Niech sen ten śni misie O pojedynku między Hopdzisiem i Tralalusiem a Zosią i Jasiem


Dziecko, nie walcz już z tym. Twoje powieki stają się ciężkie…

Zaklęcia, które wypowiadają rodzice marzący o tym, by ich potomkowie zdrzemnęli się choć przez chwilę. O tej nierównej walce nadzwyczajnie opowiada bajka pod znaczącym tytułem „Misie nie chcą spać”, napisana przez poetę, satyryka, prozaika i tłumacza, Ludwika Górskiego.

Opowieść, co stanowi dla rodziców awanturę (w rozumieniu przygody) toczy
się na co najmniej dwóch poziomach. Na wygodnym parterze dzieci poznają historię niedźwiedzich braciszków, którzy za nic nie chcą iść spać, aż wreszcie ich mamie udaje się przełamać ów opór fortelem. Bliźniaków jest w stanie rozpoznać jedynie kochająca mama; to dzieci zapewne lepiej rozumieją od nas. Inni, to znaczy dwoje pozostałych
z piątki bohaterów, rozróżniają braci tylko po słowach, których tamci nadużywają –
jeden miś kończy swe wypowiedzi zawołaniem „hopdziś!”, drugi zaś „tralala!”. Obaj,
co ciekawe, aż do końca książki również dla nas, czytelników i słuchaczy, pozostaną nierozpoznani, a to już, być może, utkwi w pamięci rodzicom.

Może z jednym wyjątkiem drobnej odmienności – jeden z tych niedźwiadków o nie-
poważnych przydomkach ma interesujący zwyczaj: na różne pytania swego brata, Hopdzisia, odpowiada „Wiem. Ale mi powiedz”. To, jak się wydaje, niezwykle psy-
chologicznie dotkliwa prośba: ileż razy zdarza mi się zakończyć odpowiedź na wiem, miast wysłuchać cudzego zdania? Albo też zgoła udać tylko, że wiem, i ze wstydu nie poprosić o wyjaśnienie?

Historia naprawdę wydaje się prosta: misie walczą ze snem, a im bardziej przekonuje się je, że czas spać, tym bardziej starają się ożywić, ze wszech sił broniąc się przed pójściem spać. Z przekory, z chęci przeżywania przygód, czy po prostu z żalu przed długą przerwą w życiu, które ulegnie zawieszeniu na całe sto dni zimowego snu.

Niebywale inteligentne maluchy łączą starania by przeciwdziałać siłom rozsądku repre-
zentowanym przez intruzów w świecie zwierząt, zaprzyjaźnione z rodziną misiów dzieci, Zosię i Jasia. Mama Hopdzisia i Tralusia bowiem sama jest już bardzo zmęczona i senna, umykają jej wątki, plączą się słowa, trudno jej ze znużenia nawet skończyć zdanie.

A żeby zapaść w porządny sen trzeba nazbierać dużo mchu i liści – tak, by legowisko było miękkie, przytulne i ciepłe. Proza przeplata się tu gęsto z rymowanymi kołysankami, przywoływanymi w wiadomym celu, weźmy takie wersy:

Dobre spanie i chrapanie
kiedy miękkie jest posłanie
O, jak 
dobrze
O, jak dobrze
Dobrze będzie spać.

Chociaż misie walczą wytrwale i wciąż próbują wywieść w pole swoich opiekunów,
w końcu same dają się zwieść własnemu fortelowi, czyli wymianie tożsamości
– udawanie , że Hopdziś jest Tralusiem, i na odwrót ma taki finał, że, zmęczone i coraz bardziej senne bliźniaki, tracą świadomość kto jest kim. Ich tożsamość staje się płynna, jak to często we snach bywa – raz patrzymy na rzeczywistość senną własnymi oczami,
a za chwilę widzimy siebie z perspektywy z zewnątrz.

Ponieważ główni bohaterowie – misie – nie są indywidualizowane w żaden inny sposób niż za pomocą przydomków, wraz z nimi tracimy orientację kto zacz. Słyszymy dwa głosy, lecz nic nam one nie mówią; podobnie zachowują się bohaterowie, których spotykamy np. W „Alicji po drugiej stronie lustra” (Tirli Bim i Tirli Bom) oraz, do pewnego stopnia, bohaterowie dramatów Becketta (Didi i Gogo) czy Dürrenmatta (Boby i Toby).

03Misie

Nie wiem, jak sprawy się mają w Waszym przypadku, ale moje sny często przypominają teatr groteski i absurdu. Co ciekawe, głos rozsądku i porządku (pod koniec bajki sta-
wiający się również ponad dorosłą mamą), czyli dialog Zosi i Jasia wybrzmiewa także
jak monolog wewnętrzny, ponieważ dzieci w zasadzie nie różnią się niczym, nie dowia-
dujemy się o nich niczego ponad to, że chcą pomóc misiowej mamie w zdyscypli-
nowaniu niesfornych synków. Oba owe dwugłosy – niedźwiadków i ludzi – wygłaszane
są zresztą niczym kwestie wypowiadane przez tradycyjne chóry komentujące wydarzenia rozgrywające się na teatralnej scenie.

Nie śmiejcie się, ale ja doszukałam się w „Misiach…” wątku kryzysu tożsamości: gdy półżywe ze znużenia walką ze snem misie rozpaczają, że nie wiedzą już, który jest którym – sama zaczęłam zastanawiać się, czy jestem na tyle silna, by wiedzieć kim jestem,
co różni mnie od innych, i czy daję się rozpoznać?

Problem bliźniaczych braci rozwiązuje miłość – mama misiów, której, choć jest już bardzo zmarnowana i zdenerwowana na uciekające przed snem dzieci – bez żadnego kłopotu udaje się rozpoznać swoich synków. Nie są jej potrzebne, często zwodnicze
i niebezpieczne, słowa; widzi to, co dla innych pozostaje zagadką.

Osobną wartość formalną książki stanowią ilustracje Ludwika Górskiego, wybitnego grafika i scenografa. Choć wydawałoby się, że narracja pozwala na najbardziej surrealne przedstawienia, na kartach opowieści widnieją utrzymane w stylu artysty, czytelne dla dzieci wizerunki figlarnych niedźwiadków oraz bardzo realistyczne rysunki liści, przez
co książka wydaje się być jesiennym zielnikiem. Natomiast co do języka – to dyktowany logiką snu, plecie się podobnie jak w mistrzowskim dziele dyktowanym logiką snu, „Alicji w krainie czarów” Lewisa Carolla. Mamy zatem w „Misiach…” na przykład powtórzone synonimami znaczenia: hultaje, urwipołcie, łobuzy, nicponie, wisusy, niecnoty; zbitki słowne jak hoplaladziśtra, czy wiele dziecięcych śpiewnych rymowanek.

Tę właśnie wyjątkową książkę będziemy czytać i oglądać w najbliższy czwartek między godziną 19-stą a 20-stą w Centrum Inicjatyw Rodzinnych przy ul. Ratajczaka
44 w Poznaniu. „Czytanki przed zachodem słońca” to jedno z wydarzeń największego
w Europie Festiwalu Literatury dla Dzieci; na czytando zaprasza Was Dom Bajek.
Nie obiecujemy, że pójdziecie potem prosto spać.

Drugi raz spotkamy się z tą wyjątkową książką podczas cyklu „Dom Bajek na łazarskim fyrtlu”, na Lodowej 6 – 5 listopada między 11-12.30 (projekt dofinansowany ze środków Rady Osiedla Święty Łazarz).

Maria

„Misie nie chcą spać” Ludwik Górski
ilustracje: Adam Kilian
Wydawnictwo Wartswy, 2017 [wznowienie]

Ilustracje zaczerpnęłyśmy ze stron wydawcy.

 

Niech sen ten śni misie O pojedynku między Hopdzisiem i Tralalusiem a Zosią i Jasiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s