Sklepy z różnymi światami


Sklepy z różnymi światami.

A wcale bo umiem zliczyć do pięciu!

Nie, na zbliżającym się spotkaniu Domu Bajek nie będziemy używać mowy zaafe-rowanych młodziaków. Będziemy za to opowiadać sobie o zwiedzaniu miejsc
z wystawami najróżniejszych przedmiotów (choć nadal nie nazywałybyśmy ich
galeriami, nu, nu, nu).

Matki, ojcowie, uśmiechnijcie się – książki, które weźmiemy na warsztat – obrazkowe dzieło małżeństwa koreańskich artystów Jae-hyuk Cha i Eun-young Choi “5 złotych”
oraz “Sklepy” Joanny Guszty i Maćka Blaźniaka – nie przypominają miesięczników poświęconych 236 rzeczom, które koniecznie trzeba kupić jak najprędzej.

To są właściwie książki podróżnicze, pokazujące jak niezwykle zajmującą wyprawą
może być zwykły spacer np. z przedszkola do domu.


W zupełnie nadzwyczajnie  (przepraszam za oksymoron)  zilustrowanej historii
o “5 złotych”, tytułowa moneta pełni rolę swojego rodzaju biletu na ekspedycję
po miejskich krajobrazach. No właśnie, bo są to raczej pejzaże niźli pyszniące się towa-rami wnętrza. Niewielki, gustownie obcięty bohater nie ma potrzeby otwarcia żadnych sklepowych wrót, całkowicie wystarczają mu malownicze, choć nie kiczowate, wypełniające witryny obrazy. Autorzy postanowili zrezygnować z wyrysowywania drobiazgów, jaskrawo-katalogowych szczegółów produktów; w perspektywie ulicznej ważni są też przechodnie, nikt jednak ani nic nie jest do końca realistyczne, wszystko może przejść i pojawić się wszędzie.

Zatem mamy dziarskiego chłopca, który przez 10 pierwszych stron szuka zajęcia
w okolicach salonowej kanapy. Mija go zarys mamy krzątającej się mamy, z kadru
ucieka siostra z tornistrem, widać też kawałek szykującego się do pracy taty. Stałym elementem krajobrazu owej sceny rodzajowej we wnętrzu jest zaiście malowniczo chrapiący w fotelu dziadek;  upływ czasu rejestruje filiżanka stygnącej herbaty. Świadkiem ratunkowego znaleziska jest jedyny żywotnie zainteresowany chłopcem bohater, pies.


Ale chłopiec rusza w świat sam (czy ty, moje dziecko, zrobiłobyś to samo? A przy
okazji: transakcje ludzi do lat 13 prawo uznaje za nieważne, z wyjątkiem jednej kate-
gorii, o której w finale “5 złotych”). Co go zainteresuje po drodze? O kim może myśleć przyglądając się kolejnym wystawom? A ile za te produkty są w stanie zapłacić ludzie
i dlaczego w ogóle lubią, czy też czują, że muszą chodzić na zakupy? Warto iść jego śladem, zajrzeć mu przez ramię. Wygląda na tak dobrze osadzonego w swoim wewnętrznym i zewnętrznym świecie, że chyba się nie obrazi.

Kolejny artystyczny tandem współpracujących ze sobą w wydawnictwie Ładne Halo Joanny Guszty i Maćka Blaźniaka opowiada o czynieniu zakupów z mamą. Tu również
nie musimy wchodzić do środka, wystarczająco do tego zachęcają witryny i stojący przed wejściami sprzedawcy. Po drodze możemy wykonać zadanie: odznaczyć listę zakupów z przedniego skrzydełka okładki (dokąd zajść po petunię? tamburyn? obwarzanki?).

Sklepy03

Narratorem jest chłopiec, który wyjaśnia dlaczego tak lubi chodzić na zakupy z mamą.
I teraz powiem coś od siebie – z tych samych powodów, dla których lubię to robić
ja (nawet sama). Nie wiem jak Wy, ale ja tam lubię zaciągnąć się wonią roztaczaną
przez drewniane ołówki i gumki do mazania w porządnym papierniczym, zapachem przekrzykujących się kwiatów i mokrej ziemi w kwiaciarni, nie mówiąc już o aromacie świeżych bułek, razowców i rogali w piekarni. Lubuję się też rozmowy z właścicielami
i ich pracownikami, po drodze z instytucji opiekuńczych mojej progenitury zdarza nam
się odwiedzać znajomych sprzedawców nawet gdy zupełnie nie mamy ochoty na żadne nabytki.

Sklepy02.jpg

“Sklepy” kończą się dwuetapowo: na ostatniej stronie można w witrynę wrysować
swój własny asortyment. Ach, cóż za pole do popisu; coś mi mówi, że dla dzieci
w każdym wieku..

Sklepy01.jpg
Obie opowieści zachęcają do spacerów, do ruszenia w drogę, może nie hej w góry,
lasy, ale w miejskie uliczki i aleje. Dziś, kiedy zakupy można zrobić nie dotykając chodnika podeszwą, taka trasa staje się rarytasem.

W Bullerbyn, o którym nie będziemy w najbliższą niedzielę opowiadać, tuż koło szkoły znajdował się sklep wujka Emila, do którego podczas ferii wielkanocnych Lisę i Annę wysłały mamy. Wujek w dużym słoiku trzymał kwaskowate cukierki, którymi zawsze częstował dzieci. Rozdział “Anna i ja załatwiamy sprawunki” pamiętam najlepiej z całego majstersztyku Astrid Lindgren, jeżeli możecie, zajrzyjcie proszę i przypomnijcie sobie melancholijną nutę pieśni “Kawałek kiełbasy dobrze obsuszonej”.

Chodźmy razem na niezwykłe zakupy, ruszamy przy Lodowej 6, w najbliższą niedzielę
o 11-stej. Kieszonkowe w ogóle niepotrzebne!

Maria

„5 złotych”

koncepcja: Jae-hyuk Cha, Eun-young Choi
ilustracje: Eun-young Choi
Wydawnictwo Dwie Siostry

„Sklepy”

Joanna Guszta
ilustracje: Maciek Blaźniak
Wydawnictwo Ładne Halo

Ilustracje zaczerpnęłyśmy e stron wydawnictw.

 

Sklepy z różnymi światami

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s