I cóż, że róż czyli nos zadarty nad opary filisterstwa i walizka dla Honoraty

I otóż przedstawiamy Wam znów świetną książkę, również dla dorosłych zupełnie
bez dzieci. Chuda, ze znakomicie skomponowaną okładką przez coraz bardziej zna-
nego w Polsce Francuza, Serge’a Blocha, książka, jak wiele innych, za które bierze
się ów artysta, dotyczy tego, czego nie można kupić – zagadnień ludzkich postaw, uczuć, relacji z innymi.[1]


O pogardzanej dziś, ale raczej tylko w teorii, magii kolorów mających identyfikować preferencje seksualne noworodków aż do czasu uwidocznienia się pierwszorzędnych cech płciowych, wspominałam już nieco przy okazji wziętej przez nas na warsztat kapitalnej książki Flora e il fenicottero, w Polsce jeszcze jakoś nie wydanej („O przyjaźni. Okres różowy/błękitny”). Owszem, błękit był niegdyś kojarzony z dziewczynkami,
bo różowy był pochodną krwistego, no przecież oczywiste, a obecny wyraźny podział
jest wynikiem zastosowania ultrasonografu w badaniach prenatalnych, stąd już przed narodzeniem dziecka spokojnie możemy inwestować w kolory z danego działu. Ale nie
o tym, nie o tym, nie o tym, tu nie dział publicystyczny, mam przecież pretensje do pisania o literaturze.

Historia dzidziusia Beniamina kończy się sceną wyruszenia młodej pary w podróż poślubną; w ogóle cała książka w swym tonie przypomina nieco opowiadania o Mi-
kołajku czy kernowskim Piniu lub Pawle z Wojny Domowej, co strona to dobrotliwie satyryczny obrazek z życia porządnej mieszczańskiej rodziny.

Tytułowa różowa walizka – wspaniale wydobyta tym niesamowitym odcieniem fluo-
rescencyjnego podkreślacza – jest niespodziewanym i powszechnie potępianym prezentem z okazji narodzin synka od kogoś, kto w całej książce nie daje się zacytować, swojego rodzaju pojawiającej się od czasu do czasu wróżki, która dodaje swojemu wnuczkowi odwagi w trzymaniu się swego. Ale bez doktrynerstwa – teściowa wie,
że czasem trzeba iść też na mądry kompromis, jak to bywa między żonami a mężami.

01Różowa.png

A w warstwie pragmatycznej – różowa walizka jest po prostu niebywale praktyczna,
jako usypiacz, pchacz, instrument, skrzynia na skarby, tornister. I cóż, że róż?

Książka Susie Morgenstern jest naprawdę pięknie zilustrowana, i to nie samą charak-
terystyczną dla Blocha kreską, ale również plamą, kolażem i kolorem, nie tylko tym
na „r”. Czyta się ją z prawdziwą przyjemnością, bo mimo luksusowego ekstrawagan-
ckiego motywu przewodniego, nie traktuje o „problemach pierwszego świata”, a po prostu o odwadze mierzenia się z coraz bardziej stereotypizującymi się czasami. Trzeba mieć wyobraźnię i męstwo, by móc myśleć.

Przyjdźcie więc do nas i razem wrzućmy coś do różowej walizki Honoraty, świetnej dziewczyny, która jak tylko może, zabiera swoje dzieciaki i razem oglądamy i robimy bajki. Teraz możemy jej pomóc, by mogła zebrać odpowiednią ilość środków na terapię, która może uratować jej życie. Myślcie o różu.

Maria

„Różowa walizka”, Susie Morgenstern, Serge Bloch
wyd. Adamada

Ilustracje zaczerpnęłyśmy m.in. ze strony wydawcy.

[1] Np. monumentalna, nieco oświeceniowa, obrazkowo-anegdotyczna wersja Starego Testamentu (Biblia, Wielkie Opowieści Starego Testamentu, wyd. Dwie Siostry 2017; z serii Zakamarków  Co to takiego? (Uczucia); Muchomora: Poniżanie Nie!; Przemoc Nie!; ksią-
żeczka Hokus-Pokus w formie listu o przemijaniu, radości i cierpieniu A ja czekam…; Wróg, o tym jak ludzie stają przeciwko sobie, czyli o wojnie bez zasłużonych bohaterów.

I cóż, że róż czyli nos zadarty nad opary filisterstwa i walizka dla Honoraty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s