NIE OCENIAJ KSIĄŻKI PO OKŁADCE, ALE…

W pełni zgadzam się ze słowami Basi – „jesień to dobry czas na refleksję. I na szukanie nowych pomysłów do twórczej pracy” – dlatego zainspirowana nimi wybrałam
się na kurs introligatorski organizowany w Zakładzie przez Oficynę Peryferia.

Czy wiecie czym jest kapitałka? – zapytałam potem własnego tatę, a on oburzony odparł, że owszem, bo na Zajęciach Praktyczno-Technicznych w szkole podstawowej uczyli się podstawy składu książki. Warsztaty Oficyny Peryferia to idealna propozycja, którzy
do szkoły chodzili już w nieco innych czasach i nie dane im było doświadczyć tego w ramach zajęć lekcyjnych.

Pan Michał Chojecki, artysta wizualny związany z warszawską Akademią Sztuk Pięknych
i twórca Oficyny Peryferia miał już dość tych wszystkich „nie da się” czy „nie można” padających z ust introligatora, gdy zachodził do warsztatu ze swoimi autorskimi projektami książek. Postanowił więc nauczyć się samemu zszywać i składać woluminy,
a potem nauczyć tego innych. Misja zacna i warta poparcia stąd też ten tekst!

Nim przejdę do szczegółów pokuszę się jeszcze o kilka słów wyjaśnienia czym jest Zakład przy ul. Wawrzyniaka 39 w Poznaniu. Sami reklamują się jako „makerspace, coworking, hackerspace, fablab” i warto do nich zaglądać. Mają nie tylko dobrze zaopatrzony warsztat krawiecki czy introligatorski właśnie, ale też ślusarski i spawalniczy. Stolarski
i poligraficzny, elektryczny i elektroniczny, a także wiele innych – w tym druk 3D! Są grupą ludzi pełnych pasji i energii, a przy tym chętnie podzielą się swoją wiedzą
i doświadczeniem. Jeśli wiec czyjaś mama bądź tatuś szukają twórczego miejsca do realizacji swojego hobby to w Zakładzie je odnajdą. Gorąco polecam!

Zakład 1

Skoro już pojawił się wątek rodzicielski może też pojawić się pytanie –
po co DomBajkowym sympatykom wiedza o tym jak składać i szyć książki? No właśnie… odpowiedzi są przynajmniej dwie.

Po pierwsze – Waszym pociechom pewnie nie raz zdarzyło się rozdzielić okładkę
od bloku, wyrwać strony albo dokonać innych uszczerbków – bo mnie w dzieciństwie zdarzało się to notorycznie*. I w takich sytuacjach tatuś mój wykazywał się swoimi umiejętnościami pozyskanymi na ZPT, a my możemy nauczyć się tego właśnie na warsztatach z Oficyną Peryferia.

Po drugie – czyż to nie boska wizja zebrać rysunki swojej pociechy w zgrzebny tomik, oprawić i dumnie prezentować podczas rodzinnych uroczystości? Mnie przekonuje 🙂

Poza tym dobrze mieć kreatywne i przydatne zajęcie na długie, ciemne wieczory,
a „winter is coming” czego niebywale dowodzi szron na szybach samochodów, z którym trzeba staczać codzienną walkę. Jeśli kogoś nie przekonałam, cóż! Starałam się bardzo, ale jeśli to nie wystarczy – może przekona Was fotorelacja z warsztatów? Atmosfera była tak twórcza, że aż wrzało!

Zakład 2

Zakład gościł nas 26 i 27 października w godzinach popołudniowych. Przedstawicielka Fundacji Animatornia, która to jest odpowiedzialna za istnienie tego miejsca, opowiedziała nam o zasadach pracy, a także o samo-finansowaniu oraz pozostałych kwestiach organizacyjnych. Zakładnicy, bo tak sami o sobie mówią, nie boją się spełniać swoich marzeń. Pewnie czytali w dzieciństwie książki o wielkich przygodach…

Zakłąd 3

Warsztaty zaczęły się wprowadzeniem teoretycznym, przedstawionym w sposób logiczny i obrazowy, a podczas pracy Pan Michał czuwał, aby zachowane były normy BHP i wszystkie zasady bezpieczeństwa. Pojedynek nożyk introligatorski vs. opuszki palców odbył się bez ofiar.

Zakład 4

Każdy z uczestników stworzył aż trzy szkicowniki, linijki i nożyki oraz gilotyna aż furczały. Mnie zauroczył przyrząd do zaokrąglania rogów, pod który podsuwało się już gotowy notatnik i pozyskiwało obłości.

Zakład 5

Rzetelna wiedza poparta doświadczeniem, miłe usposobienie prowadzącego oraz ręce uczestników rwące się same do pracy sprawiły, ze cały warsztat był wyjątkowy! Przyznam się Wam, że poświęciłam urodziny wybranka mego serca, aby „introligatorować” i wcale nie żałuję. A on widząc mój zapał i efekty nie miał zastrzeżeń – zwłaszcza jak sprezentowałam mu wybrany szkicownik (ale przypuszczam, że i bez tego by się obyło, po prostu idealnie komponował się z resztą prezentu).

Mimo pobudki przed wschodem słońca, spędzeniu całego dnia w pracy podsycona dobrą aurą otaczającą warsztaty znalazłam w sobie siły, by wytrwać do 22 i nauczyć się tej niezwykle użytecznej sztuki. Wiem już co to blok, biga czy kostka introligatorska. Znam podstawowe sposoby łączenia ze sobą składek i czekam na jeszcze, bo Pan Michał zapowiedział, że odwiedzi znów Poznań – z warsztatami dla zaawansowanych.

Na zakończenie wyznam, że już skorzystałam z nabytych umiejętności, naprawiłam
w domu jeden rarytas wydany w 1898 roku we Lwowie i zszywam kolejne składki. Wprawdzie nie mam w domowym zaciszu gilotyny, ale może to i dobrze, bo jest pretekst aby odwiedzić Zakładników na Wawrzyniaka i zobaczyć czego ciekawego można się jeszcze od nich nauczyć.

Tymczasem zachęcam wszystkich do zapoznania się ze stroną wydawnictwa www.oficynaperyferia.pl oraz jej profilem facebookowym: https://www.facebook.com/oficynaperyferia, z którego pochodzą wszystkie zdjęcia ilustrujące ten tekst.

Ania

Reklamy
NIE OCENIAJ KSIĄŻKI PO OKŁADCE, ALE…