapamięta. Problem tkwi w nas – dorosłych, którzy gdzieś w procesie dojrzewania i edukacji zatraciliśmy tą łagodność i naturalność. I to my powinniśmy uczyć się od Dzieci patrzenia na obraz, bycia otwartym na różnorodne doznania
i odkrywania w nich przyjemności – czy to na poziomie zmysłowym, czy intelektualnym.

Pozwolę sobie przytoczyć osobistą refleksję – jakiś czas temu namówiłam kilka
młodych mam na zakup książki „Czerwony kapturek” z ilustracjami Kvety Pacovskiej (wydawnictwo Dwie Siostry). Była w okazyjnej cenie, więc w ciemno skusiło się wiele osób. Jakie było ich rozczarowanie, gdy zobaczyły obrazy czeskiej artystki. I jak trudno było mi bronić tej książki, którą osobiście uważam za dzieło. Kolory, swoboda, radość,
w końcu dobór papieru i wykorzystanie możliwości współczesnego druku czynią
ją perełką wśród szarej przeciętności (to jedyna publikacja Pacovskiej w Polsce
i obawiam się, że jeszcze długo nikt nie sięgnie po twórczość tej niezwykłej ilustratorki). Jednak te argumenty były nadal nie do końca przekonujące. Odwaga w ilustracji
to oczywiście tylko jedna ze spraw, treść książki jest równie ważna, choć
ją zostawiam filologom i badaczom literatury.

Drugim spotkaniem, któremu chciałabym poświęcić kilka słów był wykład Anny Marii Czernow „Pippi – dziecko na opak”, który odbył się 3 marca dzięki staraniom Koła Sztuki dla Dzieci „Na wysokiej górze” poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.
Z dużą przyjemnością słuchałam wypowiedzi poświęconej jednej z ikonicznych postaci literatury dla Dzieci, bohaterce niezwykłej, przekornej i daleko odbiegającej od kanonów oraz norm przykładnego bohatera literackiego, jak i kontekstom , który towarzyszyły
jej od samego początku. Szczególnie interesujące było zestawienie treści pierwszych zapisów powieści z jej ostateczną opublikowaną wersją, a także problemy, które niesie ze sobą chociażby tłumaczenie oryginału w obliczu współczesności i zmian, jakie zaszły
od momentu ukazania się książki.

Łączę te dwa spotkania, ponieważ z każdego wyszłam z podobną refleksją. Że warto
być „na opak”, choć świadomie i odważnie, z wiedzą i zrozumieniem tematu.
I że koniecznie potrzebujemy takich spotkań, też jako źródła inspiracji,
za co Organizatorom serdecznie dziękuję.

Basia

Jako uzupełnienie tekstu polecam lekturę wywiadów prasowych zaproszonych gości:

„Współczesność to tsunami książkowego kiczu”
– rozmowa z prof. Grzegorzem Leszczyńskim
http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/news/rozmowy,c,7/wspolczesnosc-to-tsunami-ksiazkowego-kiczu,91234.html

oraz

„Nie zmuszajmy dzieci do czytania” – rozmowa z Anną Marią Czernow
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/czytaj-dalej/20140407/czernow-nie-zmuszajmy-dzieci-do-czytania

NA OPAK

Bajko-czytanie w Hygge

Któż nie pamięta pełnej ciepła sceny z filmu „Masz wiadomość”, w której główna bohaterka (Meg Ryan) czyta Dzieciom książkę w swojej klimatycznej księgarni? Dla takich obrazów jesteśmy gotowi poświęcić lato i oddać jesieni długie wieczory …

Hygge 2

A tak się złożyło, że na Łazarzu, tej dzielnicy Poznania, która dotychczas słynęła raczej
z mrocznych opowieści (tak, tak – słyszałam audycję w radiowej Trójce, w której opisywano najbardziej niebezpieczne ulice polskich miast – kilka dni po przeprowadzce dowiedzieliśmy się, że mieszkamy przy jednej z nich… Choć póki co nasze Córki znacznie ocieplają ten wizerunek) zaczyna się dziać. I w dodatku nietuzinkowo, smacznie
i KULTURALNIE. A takie inicjatywy bardzo, bardzo lubimy 🙂

HYGGE – jak twierdzą Twórcy tego miejsca – to słowo nieprzetłumaczalne, a będące opisem szczególnego poczucia spełnienia, radości, spokoju, ciepła… To moment, gdy jesteśmy razem z przyjaciółmi. Lub gdy w chłodny, ponury dzień zaszywamy się pod kocem z kubkiem parującej herbaty. Ja pokusiłabym się o przetłumaczenie, zresztą przyznam się od razu uczciwe, że pomysł zaczerpnięty został z wczorajszej wizyty
w uroczym domu na Sołaczu, na słowo DOBROSTAN.

Hygge 3

I w takim oto dobrostanie zaistniejemy wspólnie już w najbliższą niedzielę. Zapraszamy Małych i Dużych na spotkanie z uroczą książką „Proszę mnie przytulić” autorstwa docenianego duetu Przemysława Wechterowicza i Emilii Dziubak*. Ja będę czytać,
a wspaniałe Kobiety z Hygge przygotują resztę niespodzianek.

Kiedy: niedziela, 8 listopada, 12.30
Gdzie: Hygge, Kanałowa 15
Wstęp: za okazaniem MISIA lub ukochanej przytulanki 🙂

Więcej info tutaj.

Z A P R A S Z A M !!!!!!

Basia

 

Hygge 1

Hygge 5

Hygge 4

* „Proszę mnie przytulić”, Przemysław Wechterowicz, wydawnictwo EZOP
ilustracje: Emilia Dziubak

Bajko-czytanie w Hygge

NIE OCENIAJ KSIĄŻKI PO OKŁADCE, ALE…

W pełni zgadzam się ze słowami Basi – „jesień to dobry czas na refleksję. I na szukanie nowych pomysłów do twórczej pracy” – dlatego zainspirowana nimi wybrałam
się na kurs introligatorski organizowany w Zakładzie przez Oficynę Peryferia.

Czy wiecie czym jest kapitałka? – zapytałam potem własnego tatę, a on oburzony odparł, że owszem, bo na Zajęciach Praktyczno-Technicznych w szkole podstawowej uczyli się podstawy składu książki. Warsztaty Oficyny Peryferia to idealna propozycja, którzy
do szkoły chodzili już w nieco innych czasach i nie dane im było doświadczyć tego w ramach zajęć lekcyjnych.

Pan Michał Chojecki, artysta wizualny związany z warszawską Akademią Sztuk Pięknych
i twórca Oficyny Peryferia miał już dość tych wszystkich „nie da się” czy „nie można” padających z ust introligatora, gdy zachodził do warsztatu ze swoimi autorskimi projektami książek. Postanowił więc nauczyć się samemu zszywać i składać woluminy,
a potem nauczyć tego innych. Misja zacna i warta poparcia stąd też ten tekst!

Nim przejdę do szczegółów pokuszę się jeszcze o kilka słów wyjaśnienia czym jest Zakład przy ul. Wawrzyniaka 39 w Poznaniu. Sami reklamują się jako „makerspace, coworking, hackerspace, fablab” i warto do nich zaglądać. Mają nie tylko dobrze zaopatrzony warsztat krawiecki czy introligatorski właśnie, ale też ślusarski i spawalniczy. Stolarski
i poligraficzny, elektryczny i elektroniczny, a także wiele innych – w tym druk 3D! Są grupą ludzi pełnych pasji i energii, a przy tym chętnie podzielą się swoją wiedzą
i doświadczeniem. Jeśli wiec czyjaś mama bądź tatuś szukają twórczego miejsca do realizacji swojego hobby to w Zakładzie je odnajdą. Gorąco polecam!

Zakład 1

Skoro już pojawił się wątek rodzicielski może też pojawić się pytanie –
po co DomBajkowym sympatykom wiedza o tym jak składać i szyć książki? No właśnie… odpowiedzi są przynajmniej dwie.

Po pierwsze – Waszym pociechom pewnie nie raz zdarzyło się rozdzielić okładkę
od bloku, wyrwać strony albo dokonać innych uszczerbków – bo mnie w dzieciństwie zdarzało się to notorycznie*. I w takich sytuacjach tatuś mój wykazywał się swoimi umiejętnościami pozyskanymi na ZPT, a my możemy nauczyć się tego właśnie na warsztatach z Oficyną Peryferia.

Po drugie – czyż to nie boska wizja zebrać rysunki swojej pociechy w zgrzebny tomik, oprawić i dumnie prezentować podczas rodzinnych uroczystości? Mnie przekonuje 🙂

Poza tym dobrze mieć kreatywne i przydatne zajęcie na długie, ciemne wieczory,
a „winter is coming” czego niebywale dowodzi szron na szybach samochodów, z którym trzeba staczać codzienną walkę. Jeśli kogoś nie przekonałam, cóż! Starałam się bardzo, ale jeśli to nie wystarczy – może przekona Was fotorelacja z warsztatów? Atmosfera była tak twórcza, że aż wrzało!

Zakład 2

Zakład gościł nas 26 i 27 października w godzinach popołudniowych. Przedstawicielka Fundacji Animatornia, która to jest odpowiedzialna za istnienie tego miejsca, opowiedziała nam o zasadach pracy, a także o samo-finansowaniu oraz pozostałych kwestiach organizacyjnych. Zakładnicy, bo tak sami o sobie mówią, nie boją się spełniać swoich marzeń. Pewnie czytali w dzieciństwie książki o wielkich przygodach…

Zakłąd 3

Warsztaty zaczęły się wprowadzeniem teoretycznym, przedstawionym w sposób logiczny i obrazowy, a podczas pracy Pan Michał czuwał, aby zachowane były normy BHP i wszystkie zasady bezpieczeństwa. Pojedynek nożyk introligatorski vs. opuszki palców odbył się bez ofiar.

Zakład 4

Każdy z uczestników stworzył aż trzy szkicowniki, linijki i nożyki oraz gilotyna aż furczały. Mnie zauroczył przyrząd do zaokrąglania rogów, pod który podsuwało się już gotowy notatnik i pozyskiwało obłości.

Zakład 5

Rzetelna wiedza poparta doświadczeniem, miłe usposobienie prowadzącego oraz ręce uczestników rwące się same do pracy sprawiły, ze cały warsztat był wyjątkowy! Przyznam się Wam, że poświęciłam urodziny wybranka mego serca, aby „introligatorować” i wcale nie żałuję. A on widząc mój zapał i efekty nie miał zastrzeżeń – zwłaszcza jak sprezentowałam mu wybrany szkicownik (ale przypuszczam, że i bez tego by się obyło, po prostu idealnie komponował się z resztą prezentu).

Mimo pobudki przed wschodem słońca, spędzeniu całego dnia w pracy podsycona dobrą aurą otaczającą warsztaty znalazłam w sobie siły, by wytrwać do 22 i nauczyć się tej niezwykle użytecznej sztuki. Wiem już co to blok, biga czy kostka introligatorska. Znam podstawowe sposoby łączenia ze sobą składek i czekam na jeszcze, bo Pan Michał zapowiedział, że odwiedzi znów Poznań – z warsztatami dla zaawansowanych.

Na zakończenie wyznam, że już skorzystałam z nabytych umiejętności, naprawiłam
w domu jeden rarytas wydany w 1898 roku we Lwowie i zszywam kolejne składki. Wprawdzie nie mam w domowym zaciszu gilotyny, ale może to i dobrze, bo jest pretekst aby odwiedzić Zakładników na Wawrzyniaka i zobaczyć czego ciekawego można się jeszcze od nich nauczyć.

Tymczasem zachęcam wszystkich do zapoznania się ze stroną wydawnictwa www.oficynaperyferia.pl oraz jej profilem facebookowym: https://www.facebook.com/oficynaperyferia, z którego pochodzą wszystkie zdjęcia ilustrujące ten tekst.

Ania

NIE OCENIAJ KSIĄŻKI PO OKŁADCE, ALE…

Poznań spotyka twórców Pomelo

Jesień to dobry czas na refleksję. I na szukanie nowych pomysłów do twórczej pracy. Wieczory coraz dłuższe – warto je wypełnić czymś wartościowym.

Z pomocą przychodzi niezawodne wydawnictwo Zakamarki. Od lat zapraszają do Polski twórców wydawanych przez siebie książek. Tej jesieni mieliśmy niewątpliwą przyjemność poznać autorów cudownie absurdalnej w treści i, śmiem twierdzić, surrealistycznie-frywolnej w obrazie serii opowieści o słoniu-nie słoniu Pomelo.

Chaud 03

Chaud 01

Pomelo to postać nietuzinkowa – różowy słonik o wielkich oczach i niemożliwie długiej trąbie wyrysowany wesołą kreską francuskiego ilustratora Benjamina Chauda (autora innych zakamarkowych pozycji, między innymi cieszącej się dużą popularnością wśród Małych Moli serii książek o Lalo, Bincie i Babo). To bohater – filozof, bohater – marzyciel, bohater – dowcipniś, bohater zakochany… bo Pomelo ma wiele twarzy i każda jego odsłona jest nieoczywista. Za treść książki odpowiada Ramona Bădescu, która
tę niezwykłą postać wyśniła. I rzeczywiście opowieści o Pomelo są nieco nierzeczywiste,
jak ze snu – to właśnie w nich lubię najbardziej i jestem pewna, że tym Pomelo uwodzi Dzieci na całym świecie.

Chaud 08

Muszę przyznać, że na spotkanie szłam bardzo zaciekawiona i się nie zawiodłam. Niezwykle miło było obserwować duet, jaki tworzą Ramona i Benjamin, przyjaciele
i artyści, roześmiani i jednocześnie bardzo serio traktujący swoją pracę. Chaud lekko
i z humorem opowiadał o swoich „metodach” na warsztaty z dziećmi – o szkicowaniu, myśleniu nad postacią, celowym upraszczaniu lub deformacji rzeczywistego punktu wyjścia. O emocjach, które zawierają się w rysunku oczu, o wielu odsłonach tego samego tematu (jak np. „Pomelo boi się wilka” – na 4 różne sposoby), o tym, z czym musi się zmierzyć każdy ilustrator stojąc przed białą czystą kartką. Z kolei Bădescu dopowiedziała historię powstania fabuły, która nadal ma swoją kontynuację oraz o ich współpracy. Mówiła też wiele o pracy z Dziećmi, o tym, jak ważne jest, by dać im twórczy impuls nie zamykając w sztywnych ramach.

Chaud 04

Chaud 05

Chaud 06

Nie obyło się bez dedykacji – mam i ja 🙂 🙂 🙂

Basia

Chaud 09

Ps. Jako muzealniczka przyznam się jeszcze do czegoś – z nabożnością dotykałam szkiców Benjamina Chauda… W dobie tak mocno powszechnej pracy na komputerze
te zwykłe kartki pokryte rysunkami ołówkiem są niemal świętością.

Chaud 07

Chaud 02

Organizatorzy: Wydawnictwo Zakamarki wraz z poznańskim Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli
27 października 2015, Centrum Kultury ZAMEK

Poznań spotyka twórców Pomelo