WYSTAWA KSIĄŻKI – PROJEKT IDEALNY

Wpis ten będzie osobisty, dotyka bowiem materii, z którą pracuję od wielu lat,
a która nadal (i zapewne na szczęście!) budzi we mnie szereg pytań i wątpliwości.

Wystawa książki – oto temat z pozoru banalny, a jakże nieuchwytny, bywa, że nawet kontrowersyjny. Dylemat jest dla mnie o tyle czytelny, że jako miłośniczka książki celebruję jej fizyczną postać – uwielbiam zapach świeżego druku albo nieco zakurzonych i poplamionych kartek, niemal z nabożeństwem przeglądam historię strona po stronie zanurzając się w jej treści i nie potrafię przekonać się do wydań elektronicznych. Dlatego oczywistą sprawą jest oczekiwanie spotkania z książką
na wystawie jej poświęconej – spotkania w dosłownym zmysłowym dotyku. Z drugiej strony jestem muzealniczką, stoję na straży „obiektu”, a ten punkt widzenia jest jasno określony – niezależnie od ceny rynkowej dzieła, każdy obiekt wpisany w muzealny inwentarz staje się częścią kolekcji i tym samym awansuje do bycia cennym elementem historii i kultury. Elementem, który przede wszystkim trzeba chronić – także udostępniając go szerokiej publiczności.

Pretekstem do napisania tego tekstu stały się dwie wystawy skrajnie różniące
się od siebie charakterem ekspozycji:

„Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci”
oraz
„Design książki. W poszukiwaniu projektu idealnego”,
obie prezentowane w 2016 r.

Wystawa „Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci” (1)
rysowała się jako wydarzenie roku, wielkie święto polskiej ilustracji dla dzieci. Zaprezentowano prace 14 ilustratorów i projektantów graficznych, szumnie zapowiadana interaktywna część ekspozycji kusiła nowatorskim zaproszeniem
do wnętrza książki, podobnie jak spotkania z twórcami i ilustrowaniem „na żywo”. Jechałyśmy do Warszawy z ogromnymi oczekiwaniami, rzeczywistość troszkę nas
jednak zaskoczyła i rozczarowała, przede wszystkim rozmiarem wystawy i dlatego wolałabym ją nazwać raczej pokazem. Bo jakkolwiek sama materia i wybór artystów
nie pozostawiały żadnych wątpliwości, tak całość krok po kroku budziła z początku zaciekawienie i pozytywne zaskoczenie (panel środkowy), by ostatecznie stać się poematem niedokończonym i budzącym duuuuży niedosyt. Być może przemawia przeze mnie duch tradycjonalistki, która podchodzi z pewną dozą rezerwy do wszelkich nowinek technicznych, choć nie ukrywam, że pomysły ekspozycyjne przykuwały uwagę dobrym projektem, a pokój „środkowy” przyniósł sporo czystej frajdy zarówno mnie,
jak i mojej kilkumiesięcznej Córce (co widać na zdjęciach 🙂 ).

Moim zdaniem w całości zabrakło jednak meritum, treści merytorycznej i osadzenia
w temacie. Tym samym „Tu czy tam?”, jakkolwiek wydarzenie ważne, bo wprowadzające
na salony wystawiennicze współczesną ilustrację dla dzieci, stało się taką bombką, efektownym pokazem, który niewiele wnosi ponad chwilowy zachwyt ładnym i dobrze zaprojektowanym opakowaniem. I choć doceniam zamysł autorów, by umożliwić zwiedzającym właśnie bezpośredni kontakt z obiektem, to ostatnia sala – tzw. czytelnia – raczej przywoływała na myśl chaotyczny i głośny dworzec kolejowy, a na pewno
nie miejsce spotkania z książką. Smutnym było brać do ręki pogniecione egzemplarze
i obserwować książki porozrzucane tu i ówdzie na ogromnych rozmiarów czerwonej poduszce.

Zachęta 04

(nawiasem mówiąc tu właśnie rodzi się pytanie o dojrzałość przeciętnego zwiedzającego – czy jako odbiorcy wystawy potrafimy docenić taki prezent autorów ekspozycji? Czy oddając książki w ręce zwiedzających skazujemy je na zniszczenie? I czy takie zniszczenie jest czymś złym, czy wręcz odwrotnie – pokazuje, jak bardzo zaczytanie w książce jest nam potrzebne i nadal aktualne? Problem eksponowania książek wraca w różnych odsłonach – czasem oddawane są w ręce publiczności z obowiązkiem założenia białych rękawiczek ochronnych, czasem „gwałcone” są sznurkami, łańcuszkami mającymi uchronić obiekty przed kradzieżą, co jednak jest tym bardziej niszczące i upokarzające także odbiorców wystawy.)

Pamiętam dyskusję toczoną drogą mailową z pewnym ilustratorem oburzonym
faktem, że planuję wystawę książek, które zostaną pokazane w zamkniętych gablotach. Ich uzupełnieniem miały być powiększone wydruki ilustracji lub oryginały, jeśli takowe istnieją. Wystawa się odbyła – w 2012 roku zaprezentowałam część kolekcji książek Galerii Plakatu i Designu w poznańskim Muzeum Archidiecezjalnym. „Ładne książki” – wystawa książek i ilustracji dla dzieci (2) była dla mnie dużym wydarzeniem – po raz pierwszy upubliczniono dużą część kolekcji, której obecnie jestem opiekunem. I sama biłam się z myślami, jak pokazać jej najlepsze walory zdając sobie jednocześnie sprawę
z wymogów konserwatorskich związanych z ochroną obiektów. Oraz że książki, nawet
te najpiękniejsze, w gablotach tracą naprawdę wiele (ratunkiem miała być wysoka jakość ilustracji oraz obecność oryginalnych rysunków i szkiców, ale nie czarujmy się
– to przecież nie wystarczy).

Kwestia ta wróciła do mnie także podczas zwiedzania poznańskiej wystawy „Design książki. W poszukiwaniu projektu idealnego” (3) eksponowanej w holu starego gmachu Biblioteki Raczyńskich. Arcyciekawy problem dla wszystkich, którym książka, edytorstwo i projektowanie jest bliskie został oprawiony w nachalny i niespecjalnie elegancki sposób. Podświetlane gabloty wciśnięte w bogaty architektonicznie korytarz właściwie konkurują z tym, co mają prezentować, a szkoda, gdyż przedstawiono książki dobrze zaprojektowane, ciekawe graficznie serie wydawnicze, którym towarzyszyły cytaty specjalistów w tej dziedzinie.

I choć z przyjemnością pochylałam się na wybranymi na wystawę obiektami, nieustannie w tyle głowy pojawiało się jak echo pytanie o NAJLEPSZY SPOSÓB PREZENTACJI książki.

Czy trafnie dobrany materiał ekspozycyjny obroni się sam? Czy jeśli nie zajrzymy
w głąb książki zatrzymując się zaledwie na okładce czy przedstawionej stronie
będziemy w stanie dotknąć problemu i się z nim skonfrontować?

A zatem „Tu czy tam?” to w mojej opinii zabawa, lekki deser oprawiony w kosztowne
i robiące wrażenie cacka, które mogłyby być świetnym i naprawdę efektownym uzupełnieniem dobrze skomponowanej wystawy problemowej lub przekrojowej. Wystawa w Bibliotece Raczyńskich to zupełnie inna opowieść, pokazana gdzieś
po drodze i nieco przytłumiona architekturą, za to z pytaniem, które zadane
na samym początku pojawiało się w różnych kontekstach, co jest niewątpliwie największym atutem tej prezentacji.

Czy stworzymy kiedyś PROJEKT IDEALNY? Idealną wystawę książki godzącą gusta
i oczekiwania może nie wszystkich, ale chociażby większości? Jest to moje marzenie,
a skoro od książki „Wielkie marzenia” Przemysława Wechterowicza i Marty Ignerskiej zaczęła się moja przygoda z ilustracją dla dzieci ufam, że kiedyś i to się spełni.

Basia

Raczyńscy 03

  1. „Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci”, 20.02 – 08.05.2016
    Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki
    Autorki: Magda Kłos-Podsiadło, Ewa Solarz

    Więcej informacji tutaj.

  2. „Ładne książki” – wystawa książek i ilustracji dla dzieci, 19.05 – 30.06. 2012
    Muzeum Archidiecezjalne w Poznaniu
    Autorka: Barbara Górecka

    Więcej informacji tutaj.

  3. „Design książki. W poszukiwaniu projektu idealnego”, 06.06.-06.09.2016

    Biblioteka Raczyńskich, Galeria Edwarda
    Autorzy: dr hab. Katarzyna Krzak-Weiss, Iwona Horodecka, Michał Gustowski

    Więcej informacji tutaj.

 

 

WYSTAWA KSIĄŻKI – PROJEKT IDEALNY

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s