Nie kpijmy z ciepełka, z ciepełka nie kpijmy, a zwłaszcza, a zwłaszcza w tygodniu rodzicielstwa bliskości.

Tym razem o „Jabłonce Eli”. Eli, bo rosła w ogródku jej rodzina, a ona lubiła się na niej bawić, a nawet miała swoja ulubioną gałąź, podczas gdy Olek, jej kolega, miał swoją.
Bo drzewo miało grube gałęzie, wiosną pięknie kwitło na biało, latem odgradzało swoich gości gęstą zasłoną liści, dzięki której dzieci mają swoja wyjątkową skrytkę/grotę/bazę.
W ogrodzie jest jeszcze górka z ogromnego kamienia i drewniany domek zbudowany przez tatę, jednak to żywe drzewo, kwitnące, dające najpierw kwaśne jabłka, a potem, jesienią, smakowite owoce, najbardziej Elę i Olka przyciąga.

00Jabłonka

Akcja opowiadania, będącego częścią serii książek o przygodach Eli (wyd. Zakamarki),
z małym, a ważkim wyjątkiem, toczy się poza domem. Wiosna, lato, jesień, zima, w każdej porze roku wokół drzewa dzieje się coś ciekawego. Nawet, gdy pewnego razu następuje strata, nim okaże się, czym była, Ela przeżywa coś, o czym marzy każde dziecko (a przy-
najmniej tak mi się wydaje).

01Jabłonka

Sama przeżyłam coś podobnego, gdy razem z tatą i bratem, podczas cyklinowania podłogi w mieszkaniu, wynieśliśmy się z kilkoma sprzętami do przedziwnego pokoju
w apartamencie starszej ciotki. Tych sprzętów starczyło na budowę statku z masztem
z karniszy i żaglami z firan pośrodku, obok szuflada na szufladzie bez komody, lodówka, jakieś kruche bibeloty. Przestrzeń ścieśniona, przeciwieństwo komfortu, a jednak było nam tam z bratem tak dobrze! Podobnie wspominam też wakacyjne pobyty w jakiś uniwersyteckich wilgotnych jednopokojowych domkach z dwupłytową kuchenką (sznury grzybów w oknach), czyli: wszyscy na kupie, w radio jedna stacja, brak zasięgu,
a nawet jeszcze komórek. Wersja ekstremalna: trzy dni deszczu, książki, gry planszowe, karty. Zawsze ograniczona wygoda i kompensowanie jej o dziwo, niespodziewanie nieirytującym poufałym towarzystwem bliskich.

W „Jabłonce Eli” także mamy i kłopot i ukojenie, i to zdublowane. Tą drugą, większą katastrofę wszyscy przeżywają ze smutkiem, lecz godnie, a przez to, że mogą o tym
ze sobą rozmawiać, robi się coraz lżej. Wreszcie wszyscy, i dzieci, i dorośli, znajdują pocieszenie w jednym jedynym jabłku.

02JabłonkaW książce rozbawił mnie motyw matki, która bierze się do najcięższych zadań, które szczęśliwe udaje się dokończyć przy udziale całej rodziny. W ogóle historia pozbawiona jest pretensji, nie ma w niej nic ckliwego, „Ździebełko ciepełka” Jonasza Kofty, piosenki Starszych Panów to nasza polska specjalność. Szwedzka autorka tekstu i ilustracji, Catarina Kruusval, dba o najmniejsze szczegóły rysunków, które w rzeczy samej sku-
piają uwagę czytelników i słuchaczy, jej historie są wielowymiarowe, można przy nich w spokojny i ciekawy sposób porozmawiać o ludzkim zachowaniu, reakcjach, przy-jemnościach i kłopotach, komplikacjach i cudach rzeczywistości.

Zapraszamy Was do spotkania z „Jabłonka Eli” w ostatni dzień Międzynarodowego Tygodnia Bliskości – 7-ego października, 11-12.30 w „Smarkaterii”, fantastycznym apartamencie rodzicielskiego coworkingu, przy ul. Mickiewicza 27/8.

Maria

„Jabłonka Eli”, Catarina Kruusval
Wydawnictwo Zakamarki

Nie kpijmy z ciepełka, z ciepełka nie kpijmy, a zwłaszcza, a zwłaszcza w tygodniu rodzicielstwa bliskości.