NA OPAK

Tak bardzo cieszy coraz większe zainteresowanie literaturą dla Dzieci. Ostatnie
dni były dla mnie okazją do spotkania dwóch bardzo ciekawych osób, specjalistów
w tej dziedzinie i tym spotkaniom oraz kwestiom, które poruszyły mnie najbardziej poświęcę ten wpis.

Na początku kilka słów należy się programowi „Zamek z książek”, który w swoim założeniu ma przybliżyć szerszej publiczności zagadnienia związane z książkami
dla Najmłodszych i tych trochę Większych . W poznańskim Centrum Kultury ZAMEK pojawią się znane postaci, specjaliści, badacze, a także pisarze i twórcy literatury
dla Dzieci. Przez kilka miesięcy będzie to miejsce  dyskusji i wymiany doświadczeń,  zabawy oraz twórczej inspiracji (szukając szczegółów polecam zajrzeć tutaj oraz tutaj).

25 lutego odbyło się niezwykle ciekawe spotkanie z profesorem Grzegorzem Leszczyńskim prowadzone przez Joannę Olech, a pretekstem do rozmowy była opublikowana niedawno przez wydawnictwo Media Rodzina książka „Wielkie małe książki. Lektury dzieci. I nie tylko”. Spotkanie miało charakter swobodnej rozmowy,
czy raczej wywiadu – rzeki (pan profesor mówi potoczyście i barwnie, a słucha
się go z czystą przyjemnością) i dotykało wiele wątków, z których każdy równie istotny mógłby stać się tematem oddzielnego wykładu. Padało dużo odważnych argumentów, dobrych przykładów, nierzadko przeplatanych nutą ubolewania
nad kondycją współczesnej literatury kierowanej do młodego odbiorcy.

Ze spotkania wyszłam z poczuciem potrzeby stawiania oporu. I świadomością odpowiedzialności, jaka spoczywa na nas – rodzicach, pedagogach, zwłaszcza
tych, którzy wprowadzają Dziecko w świat słowa i obrazu. Jedno zdanie zapadło
mi szczególnie w pamięci „Dziecko wchodzi w świat sztuki łagodnie”. Warstwa ilustracyjna to moje pole badań i doświadczeń, biorąc książkę do ręki przede
wszystkim oceniam ją po okładce i obrazach zawartych w środku. Szukam tych,
które są interesujące, nieprzeciętne, mają w sobie jakiś szczególny nerw i charakter. Profesor Leszczyński nawołuje do odwagi – przede wszystkim szukania jej w nas,
bowiem Dzieci mają naturalną otwartość i swobodę kontaktu ze sztuką. Nie razi
ich abstrakcja, nie denerwują „Pikassy” – przyjmują je jako równorzędne dania, interesujące samo w sobie i warte zbadania, jak wszystko inne wokół. Często
spotykam się z obawami rodziców czy opiekunów, że takie „dziwactwa” są nieczytelne
i niezrozumiałe, że ilustracja w książce powinna być realistyczna i najlepiej dydaktyczna oraz „bezpieczna”. Czyli mdła i bezpłciowa jakby powiedział bohater spotkania,
a przecież gdybyśmy zapytali o to, jakie chcielibyśmy, by było nasze Dziecko,
gdy dorośnie, nikt nie wybrałby „nudziarza” czy takiego, którego nikt nie zauważa
i nigdy nie zapamięta. Problem tkwi w nas – dorosłych, którzy gdzieś w procesie dojrzewania i edukacji zatraciliśmy tą łagodność i naturalność. I to my powinniśmy uczyć się od Dzieci patrzenia na obraz, bycia otwartym na różnorodne doznania
i odkrywania w nich przyjemności – czy to na poziomie zmysłowym, czy intelektualnym.

Pozwolę sobie przytoczyć osobistą refleksję – jakiś czas temu namówiłam kilka
młodych mam na zakup książki „Czerwony kapturek” z ilustracjami Kvety Pacovskiej (wydawnictwo Dwie Siostry). Była w okazyjnej cenie, więc w ciemno skusiło się wiele osób. Jakie było ich rozczarowanie, gdy zobaczyły obrazy czeskiej artystki. I jak trudno było mi bronić tej książki, którą osobiście uważam za dzieło. Kolory, swoboda, radość,
w końcu dobór papieru i wykorzystanie możliwości współczesnego druku czynią
ją perełką wśród szarej przeciętności (to jedyna publikacja Pacovskiej w Polsce
i obawiam się, że jeszcze długo nikt nie sięgnie po twórczość tej niezwykłej ilustratorki). Jednak te argumenty były nadal nie do końca przekonujące. Odwaga w ilustracji
to oczywiście tylko jedna ze spraw, treść książki jest równie ważna, choć
ją zostawiam filologom i badaczom literatury.

Drugim spotkaniem, któremu chciałabym poświęcić kilka słów był wykład Anny Marii Czernow „Pippi – dziecko na opak”, który odbył się 3 marca dzięki staraniom Koła Sztuki dla Dzieci „Na wysokiej górze” poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.
Z dużą przyjemnością słuchałam wypowiedzi poświęconej jednej z ikonicznych postaci literatury dla Dzieci, bohaterce niezwykłej, przekornej i daleko odbiegającej od kanonów oraz norm przykładnego bohatera literackiego, jak i kontekstom , który towarzyszyły
jej od samego początku. Szczególnie interesujące było zestawienie treści pierwszych zapisów powieści z jej ostateczną opublikowaną wersją, a także problemy, które niesie ze sobą chociażby tłumaczenie oryginału w obliczu współczesności i zmian, jakie zaszły
od momentu ukazania się książki.

Łączę te dwa spotkania, ponieważ z każdego wyszłam z podobną refleksją. Że warto
być „na opak”, choć świadomie i odważnie, z wiedzą i zrozumieniem tematu.
I że koniecznie potrzebujemy takich spotkań, też jako źródła inspiracji,
za co Organizatorom serdecznie dziękuję.

Basia

Jako uzupełnienie tekstu polecam lekturę wywiadów prasowych zaproszonych gości:

„Współczesność to tsunami książkowego kiczu”
– rozmowa z prof. Grzegorzem Leszczyńskim
http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/news/rozmowy,c,7/wspolczesnosc-to-tsunami-ksiazkowego-kiczu,91234.html

oraz

„Nie zmuszajmy dzieci do czytania” – rozmowa z Anną Marią Czernow
http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/czytaj-dalej/20140407/czernow-nie-zmuszajmy-dzieci-do-czytania

NA OPAK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s