Rodzina, ach rodzina (lecz kiedy jej ni ma, samotnyś jak Maleńki Król)

Wspaniały Japończyku, któryś z takim dystansem, prawdziwie elegancką, jak to w wiel-kiej sztuce, czytelną dla dorosłych i dzieci, formą i treścią uczyniłeś wiarygodną prawdę, iż ludzie, nie majątki, są naszym prawdziwym bogactwem!

„Maleńki król” to kolejna książka „sprowadzona” z zagranicy (kapitalna seria „Polecone z zagranicy”) Wydawnictwa Dwie Siostry. Taro Miura, autor ponad 30 książek obrazkowych, naprawdę ilustracją potrafi przekonać do wykoncypowanych przez siebie treści. Bo jakże nie do zniesienia smutną byłaby opowiastka o kimś, komu materialnie na niczym nie zbywa, mało tego, jest królem, czyli postacią, która przeważnie dzieciom kojarzy się z najlepszym życiem na świecie.

Maleńki Król01.jpeg

Król rzeczywiście jest maleńki, trudno go odnaleźć na ilustracji. Za suto zastawionym stołem i w ogromnym łożu wygląda jak opuszczona przez bliskich za karę dziecina. Ale to dorosły, który nawet rumaka dosiąść nie może, tylko frunie za nim, wzruszająco czepiając się końskiego ogona. W pełnej przepychu łazience ma do dyspozycji nie wannę, lecz fontannę, w której ledwo udaje mu się dokonywać ablucji. Słowem, w towarzystwie jedynie potężnych żołnierzy, nie może czuć się ani szczęśliwy, ani pewny siebie.

Maleńki król02

Miura buduje swoją opowieść z klocków: prostych kolorowych form geometrycznych, czytelnych i bajeczkowo powabnych zarazem. Tym, co roztkliwia, nie jest stylistyka tekstu, a jego bezpretensjonalność połączona z prostymi konstrukcjami na jednakowo nasyconych barwą tłach. Przełamanie smutku przynosi spotkanie z wielką (dosłownie) księżniczką. Prawdziwej miłości różnica wzrostu nie wadzi. Do picturebook’a Taro Miury, co nie jest znowu tak częste, można wracać, tak duża jest moc jego ilustracji, i roz-brajająco sformułowany przekaz.

W najbliższą sobotę w fantastycznym Cmoku postaramy się oddać honory Maleńkiemu Królowi, chodźcie do nas!

WAŻNE: zgodnie z tradycją Domu Bajek, z okazji Dnia Kobiet, organizujemy WARSZTATY CHARYTATYWNE, z których całkowity dochód przeznaczamy zawsze na pomoc Dzielnej Kobiecie.

W tym roku pomagamy Dagmarze Kapitaniuk-Pertek, która ma zdiagnozowany nowotwór układu pokarmowego – gruczolakorak z przerzutami do kości, nerek i otrzewnej. Dagmara pisze o sobie tak:

Mam na imię Dagmara, jestem mamą dwójki wspaniałych maluchów, czasami staram się być Kleopatrą, indiańskim wodzem, geishą czy po prostu normalną koleżanką. Moje życie nie jest jednak do końca normalne, jest fantastycznie pokręcone dzięki mojemu długoletniemu „przyjacielowi”. Długo już się przyjaźnimy i jest to trudna przyjaźń. Jest bardzo podstępny, czai się i potrafi wbić szpilkę z ukrycia. Chce mi zabrać to, co mam najcenniejsze, próbuje różnych sposobów. Jednak wbrew przeciwnościom losu staram się iść do przodu, najczęściej z uśmiechem. Choć czasem potrzebuję pomocy.

Możemy pomóc Dagmarze dzięki otwartej zbiórce publicznej; w dniu warsztatu pojawi się przedstawiciel komitetu wspierającego Dzielną Kobietę w walce z chorobą – datki będzie można wpłacać do puszki.

Przygotujcie zatem gotówkę!

Basia i Maria

Fotografie zaczerpnęłyśmy ze strony wydawcy oraz ze strony http://www.babelio.com.

Cmok

Rodzina, ach rodzina (lecz kiedy jej ni ma, samotnyś jak Maleńki Król)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s