Ślady na śniegu

Nie ma nic przyjemniejszego zimą niż gorąca herbata i krzepiąca książka. Lektura
jednak nie może być przypadkowa – nie bez powodu na naszej półce znajduje się całkiem pokaźna lista tytułów skrzących się od śniegu, mieniących jak brokat (taaak, „brokatowy” efekt szronu jest obecnie najczęściej tropionym motywem w życiu mojej Trzyipółlatki), od których czuć szczypiący w policzki mróz. Książki te  działają niezwykle sensualnie i pobudzająco na wyobraźnię zarazem, a ich wspólne czytanie daje nam
coś jeszcze – tę nieuchwytną magię, ciszę białego puchu i wewnętrzne ciepło, gdy
jesteśmy opatuleni bliskością domu rodzinnego.

W takich momentach my, rodzice, dobitniej odczuwamy, jak razem
z Maluszkami odkrywamy ponownie naszą dziecięcość, potrzebę tajemnicy
i wspólnotę pięknych przeżyć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szczególne miejsce na naszej domowej zimowej półce ma „Skrzat nie śpi”, skrom-
na i pełna ciszy opowieść Astrid Lindgren zilustrowana przez Kitty Crowther,
a opublikowana przez Wydawnictwo Zakamarki. Ta stosunkowo niewielka książka
ma w sobie niezwykły potencjał, zarówno w warstwie literackiej, jak i plastycznej.
Fabuła daleka jest od tradycyjnie skonstruowanych opowieści dla dzieci, nie ma zwrotów akcji, licznych przygód czy niebezpieczeństw czyhających na głównego bohatera z pozytywnym rozwiązaniem akcji. To raczej historia, która snuje się deli-
katnie niczym wstążka dymu z komina zagrody zatopionej w zimowym krajobrazie.
Jej istotą jest trwanie, zapis codzienności obejścia i jego mieszkańców, ludzi, zwierząt oraz tytułowego Skrzata. To on, dzień w dzień,a raczej noc w noc, wydeptuje ścieżki znacząc ślady drobnymi stopami, wtedy, gdy ludzie śpią, wtuleni w siebie, by się ogrzać. Jest coś niepokojącego w opisie tego trzaskającego mrozu nocy, na tym tle spokój Skrzata, niezmącony blask jego latarni i rozmowa ze zwierzętami „w języku, który rozumieją” wprowadza poczucie harmonii. Stajemy się świadkami próby ujęcia tajemnicy nieśmiertelności i codziennego rytuału, który się na nią składa.

Ilustracyjnie książka daje nam obraz dość tradycyjny, współgrający ze słowami.
Dużo w niej bieli i czerni, kolory mocno stonowane, chłodne i wycienione dodają
uroku tajemnicy. To prosty i poetycki świat, kameralny i bezpretensjonalny. Reali-
styczny krajobraz, architektura, zwierzęta czy inne postaci wpisują się ikonograficznie
w typowy dla Skandynawii język plastyczny (choć autorka urodziła się i mieszka w Belgii,
to jej ilustracje są bardzo mocno „szwedzkie” – może to dzięki korzeniom jej matki – Szwedki?) mogą przywoływać pełne uroku klasyczne ilustracje Elsy Beskow („Zimowa wyprawa Ollego”) czy Ilon Wikland („Boże Narodzenie w Bullerbyn”). Świat wyobrażony jest bliski i zrozumiały, acz daleki od kiczu czy infantylności.

Warto zwrócić uwagę także na barwy – z jednej strony gama kolorystyczna jest dość wąska, z drugiej autorka ilustracji serwuje nam niezliczoną ilość odcieni bieli, zieleni
i błękitu, rysując z niezwykłym wyczuciem na poetykę koloru. I właśnie to chyba urzeka najbardziej – cisza płynąca z charakteru tej opowieści oraz cisza bijąca od obrazu. To cisza, której można niemal dotknąć właśnie w zimowe, zaśnieżone noce.

Nie mogłyśmy odmówić sobie przyjemności wspólnego przeczytania tej książki
na naszych DomBajkowych warsztatach. Podczas spotkania, przy zapalonym świetle świecy, powstały równie kameralne jak ta opowieść prace plastyczne. Z wyciętego wcześniej na kształt koła z podstawką granatowego papieru powstały
kule śnieżne, z płatkami wirującymi wokół budy dla psa Karo. Aby stworzyć efekt lekkości i kontrastu wykorzystałyśmy pomalowane na biało puzzle (to kolejny przykład na tzw. drugie życie przedmiotu, już od pewnego czasu zbieramy  zdekompletowane puzzle,
by wykorzystywać je na różne plastyczne sposoby), które naklejone na papier zaczęły układać się w dynamiczny zimowy deseń. Psia buda to wnętrze pudełka od zapałek – dobry pomysł, by wprowadzić element trójwymiaru.

Kolejnym pomysłem było podążanie po ścieżkach wydeptanych przez Skrzata i jego saboty oraz zwierzęta, które pojawiają się w książce. Stemple z odciskami kopyt, racic czy pazurów, wycięte tradycyjnie z ziemniaków, ułożyły się w bajeczne błękitne wzory
na białych pasach papieru, między którymi ułożyłyśmy namalowane zabudowania gospodarstwa odtwarzając swoistą mapę starej zagrody.

Życząc śnieżnych inspiracji i zimowych zachwytów polecamy spotkanie ze Skrzatem. Także w nietypowej scenerii, w naszym domu często czytany jest wieczorem, pod namiotem z białego koca i z latarką w dłoni. Czysta magia!

Basia

 

„Skrzat nie śpi”, Astrid Lindgren
ilustracje: Kitty Crowther
Wydawnictwo Zakamarki, 2015

 

Ślady na śniegu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s