TO JE PRAHA

W długi weekend, aby odrobinę oderwać się od codziennych obowiązków nawarstwiających się na siebie jak andruty w tradycyjnych czeskich „trojhrankach”, wyjechaliśmy na kilka dni do Pragi. Blisko, a jednocześnie na tyle daleko, aby odciąć
się od wszystkich zobowiązań i poddać jedynie maratonowi zwiedzania.
Oczywiście nie będę opisywać wspaniałych Hradczanów, Żiżkowa swoim zaniedbaniem przypominającego nasz poznański Łazarz bądź Wildę, czy innych typowych atrakcji turystycznych…

1

Mogłabym, ale najważniejszą rzeczą, którą chciałabym się z Wami podzielić jest moje zauroczenie czeską książką! O tak – ojczyzna Szwejka i Hrabala, który podobnie
jak ja był wielkim miłośnikiem kotów, jest też ojczyzną przepięknych książek dla dzieci.

Oczywiście nie sposób pominąć Krtka, czyli dobrze znanego i w Polsce Krecika, który podbił serca wielu pokoleniom. Nie tylko Polaków i Czechów, ale też Francuzów, Japończyków, Kazachów i wielu, wielu innych. Lubili go nie tylko najmłodsi, ale i dorośli, zresztą – czemu piszę w czasie przeszłym skoro Krecik kochany jest do dziś.

Gadżetów z Krtkiem jest w Czechach wiele. Krecik znajduje się wiec nie tylko
w odnowionych wydaniach na półkach księgarni, ale i na talerzach, kubkach, kalendarzach adwentowych i całej masie wszelkiego rodzaju drobiazgów. I słusznie,
bo o legendę trzeba dbać! Przypominam więc wszystkim o Kreciku, który stanowi doskonałą alternatywę dla bajek z telewizora – pełnych przemocy i o wizualnie wątpliwej atrakcyjności – dlatego warto po niego sięgnąć i z uśmiechem wywołanym jego przygodami przypomnieć sobie o jemu podobnych zwierzątkach z Polski – chociażby Wróbelku Elemelku czy bohaterach stworzonych przez Studio Filmów Rysunkowych
w Bielsku-Białej*. Gdyby nas otaczały wszędzie wizerunki Reksia może byłoby łatwiej znieść ponurą pogodę za oknem i z przymrużeniem oka podejść do wielu irytujących nas spraw.

Czas skupić się jednak na przyjemnościach! Chciałam przedstawić Państwu Wydawnictwo Baobab oraz odświeżyć wiadomości o Wydawnictwu Albatros.
Zacznę od tego drugiego, które wydawało również dziecięce opowiastki w języku polskim. Warto zejść do piwnicy i przypomnieć sobie nasze własne książeczki. Przygody Rumcajsa i Hanki wcale się nie zestarzały, wystarczy zdmuchnąć z nich kurz i czytać, czytać, czytać…

Dla przykładu zaprezentuję teraz kilka ilustracji z książek Albatrosa. Jak dla mnie bomba, a kto nie czytał ten trąba!

Baobab zaś jest wydawnictwem dość nowym i miałam przyjemność odwiedzić
ich w ich siedzibie na ul. Krymskiej 29 na praskich Vrsovicach. Blisko Muzeum Narodowego, więc podczas planowanych wycieczek nakłaniam do podobnych odwiedzin! Naprawdę warto, bo Baobab prócz całej masy czeskich książek dla dzieci współpracuje również z wydawnictwami
z innych krajów i na pewno znajdziemy wśród tego ogromu książek coś, co przypadnie nam do serca. Mnie przypadło bardzo wiele, ale aby nic nie narzucać odsyłam was od razu na ich stronę internetową http://www.baobab-book.net, gdzie sami będziecie mogli ocenić czy mam rację.

Jeszcze jedna ilustracja z książki „Domestic animals” wydawnictwa Albatros, której autorem jest Mirko Hanák (1921 – 1971). Polecam zapoznać się z jego niesamowitą twórczością! Meow 🙂

11

Na szczególną uwagę zasługuje jednak książka „This Is Prague”, której autorkę ilustracji miałam okazję poznać na praskiej Akademii Sztuk Pięknych. Książka jest przepiękna
i może równie dobrze służyć za przewodnik!. Ciekawa jest zresztą cała seria o miastach. Zobaczcie sami:

12

Oczywiście nie na niej kończą się cudeńka z Baobabu. Urzekła mnie też „Jak zvirata spi” czyli urocza pozycja pokazująca jak śpią zwierzęta.

Przywołać można by wiele tytułów, ale na tym zakończę, dwie przywołane pozycje potraktujmy jak przystawkę, bo w książkach Baobabu rozsmakować można
się z łatwością! Na zakończenie dodam dwie rzeczy. Praskie uliczki pełne są antykwariatów, gdzie znajdziemy liczne skarby, a gdy będziemy chcieli odpocząć chwilę od słowa pisanego warto wybrać się do Papelote na ulicy Caslavskiej 7. Jest to bowiem sklep
z artykułami papierniczymi, ale wyjątkowy! Sami zobaczcie: http://www.papelote.cz/

21

Pamiętając czeską maksymę „Kto się śmieje – pokazuje zęby” i rzeźby Davida Cernego warto uswiąść w ciepłym domku, jak Krtek w norce i zatopić się w lekturze. Ahoj!

Ania

PS. I koniecznie należy odwiedzić Muzeum Zabawek!!!

* Swoją drogą gorąco polecam szkolną wycieczkę do studia w Bielsku-Białej, bo choć byłam tam ostatni razjeszcze w podstawówce to do dziś mam przed oczami kolorowe, malowane klisze filmów i mimo, że minęły dwie dekady wspominam to jako jedną
z ciekawszych lekcji jaką kiedykolwiek przeżyłam. Oczywiście to temat na inny tekst, ale…

24

Reklamy
TO JE PRAHA