Nie od razu Czerwonego Kapturka napisano. Jak nie zostałam przerobiona na bananową kaszkę i dlaczego pamiętam pewne opowieści

 

“Wersja nie dla dzieci!”
“Dzieciństwo zadrżało w posadach” (z bloga “Zaczytana Mama”)

“W XXI wieku rodzice starają się dostarczać dzieciom przyjemnych treści, kolorowych
i edukacyjnych. Po bajkach stworzonych przez Gabrielę Mistral z pewnością większość
z nich miałaby w nocy koszmary.”

“Gabriela Mistral urodziła się pod koniec XIX wieku, i myślę, że tam właśnie jej twórczość należałoby pozostawić.”
“Po co im (dzieciom) psuć dzieciństwo? A mówiąc o rysunkach – są ohydne.”
(blog “Mercy in Your Eyes”)

 

Historia o Czerwonym Kapturku jest zaiste tak znacząca i żywotna, że spisano niesłychanie wiele jej wersji. Drugiego kwietnia w Domu Bajek chcemy Wam przed-
stawić niezwykłe ujęcie opowieści autorstwa chilijskiej noblistki, Gabrieli Mistral.
I tak jak jest ona zjawiskowa literacko i graficznie, tak dalece też odbiega od najbardziej popularnych współcześnie opracowań, w których w koszyczku miast wina jest malinowy soczek, a wilk, po odkrztuszeniu niewiast, skruszony, udaje się do ZOO.

Nie, nie będziemy 2-5- latkom czytać wszystkiego, nie myślimy epatować drastycz-
nymi szczegółami, bo niby po co? Żeby kogoś przestraszyć i zniechęcić do książek
bez kreskówkowych ilustracji? Żeby już nikt do nas nie przyszedł? Skupimy
się na ich wrażeniach, na rozmowie o emocjach, na tym, jak według nich historia ciekawej świata dziewczynki mogłaby się skończyć. Piękna, soczysta trzynastozgłos-
kowa fraza rzeczywiście działa hipnotyzująco i silnie oddziałuje na zmysły. Paloma
Valdivia, również chilijska, współczesna, wielokrotnie nagradzana artystka opatrzyła “Kapturka”niezrównanymi, równie sugestywnymi ilustracjami. Tłumaczenie polskiej poetki, Krystyny Rodowskiej, to prawdziwy literacki rarytas.Książka została wielokrot-
nie doceniona, m.in. nagrodą miasta Santiago 2013, Bologna Ragazzi Award 2014
czy Best Book Design 2014. Ale czy dobrze robimy proponując Wam bajkę pod takim napięciem?

04 czerwony

“Czerwony Kapturek” wydany przez Naszą Ksiegarnię w 2017r. kończy się tak,
jak w najwcześniejszej znanej drukowanej wersji baśni autorstwa Charlesa Perrault’a
z 1697r. Oświeceniowa wersja miała cel przede wszystkim moralizatorski – zatem
wnuczka i babcia zostają pożarte przez wilka, i kropka. Wtedy skierowane do młodych dziewcząt przesłanie brzmiało:

“Morał stąd płynie – proszę słuchać,
urocze, wdzięczne me dziewuszki
– że obcych ludzi pogaduszki
należy puszczać mimo ucha.
(…) Radzę wam zapamiętać,
że jest podstępny wilk niektóry:
ukrywa wilcze swe pazury,
by słodkim słówkiem zwieść dziewczęta.
Ani go poznać! Mina święta tkliwie,
łagodnie patrzy w oczy,
za panną uliczkami kroczy
przymilny, słodki jak cukierek.
Lecz wierzcie: to wilczysko szczere!”

(tłum. Hanna Januszewska)

[Chaperon – męskie (głównie) nakrycie głowy, znane w Europie od pocz. XIVw.,
tu przedstawione w obrazach autorstwa Roberta Campina (1435) i Jana van Eycka (1433). Le petit chaperon rouge to baśniowy “Czerwony Kapturek” Charlesa Perrault’a.]

Przytrzymajmy się myśli o pożeraniu, rozpłatywaniu trzewi i faszerowaniu kamieniami. Motyw pożarcia, a potem wydostawania się z brzucha pojawia się już w Biblii i mitologii. Jonasz bez uszczerbku wydostaje się z wnętrza wieloryba, Kronos pożerał własne dzieci, Rea podaje mężowi owinięty w pieluszkę kamień, wynikiem czego chroni przed śmiercią najmłodszego z potomstwa Zeusa. W jednej z opowieści nordyckich Thor, nie chcąc oddać swej żony olbrzymowi Thyrowi, przebiera się za nią; przy spotkaniu olbrzym wykazuje równą Kapturkowi nieufność wobec szczegółów aparycji zatroskanego męża.

W ustnych przekazach o Czerwonym Kapturku, jeszcze przed XVIIw., wilk nie był zawsze sobą, zastępował go ogr lub wilkołak, przy czym pojawiał się też wątek, Państwo uważają, kanibalizmu. Brzmi niedobrze? Tako rzecze Wikipedia:

“Wilk w tych wersjach zwykle pozostawia krew i mięso babci Kapturkowi do zjedzenia.
Dziewczynka nieświadomie zjada własną babcię, choć tajemnicze głosy próbują
ją przed tym przestrzec. Wilk prosi też dziewczynkę, aby zebrała ubrania babci i wrzu-
ciła je do ognia. W niektórych wersjach wilk zjada Kapturka, zwabiwszy ją uprzednio
do łóżka babci i na tym opowieść się kończy.”

W XIXw. za ułożenie fabuły baśni zabrali się niezawodni uczeni bracia Wilhelm i Jacob Grimm. Pierwsza część bazuje na wersji Perrault’a, w drugiej pojawia się szczęśliwe zakończenie – w domku babci pojawia się myśliwy, przeprowadza coś w rodzaju operacji, uwalnia ofiary, po czym ładuje wilkowi do brzucha kamienie, i zaszywa
go na powrót. Dziki zwierz próbuje ucieczki, pada jednak martwy pod ciężarem
ładunku.

Jest jeszcze część druga, moim zdaniem, bardziej publicystyczno – dydaktyczna:
bardziej doświadczona już dziewczynka spotyka na drodze innego wilka; nie ulega
jego namowom, lecz idzie prosto do babci. Obie zamykają się w domu i nie wpusz-
czają wilka, ten zaś przyczaja się na dachu chatki. Kapturek za radą babci wylewa wywar z ugotowanej kiełbasy do koryta przed domem, a skuszony zapachem wilk ześlizguje
się z dachu i tonie w korycie. Czyż to, proszę Szanownego Państwa, nie trąci szarzyzną?

W swej dwudziestowiecznej, równie fantastycznej, rymowanej wersji, Jan Brzechwa
(w ilustracji do tego tekstu w redakcji plastycznej Danuty Imielskiej – Gebethner,
wyd. Czytelnik 1963 r.) pozbawił bajkę scen drastycznych, skrząca się dowcipem
i pełna staroświeckiego czaru opowieść jednak w żadnym razie nie cuchnie srogim dydaktyzmem – polecam zwłaszcza genialnie odegraną wersję z muzyką skomponowaną przez Mieczysława Janicza. Sama jej pasjami słuchałam, do dziś pamiętam narrację Ireny Kwiatkowskiej, Barbary Krafftówny głosik Kapturka, i sowizdrzalsko – straszny głos Władysława Hańczy w roli wilka (posłuchaj).

Tradycyjnie, rzecz jasna, baśń miała pełnić przede wszystkim funkcję przestrogi. Przestrzegać dzieci przed dzikimi zwierzętami, uczyć, by nie zagłębiać się samotnie
w las, unikać zagrożeń czających się w świecie zewnętrznym. Element grozy, często przejaskrawiony, miał wywrzeć na młodych słuchaczach jak najsilniejsze wrażenie,
i rzeczoną przestrogę utrwalić. Z drugiej strony, antropologowie kultury widzą
w opowieści o Kapturku historię o słońcu i cyklach natury. Dziewczynka może symbolizować jasne słońce, które zostaje pochłonięte przez ciemną noc (wilka),
a wydobycie Kapturka z brzucha bestii to ponowny świt. Inaczej: po zimie nastę-
puje wiosna, zmieniają się pory roku.

Co Wy na to, by pominąć już w tym miejscu freudowskie interpretacje psychoanalityczne, o Kapturku jako o historii przedstawiającej dojrzewanie
i przedwczesne pobudzenie seksualne? Destrukcyjną i gwałtowną naturę mężczyzny
(id, reprezentowane przez wilka) oraz jego opiekuńcze skłonności (ego i superego -myśliwy)? Dla mnie są to motywy niezwykle ciekawe, i na pewno sięgnę do dzieła amerykańskiego psychoanalityka, psychiatry i pedagoga, Bruno Bettelheima:
Cudowne i pożyteczne: o znaczeniach i wartości baśni.

Do spostrzeżeń Bettelheima odnosi się Magdalena Nowak w tekście “Bajki, które leczą”*, że jeżeli dzieci wielokrotnie wracają do tej samej opowieści, to znaczy, iż zawiera ona takie elementy, których potrzebują, zmagając się z sytuacją stresową. Synek koleżanki autorki tekstu lubił słuchać historii do pewnego momentu, i na dany sygnał czytający przerywał, a on dopowiadał własna wersję. “Aż pewnego wieczoru pozwolił tacie przeczytać do końca. Był już na tyle dojrzały emocjonalnie, że pomimo smutku dopuścił do siebie treść bajki.”

Dobrze jest, gdy czytanie zakończy się rozmową, która rozładuje emocjonalne napięcie. Nie ma innej metody na pogodzenie się z sytuacjami przykrymi, niż omówienie ich.

02 czerwony

A to inny wyimek tegoż artykułu, w który wierzymy jako gosposie Domu Bajek:

“Wiadomo, że czytanie dzieciom wpływa na ich rozwój mowy, dostarcza informacji
o świecie. Czytając spędzamy miło czas z naszymi maluchami. Ale nieprawdą jest,
że bajki muszą być wesołe i muszą mieć szczęśliwe zakończenie. Bajki mają czemuś służyć – rozwojowi emocjonalnemu dziecka. Na co dzień dziecko spotyka się z sytu-
acjami, gdy dzieje się niesprawiedliwość, gdy umiera jego bliski lub ukochane zwierzę. Rodzice nie są w stanie uchronić go od takich sytuacji, ale mogą je na nie jakoś przygotować. I właśnie bajki robią to za nich. Dzięki swojej wrażliwości dziecko przez płacz wyraża swoje emocje. Przecież dorośli też płaczą, i nie jest to nic niewłaściwego. Czytając pokazujemy dziecku, że istnieją sytuacje smutne, trudne. Kontakt z bajkami,
w których jest smutek czy strach, przygotowuje je do normalnego życia. Uczy radzenia sobie z własnymi emocjami.”

Zatem nie, nie chodzi nam o straszenie kogokolwiek i pozostawianie z nieuporząd-
kowanymi uczuciami. Z “Czerwonego Kapturka” można zrobić np.miniaturową sztukę
w wykonaniu dzieci, które uwielbiają wcielać się w role, jednak to już zadanie
dla starszaków.

Z dzieciństwa pamiętam, jak Babcia czytała mi wersję, w której Czerwony Kapturek
niósł w koszyczku wino. Wiedziałam już, że nie jest to napój dla dzieci, i ogólnie
coś w nim jest trefnego. Wyraziłam więc swój niepokój i zdumienie, że jak to – wino? Chorej babci? Moja własna zaś Babcia, zresztą powojenna bibliotekarka, wyjaśniła
mi zaraz bez cienia zakłopotania, że niegdyś wino uważano za znakomity środek wzmacniający. Acha, odrzekłam. Szkoda, że dziś mało kto ma szansę opowiadać dzieciom takie prawdziwe historie.

Na koniec tej nieco przydługiej gawędy chciałabym się podzielić słowami samej autorki książki – urodzonej w wysokich, niedostępnych Andach poetki, dyplomatki i działaczki oświatowej, Gabrieli Mistral:

„My, dorośli, na wiele potrzebnych nam rzeczy możemy poczekać. Dziecko
nie może. Właśnie teraz formują się jego kości, tworzy krew, rozwija umysł.
Nie możemy
mu powiedzieć: jutro. Jego imię brzmi dzisiaj.”**

Zaufajcie nam i przyłączcie się do nas – czekamy 2. kwietnia w Domu Bajek
przy ul. Lodowej 6. Odwagi! Będzie jak zwykle, obiecujemy, wesoło.

Do zobaczenia!

Maria

* Magdalena Nowak, Bajki, które leczą
http://kobieta.onet.pl/dziecko/male-dziecko/bajki-ktore-lecza/57w45
(dostęp z dnia 22.03.2017)
**https://pl.wikiquote.org/wiki/Gabriela_Mistral (dostęp z dnia 22.03.2017)

Ilustracje i cytaty zaczerpnęłyśmy ze stron
http://nk.com.pl
http://madebybibi.blogspot.com
http://www.zaczytanamama.pl
https://pabloaez.wordpress.com
https://www.nationalgallery.org.uk
Wikipedia

===

“Czerwony Kapturek” Gabriela Mistral
Przekład: Krystyna Rodowska
Ilustracje: Paloma Valdivia
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2017r.

Reklamy
Nie od razu Czerwonego Kapturka napisano. Jak nie zostałam przerobiona na bananową kaszkę i dlaczego pamiętam pewne opowieści